Zbigniew Szczypiński: Raz jeszcze wybory!

19.06.2021

Kilka dni temu napisałem tekst na temat: czy wybory to święto demokracji? Tak bardzo często nazywane są wybory; od wyborów radnego czy prezydenta miasta, każdego miasta, do wyborów „głowy państwa” jak zwykle mówimy o prezydencie Polski.

Pisałem tam o różnych wypaczeniach procesu wyborczego realizowanego w dotychczasowych regułach i procedurach, prosiłem o propozycje zmian tak, aby wybory mogły być prawdziwe, aby rzeczywiście były „świętem demokracji”.

Temat nie wzbudził dużego zainteresowania ale głosy, jakie się pojawiły, były dla mnie bardzo interesujące. Pisałem też, że mam kilka pomysłów co zrobić, aby poprawić to co jest zapowiadając, że powiem o nich w dyskusji lub osobnym tekście.

No to teraz jest ten czas.

Wszyscy znamy rytuał wyborczy, to wymyślanie strategii przez sztaby, druk plakatów i ulotek, szkolenie kandydata przez fachowców od mowy ciała, uczenie typowych zwrotów i słów, jakich powinien on używać w wystąpieniach publicznych i rozmowie z wyborcami. W zależności od zasobów finansowych kandydata czy partii, która go zgłasza – skala tych przygotowań, liczba poprzedzających badań opinii publicznej dotyczącej szans kandydata w wyborach, skala i rozmach całej kampanii wyborczej jest bardzo różna. Od takiej mikro, opartej na kampanii „od drzwi do drzwi” z małą liczbą plakatów i reklam telewizyjnych czy radiowych, po wielką kampanię, za którą płaci państwo (to znaczy my wszyscy, tak zwolennicy jak przeciwnicy kandydata) – patrz kapania wyborcza Andrzeja Dudy w ostatnich wyborach prezydenckich.

Tak czy siak, w takich wyborach nie ma prawdziwych ludzi a są produkty wyborcze będące rezultatem pracy dużych sztabów pracujących za wielkie pieniądze, nasze pieniądze.

Wynik wyborów nie świadczy o merytorycznej wartości kandydata na stanowisko, o które on się ubiega, świadczy przede wszystkim o jego kampanii, trafności użytych narzędzi, doborze ludzi do sztabu wyborczego, a w końcu o zasadności wydania takich pieniędzy na kampanię. Głosy oddane w wyborach są w ogromnej większości głosami ludzi, którzy nie mają żadnych lub prawie żadnych kompetencji do wypowiadania się o skutkach ich decyzji, o rezultacie tego czy wygra „ich” kandydat, czy inny, wysuwany przez innych ludzi, inne partie czy organizacje.

Wysuwanie kandydatów jest oczywistym prawem każdego człowieka, członka danej wspólnoty, partii czy organizacji społecznej. To święte prawo każdej demokracji. Pozbawienie tego prawa oznacza, że system, który na to pozwala, nie jest demokracją a tyranią, satrapią czy innym niedemokratycznym ustrojem.

Ale czy można pogodzić to demokratyczne prawo z takim mechanizmem wyborczym, jaki jest obecnie?

Wybieramy nie człowieka z jego zaletami i wadami, jego wiedzą i kompetencjami a produkt wyborczy często niemający nic wspólnego z tym jakim przedstawiano go w kampanii wyborczej.

Wybory, jakie znamy obecnie nie są świętem demokracji ale elementem gry politycznej pomiędzy dużymi graczami na scenie politycznej. Te zakończone odrzuceniem przez Senat kandydatki na konstytucyjny urząd Rzecznika Praw Obywatelskich pani senator Lidii Staroń są dobrym przykładem. Niezależnie od tego czy pani senator miała kompetencje i wiedzę konieczną do pełnienia tej ważnej funkcji, czy jej nie miała (moim zdaniem absolutnie nie miała) to w procedurach wyborczych najwyższej władzy ustawodawczej, jaką jest Sejm RP pani senator została jednak uprzefnio wybrana na to stanowisko. To tylko dzięki temu, że Konstytucja RP stanowi o konieczności potwierdzenia wyboru dokonanego przez Sejm uchwałą Senatu pani Lidia Staroń nie będzie Rzecznikiem Praw Obywatelskich na następną kadencję.

Ale to przecież był horror, wynik glosowania w Senacie nie był pewny do samego momentu oddawania głosów; wystarczyło kilka, aby rzecznikiem została.

To tak ma działać demokracja? To od takich zmiennych nastrojów a nawet zdarzeń losowych ma zależeć tak ważna sprawa jaką jest to, kto obejmie ten urząd w Polsce ?

Sądzę, że czas na zmiany.

A czym były wybory prezydenckie, w których wygrał Andrzej Duda? Były dokładnie takim samym widowiskiem. To, że wygrał powtórnie jest też dowodem, że „suweren” nie jest zdolny do oceny kompetencji potrzebnych na tym stanowisku. Pamiętam opinię, jaką wygłosił na temat kandydatury Dudy promotor jego pracy doktorskiej na Uniwersytecie Krakowskim, człowiek, który miał i czas i możliwości poznania kandydata jako niesamodzielnego i chwiejnego charakteru. W wyborach powszechnych liczy się jednak wynik, to ile głosów uzyskał kandydat niezależnie od tego, kto na niego głosował.

Można mnożyć przykłady tego, jak w obecnych procedurach wybierani są ludzie. Ostatnim, jaki chcę przywołać są wybory w Rzeszowie, wybory prezydenta miasta. Rzeszów jest przykładem, że w mieście takiej wielkości, możliwe są wybory powszechne, a ich wynik będzie adekwatny do potencjału, kompetencji i cech osobistych kandydata. Liczy się wielkość grupy wybierającej: miasto Rzeszów tak, miasto Warszawa już niekoniecznie, a Polska jako kraj to już wcale.

Jeżeli nie to co jest, to co może i powinno wejść w życie?

Moja propozycja jest prosta. W społecznościach małych i średnich, takich „do ogarnięcia”, obywatele zgłaszają kandydatów i wybierają spośród nich zwycięzcę. We wszystkich pozostałych przypadkach obywatele wybierają różnych kandydatów, takich jakich chcą widzieć na urzędzie czy stanowisku. Kampania wyborcza odbywa się tylko na etapie wyłaniania kandydatów, wybór spośród nich tego, który jest zwycięzcą, należeć musi do SI. To SI, bez emocji i innych negatywnych cech ludzkiego charakteru wskaże osobę, która najlepiej spośród wszystkich zgłoszonych kandydatów będzie pełnić dany urząd czy stanowisko.

Wiem, że jak dotąd, takiej SI jeszcze nie ma. Nie ma ale będzie, już niedługo, za 10 – 20 lat.

Już teraz trzeba się do tego przygotować, choćby świadomościowo, choćby tylko niektórzy…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email

6 komentarzy

  1. narciarz2 19.06.2021
    • Waldemar Korczynski 20.06.2021
      • narciarz2 20.06.2021
        • Waldemar Korczynski 21.06.2021
  2. jure g 20.06.2021
  3. z.szczypinski@chello.pl 22.06.2021