23.01.2021
Bidena podsunął Obamie prof. Zb. Brzeziński. Biden to miły i dowcipny jowialny (bo to chciał Pan, rozumiem, napisać) człowiek. Ale jest tylko „twarzą”.

Proponuję, aby pan przeczytał raz jeszcze to, co pan napisał. „Miły, dowcipny, jowialny” – to starczyło, aby być jednym z najmłodszych senatorów w historii USA, spędzić 36 lat w Senacie, przewodniczyć senackim komisjom spraw zagranicznych i wymiaru sprawiedliwości? Walka z apartheidem, Europa po zimnej wojnie i rozszerzenie NATO, broń masowego rażenia, terroryzm, prawa kobiet – to tylko kilka z kwestii, w których Biden należał do liderów na amerykańskiej scenie politycznej.
Zachęcam do zerknięcia do źródeł, nie tylko amerykańskich. A że przy tym jest człowiekiem powszechnie lubianym i szanowanym, to chyba plus, a nie minus. (na pogrzebie jego syna zjawił się lider Republikanów w Senacie Mitch McConnell).
Tego akurat nie da rady powiedzieć o Pana idolu, Trumpie, o którym pisze pan, że niefortunny język przesłania jego dokonania. Szkoda, że pan o tych dokonaniach nie pisze.
Podzielam uwagę pana Głuszka, że poza wszystkim innym, w pańskiej wypowiedzi powiało rasizmem. Oskarża Pan Obamę o eksport 70 tysięcy miejsc pracy. To jest niemal zabawne, bo takiej straty w gospodarce USA nikt by nawet nie zauważył. Akurat tak się składa, że za kadencji Obamy w Ameryce przybyło 11 milionów miejsc pracy – czego bynajmniej nie zapisuję na jego konto, ale skoro…
Natomiast zmieniła się struktura tego zatrudnienia: Ameryka straciła w ostatnich 40 latach osiem milionów dobrze płatnych miejsc pracy w przemyśle — za kadencji kilku kolejnych prezydentów, i to oczywiście wywołało ból, który Trumpowi pomógł. Decyzji tych nie podejmowali prezydenci, bo w wolnej gospodarce to nie oni decydują o tym, czy firma przenosi się za granicę, czy nie. Można oczywiście debatować, czy rząd i Kongres uczyniły cokolwiek, aby ten proces powstrzymać, ale to osobna sprawa. Trump, wbrew szumnym obietnicom, tych miejsc pracy Ameryce nie przywrócił. Nie wróciły huty, kopalnie, fabryki samochodów ani komputerów.
Darowałbym sobie pana uwagi, gdyby nie wspomniał pan Profesora Zbigniewa Brzezińskiego – mojego idola i przyjaciela. Pisze pan, że „Bidena podsunął Obamie prof. Zb. Brzeziński”.
Załóżmy na moment, że tak rzeczywiście było i że to Profesor Brzeziński rekomendował Bidena. Czy rekomendował go ze względu na to, że Biden jest miły, dowcipny i jowialny? Czy może z innych powodów?
Nie wątpię, że słyszał pan o waszyngtońskim Center for Strategic and International Studies, uważanym za nr. 1 think-tank w USA. (odsyłam do rankingów). Brzeziński pracował tam do śmierci. Kissinger nadal tam pracuje.
W 2014 roku w ramach CSIS powstał specjalny instytut o nazwie „The Brzezinski Institute on Geostrategy”. Od 2016 roku datuje się tradycja wyróżnienia nagrodą i wykładem człowieka o szczególnych zasługach dla spraw bezpieczeństwa i geo-strategii. Pierwszym laureatem, jeszcze za życia Profesora, w 2016 roku, był jego asystent w czasach administracji Cartera, Robert M. Gates. W administracji Busha Seniora Gates był szefem CIA. Zarówno w gabinecie Busha Juniora, jak i Obamy, Gates był szefem Pentagonu, czyli sekretarzem obrony. Był także prezydentem Texas A&U University, a „US News & World Report uznał go w 2008 roku za jednego z najlepszych liderów współczesnej Ameryki. Ze wzruszeniem i miłością Gates mówił o Zbigu, gdy spotkaliśmy się w czerwcu 2017 roku w CSIS, po mszy w Cathedral of St. Matthew the Apostle, aby wspominać Profesora.
