Telewizja pokazała (660)

07.03.2021

Prof. Jerzy Hausner (Newsweek):

Lęk jest naturalnym odruchem w warunkach nieprzewidywalności, gdy reguły, do których byliśmy przyzwyczajeni, zanikają. Ludzie wtedy stają się ostrożni i nieskłonni do podejmowania ryzyka. Ale istnieje jeszcze lęk zadawany. W Polsce rządzące ugrupowanie świadomie wywołuje paraliż społeczny, rozsiewając lęk, twierdząc, że nieustannie ktoś nam zagraża – a to imigranci, a to osoby LGBT, Niemcy lub biurokracja brukselska. Zadawane zagrożenie jest zawsze personalizowane – z premedytacją ukazywany jest ktoś, kto na nas czyha.

Drugim sposobem zadawania lęku jest systematyczne prowokowanie napięć. Władza naciska na bolesne miejsca, wywołując sprzeciw różnych grup, by pokazać, jak są bezsilne w swoich protestach. W ostateczności mogą coś uzyskać, jeśli przybędą do Canossy. Proszę sobie przypomnieć lekarzy rezydentów. Ci młodzi ludzie pełni nadziei i ambicji wyrażali nie tylko własny interes grupowy, ale także istotne oczekiwanie społeczne. Zostali potraktowani z buta. Stanęło na tym, że jak się uspokoicie, to wam damy trochę więcej kasy.

Takie doświadczenia wywołują u innych poczucie niemocy i lęk przed działaniem, bo wydaje się ono nie mieć sensu. Temu właśnie trzeba się absolutnie przeciwstawiać […] Nie może być przyzwolenia na draństwo i nadużywanie władzy. Ale żeby ludzie wyzbyli się lęku, muszą zaufać sobie nawzajem, swemu odczuciu, że wiele spraw zmierza w złym kierunku i nie należy się z tym godzić. Musi się też pojawić ktoś godny zaufania, kto nie będzie obiecywał, że świetnie wszystko urządzi i będziemy prowadzili już tylko politykę miłości.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\660 a.jpg

* * *

Opublikowano telefoniczną rozmowę Obajtka z czasów, gdy był wójtem Pcimia. Przyznaje się tam do przekrętów i używa dziesiątków wulgarnych słów.

Obajtek tłumaczy się, że choruje od dziecka na zespół Tourette’a. Choroba ta pojawia się nagle między 2. a 15. rokiem życia. Dziecko staje się nadpobudliwe ruchowo, ma tiki. Często powtarza wyrazy lub wypowiada wulgaryzmy i nie jest w stanie nad tym zapanować. Ciekawe, że pan Obajtek świetnie opanowuje te odruchy w towarzystwie a objawiają się tylko wtedy gdy szczerze rozmawia ze znajomymi o swoich przekrętach i pomstuje na wuja.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\660 c.jpg

Ludziom na stanowiskach i ich rodzinom przytrafiają się różne dziwne choroby. Nieżyjący już syn Wałęsy, gdy spowodował po pijaku wypadek drogowy, został uniewinniony, bo przypisano mu tzw. pomroczność jasną, dającą zaburzenia świadomości.

Ponieważ takich przypadków jak Obajtka i przekrętów przedstawicieli władzy może być więcej, warto przyjrzeć się dziwnym chorobom psychicznym, o których ci bonzowie na razie nie wiedzą, że je mają. Znajomy profesor medycyny mawiał, że dobry lekarz znajdzie u każdego chorobę.

Ja podejrzewam siebie o tzw. Zespół Fregoliego. To jest zaburzenie urojeniowe, polegające na przekonaniu chorego, że różne osoby, które spotyka, to w rzeczywistości jedna i ta sama osoba zmieniająca swój wizerunek. Mam to ile razy oglądam i słucham w telewizji polityków Zjednoczonej Prawicy.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\660 b.jpg

* * *

Wchodzi w życie ustawa jakby rodem z PRL – dyplomaci, w tym ambasadorzy, nie muszą mieć wyższego wykształcenia ani znać języków obcych. Przez moment pomyślałem o pozytywnych skutkach tej ustawy – da zatrudnienie fachowcom i tłumaczom, którzy będą odwalać robotę za mianowanych bonzów i tłumaczyć ich ewentualne rozmowy z cudzoziemcami. Ale po chwili zorientowałem się, że to nierealne. PiS fachowców nie potrzebuje a tłumaczyć może u nich każdy, kto jakoś opanował język obcy. Poza tym fachowy tłumacz będzie się obawiał, że – jak to już miało miejsce – po latach każą mu opowiedzieć, o czym rozmawiał polski polityk z zagranicznym w czasie tajnej rozmowy. Jednym słowem służba dyplomatyczna przyjmie więcej „Misiewiczów”.

