20.04.2021

Ludzkość od pewnego czasu poszukuje kontaktu z obcymi cywilizacjami. Wysyła się sygnały radiowe i oczekuje, że kosmici tu przylecą i podzielą się z nami swoją wiedzą i technologią. Kosmici w naszych wyobrażeniach są do nas podobni, mają takie same, choć może lepsze zmysły i przyjmuje się, że podobnie rozumują. W dodatku czują, że mają jakąś misję pomocy mniej zaawansowanym cywilizacjom.
To, że istnienie może być zupełnie inne, do niczego znanego nam niepodobne, widział może tylko Stanisław Lem („Solaris”).
Ale jeśli kosmici są do nas podobni to raczej należałoby się obawiać kontaktu z nimi. Popatrzmy, co wynikło z kontaktu „wyższej cywilizacji” europejskiej z tubylcami w Ameryce, w Australii i innych miejscach. A jeśli założyć większy dystans rozwojowy między nami i kosmitami, to popatrzmy jak traktujemy zwierzęta, jak je zjadamy, wykorzystujemy do badań, polujemy na nie dla rozrywki itp.
Możemy się rozczarować podobnie jak rozczarowali się mieszkańcy Meksyku i Peru witając powracających „bogów” (w rzeczywistości konkwistadorów), którzy kiedyś przynieśli im dobro a teraz powrócili.
* * *
Polska faszystowska.
Z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odbył się 1 marca 2019 r. we Wrocławiu marsz narodowców, zorganizowany m.in. przez byłego księdza Jacka Międlara. Wznoszono okrzyki: „A na drzewach, zamiast liści będą wisieć komuniści”, „Żydowscy komuniści gorsi niż naziści”, „Scyzorykiem chrzczeni”, „Tu jest Polska, a nie Polin”, „Precz z żydowską okupacją”.
Obserwatorzy z wrocławskiego magistratu po dwóch ostrzeżeniach rozwiązali zgromadzenie. Do prokuratury rejonowej wpłynęło doniesienie zarzucające organizatorom marszu posługiwanie się mową nienawiści, szczególnie wobec przedstawicieli diaspory żydowskiej. Biegli ocenili głoszone hasła jako mowę nienawiści i propagowanie ustroju faszystowskiego.
Prokuratura dwukrotnie umorzyła sprawę. Pani prokurator Małgorzata Szymańska wyjaśniła, że w ogólnym odbiorze wypowiedź Międlara miała na celu wzmocnienie postaw patriotycznych. Te hasła nie były mową nienawiści, ale „wyrazem dozwolonej prawem krytyki, określeniem wskazującym w pewnym stopniu negatywne nastawienie jego autora do tej grupy narodowej”. Uznała także, że biegli nie są od tego, aby osądzać, co jest przestępstwem.
Kościół katolicki, który się tak często wypowiada w tylu różnych sprawach, w takich przypadkach nie zabiera głosu.
* * *
Kiedy na ekranie telewizora pojawia się ktoś z wrednej zmiany, przełączam na inny kanał albo wyłączam dźwięk.
TVN24 zaprosiło ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Wyłączyłem dźwięk i czekałem na dalszy ciąg wiadomości. Z napisów na pasku zorientowałem się, że chodziło głównie o pójście dzieci do szkół, ale przy okazji minister wypowiedział się na inne tematy. Powiedział, że jest dumny z abp. Andrzeja Dzięgi, bo KUL przyznał mu nagrodę za szerzenie zasad katolickich. To arcybiskup, który krył ks. Andrzeja Dymera oskarżanego o wykorzystywanie seksualne nastoletnich chłopców, sprawę arcybiskupa bada Watykan.
Ciekawa była informacja na pasku, że minister zamierza nagrodzić dyrektora liceum, który zakazał uczniom używania między innymi symbolu Strajku Kobiet. Czarnek chce skierować do prokuratury zawiadomienie w sprawie decyzji wiceprezydent Łodzi o zawieszeniu dyrektora. Pan minister jest przeciw ideologizacji uczniów. A już myślałem, że może dyrektor zwalczał lekcje religii, która zajmuje się ideologizacją uczniów od najmłodszych lat.
