Telewizja pokazała (657)

20.02.2021

Trzeba by rozstrzygnąć, czy Pan Bóg wtrąca się do ludzkich spraw, co sugeruje Stary Testament, czy też nie. A jeśli się wtrąca to dlaczego teraz nie mówi jasno wyznawcom, o co mu chodzi, tylko dopuszcza różne interpretacje. I czy wiara w Boga chroni przed wszelkim złem. A może sprawy doczesne należy lekceważyć, skoro najważniejsze jest życie wieczne?

Rok temu, gdy pandemia rozwijała się we Włoszech, zawieszono tam uroczystości religijne, takie jak msze i pogrzeby; włoski episkopat przystał na taką decyzję. Także Watykan dostosował się, zakazując prewencyjnie dostępu do niektórych miejsc.

Nasi prawicowi publicyści skrytykowali taką postawę. Paweł Lisicki, naczelny „DoRzeczy”, tak napisał:

Można to nazwać mocno: zdradą Chrystusa. A można bardziej analitycznie: biskupi włoscy pokazują, że katolicyzm jest dla nich jedynie fasadą, pewnym obyczajowym nawykiem. W istocie nie wierzą w sprawczość sakramentów.

Komunia święta była uważana zawsze za lekarstwo dla duszy i ciała, ponieważ stała za tym wiara, że w hostii znajduje się sam Bóg; unikanie komunii dzisiaj w tej sytuacji to jakby przyjmowanie, że Bóg może zarażać, a nie uzdrawiać.

Jego zdaniem włoscy biskupi Są częścią tego świata, dla którego liczy się tylko to, co doczesne. […]. Zamiast heroizmu zwycięża dostosowanie się i kunktatorstwo.

Rafał Ziemkiewicz pisał:

Zawsze było tak, że kiedy jakaś plaga dotyka ludzkości, to ludzkość chrześcijańska szukała pomocy w kościołach, ponieważ wierzyła w Boga. Natomiast taka decyzja biskupów włoskich oznacza, że Boga nie ma, ich zdaniem. […] Z tego, co pamiętam jest takie przykazanie kościelne – raz w tygodniu katolik powinien uczestniczyć we mszy. Ale jeżeli nie ma mszy w całym regionie, bo Kościół się wypiął na wiernych i zamknął, to co on ma zrobić. […] A już pomysły takie, że komunia na rękę, to, pomijając, że świętokradztwo, to na tym ręku są wirusy. Diabłowi to się wszystko bardzo podoba.

Jest to nieprawda. Lucyfer powiedział mi niedawno, że wcale nie jest zadowolony z powodu pandemii, ani z tego, że katolicy dbają więcej o życie niż o rytuały przyjęte kiedyś przez Kościół. Podziela pogląd wygłoszony niedawno przez generała jezuitów, że diabeł jest jedynie „symboliczną figurą, która symbolizuje zło”. Te bzdury na temat szatana, głoszone przez publicystów, wynikają u nich z nieznajomości Biblii. „Szatan” znaczy „oskarżyciel”, dorobiono mu złą famę, bo to on na Sądzie Ostatecznym będzie oskarżał ludzi. Przypisuje mu się zło i doczepia do każdego złego uczynku, a przecież wszystkim rządzi Bóg i jak by nie chciał, aby zło istniało to by je zlikwidował. Szatan nikogo nie namawia do niczego, tylko obserwuje.

Parę lat temu Watykańska Kongregacja ds. Duchowieństwa uznała status Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów. Stowarzysza ono 250 egzorcystów z 30 krajów. Miała poparcie papieża Franciszka. Szatan był oburzony i miał zamiar złożyć zażalenie do Trybunału w Hadze. W końcu działał zawsze za wiedzą i zezwoleniem Najwyższego, więc taka organizacja wyraźnie sprzeciwia się woli Boga, a zatem działa niezgodnie z podstawami swojej religii.

* * *

Kolejna historia z księdzem pedofilem, który mimo ujawnienia jego procederu nie poniósł kary przez 25 lat, a nawet awansował. I kolejne infantylne odzywki dziennikarzy w telewizji: ksiądz nawet nie przeprosił swojej ofiary. Ksiądz Dymer zmarł. W związku z tym państwowa komisja do spraw pedofilii zamknęła sprawę. Postępowi księża zwracają uwagę, że należy zająć się ofiarami księdza Dymera oraz tymi, którzy kryli jego proceder. Paweł Lisicki, ówczesny naczelny „Rzeczpospolitej” (obecnie „DoRzeczy”), odmówił swego czasu publikacji o wyczynach ks. Drymera.