PiS w ten sposób buduje swoje „elity”. Generał, który jeszcze niedawno był porucznikiem i nigdy nie dowodził większą jednostką, formalnie jest generałem. Stanowisko nobilituje osobę.

Często to wysługiwanie się ludzi rządzącej ekipie porównuje się do czasów PRL. Ale w PRL ludzie często nie mieli możliwości manewru – państwo było niemal jedynym pracodawcą. Obecne lizydupy mają wybór. Przerażające jest, że aparatu prawa używa się do walki z opozycją i z protestującymi. Prokuratorzy odmawiają wszczęcia śledztwa, gdy chodzi o kogoś związanego z rządzącą ekipą, prześladują niewinnych protestujących, łamią prawo. Podobnie postępuje część sędziów. Roman Giertych postuluje, że po usunięciu obecnie rządzących trzeba będzie rozliczyć obecną ekipę z przestępstw, niesłusznie otrzymanych pieniędzy, przeprowadzić weryfikację prokuratorów itd.

Ponieważ obecni politycy często uważają się za spadkobierców Solidarności, chciałbym przypomnieć im punkt 13 postulatów strajku z 1980 r:

Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej.

* * *

Matematyka jest słabą stroną rządzących, szczególnie gdy chcą wykazać swoje sukcesy. Minister zdrowia podał, że już 98% lekarzy jest zaszczepionych i zachorowalność na Covid-19 wśród nich zmalała z 200 osób dziennie w grudniu do 10 obecnie. Prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, podał liczby, z których wynika, że dotychczas zaszczepiono około 40% lekarzy. Jednym słowem jest jak w powiedzeniu Juliana Tuwima: Ona utrzymuje, że jest zaręczona a on zaręcza, że ją utrzymuje.

To samochwalstwo rządzących jest groteskowe. Pokazano film promujący Polskę, a tam o premierze Morawieckim mówi się, jakim to był wojownikiem o wolność za czasów komuny, jak teraz wspaniale rządzi itp. Na jednym z memów wyczytałem, że gdy Graham Bell uruchomił pierwszy raz telefon to miał tam już trzy nieodebrane od Morawieckiego.

* * *

W TVN24 Bis program o sytuacji w Mjanmie (co im, do cholery, przeszkadzała nazwa Birma?). Konflikt między szefową rządu Aung Sang Suu Kyi a juntą wojskową, która przejęła władzę drogą puczu. Buntują się ludzie, wielu zostało zabitych. Ale co do jednego zarówno wojskowi, jak i reszta narodu są zgodni: nienawidzą muzułmańskiej grupy etnicznej Rohingja. Są oni zabijani, prześladowani i wypędzani do Bangladeszu. Zdziwiło mnie, że te prześladowania są dziełem ludzi uważających się za buddystów. Jedną z zasad tej religii jest ahimsa – nakaz niekrzywdzenia żadnej czującej istoty. Jeszcze niedawno czytaliśmy o buddystach tybetańskich, którzy nawet, wtedy gdy byli torturowani przez chińskich prześladowców, starali się nie odczuwać do nich nienawiści. Widać różni są buddyści.

Ale tak jest ze wszystkimi religiami, że są dopasowywane przez ludzi do ich charakterów i instynktów. Piękna nauka Jezusa, nakazująca wybaczać, a nawet kochać prześladowców, została zmieniona w praktyce w narzędzia nienawiści, torturowania i zabijania.

Dlatego należałoby unikać określania, szczególnie pejoratywnie, całych grup ludzi, mówiąc o nich katolicy, komuniści, muzułmanie itd. Różni są wyznawcy jednej religii czy jednej ideologii.

* * *

Dziwny kraj ta Polska. W niektórych krajach, kiedy polityk zostanie przyłapany na kłamstwie, albo nawet na niewielkim przekręcie, to wycofuje się z polityki. U nas jest jak w wierszu Antoniego Marianowicza:

A facet dumnie stoi
Ma ufny wyraz lic
I dalej robi swoje
Jak gdyby nigdy nic.

Kaczyński, Macierewicz, Obajtek i wielu innych już dawno powinni się zapaść pod ziemię, a oni dalej działają i ich przekręty nie mają dalszego prawnego ciągu.

W „Kabarecie pod Egidą” dawno temu leciał skecz Passenta pt. Szachy. Dwóch facetów grało w szachy, gdzie figurami byli ludzie i przesuwało się ich „z PAX-u do Śmax-u”. Kiedy jeden z graczy zwrócił uwagę partnerowi, że przesuwa zbitą figurę, ten odparł „A od kiedy to zbite figury nie grają?”.