* * *
Baruch Spinoza, kiedy usłyszał jakieś stwierdzenie, które było nielogiczne (co wykazywał), mówił, że coś takiego może tylko wywołać mdłości. Mam czasem takie odruchy.
Czytam, że oskarżono pewnego człowieka o obrazę pomnika smoleńskiego. Pan ten od kilku lat w dniu 10. każdego miesiąca składa pod pomnikiem wieniec z napisem: „Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. Stop kreowaniu fałszywych bohaterów”.
Czy Państwa nie porusza idiotyczność stwierdzenia, że został tu obrażony pomnik? Można mówić o obrazie pamięci Lecha Kaczyńskiego, ale pomnika?!
I w dodatku mamy kontrast z umorzeniem sprawy Międlara i „narodowców”, gdzie mieliśmy jaskrawy przykład szerzenia mowy nienawiści i faszystowskich haseł, bo zdaniem prokurator „narodowcy” po prostu wyrażali swoje poglądy i umacniali patriotyzm.
Takich wypowiedzi „elity” rządzącego obozu jest więcej. Może trzeba będzie zacząć łykać aviomarin.
* * *
Odbyła się konwencja partii Porozumienie Jarosława Gowina i okazało się, że ich zdaniem Zjednoczona Prawica nie ma samych sukcesów, a nawet popełniała błędy. Gdyby na chwilę zapomnieć o przynależności tej partii do obozu Zjednoczonej Prawicy, można by pomyśleć, że mamy do czynienia z partią opozycyjną. Zapowiada to możliwość wystąpienia Gowina z tamtego obozu. Od razu Kosiniak-Kamysz powiedział, że mu bardzo blisko do Gowina (nareszcie obaj zrealizowaliby swoje marzenie o konserwatywnej partii chrześcijańskiej demokracji). W telewizji wypowiedzieli się byli i obecni znajomi Gowina i oprócz krytyki usłyszeliśmy, że Gowin to wybitny polityk.
Przypomniała mi się gra karciana Bambuko czyli Pluskwa albo Kopanie Leżącego. To gra dla trzech osób, a w trakcie gry dwaj aktualnie przegrywający tworzą chwilowy sojusz, żeby pogrążyć wygrywającego. Jest to zupełnie różne od tego, jaka moim zdaniem powinna być polityka.

* * *
Polacy, jak wiadomo, byli zawsze spokojnymi wieśniakami bądź bitną patriotyczną szlachtą i oczywiście padali ofiarą sąsiadów, którzy nie mogli znieść tyle dobra w jednym narodzie. Mamy o to żal do innych nacji i stale przypominamy krzywdy, jakie nam wyrządzili.
Nachalna propaganda przedstawia Polaków jako szlachetne osoby (oczywiście poza komunistycznymi sługusami „Sowietów”), a sąsiadów jako czyhających stale na nasz naród, bądź jakichś niepoważnych osobników, którzy nie chcieli oddawać życia za ojczyznę.
W książce z rysunkami Sławomira Mrożka są przedstawione dwa rysunki z podpisami:
- Wersja historyków rodzimych: dawni Słowianie (Polanie) – cisi, łagodni i ogoleni
- Wersja historyków obcych: Słowianie dawni, dzicy, niewychowani, zarośnięci.

Oczywiście przypomina się też zwycięstwa, jak na przykład wiktorii wiedeńskiej, bo tam dzielny katolicki naród pokonał muzułmańskich Turków. W ogóle bez katolicyzmu nie byłoby Polski, o czym stale przypominają i kapłani i politycy. A Kościół, który skarży się co pewien czas na to, że jest tu prześladowany, rozpanoszył się nad miarę.
Kościół narzuca władzom prawa i wymaga środków do ich egzekwowania. A politycy ulegają, bo wiedzą, że księża mogą łatwo podbechtać przeciw nim wyborców.