Kilka miesięcy po śmierci Brzezińskiego drugim laureatem tego wyróżnienia stał się Joseph Biden. William Cohen, były senator i były szef Pentagonu, który przedstawiał laureata, nie wspomniał, że to dowcipny i jowialny gość.

Andrzej Lubowski
Polski i amerykański dziennikarz i publicysta polityczno-ekonomiczny.

Nie ja jestem adresatem artykułu Andrzeja Lubowskiego, ale komentarze prof. Targowskeigo pod artykułem „Ulga” czytałem z ogromnym zaciekawieniem, bo pisane były przecież przez insidera. Ja USA przyglądam się z oddali. Więc w jednym się zgadzam, z licznych wypowiedzi szanownego kolegi profesora, a mianowicie, że: „casus Trumpa jest przykładem do studiowania, jak osobowość w polityce jest b. ważna. Racje polityki spadają na dalszy plan wobec osobowości nie do zaakceptowania nawet przez zwolenników programu”. Z tym, że moja zgoda dotyczy konieczności studiowania „case study Trump”, choć obawiam się, że konkluzje tego namysłu będą odmienne. Dla mnie Trump to przykład patologii polityki i radykalnego obniżenia standardów życia publicznego, którego wyznaczniekim stalo się obrażanie oponentów politycznych (zawsze traktowanych jako wrogowi) z jednej strony i bezwstydne promowanie własnej „osobowości”, a dokładnie rzecz ujmując skrajnie narcystycznej umysłowości zupełnie odklejonej od rzeczywistości nie tylko politycznej zresztą. Te cechy zostały doskonale udokumentowane w obu książkach ikony dziennikarstwa amerykańskiego Boba Woodwarda „Fear” i „Rage”. Nic dodać nic ująć.
Z Pana Profesora krótkiego „studiowania” jego charakteru i konkluzji–zgadzam się. Niestety. Ale mimo wszystko zaadresował główne strategie państwa, wziął najsłabszych pod opiekę i został nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla (nie przez siebie).
Proszę uprzejmie rozważyć żeby mnie w takim razie także nominować. Pomimo wszystko od dawna już adresuję główne strategie w tym Państwa także zwyczajowo dbając o najsłabszych.
I wszystko w ramach swoich skromnych możliwości.
Pan A.Targowski w większości wpisów prezentuje się jako człowiek przyznający merytoryczną i programową rację Donaldowi Trrumpowi. Dla naszej dyskusji na SO byłoby istotne, gdyby te wszystkie argumenty rozproszone w wielu wpisach po szeregiem artykułów A. Targowski zebrał ujmujac je w jednym artykule. To ważne abyśmy mieli szansę poznać argumenty i racje tych 74 mln wyborców byłego prezydenta. Tym bardziej, że sam Donald Trump nie chciał a może nie umiał przedstawić tych argumentów rzeczowo i spokojnie.
*
Niezależnie od takich czy innych sympatii obecny prezydent Jo Biden nie jest postacią tuzinkową z wielu powodów. Nie tylko historycznych, ale przede wszystkim współczesnych. Wygrał jedną z najtrudniejszych i najbardziej przełomowych kampanii prezydenckich w XXI wieku, a być może w historii USA w ogóle.
Wyjaśniam, że redakcja nie jest zainteresowana upowszechnianiem poglądów ani racji zwolenników Trumpa, ani innych białych suprematystów czy homofobów, dlatego też takiego tekstu nie opublikuję. To tak, dla jasności.
Znaczitsia szpiegów, słusznie, znany biały suprematysta Malewicz już w 1930 był zaaresztowany przez komissariat wnutriennich dieł, zamknęli mu także wtedy wystawę, z tym, że potem chyba niechcący gościa zrehabilitowali bo dalej wystawiał w Petersburgu. O supremacjonistach tu nie słyszałem, ale czujność przede wszystkim, pewnie także gdzieś są, nie ma niewinnych..
Byłbym zobowiązany, gdyby pan zechciał rozwinąć tę nieco skomplikowaną myśl. Albo zaprzestać insynuacji.
Poczucie humoru Redaktorze !
Bardzo dobrze. Myślałem że nie znam angielskiego, ale kiedy słyszę Trampa to nie potrzebuję tłumaczenia. Język tak prymitywny że aż nie mogę się doczekać zasłony milczenia za tym troglodytą.
Do zrozumienia przemówienia Hitlera patrzeć, odczuć ton niż wsłuchiwać się w treść, bo wtedy ciarki przechodzą.
Ja nie jestem białym suprematystą czy homofobem Panie red. Miś. Na własnej skórze doświadczylem wyższości rasy niemieckiej, kiedy wyszedlem spod trupów egzekucji w Powstaniu Warszawskim 1944 r. na ul. Madalińskiego k/Kazimierzowskiej (w centrum Warszawy przechowywaliśmy dwóch żydowskich lekarzy), a mój Ojciec został powieszony za sabotaż produkcji V2 i skolei ja uszedlem z zamachu ma moje życie w dniu 22 listopada 1988 r. w Ameryce-cieżko ranny i jedna osoba zabita. Tout proportion garde, SVP. Jako akademicki profesor przysięgałem być etyczny i sięgać po naukowa prawdę. To jest najwyższa wartość w zdrowej cywilizacji. Do czego warunkiem jest wolność słowa. Oczywiście w granicach kultury wypowiedzi, czego mi chyba nie brakuje. Dodam, że moja wiedza o życiu w USA wynika z tego, że przez moje wyklady i ćwiczenia projektowe w najbardziej uprzemyslowionym (jestem informatykiem i inżynierem przemysłowym-specjalistą od manufacturing–i outsourcingu) stanie Michigan przeszło 12,000 studentów a przez gabinet lekarski mojej żony – lekarza przeszło 10,000 pacjentów w ciągu prawie 40 lat. Byliśmy mocno wżyci w środowisku amerykańskim (dodatkowo przez mój wyczynowy tenis) i widzieliśmy tragedie tysięcy rodzin, którzy co godzinę tracili pracę i radzono im przekwalifikować sie na rozwożenie pizzy. Gospodarka przedtrumpowska była gospodarką usług (95% zatrudnionych) i byla za słaba by udźwignąc mocarstwo. Ponieważ płace w usługach są najniższe. Owe 75 mln wyborców to nie czytelnicy intelektualnych dyskusji, najniżej zarabiający i bez oszczędności. W USA ma miejsce pelazająca rewolucja marksistowska, o której będzie coraz więcej słychać. Na razie jest głoszona equity race–czyli zróżnicowanie ras pod wzgledem wartości czyli zerwano z hasłem Konstytucji wszyscy są równi. Czyli otwarty rasizm. Czy to co się podoba red. Misiowi? Czyżby? Czy woli Pan o tym nieslyszeć! https://historiapolskiegotenisa.pl/refleksje-bylego-prezesa-andrzeja-targowskiego-na-100lecie-pzt/10_6634_1
Ale to mogło o mnie chodzić, jak napisałem, że mogę być z ruskich hrabiów, i się porobiło. Kiedy przyszła poprzednia rewolucja jeden nawet wywiesił czerwoną flagę, na wieży, pomogło ale tylko na chwilę. Dobrze przynajmniej, że miałem wujka, który w sztucznej nodze nosił kasę warszawskiej AK. I, że mu tą nogę gwizdnęła sowiecka kula w 1920, sorry wujek. A swoją drogą ja tak chciałbym być hrabią, łojezu jacy oni byli bogaci. Kolekcjonowałbym suprematystów i grał na skrzypcach jak Einstein.
Zakładając (hipotetycznie oczywiście) nieadekwatność słowa jowialny przypomnieć można za słownikiem synonimów kilka wyrazów bliskoznacznych:serdeczny, dobrotliwy, sympatyczny, wylewny, ciepły, rozbrajający, otwarty, kordialny, miły, dobroduszny, życzliwy . Jeżeli Joseph Biden ma do tego poczucie humoru to rzeczywiście szkoda, że William Cohen tego nie wspomniał.
Bidena moim zdaniem cechuje łagodność wzbudzająca respekt, a tego na pewno nie można łączyć z jowialnością.
