Telewizja pokazała (671)

01.05.2021

Pamiętają Państwo maszynę Trurla, z opowiadania Sławomira Mrożka? Zaczęła ona realizować NIC i po kolei anihilowała różne rzeczy. Gdyby taka maszyna usunęła z mediów kilka tematów, np. koronawirus, PiS i sport, to by od razu zlikwidowała całą klasę polityczną i dziennikarzy – nie mieliby o czym mówić ani pisać.

Jeśli maszyna Trurla nie zaczęłaby od likwidacji wszystkiego na literę K (aż kusi, żeby przygotować listę), to pozostanie jeszcze Kościół katolicki i jego wpływ na nasze życie. Nie wystarczy być innowiercą czy ateistą, bo Kościół chce dobra dla nas wszystkich, a więc chce uchronić nas od popełniania grzechów i od ich skutków.

Wyobraźnia wiernych i ich kapłanów podsuwa im walkę Szatana z Bogiem, a w tej walce muszą stanąć po właściwej stronie. Dlaczego Szatan jest taki durny, żeby walczyć ze swoim potężnym Stwórcą – to nikomu nie wpada do głowy, ani też to, że dobry Stwórca pozwala Szatanowi czynić zło. Gdyby dobry Bóg nie chciał, aby istniało zło, to by go po prostu nie było. Ale skąd wtedy ludzie wiedzieliby, że jest dobry?

Natura ludzka jest ułomna i wierni popełniają grzechy („Któż z nas nie ma pokus?” pyta Rydzyk), więc wierni i niewierni narażają się na wieczne piekło, które dla nich przygotował dobry Bóg. Aby więc uchronić nas od piekła, trzeba po prostu pod karą zakazać wszystkiego co kapłani określają jako grzech. Jezus był tu trochę miękiszonem, bo po pierwsze martwił się tylko o wyznawców judaizmu, a po drugie nauczał, aby tych, którzy nam czynią zło, traktować wyrozumiale i nie sprzeciwiać im się. Ale katolicyzm przejął zwyczaje ze Starego Testamentu: oko za oko, ząb za ząb i aktywnie zwalcza zło i jego nosicieli. Lepiej ich było spalić, ściąć czy utopić niż pozwolić by zatraciły się na wieki ich dusze.

Obecnie niektórzy księża nawołują do lekceważenia pandemii, bo ważniejsze jest życie wieczne, a zgromadzenie się w kościele i modlitwa mogą nawet wirusa powstrzymać. Wszak Jezus powiedział, że gdyby nasza wiara była odpowiednio silna to moglibyśmy góry poruszać samym tylko wezwaniem ich do ruchu.

Klecha to prosta linia do Buka...

* * *

W 1986 r. doszło do katastrofy w Czarnobylu i nad Europę popłynęły chmury z izotopami promieniotwórczymi. W Polsce sprawnie zadziałano, m.in. w krótkim czasie przygotowano do picia płyn Lugola, aby wysycić tarczycę prawidłowym jodem, zanim zdąży ona wchłonąć promieniotwórczy izotop jodu, który się wówczas uwolnił do atmosfery. W ciągu niewielu dni 18 milionów Polaków otrzymało płyn Lugola.

Teraz o Lugoli pisze się, że może ten płyn był przyczyną zapadania na chorobę autoimmunologiczną, chorobę Hashimoto. Na pewno nic nie wiadomo, ale czy można się spodziewać czegoś dobrego po komunistach?

Po zmianie ustroju stale się obrzydza czasy PRL. Wyrosło nagle pokolenie bojowników walczących z „komuną” i zajmują się „dekomunizacją” i lustracją. Tamte czasy przedstawia się jako okres walki całego narodu z ówczesną władzą, która upijała naród, żeby łatwiej jej było rządzić, w sklepach był tylko ocet, a władze pławiły się w luksusie. Cokolwiek dobrego ta władza zrobiła, jest obecnie źle oceniane. Walka z hitleryzmem jest gorzej oceniana niż walka „żołnierzy wyklętych” z ówczesną władzą, a różni bandyci są czczeni, jeśli tylko zabijali „komunistów”. No bo co z tego, że polskie wojsko wraz z radzieckim pokonało niemieckich najeźdźców – to była nowa okupacja, jeszcze gorsza od poprzedniej, a nie żadne wyzwolenie.

Wszelkie osiągnięcia tamtego okresu próbuje się wymazać z pamięci, usuwając powstałe wówczas obiekty – pomniki wdzięczności dla żołnierzy, którzy zginęli wyzwalając Polskę, czy nawet Pałac Kultury i Nauki, bo to był „dar narodów Związku Radzieckiego”. Wszelkie ówczesne działania dla dobra państwa nazywane są teraz kolaboracją.

Na pewno jednym można „komunę” obciążyć. Zlikwidowała analfabetyzm i teraz nawet miernoty mogą uchodzić za ludzi wykształconych.

C:\Users\Piotr\Pictures\W ykorzystane memy\654 b, 671 b.jpg

* * *

PRL czczono rocznice różnych wydarzeń – 1 Maja, 22 Lipca, Rewolucji Październikowej itp. Z tej okazji oficjele wygłaszali a dziennikarze pisali teksty wysławiające, co nazywaliśmy drętwą mową. Tego widocznie brakowało pisowcom, bo nawiązali do tej tradycji. Różnica polega na tym, że obecnie międli się inne słowa – Polska, patriotyzm, Kościół katolicki, wiara itd., a okazji do świętowania jest chyba więcej niż wtedy.

Czeka nas za chwilę rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja i tu jest pewna zgodność z poprzednimi ekipami rządzącymi po 1989 r. – okazuje się, że uchwaliliśmy wtedy najwspanialszą konstytucję, pierwszą na świecie i gdyby wrogowie nie przeszkodzili w jej wprowadzeniu w życie to świat by zamarł z zachwytu. Polecam przypomnienie, co na ten temat powiedział prof. Jacek Matuszewski.

* * *

Nasze media z przerażeniem doniosły, że w Indiach jednego dnia zachorowało prawie 350 tys. ludzi a zmarło 2,5 tys. Polskie problemy wypadają przy tym jakoś mniej groźnie.

W Indiach żyje około 36 razy więcej ludzi niż w Polsce. Przeliczając proporcjonalnie, gdyby Indie miały mieć tak jak było w Polsce w apogeum pandemii, to by tam dziennie chorowało milion osób a umierałoby 25 tysięcy.

Pozamiatane

* * *

Gdzie jest taka partia opozycyjna, która by nie była okrzyczana za komunistyczną przez swych przeciwników będących u władzy? Gdzie jest taka partia opozycyjna, która by z kolei nie odwzajemniała się piętnującym zarzutem komunizmu zarówno bardziej od siebie postępowym przedstawicielom opozycji, jak i swoim reakcyjnym przeciwnikom?

Marks, Engels – Manifest partii komunistycznej

* * *

Wiele lat temu chciałem poduczyć się w jakiejś dziedzinie i sięgnąłem do książki uznanego autora. Okazało się, że używa wielu nieznanych mi terminów i czytałem pierwszą stronę co chwila sięgając do słownika. Nic nie zrozumiałem i po kilku próbach odłożyłem książkę – nie wyszedłem poza pierwsze dwie strony i zapominałem to, czego się dorozumiałem na początku. A potem sięgnąłem po cieniutką książeczkę innego autora, uznanego w kraju i za granicą, i okazało się, że te same problemy można wyjaśnić nie używając pseudonaukowego żargonu.

Używa się teraz coraz więcej niepolskich terminów, bez których nie da się czasem zrozumieć, o czym piszą czy mówią nasi dziennikarze. A nie są to w zamierzeniu teksty przeznaczone wyłącznie dla elitarnych odbiorców.