Jednym z tematów, których nie udaje się załatwić od kilkunastu lat jest wprowadzenie związków partnerskich. Związki partnerskie nikomu nie zagrażają, tylko ułatwiają ludziom życie, a także ich dzieciom. W żadnym wypadku też nie naruszają konstytucji ani nie wymagają jej zmiany. Kiedy za czasów prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego wprowadzono ulgi w przejazdach komunikacją miejską dla nieżonatych partnerów osób pracujących w tej komunikacji, nie sięgano do konstytucji, nie pytano Kościoła o zgodę, ani nie badano, jaka jest wola większości narodu. Po prostu ułatwiano ludziom życie, biorąc pod uwagę, że żyją sobie tak jak chcą. To jest zadanie władz.
Wielu spraw nie udało się załatwić za rządów Platformy, choć co pewien czas łudzili swoich wyborów, że to załatwią. Prawicowa dzicz (która uważa się za konserwatystów, wypaczając sens tego pojęcia) jest po prostu ciemna i po bolszewicku narzuca wszystkim swój światopogląd. Zamiast więc postępu mieliśmy obronę marnego status quo, bo dzicz chciała narzucić coś bardzo obrzydliwego, a wtedy „centrum” (?!) w postaci Tuska i podobnych mówiło „no to niech zostanie jak jest”. „Centrum” bardzo przesunęło się w prawo i dalej się przesuwa.


* * *
Kiedyś Jarosław Kaczyński w odpowiedzi na zarzut, że dopuszcza miernoty i wątpliwych ludzi do rządzenia, powiedział, że dom można wysprzątać i brudną szmatą. To typowe wyobrażenie dyletanta, podobne mieli bolszewicy, przykrawając nauki Marksa do swych planów.
Oczywiste dla każdego, kto kiedykolwiek sprzątał, jest to, że brudna szmata tylko rozprowadza brud i pogarsza sytuację. Kaczyński myli tu sprzątanie z utrzymaniem władzy. Ludzie, których dopuścił do rządzenia i do dyskursu publicznego, służą tylko do wykonywania poleceń i odpalania części zarobków PiS-owi, nie licząc różnych dotacji z instytucji państwowych, które obsiedli. Ci ludzie wprowadzili swoje prymitywne, często chamskie opinie i wzorce zachowania do świadomości społecznej i to zostanie na długo.
W Polsce jednym z negatywnych zjawisk jest od kilku lat dopuszczenie do debaty publicznej ludzi ciemnych, ograniczonych i nieuczciwych. Kiedyś nie mieli oni szansy wypowiadać się publicznie, teraz występują wszędzie.
Ludzie rozsądni są zakrzykiwani, oskarżani, znieważani. A media nie są zainteresowane debatami niezależnych ekspertów, bo nie dają takiej oglądalności jak wrzask, kłótnia, oskarżenia.
Politykom to jest na rękę, bo nie muszą wykazywać się rozumem, wiedzą, programami – wystarczy, że zręcznie pognębią przeciwników w mediach, mniejsza z tym w jaki sposób. I łatwiej im apelować do lęków i niskich instynktów ludzi niż działać pozytywnie.
* * *
W lipcu 2020 r., na kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, samolot z prezydentem Andrzejem Dudą wystartował z lotniska pod Zieloną Górą po zakończonej służbie kontrolera lotów. Jak wynika z rozmów między pilotami i wieżą kontrolną, na pilotów wywierano naciski w samolocie, aby wystartowali mimo braku kontrolera. Teraz próbuje się tuszować sprawę. Nie chce się wierzyć, że piloci okazali się takimi dupkami.
Ale tu pojawia się okazja do zaangażowania w sprawę Antoniego Macierewicza, którego dłubanie w sprawie katastrofy smoleńskiej wyraźnie utknęło. Przecież to oczywiste, że w wieży kontrolnej siedzieli jacyś Rosjanie i kontaktowali się z Tuskiem. Na pewno pospiesznie ściągano jakąś brzozę i tylko opieka Matki Boskiej sprawiła, że nie zdążyli rozpylić mgły.
PIRS

Dla porządku : „Centrum” się nie przesuwa. Ono się obsuwa.
wszystko to 100-procentowa prawda. a jednak, kiedy kończę lekturę, czuję się bezsilna i mam ochotę, jak Dulski, przemówić: a niech was wszyscy diabli !