Dalej już nie pomogę, istotnie można by jeszcze zapytać pana Targowskiego co o tym wszystkim myśli. Jeżeli jednak byłby zajęty mogę jedynie wkleić tu własną opinię na temat osiągnięć Donalda Trumpa, zapisaną kiedyś pod inną notatką pana Lubowskiego: Liberalno korporacyjna gospodarka być może stosunkowo prosto odpowiada pozytywnie na traktowanie protekcjonistyczne na rynkach globalnych, inna rzecz czy w ten sposób zostają w niej dostatecznie wzmacniane mechanizmy wzrostu wobec ciągłej presji dostosowań strukturalnych na takich rynkach. Nie wiem jak wyglądały szczegóły polityki kapitałowej lecz podtrzymanie stymulacji kredytowo-inwestycyjnej także nie wydaje się szczególnie trudne wobec braku bezpośredniej presji inflacyjnej. Pozytywne znaczenie powinny mieć powroty wojska i nieangażowanie armii w nowe interwencje. Zwrot z inwestycji w proinnowacyjną politykę gospodarczą, w tym w proinnowacyjną politykę energetyczną ma prawdopodobnie dłuższy charakterystyczny horyzont czasowy niż kadencyjność prezydenta. Poważna część społeczeństwa może nie zdawać sobie sprawy jak wielkie rezerwy dla poprawy jakości życia mogłaby generować sprawna polityka prospołeczna opierając się na większej redystrybucji, jednocześnie stymulując wzrost inaczej niż poprzez bezpośrednie oddziaływanie na
zastawaną strukturę korporacji.
Jeszcze może taka teza, czy dyskusyjna to by się ewentualnie okazało: w jakim czasie kampanii wyborczej wygrał merytorycznie sam Joseph Biden – w prawyborach Partii Demokratycznej (co nie umniejsza jego przymiotów, i jak dobrze, że ma poczucie humoru) i otwarte pytanie jakie powody wtedy przeważyły (ja odpowiedzi oczywiście nie znam).
Dzięki za wywołanie mnie do tablicy. Jeśli zabierałem głos to kierowałem się przekazaniem prawdy Rodakom a nie poglądu, wynikającej z mojego 41 letniego pobytu w USA i wykladaniu w WMU Business College (w najbardziej uprzemyslowionym stanie Michigan) i publikowaniu w prasie naukowej na temat spraw dotyczących outsorsingu i upadku klasy średniej. Tematyka ta była poruszana na prawie każdych wykladach a studenci i ich rodzice byli nią żywotnie zainteresowaniu, ponieważ byli ofiarami tej polityki. Ale zauważyłem, ze „studiowanie opinii” może dotyczyć jednej tylko opinii. W Polsce lepiej wie się co dzieje się w USA. Gospodarka mocarstwa oparta na usługach (95% zatrudnionych) jest za słaba aby udźwignąć wielki kraj. Trump? Powtórzę raz jeszcze ujął sie za najsłabszymi ( w tym mniejszościami, ograniczył eksport prac do Chin) i prowadził pokojową politykę zagraniczną, czym naraził się wielkiemu kapitałowi, tzw. kompleksowi militarno-przemysłowymi. Jego największym wrogiem był on sam ze swym konfliktowym i megalomańskich charakterem. Ale nie na tym kończy się upadek Ameryki. Rewolucja marksistowska rozwija się i jest wiele faktów, ale o tym milczą główne media a CNN to nic innego jak TVP. Nudno nie będzie. Choćby sprawa oficjalnej polityki rasowej wprowadzonej przez J. Baidena – tzw. equity race, gdzie zrywa się z równością wszystkich obywateli (Konstytucja USA) a hierarchizuje się rasy wg. ich spolecznego zachowania. Np. rasa biała jest najniższa ponieważ biali mają rasizm w swych genach. Nawiasem mówiąc określenie „black” w USA nie ma zlego znaczenia, choć mowa o kolorze np. żółtym czy czerwonym – ma. Tak tu jest. Wprowadznie hajfenejted obywateli (Polish-American) przez B. Clintona zniszczylo amerykanski naród i zrobiło z niego polityczne spoleczeństwo, ktorego etniczne pochodzenie rości sobie przywileje. Trawersując sławane powiedzenie J. Kennedyego. Weszliśmy w okres falszywej informacji i to dzięki informatyce. Wielkie sorry.
To zdaje się ktoś inny gdzieś pisał, że chętnie rozwinąłby dyskusję, czy coś takiego. Ja nie wiem dlaczego, przypuszczam jedynie, że komuś wtedy mogłaby być potrzebna, może nie wyłącznie z czystej ciekawości – to tutaj to chyba taka niewielka próbka społeczeństwa.
