Krzysztof Łoziński: Mój list do Panów Policjantów

02.02.2021

Szanowni Panowie,

piszę do Was jako człowiek, który ma pewien moralny tytuł do rzeczowej krytyki. Krytyki, nie napaści.

Byłem przez ponad 21 lat działaczem, bardzo aktywnym, opozycji antykomunistycznej w PRL, w tym „Solidarności” i „Solidarności” w podziemiu. Byłem wielokrotnie represjonowany, nawet więziony. Szczegóły pominę, kto chce, to bez trudu w sieci znajdzie. Później budowałem wolną, demokratyczną Polskę, i walczyłem o prawa człowieka daleko, w Chinach, w Korei, w Tybecie… Uważałem, że w Polsce ten problem już zanika. I zanikał.

Aż przyszedł PiS i zaczął wracać PRL pod inną nazwą. To ja, pod koniec 2015 roku napisałem manifest „Trzeba założyć KOD”, Komitet Obrony Demokracji na wzór Komitetu Obrony Robotników z 1976 roku. Dziś jestem już starszym panem, 73 lata, mocno schorowanym, nie pełnię już żadnej funkcji w niczym. Moralny tytuł do tego listu to niemal całe życie poświęcone dla Polski, Polski wolnej, demokratycznej i praworządnej, której tak długo nie mieliśmy. Wybaczcie ten patos, ale jest konieczny.

Ale chcę z Wami porozmawiać o sprawach elementarnych, podstawowych, zarówno dla mnie, jak i dla Was. Krytycznie, ale z szacunkiem.

Panowie, co się z Wami stało przez ostatnie pięć lat?

Bardzo długo byłem dumny z polskiej Policji, bo na to zasługiwała. Policja bardzo długo była profesjonalna, skuteczna i praworządna. Polska miała jeden z najniższych współczynników przestępczości na świecie.

Gdy od początku 2016 roku organizowaliśmy demonstracje KOD-u, nasza współpraca z Policją była wręcz wzorcowa. Policja pilnowała bezpieczeństwa wszystkich, zarówno nas, jak i naszych politycznych przeciwników. Nie było żadnych burd. Zawsze był z nami obecny przedstawiciel Policji i mieliśmy przyjazną współpracę.

Powoli zaczęło się zmieniać. Najpierw tylko jeden element. Rzecznicy Policji zaczęli zaniżać w komunikatach liczebność naszych imprez mniej więcej dziesięciokrotnie. Ale poza tym, nadal bardzo długo było OK. Jeszcze w czasie ogromnych demonstracji w lipcu 2017 roku, gdy kilku polityków PiS namawiało kiboli Legii, by na nas napadli, powiadomiłem oficera Policji i postawiliście kordon. Do żadnego incydentu nie doszło.

A co się dzieje teraz? Odbywają się LEGALNE protesty Strajku Kobiet. Legalne, bo wszelkie ich zakazy można ustanowić tylko po wprowadzeniu jednego ze stanów nadzwyczajnych i tylko ustawą. Tego nie zrobiono, a rozporządzenie resortowe, nawet premiera, w tej sprawi jest NIEWAŻNE. Nieważne z mocy prawa, którego Policja przysięgała przestrzegać. Każdy z Was przysięgał.

Ale zostawmy aspekt prawny. Wspomnę jeszcze, że byłem także sportowcem, alpinistą, mistrzem i trenerem dwóch dyscyplin sportów walki. To istotne, bo chce porozmawiać o honorze i odwadze.

Kto to, w moim pojęciu jest mężczyzna? Ojciec, gdy mnie wychowywał, mawiał: – pamiętaj, że słowo mężczyzna pochodzi od mąż, a nie od szczyzna. Dosadne, ale trafne. Otóż mężczyzna, ten od mąż, ma pewne cechy. Ma honor, godność, zna swoją wartość i jest odważny.