(co do analfabetyzmu. mieszam na obrzeżach warszawy, w lokalnym sklepie nierzadko spotykam się z sytuacją gdy przy kasie jakiś zatęchły absolwent podstawówki lub w najlepszym razie zawodówki ma pretensje do kasjerki, ze mu źle wydała z 50, a pretensja jest skutkiem nieumiejętności liczenia przez typa do 50).
Proszę się nie denerwować, pani Magdaleno, to są drobiazgi, choć czasem właśnie drobiazgi nam doskwierają. W sklepiku, gdzie robię czasem zakupy, kiedyś kasjerka miała dodać 7 i 5 – zrobiła to przy pomocy kalkulatora.
Te przykre uczucia powstają skutkiem tego, że mieliśmy lepsze wyobrażenie o rzeczywistości. Jest taki rysunek Mleczki: w kawiarni siedzi przy stoliku dwóch facetów, a trzeci pod stolikiem, przerażony, gryzie palce. Jeden z gości przy stoliku mówi o tym pod stolikiem: Pan Stefan zrozumiał prawa jakie rządzą światem.
Może warto by wprowadzić w SO kącik pozytywów?
dziękuję za dobre słowo;
może być i tak, że oni wszyscy zrozumieli jak działa świat, lecz ci faceci przy stoliku już machnęli ręką i doszli do wniosku, że mogą tylko się napić. a Stefan siedzi pod stolikiem przerażony, bo cały czas nie może się pogodzić z tym, co sobie uświadomił. niestety, bliżej mi do Stefana. siedzę tam z nim, bo przygniata mnie beznadzieja, gdyż nic nie mogę zrobić, aby zaradzić; rodzi się więc pokusa, aby usiąść przy stoliku. i wiem, że tego akurat mi nie wolno. neuroza.
kącik pozytywów ? jak najszybciej.
Zastanawiam się jakie mamy perspektywy i nadzieje na zmianę rządu w najbliższej przyszłości w Polsce – i bez Gowina ani rusz. Czy rząd po Pisie będzie lewicowy czy będzie kontynuował popisowy kierunek? Co bym sobie życzył mogę schować głęboko i wychodzi mi, że Gowin z koalicji z Pisem musi odejść zanim zostaną ogłoszone nowe wybory. W innym razie będzie mógł kiedyś brać tylko udział w castingu na prezydenta Krakowa. Nasze układanki do najbliższych wyborów nie uwzględniające Gowina wyglądają jak mrzonki. Tak samo jak to, że uda się sformułować rząd, który przeprowadzi lewicowe reformy. Oczekiwanie zmiany musi zostać zamienione na konkretny program opozycji z logiczną rozgrywką na najbliższe miesiące. Na ten krótki czas widzę dwie drogi: z Gowinem i bez Gowina ale za każdym razem w oparciu o mniejszościowy rząd. Ostatecznie dochodzę, że albo Kaczyński załatwi nas z pomocą Lewicy albo powstanie inicjatywa z Gowinem, która przeprowadzi to samo ale w realiach bardziej oczekiwanych jeśli chodzi o podział środków i politykę wewnętrzną. I pozostaje pytanie czy to ostatnie w kluczowych głosowaniach także poprze Lewica?
Zastanawiam się jakie mamy perspektywy i nadzieje na zmianę rządu w najbliższej przyszłości w Polsce – i bez Gowina ani rusz. Czy rząd po Pisie będzie lewicowy czy będzie kontynuował popisowy kierunek? Co bym sobie życzył mogę schować głęboko i wychodzi mi, że Gowin z koalicji z Pisem musi odejść zanim zostaną ogłoszone nowe wybory. W innym razie będzie mógł kiedyś brać tylko udział w castingu na prezydenta Krakowa. Nasze układanki do najbliższych wyborów nie uwzględniające Gowina wyglądają jak mrzonki. Tak samo jak to, że uda się sformułować rząd, który przeprowadzi lewicowe reformy. Oczekiwanie zmiany musi zostać zamienione na konkretny program opozycji z logiczną rozgrywką na najbliższe miesiące. Na ten krótki czas widzę dwie drogi: z Gowinem i bez Gowina ale za każdym razem w oparciu o mniejszościowy rząd. Ostatecznie dochodzę, że albo Kaczyński załatwi nas z pomocą Lewicy albo powstanie inicjatywa z Gowinem, która przeprowadzi to samo ale w realiach bardziej oczekiwanych jeśli chodzi o podział środków i politykę wewnętrzną. I pozostaje pytanie czy to ostatnie w kluczowych głosowaniach także poprze Lewica?
