Marek Jastrząb: Jednoosobowy konsensus3 min czytania

()

30.05.2021

W naszych słownych utarczkach, przekomarzaniach, zawodach, kto bardziej zrani oponenta, uczestniczy gospodarz programu, dziennikarz sterujący rozmową, odpowiedni człowiek na nieodpowiednim stanowisku, pośledni statysta udający bezstronnego kierownika dyskursu, a w rzeczywistości – prowodyr konfliktów, animator i turboprzyspieszacz społecznych podziałów: na ogół jest zainteresowany tym, by wypowiedzi publiczne przybierały kształt kontrowersyjnych pyskówek.

Dialog polega na wzajemnym przekrzykiwaniu się „argumentami” ad absurdum i ad hominem, ad ignorantiam. Nie chodzi w nich o przekonanie adwersarza do odmiennego zdania, ale na dokopaniu mu tak, by zabolało. Na obrzuceniu go jak największą ilością łajna, ponieważ tego rodzaju program wzmacnia oglądalność.

Rezultat jest taki, że wszyscy jego adwersarze odzywają się naraz, jak gdyby ich rozwrzeszczane wypowiedzi polegały na tym, by się wzajemnie zatrajkotać i dowieść pozostałym rozmówcom, że rację ma ten, co dysponuje silniejszymi płucami.

*

Niektórzy ludzie mają otwartą głowę tylko podczas trepanacji czaszki, powiedział znajomy o dzisiejszych elitach matołectwa. No, ale trzeba mu wybaczyć, bo jest to osobnik starej daty, wychowany na uczciwego człowieka i dlatego nie rozumie skundlonego ducha naszych czasów. Nie kapuje, że trzeba przewietrzyć kadrę zużytych zaprzańców, zastąpić gorszy sort lepszym, że w elitach nie muszą być lewackie pomioty poprzedniej władzy, bo można je wymienić na umysłowy narybek ŚWIEŻEGO NADANIA.

Kreatury dobijające się na opuszczone miejsca po poprzednikach, wrzeszczą na cały regulator: „mamy dosyć podejrzanych profesorów, historyków z wykształciuchowym dorobkiem, jak Bartoszewski, Geremek, Tischner”.

Cóż, znajomy reprezentuje tych, co są teraz tępieni, jest więc na przegranej pozycji. Ledwo zacznie pyszczyć w obronie zapodzianych wartości, ośmieszanych autorytetów, a już wywlekają mu niekoszerne pochodzenie i dziadka z Wermachtu zamiast dziadka z Żoliborza.

Nie umie pojąć, że SUWEREN oczekuje od nowych elit – przywar bardziej wydajnych, bezczelnych, nie krótkotrwałych, przemijających i ulotnych, ale denerwujących przez dłuższy czas.

Trzeba mu to wybaczyć, bo choć ma naturę typowego humanisty, książkowego mola, wykwintnego klerka odżywiającego się zapisanym papierem – niekiedy zalewa go krew, przestaje nad sobą panować i wyciąga z kufra osinowy kołek na fanatyków.

*

Co myśleć o człowieku, który po raz setny popełnia to samo „przejęzyczenie” i po raz setny przeprasza za nie, obiecuje, że już będzie życzliwie nastawiony do ludzi wszelkiego sortu? Przez jakiś czas nie udziela się publicznie, przyczaja się, a kiedy cichnie rozpętana przez niego burza, gdy zaczyna wiać nudą, wychodzi spod kamienia i znowu, jak gdyby nic się nie stało, strzela ostrymi nabojami świadomych omyłek.

Co sądzić o ludziach jednego dnia cofających mnie do pomroczności średniowiecza, zabobonów, stosów i czarownic, drugiego natomiast mówiących, że są za postępem, oświatą, prenatalną medycyną? Dyktujących, w jaki sposób mam wierzyć, komu ufać, na czym polega wolność? Wygłaszających kazania o ludzkich zwierzętach pochodzenia in vitro czy, o zgrozo, probówkowego? A o tych, co aprobują idiotyczne wypowiedzi, co wszystkimi mackami opowiadają się za dalszym obalaniem zdrowego rozsądku?

*

Chciałbym z nimi nawiązać dialog. Lecz zacnymi chcicami wybrukowane jest piekło; chcieć, to za mało, gdyż dialog nie jest monologiem. Jednoosobowym konsensusem. Pytam więc: jak z nimi dyskutować skoro posługujemy się różnymi językami, a nie mamy wspólnego?

Z tej przyczyny ciekawi mnie PRZYJŚCIE NA ŚWIAT owego mechanizmu. Ponieważ jest to mechanizm ogólnoświatowy; szerzenie bzdur ogarnęło nie tylko Polskę, bo chwyciło w kleszcze bezmyślności wiele państw. Państw, którym łatwiej jest rządzić obłaskawionym stadem głupców, niźli bez przerwy potykać się o zwartą masę ludzi nie w ciemię bitych.

Marek Jastrząb

Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM