09.02.2021

Jako klasyczny „Dziaders” z przyjemnością informuję, że jestem za:
- Legalną aborcją do 12/14 tygodnia, zgodnie z decyzją kobiety.
- Finansowaniem in vitro z budżetu państwa bez ograniczeń.
- Refundacją i pełnym dostępem do medycznych środków antykoncepcyjnych.
- Pełną i realną edukacją seksualną w szkołach.
- Legalizacją małżeństw jedno płciowych.
- Za możliwością adopcji dzieci przez te małżeństwa.
- Za usunięciem religii ze szkół, urzędów państwowych i za zaprzestaniem finansowania kościołów z budżetu państwa oraz ich specjalnego traktowania.
- Legalizacją marihuany.
Na pewno jeszcze o czymś zapomniałem, ale tyle na początek.
[t4b-ticker]

Jedna z definicji slowa „dziaders” :
„Dziadersem potocznie, niechętnie i obraźliwie nazywa się mężczyznę zajmującego uprzywilejowaną pozycję społeczną i wykorzystującego to do umacniania swego wizerunku. Dziaders często wykorzystuje w tym celu swoich podwładnych lub osoby w jakiś sposób zależne od niego i na różne sposoby je wykorzystuje, upokarza itp”
za slownikiem online OJUW (obserwatorium językowe Uniwersytetu Warszawskiego)
W tym dziaderyzmie istotne jest wykorzystywanie przywilejów, wykorzystywanie pozycji, a nie wiek.
Utożsamia się Pan z tym, że pisze o sobie „klasyczny dziaders”?
Choć rozumiem, że to pewnie miało być żartobliwe – więc pozwole sobie i kabaretem zakończyć.
Skecz z czasów zanim słowo „dziaders” się pojawiło – pojawia sie po prostu „dziad” – i też poniekąd wykorzystuje pozycję. Około szóstej minuty
https://www.youtube.com/watch?v=766lv6Vchvk
.
atam dziaders, lewak zwyczajny i już ….
Jako młodszy od autora o parę dobrych dekad, zgadzam się całym sercem, a przede wszystkim rozumem. Pragnę tylko dodać, że zapomniał Pan jednego: ośmiu gwiazd. Dopóki nie pozbędziemy się ostatnich trzech To te postulaty nie mają szans się spełnić.
XXXXX XXX 🙂
Zgadzam się ze wszystkimi postulatami, z wyjątkiem legalizacji marihuany. Tu po prostu nie mam zdania, bo się na tym nie znam.
Jedyne, z czym mógłbym jednak dyskutować, to usunięcie religii ze szkół. Teraz są jednak inne czasy i żaden pierwszoklasista nie będzie biegał na religię do salki katechetycznej, jak to się działo z nami. Teraz przepisy są takie, że dziecko trzeba przyprowadzać i odprowadzać, a dodatkowe przyprowadzanie i odprowadzanie to dla rodziców dodatkowy kłopot. Wielu z nich po pewnym czasie stwierdzi, że „lepiej było, gdy religia była w szkole” – i znów nam wybiorą jakąś prokatolicką partię, która dokona re-klerykalizacji kraju.
Więc niech ona już sobie będzie w szkołach, ale:
– wyłącznie na pierwszej lub ostatniej lekcji;
– jako zajęcie całkowicie dodatkowe i nieobowiązkowe;
– z osobnym świadectwem;
– katecheta nie dostaje ani grosza z budżetu MEN – jest opłacany wyłącznie przez Kościół;
– szkoła ma prawo ingerować w program, jeśli przekazywane są tam treści ksenofobiczne, nawołujące do nienawiści, lub piętnujące odmienność;
– no i wypadałoby, żeby Kościół płacił szkole za wynajem sali lekcyjnej – bo to szkoła opłaca ogrzewanie, prąd na oświetlenie i sprzątaczki.
Szkoła ma być z definicji miejscem rozumu i racjonalnego myślenia. Nie można pozwalać sobie na niekonsekwencję, bo głupota wciśnie sie tylnymi drzwiami, co ćwiczymy już któryś tam raz. Przypominam, że istnieją inne, dogodne dla wierzących rozwiązania, np. szkółka niedzielna. W niedzielę, czy jakikolwiek inny dzień uznany przez wyznawców za święty, rodzice jadą do świątyni z dziećmi i tam rodzice uczestniczą w rytuałach religijnych, a dzieci mają zapewnioną indoktrynację w przylegających pomieszczeniach (zwanych z polska salkami katechetycznymi). Czas trwania katechizacji zależy od danej tradycji. Na przykład nabożeństwo w kościele koptyjskim trwa około 5 godzin. Pięć godzin katechezy na tydzień i to bez rozpraszania młodego umysłu jakimiś newtonami, czy innymi darwinami, powinno chyba zadowolić bogobojnych rodziców.
Reprezentujesz zdrowy rozsądek, w przeciwieństwie do mniej więcej 80% społeczeństwa, kierującego się emocjami. A głos masz tylko jeden.
Tak, też bym chciał, żeby religia znikła ze szkół, ale na razie nie widzę takiej możliwości. Bo jak zniknie, to te 80% znowu wybiorą nam kościelnych dupowłazów do parlamentu i będzie jeszcze gorzej.
Czyli jednak ogon macha psem…