Jeżeli by próbować zgodzić nasze opinie okazywałoby się, że interesy korporacji i gospodarczej klasy średniej pozostają tak głęboko sprzeczne, że mogą prowadzić do konfliktów społecznych. Takie konflikty jednak chyba rodzą się inaczej chociaż następnie zapewne są instrumentalizowane – jeżeli ktoś ma wielką kasę i różne pomysły na jej wydanie taki może być właśnie jeden z nich i jest to całkiem prawdopodobne. Lecz ja mam jedynie intuicje. Jedna z nich jest taka, że obecna administracja poszuka przychylności wśród korporacji poprzez pakiet klimatyczny i mechanizmy inicjatywne na rynkach producentów energii, jako strategii. Sądzę, że wyszłoby dobrze dla świata. Jeżeli będzie mądra rozwinie łańcuchy dostaw oraz usług w oparciu o klasę średnią. A więc nie od strony globalnego protekcjonizmu lecz ingerencji we własną infrastrukturę gospodarczą tak formułując cele aby środki na ich realizacje były znajdowane na poziomie korporacji a ich dostateczna część transferowana w mniejszy biznes.
Ma Pan rację. Rozwinąć biznes ochrony środowiska w oparciu o klasę średnią. Ale czy jest ona zdolna do tego? Nadzorowałem magisterskie prace na ten temat. Np. w Michigan upadły 132 małe firemki produkujące panele po 2,5$ wobec zarzucenia rynku panelami chińskimi po 0,9$. Trzeba najpierw sprowadzić do normalności handel z Chinami. Co jest wątpliwe wobec „ścisłej relacji” rodziny Prezydenta z tym krajem i anty trumpowskiej polityki.
Deklarowana różnica w polityce fiskalnej, prowadzącej do przyspieszenia zmian na rynku producentów energii, wydaje mi się, że miała polegać przede wszystkim na odchodzeniu od sprawczej roli instrumentów typu podatku węglowego, tj. bezpośredniej ingerencji bilansowej, na rzecz sektorowych inicjatyw rozwoju producentów i dostawców tzw. czystej energii oraz modyfikacji cyklów wytwórczych dostawców tradycyjnych. W taki sposób miałby być tworzony produkt dodany w postaci znaczącego wzrostu ilości miejsc pracy i reinwestycji w technologię. Wymienienie rozwoju technologicznego po tej stronie jest ważne jako, że prowadząc do zmian bilansowych, także możliwych zmian jakościowych, definiuje wtedy system jako bilansowo otwarty i progresywnie generatywny.
Rynek PV ma tak znaczną dynamikę, że stał się wręcz przykładem w którym właśnie ciągły rozwój technologiczny redefiniuje warunki opłacalności skalowania produktu. Na taki rynek nie można patrzeć statycznie i statycznie jest przykładem trudnym. Bardzo ważnym sektorem wzrostowym staje się rynek przechowywania energii, w uproszczeniu akumulatorów, przy czym staje się ściśle powiązany z bilansem cyklu produkcji energii i przesyłu energii. Sądzę, że to są zmiany jakościowe najbliższych około dwudziestu lat i w takim sensie obecne dostosowanie polityki fiskalnej w rozwoju energetyki jest istotnie ważne.
A że jest wiele krajów które wchodzą w ten wiraż, tys prowda jak mówią górale. Ja jako, że jeżdżę na motocyklu wiem, że z zakrętu wychodzi się tak jak się złoży na wejściu.
Jest dowcipny. W wyborach prezydenckich 12 lat temu nazwał B. Obamę, że „jest opalony”. Obama mu to wybaczył. Teraz podpisuje dziennie po kilkanaście dyrektyw, czyta z kartki i gubi się. Biedny, ma zaniki pamieci. Jest żywą atrapą, ale ma zaplecze, które wie o co chodzi. Na czele mocarstwa? Nowoczesne czasy tego jeszcze nie miały. Tymczasem sprowadza się do stolicy kolejne bataliony wojska i robi się przegląd żolnierzy co do ich poglądów na polecenie nowego MON.
Podobnych, publicznych tj. dostępnych w serwisach prasowych, wypowiedzi Bidena jest więcej i nie są zbyt szczęśliwe jeśli nadawać im upowszechnione już interpretacje. Niewiele to jednak oznacza w porównaniu do rezultatów pracy a jego kariera polityczna istotnie wzbudza szacunek.