Nasza scena polityczna pełna jest takich figur, które już dawno zostały zbite, ale wciąż grają. A tych ze Zjednoczonej Prawicy wciąż nie można zbić.

Z listu mojej przyjaciółki:

Nie chcę generalizować, bo to byłaby nieprawda, ale do przestrzeni publicznej przebijają się postawy ludzi ogólnie delikatnie mówiąc paskudnych, karierowiczów bez kręgosłupa moralnego, chamskich, wyzutych z jakichkolwiek pozytywnych wartości i szacunku dla drugiego człowieka. Ludzie przyzwoici dla mediów są nieatrakcyjni jako rozmówcy i dlatego w przestrzeni publicznej wybrzmiewa ten prymitywizm. 

* * *

Okazuje się, że pan Stanisław, któremu wyznaczono miejsce szczepienia 877 km od miejsca zamieszkania, sam jest w pewnym stopniu sobie winien. Małgorzata Koszur, rzecznik zachodniopomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, tłumaczyła, że 74-latek sam wybrał taki termin.

Wybierając podczas rejestracji przez internet punkt szczepień i najkrótszy termin, trzeba zaznaczyć albo miejscowość albo województwo. Inaczej system pokaże ten najkrótszy, najbliższy termin w całym kraju i może to być na przykład Rzeszów. System po prostu potwierdza wybór dokonany przez pacjenta, dlatego podczas rejestrowania się na szczepienie trzeba po prostu uważać, jakie miejsca się zaznacza w komputerze.

Cała historia skończyła się pozytywnie – znalazło się wolne miejsce na szczepienie około 6 km od miejsca zamieszkania.

* * *

Patrząc na ciąg niedobrych zdarzeń w historii ludzkości, zastanawiam się, jak daleko należałoby się cofnąć, aby wybrać inną drogę rozwoju i uniknąć tych nieszczęść, które nam towarzyszą od tysięcy lat. Ale uświadomiłem sobie, że te nieszczęścia spowodowane są wredną naturą ludzką. Od zarania większość zła spowodowana była przez innych ludzi. Gdyby można było cofnąć się dostatecznie daleko, należałoby namówić naszych praprzodków, aby nie schodzili z drzew. Ale może już wtedy małpoludy miały taką ludzką naturę?

Cywilizacja przyniosła nam też dużo dobrego i trudno byłoby z tego zrezygnować. Jest trochę jak w pewnej anegdocie:

Nauczycielka w podstawówce pyta dzieci, kim każde chciałoby zostać w przyszłości. Jasio mówi: – Chciałbym zostać menelem. – Ale dlaczego, Jasiu? – Stałbym sobie z kolegami pod sklepem, co już jest fajne. Wyżebrałbym czasem piwko. W lecie mieszkałbym w altance a zimą wyżebrałbym sobie kołderkę. Żadnych podatków, Urzędu Skarbowego, PIT-ów, obowiązków. Menel jest wolnym człowiekiem.

Minęło 30 lat i Jasio siedzi na tarasie w swoim wieżowcu, spogląda na zatokę, gdzie stoi jego jacht, na swój pałac z ogrodem i zastanawia się: gdzie popełniłem błąd?

* * *

Marta Lempart:

Widzę ogromny opór, żeby przyznać, że chodzi o niezależność sądownictwa i praworządność. Gdyby europejscy politycy to przyznali, to musieliby coś zrobić. Musieliby zacząć wymagać od Komisji Europejskiej m.in. zastosowania słynnej reguły powiązania budżetu z praworządnością, która obowiązuje od 1 stycznia. Spodziewałabym się tego, że 2 stycznia z tego tytułu zostanie wszczęte postępowanie i polskiemu rządowi zostaną obcięte fundusze. Okazuje się, że nic się nie dzieje.

Instytucje Unii Europejskiej mogą przestać kłamać, że to, co dzieje się w Polsce jest wyłącznie kwestią państw członkowskich. Owszem, kwestie ochrony zdrowia czy aborcji są zastrzeżone dla państw członkowskich, ale łamanie traktatów, praworządności i niezależności sądownictwa nie. To kwestia przełamania tego oporu.

Idę z tym przekazem do europejskich polityków i ludzi w całej Europie. Zacznijcie traktować nas poważnie. Przestańcie ronić łzy nad smutnym losem polskich kobiet, a zacznijcie działać tam, gdzie możecie działać. Możecie naciskać na Komisję Europejską, żeby wdrażała kolejne postępowania przeciwko Polsce i możecie mówić, że pani Przyłębska nie jest żadną prezeską Trybunału, a ten Trybunał nie jest żadnym Trybunałem.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com