Red. Nosowski z „Więzi” martwi się, że ks. Dymer jest już na sądzie bożym i nie zdążył przeprosić swoich ofiar. W „Gazecie Wyborczej” tytuł: „Ksiądz nikogo nie przeprosił”. Centralną sprawą w tych przestępstwach wydaje się przeproszenie ofiar. No tak, może się zdarzyć, że popełni się jakieś tam przestępstwo, ale żeby nawet nie przeprosić?! Podobne uwagi dziennikarze wypowiadają nawet pod adresem zabójców – nie przeprosił rodziny ofiary. I biegają za nim, gdy doprowadzany jest na salę sądową, i wołają: dlaczego pan to zrobił? Czy pan żałuje tego, co zrobił? Czy przeprosi pan rodzinę ofiary?

Zacząłem się martwić, że Hitler, Stalin czy Mao Tse Tung umarli i nie zdążyli przeprosić swoich ofiar.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Wszyscy, łącznie z prymasem Polski, apelują do biskupa, który krył Dymera i olał ofiary, aby podał się do dymisji. Liczą na to, że może interwencja Watykanu zmusi go do takiego kroku. To świadczy o tym, że wierni słusznie nazywani są owieczkami, bo sami nie mają żadnego pomyślunku ani inicjatywy. Gdyby wierni zbuntowali się i głośno domagali się odejścia biskupa i ujawnienia wyroku sądu kościelnego, który zajmował się sprawą ks. Dymera (władze kościelne nie chcą go ujawnić!), to by władze kościelne zareagowały. Ale wierni, jeśli nawet myślą o tym (czy oni w ogóle dowiedzieli się o tej sprawie?), to najwyżej modlą się, żeby papież coś zrobił. A podobno Kościół to wszyscy wierni, nie tylko kapłani.

* * *

PRL jednym z nierozwiązywalnych problemów był skup pustych butelek. Władze wielokrotnie obiecywały rozwiązać ten problem, ale nie udawało się.

W III Rzeczypospolitej mamy inne nierozwiązywalne problemy: skrócenie kolejek do lekarzy i ukrócenie pedofilii w Kościele. Powoływano zespoły, komisje, zapowiadano szybkie uporanie się z problemami, ale nic się nie zmieniło. No nie umieją.

W USA takim problemem jest zamknięcie więzienia w Guantanamo. W więzieniu tym przetrzymuje się, często od 20 lat, osoby podejrzane o terroryzm. Przetrzymuje się je bez formalnych zarzutów i bez procesu. Jak można to robić w tak ceniącym prawo i demokrację kraju? Guantanamo leży na Kubie, USA mają tam bazę wojskową. W ten sposób można zachować formalnie czyste sumienie (?!), podobnie jak w przypadku przetrzymywania i torturowania podejrzanych w Kiejkutach – to się nie działo na amerykańskim terytorium.

W tej chwili w Guantanamo przebywa 40 więźniów. Prezydent Biden zamierza zamknąć to więzienie przed końcem kadencji. Taki sam zamiar miał prezydent Obama, ale się nie udało. To taki problem szyszki, podobnie jak był nim skup butelek – trzeba się zdecydować i umieć to przeprowadzić.

* * *

Wiele lat temu widziałem angielski film „Duch w studni” (jeśli dobrze zapamiętałem tytuł). Bohater trafia do małej miejscowości, gdzie w studni mieszka duch. Miejscowi często proszą go o pomoc, gdy coś zgubią i nie mogą znaleźć, a duch mówi im gdzie zguba się znajduje. Fajna komedia.

Uświadomiłem sobie, że teraz ten film spotkałby się z atakiem naszych fanatycznych obrońców katolicyzmu. Zarzuty byłyby zapewne podobne jak w przypadku Halloween czy książek o Harrym Potterze. Oczywiście, gdyby ten, który coś zgubił, zwrócił się o pomoc do świętego Antoniego – patrona rzeczy zaginionych, i potem rzecz znalazł, to wszystko byłoby w porządku. Ale każda niekatolicka konkurencja to podszept diabła.

Tu widać jak daleko odbiegliśmy od normalności i jak agresywne i zaborcze są działania ciemnoty. Religia jest narzucana od przedszkola. Ksiądz, jaki by był, jest dla wielu autorytetem. Wybrane fragmenty Biblii wtłaczane są do naszego porządku prawnego, chętnie wtłoczono by je do konstytucji. Ciągle trzeba uważać, bo wprowadzono nowe kryterium przestępstwa – obrazę uczuć religijnych. Dlaczego nie ma paragrafu na obrazę rozumu?