Pan Targowski wie co pisze i ma 100% racje.
Prezydent Tramp nie był politykiem dlatego jego język był taki jaki był, trzeba to zrozumieć.
Nie będąc politykiem nie miał również swojego zespołu ludzi na których mógł by polegać.
Od pierwszego dnia urzędowania musiał się zmagać z nieprzychylnymi mu mediami i aparatem państwowym. Jako bodaj jedyny POTUS musiał wielokrotnie udowadniać że nie jest agentem Putina.
Wraz z Trampem przegrali ruwniez ci ludzie https://www.dailymail.co.uk/news/article-7095533/Pictures-downtown-LA-capture-problem-faces-trash-tries-rodents.html
Thank you.
Zainteresowanym polecam książkę Massimo Faggioli, Joe Biden and Catholicism in the United States, ktora ukazał się w dniu inauguracji prezydentury Bidena. To co w niej uderza, to zbieżność oporu konserwatywnych katolików zarówno wobec papieża Franciszka jak i Bidena. Muszę powiedzieć, że dla mnie to równiez zaproszenie by przemyśleć na nowo związki polityki z religią, które nie muszą być toksyczne jak w przypadku Trumpa i PiS-u.
Odbieram fascynację Pana Targowskiego Trumpem jako ukrytą zgodę na autorytaryzm. Nie chcę powiedzieć – „tęsknotę”, ale „tęsknota” też pasuje. Ktoś, kto chwali Trumpa za to, że „ujął się za najsłabszymi”, albo żartuje, albo próbuje coś zamaskować. Albo chce coś powiedzieć światu o sobie, nie o Trumpie. W każdym razie taki argument w ogóle nie pojawia się w amerykańskich mediach, z wyjątkiem portali białych ekstremistów, jak przykładowo Parler. Czy to tam Pan Targowski go znalazł? Nie pojawia się również absurdalny zarzut o polityce rasowej Bidena, która według Pana Targowskiego, ma zniszczyć równość ras w USA. Gdzie Pan takie rzeczy wyczytał? Na platformie QAnon?
Trump nie „ujął się za słabszymi”, gdyż zawsze był zajęty tylko sobą. Przecież to Trump wsławił się tym, że pod adresem mniejszości, w tym kobiet, Latynosów, czarnoskórych, a nawet niepełnosprawnych, rzucał różnymi inwektywami. To jest ten człowiek, który potem „ujął się za najsłabszymi”? Pliss.
Chciałbym przypomnieć Panu Targowskiemu, że na Trumpa czekają pozwy sądowe w sprawie jego podatków, próby przekupstwa, oszustw podczas zaciągania kredytów bankowych i molestowania seksualnego wielu kobiet. Już teraz jest prowadzone stanowe śledztwo, mające sprawdzić czy telefoniczne naciski Trumpa aby „Georgia znalazła wystarczającą ilość głosów, aby wygrał”, nie kwalifikują się jako przestępstwo.
Dariusz Wiśniewski
Odbieram fascynację Pana Targowskiego Trumpem jako ukrytą zgodę na autorytaryzm. Nie chcę powiedzieć – „tęsknotę”, ale „tęsknota” też pasuje. Ktoś, kto chwali Trumpa za to, że „ujął się za najsłabszymi”, albo żartuje, albo próbuje coś zamaskować. Albo chce coś powiedzieć światu o sobie, nie o Trumpie. W każdym razie taki argument w ogóle nie pojawia się w amerykańskich mediach, za wyjątkiem portali białych ekstremistów, jak przykładowo Parler. Czy to tam Pan Targowski go znalazł? Żaden też szanujący się tytuł nie dyskutuje absurdalnego zarzutu wobec polityki rasowej Bidena, która według Pana Targowskiego, ma zniszczyć równość ras w USA. Gdzie Pan takie rzeczy wyczytał? Na platformie QAnon?
Trump nie „ujął się za słabszymi”, gdyż zawsze był zajęty tylko sobą. Przecież to Trump wsławił się tym, że pod adresem mniejszości, w tym kobiet, Latynosów, czarnoskórych, a nawet niepełnosprawnych, rzucał różnymi inwektywami. To jest ten człowiek, który potem „ujął się za najsłabszymi”? Pliss.
Dariusz Wiśniewski