W poniedziałkowy poranek wprawił mnie w zdumienie lewicowy komentator o pseudonimie Galopujący Major , który na antenie radia TOK FM oświadczył : Tych pieniędzy z UE jest tak wielka ilość , że nawet gdyby PIS je rozdał swej nomenklaturze i oligarchii , to i jak jeszcze dużo zostanie…
K ącik pozytywów?
Nie wystarczy włączyć TVP? Tam rząd odnosi same sukcesy i cały świat nam zazdrości, a zwłaszcza Niemcy
od lat nie mam tv.
nasze tu sarkania, choćby sarkastyczne (sic!), dobrze podsumował Marek Jastrząb w aktualnym felietonie na SO („Dzień świra” i my):
„Ale i my, bierni, nieśmiali, niechcący nurzać się w politycznych śmieciach, my, pono stworzeni do wyższych celów, szybujący po niebieskich obłokach, stoimy na uboczu i mimowolnie aprobujemy niecne poczynania władz. Tym samym przyczyniamy się do trwania decydenckich nieudaczników lepszego sortu.”
Kącik pozytywów rozumiałabym jako zebrane z życia obserwacje, które człowieka stawiają na nogi i dają poczucie, że przynależność do gatunku nie musi być obraźliwa, a których to mikrozdarzeń nie pokazuje telewizja, bo to nie news. kącik mógłby nazywać się „Czego telewizja nie pokazała”. Gdybym go miała zapełniać, nie byłoby to dla PT Czytelników ciekawe, bo musiałoby dotyczyć zdarzeń w rodzaju, że ktoś uratował kawałek świata, np. odchuchał wypadłe z gniazda pisklę sikorki, nauczył je latać i oddał mu wolność.
A czemu nie ma Pani TV? Tam jest mnóstwo programów i można znaleźć coś dla siebie.
Tak jest ze wszystkim – możemy w tej zupie świata, która nas otacza, znaleźć i wybrać to co nam odpowiada, tak jak z książkami, prasą itd. Nie musimy żyć polityką, na którą zresztą nie mamy wpływu.
„Kącik pozytywów” – otóż oni właśnie to pokazują w TV, jakieś „ludzkie” odruchy, kiedy odratowano jakiegoś ptaszka czy zwierzątko, ktoś się ładnie zachował i pomógł komuś itp. Jakiś czas temu do policjantów na ulicy zwrócił się kierowca, który wiózł żonę na porodówkę, a były korki. Policjanci włączyli co trzeba i poprowadzili samochód aż pod szpital. W telewizji powtarzano to wielokrotnie, nazywając policjantów bohaterami.
Pozytywy widziałbym w pokazywaniu czegoś nowego. Ciekawe odkrycia, nowe myśli. To u nas zupełnie zanikło. Mamy zalew komentarzy do komentarzy.
nie mam tv trochę z przypadku; jakieś 10 lat temu, równo po upływie okresu gwarancji, padł mi piękny tvset, ale padł tak, że czarno wszędzie głucho wszędzie. wkurzył mnie tym i poprzysięgłam mu, że jego noga w moim domu więcej nie postanie. trochę pomogły mi w utrzymaniu się przy tym postanowieniu ówczesne okoliczności życiowe. i tak zostało. nie tęsknię. on chyba też nie.
co do pozytywów w rodzaju ludzkich odruchów, trochę mnie Pan nie docenia; jedną z moich stron mocy są minifelietoniki. ale jestem zbyt leniwa.