Ma honor. Co to znaczy? To znaczy, że nie robi rzeczy, które go wykluczają z grona ludzi przyzwoitych. A więc, jeśli walczy, to tylko z godnym siebie przeciwnikiem. Rycerz nie wyzywał na pojedynek giermka, czy młodzika. Bo to byłby dyshonor dla niego. Co to za sukces pobić kogoś wielokrotnie słabszego, kto nie ma żadnych szans. Rycerz nie bił i nie poniewierał kobiet, dzieci i słabeuszy. Nie ma istoty, do której czułbym większą pogardę, niż „damski bokser”.

A co ja teraz widzę? Rośli mężczyźni, w mundurach, lub tylko z odznaką, biją, szarpią poniewierają kobiety, mało tego, dziewczynki, nastolatki. Poniewierają i poniżają staruszkę. I robią to bez żadnego powodu ani prawnego, ani faktycznego. Zostawmy na boku prawo. Gdzie Wasz honor?

Panowie, chwila refleksji. Halo, tu ziemia. To Polska w XXI wieku. Ja oczywiście znam takie praktyki. Ja pamiętam ZOMO, przesłuchanie z torturami, gdy SB-cy byli wobec mnie „bardzo odważni”, bo byłem przykuty kajdankami, z rękami na plecach, do krzesła. Pamiętam, ale to był wróg, to nie był a Polska, tylko PRL pod sowiecką dominacją.

Powiecie, że wykonujecie rozkazy, że jesteście na służbie. Zaraz, zaraz. W ustawie o policji jest zapis, że policjant ma obowiązek, tak obowiązek, nie tylko prawo, odmówić wykonania rozkazu łamania prawa. Tym bardziej rozkazu dokonania wykroczenia lub przestępstwa. A tymczasem, co się dzieje? Kazali wam legitymować i zatrzymywać ludzi bez żadnej podstawy prawnej, bezprawnie. I robicie to. A przecież wiecie, że musi istnieć podstawa prawna i faktyczna. Tymczasem zatrzymujecie ludzi często bez żadnego powodu. Np. słynną już Babcię Kasię, która nic nie robiła, tylko szła. Pozbawiacie wolności 64-letnia kobietę, tylko z tego powodu, że szła. Albo, że miała transparent. Nie ma w polskim prawie zakazu niesienia transparentu albo zakazu przechodzenia Krakowskim Przedmieściem przed pałacem prezydenckim (a był taki przypadek).

Drugi przykład. Zamykacie dużą grupę ludzi w kotle i uniemożliwiacie im rozejście się. To już jest przestępstwo z Art. 189 kodeksu karnego § 1. zagrożone karą od 3 miesięcy do 5 lat (bezprawne pozbawienie wolności). A Wy to robicie. Oczywiście na rozkaz, tylko takiego rozkazu nie wolno Wam wykonać.

I tu przejdę do kolejnej kwestii. Dlaczego nie odmawiacie wykonania? Boicie się? Litości, Panowie, czego? Cóż za straszny los Wam grozi za zachowanie zgodne z prawem? Ochrzan, dyscyplinarka, no powiedzmy strata pracy. Nie sądzę, by cokolwiek więcej.

I to ma być takie straszne, że mężczyzna, młody, silny chłop, nie ma odwagi, by się na to zdobyć? Panowie, ratownicy TOPR idą w góry w lawiniastych warunkach ratować turystę. Ryzykują życiem, bo przed lawiną immunitet nie chroni. Strażacy wchodzą w ogień, by ratować ludzi. Ryzykują życiem. Wy sami idziecie ująć agresywnego uzbrojonego przestępcę. Ryzykujecie życiem.