* * *

Siedem lat temu pewien kierowca o pseudonimie Frog jeździł po mieście z prędkością ponad 200 km/godz., łamiąc wszelkie przepisy. Jeździł pod prąd, przejeżdżał na czerwonym świetle. Spowodował kolizję samochodów. Policja go zatrzymywała, kierowała sprawę do prokuratury, a ta sprawę umarzała.

Raz, kiedy został zatrzymany przez policję, okazało się, że ma w samochodzie kominiarkę, tarczę do zatrzymywania pojazdów i fachowe światło błyskowe. W przeszłości był kilkadziesiąt razy karany mandatami.

Swoje wyczyny powtórzył w Warszawie, a filmik z szalonej jazdy umieścił w internecie. W tym czasie miał zakaz prowadzenia pojazdów.

W obu przypadkach biegły stwierdził, że kierowca nie sprowadził zagrożenia katastrofą. Biegły rozbił wyczyny Froga na kawałki, a każdy z nich był tylko wykroczeniem. Przypomina to paradoks Zenona z Elei: czy Achilles dogoni żółwia?

Wątpliwe, aby te same fakty mogły skłonić prokuratora do wyciągnięcia innych wniosków. Skoro dla biegłego jazda pod prąd w mieście z prędkością ponad 200 km/godz. nie stanowi zagrożenia, to jakie wątpliwości mógłby mieć prokurator? Być może i biegły i prokurator rozumowali tak jak niedawno prezydent Duda: nikt nie zginął, więc nie ma problemu.

Prokuratura sprawę umorzyła. Złamanie przepisów i możliwość spowodowania wypadku na drodze to coś mniej niż katastrofa, a prokuratura nie zajmuje się drobiazgami. Po szumie w mediach prokuratura apelacyjna uchyliła umorzenie postępowania, a prokurator generalny przychylił się do tego wniosku. Prokurator miał jeszcze raz zgromadzić dowody i je ocenić czy jednak nie doszło do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy. Sprawa ucichła.

Swoje wyczyny – jazdę z nadmierną prędkością po mieście i łamanie przepisów – Frog powtórzył w Kielcach. I teraz, już po 7 latach, doszło do rozprawy w tej sprawie. Frog został skazany na 2,5 roku więzienia (prokuratura żądała 5 lat). Skazany będzie się odwoływał. Niech przyszli kronikarze odnotują kolejne postępy w tej sprawie.

* * *

Trudno określić, kto w PiS-ie jest największym żłobem i prymitywem. Co rusz na czoło wysuwa się ktoś inny. Teraz zdecydowanie na prowadzeniu jest Marek Suski.

Niedawno w Onecie pojawiła się seria artykułów na temat polskiego karabinka Grot, produkowanego przez radomską fabrykę broni „Łucznik”, który to karabin, zdaniem autorów, został sknocony. Marek Suski porównał te artykuły do zbrodni dokonywanych przez nazistowskie Niemcy, nawiązując do faktu, że wydawcą Onetu jest niemiecka spółka Ringer Axel Springer.

12 października 1942 r. Niemcy  rozpoczęli serię publicznych egzekucji. Powieszono 50 osób. Większość związana z radomską fabryką broni. Tymczasem ONET prowadzi nagonkę oszczerstw na fabrykę broni w Radomiu. Niemcy są wzorem dbałości o praworządność w Polsce i mają długą tego tradycję. Kiedyś egzekucje, dziś Onet. To jest niemiecki wydawca. Niemcy dokonali zbrodni na pracownikach. Kłamstwa w Onecie, też z niemieckiego wydawcy, pojawiają się ataki nieprawdziwe, kłamliwe na fabrykę broni.

Wydawca Onetu zagroził Suskiemu podjęciem kroków prawnych. Suski się nieco zmitygował i postanowił wycofać swój wpis o egzekucjach, lecz dodał:

Ale faktem jest, że w czasie wojny Niemcy dokonali straszliwych zbrodni w Polsce. Również na pracownikach fabryki broni dokonano egzekucji […] Niemcy prześladowali pracowników fabryki broni.

Jeszcze jeden dowód na to, że łatwo u nas zrobić karierę w PiS, zachowując się jak agresywny idiota.