Polityce natrafiłem na wywiad z Maciejem Stuhrem. Dziennikarka dopytuje o problem przemocy i wykorzystywania swojej pozycji przez nauczycieli akademickich, dyrektorów teatrów itp., w środowisku aktorskim. Pyta m.in. o „skutki studenckich calloutów”, „ruch #MeToo”, „stacje premium i platformy streamingowe”. Dobrze jest mieć dostęp do internetu – można tam sprawdzić wiele terminów. Ale czy tego wszystkiego nie można byłoby sformułować używając polskich terminów bądź wyjaśniając użyte terminy obce?

Może ktoś by się podjął w redakcjach redagowania takich tekstów – uproszczenia terminologii bądź napisania w odsyłaczach, o co autorowi chodzi.

* * *

Szkło Kontaktowe:

Konstytucja jest niezgodna z Konstytucją.

* * *

Szkoda, że nasi politycy nie są na gwarancji. W przypadku ich popsucia się można by było zażądać zwrotu pieniędzy albo lepiej zamienić ich na nowych, nie czekając na wybory. Czy Państwo nie mają już dość oglądania tych samych twarzy i słuchania podobnych do siebie mów? Wiele osób traktuje ich tak jak traktujemy ulubionych kabareciarzy, którzy raz lepiej raz gorzej opowiadają kawały. Mnie akurat rażą kabaretowe dowcipy poniżej pasa, ale widać, że publikę to bawi.

Podobnie jest z politykami. Przywykamy do nich i często zapominamy im zagrania poniżej pasa. Jeden z ostatnich przykładów to wypowiedź Radosława Sikorskiego o rozmowach między lewicą i Zjednoczoną Prawicą na temat Krajowego Planu Odbudowy. Sikorski przyrównał to do Paktu Ribbentrop-Mołotow. Czym ta wypowiedź się różni od chamskich wypowiedzi Kaczyńskiego na temat przeciwników politycznych?

Już raz Sikorski użył tego porównania (był wtedy ministrem spraw zagranicznych), kiedy Niemcy i Rosja zdecydowały o budowie gazociągu Nord Stream przez Bałtyk. Rosja chciała poprowadzić go przez Polskę, ale z ominięciem Ukrainy, która groziła czasem blokowaniem przepływu gazu w istniejącym gazociągu, nie płaciła itd. Polska miałaby korzyści z tranzytu gazu i nikt by nie używał tak drastycznych porównań. Ale Polska chciała pokazać, że jest obrońcą Ukrainy i nie zgodziła się, więc Rosja i Niemcy zbudowali Nord Stream z pominięciem Polski.

Jako minister spraw zagranicznych Sikorski brutalnie potraktował Litwę, wygrażając konsekwencjami, bo wprowadzono tam obowiązek znajomości języka litewskiego na maturze, co nie odpowiadało mniejszości polskiej na Litwie. Wyobrażam sobie co by u nas powiedziano, gdyby kanclerz Merkel stanęła w obronie praw mniejszości niemieckiej w Polsce.

Wsławił się też poglądem – ten sam pogląd podzielają Jan Pietrzak i Antoni Macierewicz – że trzeba zburzyć Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, bo to był dar narodów Związku Radzieckiego.

Ja akurat pamiętam te działania Sikorskiego i jakoś nie mogę się cieszyć słuchając jak wspiera „obóz demokratyczny”.

Teraz demokracji bronią ludzie, którzy ją często łamali. Wolałbym czasem posłuchać komentatora niż polityka, bo polityk nigdy nie jest bezstronny, ale nasi dziennikarze nie dojrzeli jeszcze do takiej zmiany i wolą podsunąć mikrofony wojującym ze sobą politykom. Wymieniłbym tych polityków na nowych, ale z tego, co widzimy ci nowi nie są wcale lepsi.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
 
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com