30.01.2021
Oczywiście zwrot „pacyfikowanie opozycji” kojarzy się z pałowaniem, biciem, aresztami i więzieniem.

Czasem bywa też kojarzony ze strzelaniem do uczestników manifestacji.
Innych strasznych przykładów ze współczesnej historii nie ma co przypominać (zrzucanie z helikopterów opozycjonistów do morza itd.).
To dlaczego używam tego określenia w stosunku do działań polskiej policji wobec naszych protestów, mimo że aż tak strasznie jeszcze nie jest?
Dlatego, że wszystkie działania policji (w wyniku decyzji służących PiS jej dowódców i komendantów) są dokładnie tym „pacyfikowaniem opozycji”.
Niektórzy używają określenia, że to „nie jest pacyfikacja, tylko normalne działania w ramach prawa”. Lub twardszego określenia, „że jest to tylko zastraszanie opozycji”.
Bzdura.
To jest pacyfikacja opozycji.
Bo jak inaczej nazwać tysiące, dziesiątki tysięcy bezpodstawnych legitymowań każdego, kto wychodzi na ulice w pokojowy sposób?
Z powoływaniem się na wygodny, formalny pretekst „zgromadzenia powyżej 5 osób w czasie epidemii…itd.” skoro, pal diabli, że ta decyzja jest niezgodna z prawem i Konstytucją, wiemy, że, to tylko żałosny pretekst.
Jak inaczej nazwać zatrzymywanie ludzi i wożenie ich na jak najbardziej (często kilkadziesiąt kilometrów) odległe komisariaty, aby po wypuszczeniu nie mieli jak wrócić do domu?
Jak inaczej nazwać tysiące mandatów za nic i tysiące wniosków do sądu o ukaranie za nic?
Jak inaczej nazwać wnioski o ukaranie do Sanepidu za bzdurne oskarżenia?
Bo mandaty relatywnie niskie a Sanepid może dołożyć do 30 000 PLN.
Jak można inaczej nazwać słynne pałki teleskopowe?
Jak można inaczej nazwać wywlekanie i ciągnięcie po ulicach do radiowozów ( o połamaniu ręki czy przygodach Babci Kasi nie wspomnę)?
Jak inaczej można nazwać upokarzające słowa, jakie zatrzymani słyszą od policjantów (jak już nikogo dookoła nie ma) w radiowozach i na komisariatach?
I jak nazwać wszystko inne, co widzimy od miesięcy, w działaniach policji wobec nas?
To jest pacyfikacja opozycji.
To nie jest „zastraszanie opozycji”.
To jest pacyfikacja opozycji.
Czyli nas.
Kaczyński kiedyś podobno powiedział za Gomułką, który tak palnął w 1945 roku: „Raz zdobytej władzy nigdy nie oddamy” I to się właśnie dzieje.
Pacyfikacja opozycji.
Historia jednak pokazuje, że na ogół opozycja wygrywała.
My też wygramy.
Z PiS.
P.S Nie mam pretensji do szeregowych policjantów. Taka służba, gdzie wykonuje się rozkazy. I już. Jak w wojsku.
Komendant główny policji, zastępcy i kilka pięter niżej – to inna historia.
I nie wstyd za ich decyzje, jak policja ma się zachowywać w czasie naszych protestów.
To nie tylko hańba.
To służalczość za awanse i świadoma kolaboracja.
Nie macie przyszłości, panowie i panie.
Aaa… i oczywiście, że w policji jest jakiś margines sadystów czy też katolickich nacjonalistów, którzy z radością nas pacyfikują czy też upokarzają słownie lub czynnie.
Mam nadzieję, że to margines.
Choć za często widoczny.