Stanisław Lem, pisząc o sztucznej inteligencji, zwrócił uwagę na to, że do wielu prac nie potrzeba umysłowości zbliżonej do ludzkiej – maszyny nie zastępują umysłu człowieka, ale po prostu sprawniej i szybciej wykonują proste działania. Wystarczy więc broń wyposażyć na przykład w pewne cechy umysłu osy, aby była skuteczna. Odnoszę wrażenie, że do bycia politykiem także nie jest potrzebna wyszukana inteligencja, wystarczy trochę sprytu i nauczenie się pewnych postępowań. Popatrzmy na takich ludzi jak Suski, Błaszczak czy Żalek, posłuchajmy tego, co mówią. Ta uwaga nie dotyczy tylko aktualnych władz. Przypomnijmy sobie kariery polityczne od kierowcy do ministra czy awanse od porucznika do generała.

Czasami zapomina się, że ci ludzie, pełniący obowiązki wysokich urzędników, są często prymitywami o żenującym poziomie umysłowym. Dziennikarze zwracają się do nich per „panie pośle”, „panie ministrze”, „panie marszałku”. Ale oni nie pozwalają nam zapomnieć kim naprawdę są.

Marek Suski był do niedawna szefem gabinetu politycznego premiera.

* * *

74-letni mieszkaniec okolic Szczecina zarejestrował się na szczepienia i otrzymał lokalizację odległą o 877 km – Rzeszów. Interwencja w NFZ w sprawie zmiany miejsca szczepienia nic nie dała.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\657 a.jpg

Nie trzeba chyba wielkiego umysłu, żeby zauważyć idiotyzm obecnego systemu rejestracji. Przecież znane są liczby ludności, która powinna i może się zaszczepić, więc można w najbliższej okolicy zorganizować odpowiednią liczbę punktów szczepień, a nie zmuszać ludzi do jeżdżenia po Polsce.

W Zakopanem są tylko dwa punkty szczepień. Ponieważ Zakopane liczy ponad 27 tys. mieszkańców, to licząc po 30 osób szczepionych tygodniowo na punkt (taka jest obecnie norma), potrzeba 450 tygodni (9 lat) do zaszczepienia wszystkich mieszkańców. A jeszcze zapewne w Zakopanem będą szczepić się osoby z okolicznych wiosek. Nawet gdyby połowa mieszkańców nie szczepiła się a w każdym punkcie szczepiono by dwa razy tyle osób niż obecnie to i tak trzeba by było ponad dwóch lat, żeby wykonać szczepienia. Może są wolne jakieś miejsca na Wybrzeżu to zakopiańczycy pojadą się tam zaszczepić.

Codziennie widzimy raporty – kilkaset osób zmarło z powodu koronawirusa. Te liczby już na nas nie działają tak mocno, cieszymy się, jeśli zamiast 350 osób zmarło mniej niż 200. A przecież, na co zwrócił uwagę prowadzący w Szkle Kontaktowym, to tak jakby codziennie rozbił się duży samolot pasażerski. W takim przypadku bylibyśmy przybici i ogłoszono by żałobę narodową.

* * *

Mają swojego kapelana różne instytucje w kraju. Teraz ujawniono, że także Krajowa Administracja Skarbowa zatrudnia księży i zarabiają oni powyżej średniej krajowej. Zastanawiałem się, dlaczego to się robi i doszedłem do jednego wyjaśnienia: bo można. Ciekawe, czy księża odprawiają modły w intencji dobrych dochodów.

Apeluję do Bogdana Misia i Redakcji Studia, aby i u nas powołać kapelana, bo zaczynamy odstawać od ogółu.

Od redakcji: nieskromnie powiem, że pod tyloma względami jesteśmy inni, że ten jeden nam już specjalnie nie zaszkodzi. BM.

* * *

W telewizji reportaż o pielęgniarkach i dziennikarka zapowiada go mówiąc o „nie do końca spełnionych obietnicach”. Otóż obietnic podwyżek i ochrony przed koronawirusem nie spełniono w ogóle. Pielęgniarki mają stały kontakt z zarażonymi pacjentami, ale nie objęto ich ochroną tak jak lekarzy. Już 55 tys. pielęgniarek zachorowało na koronawirusa. Podwyżki płacy to kilkuzłotowe dodatki „covidowe”. Kurewstwo i arogancja władzy. Trzeba przyznać, że pielęgniarki były źle traktowane także za poprzednich rządów, ale teraz, w czasie pandemii, to jest łajdactwo.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com