A tu nagle boicie się dyscyplinarki. Kochani Panowie, nie rozśmieszajcie mnie, bo mam zajady. Jak już napisałem, mężczyzna, ten od mąż, ma honor, godność, zna swoją wartość i jest odważny. Tak, ODWAŻNY. Ja wiem, macie rodziny, kredyty… Ci ratownicy i ci strażacy też. Jesteście jeszcze młodzi. Gwarantuję wam, że w realnym życiu wielokrotnie będziecie musieli podejmować znacznie trudniejsze decyzje. I jako mężczyźni, ci od mąż, będziecie musieli im podołać.

Panowie, gdzie Wasza odwaga? Można chociaż zrobić pół kroku: nie być gorliwym w wykonywaniu przestępczych rozkazów. To już byłby krok w dobrą stronę, choć mały.

I jeszcze słowo o honorze. Można, jak to ostatnio wśród niektórych modne, obwiesić się polskimi flagami, powstańczymi kotwicami, napisać sobie na klacie „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Można, ale jeżeli przy tym będzie się postępować jak szmata, nic to niewarte. Tylko cyrk, dekoracja.

Odwaga i honor to stawanie na swoich racjach nie z pozycji siły, ale także z pozycji słabego. Z pozycji słabego tym bardziej. Patriotyzm też nie polega na sztandarach. Polega na zdolności do poświęcenia siebie dla dobra ogółu. Także na przeciwstawianiu się złu kosztem narażania siebie.

Nakręca się coraz bardziej spirala przemocy. Pan Prezydent na antenie TVN powiedział, że wszystko jest OK, bo przecież nikt nie zginął, czyli jest OK, bo Policja jeszcze nikogo nie zabiła. Wiecie równie dobrze, jak ja, że to tylko kwestia czasu. Prędzej, czy później ktoś za mocno uderzy, za mocno przyciśnie kolanem. Za rządów Jaruzelskiego, 1981-1989, funkcjonariusze milicji zabili 108 osób. Z tego tylko 12 świadomie i celowo (Kopalnia Wujek i 3 zabójstwa księży). Reszta to właśnie ktoś za mocno uderzył, za dobrze trafił. A może by przerwać przemoc wcześniej?

I już uwaga ostatnia. Wstępowaliście do Policji, by chronić społeczeństwo przed przestępcami, a teraz chronicie ludzi popełniających jedno przestępstwo za drugim przed społeczeństwem. Panowie, refleksja. Policja w tej chwili chroni przestępców przed uczciwymi ludźmi.

Jesteście na służbie. Na służbie komu? Społeczeństwa, czy ludzi dokonujących zamachu stanu, najcięższego przestępstwa w polskim kodeksie karnym (Art. 127 kk, od lat 10 do dożywocia)?

[Art. 127. § 1. Kto, mając na celu (…) zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności].

„Zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju…” – tak, Wy teraz realizujecie tę przemoc, czy też oni realizują ją Waszymi rękami.

Chyba nastąpiło tu jakieś odwrócenie ról. Czy dla takiej roli wstępowaliście do Policji?

Nie obrażajcie się za te gorzkie słowa starego człowieka. Nie musicie mi odpowiadać. Tylko czasem przypomnijcie sobie te uwagi i wyciągnijcie wnioski.

Krzysztof Łoziński

Emeryt

Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.

Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”

Autor o sobie

PS. Osoby komentujące ten list, jeśli już muszą komentować, proszone są o powstrzymanie się od agresywnych i napastliwych emocji wobec Policji. Ja chcę rozmowy, nie awantur.

Print Friendly, PDF & Email

12 komentarzy

  1. wdrw 02.02.2021
  2. Michał Palarczyk 02.02.2021
    • Krzysztof Łoziński 02.02.2021
  3. szerszeń 03.02.2021
    • Krzysztof Łoziński 03.02.2021
      • Kazimierz Malicki 03.02.2021
  4. PK 03.02.2021
  5. jure g 03.02.2021
  6. slawek 05.02.2021
  7. Tytus 07.02.2021
  8. Hakuna Matata 10.02.2021
  9. Adam Krajewski 11.02.2021
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com