Jacek Pałasiński: Drugi obieg (37)14 min czytania

()

21.08.2021

Dzień hańby granicznej

Dzień, w którym D.O. pojął, że umrze z głodu, a mimo to się cieszy, że jest doceniany przez 200 Czytelników. Cieszy się, bo pasjonujące wywiady „Allegro ma non troppo” znajdują uznanie ok. 30, a apele o udostępnianie – 5 Czytelników.

Z CYKLU: Z ŻYCIA JEDYNIE SŁUSZNYCH

1. „Wszyscy Tybetańczycy powinni przyjąć rządy partii komunistycznej i dzielić się symbolami kulturowymi i wizerunkami narodu chińskiego” – powiedział Wang Yang, członek stałego komitetu biura politycznego bratniej KPCh podczas wystawnej ceremonii przed Pałacem Potala w Lhasie, zimową rezydencją dalajlamów, świętym miejscem tybetańskiego buddyzmu. Pan Wang wypowiedział te słowa podczas uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrojnej inwazji bratniej Ludowo-Wyzwoleńczej Armii Chińskiej na Tybet (http://www.xinhuanet.com/english/2021-08/20/c_1310137349.htm). Tytuł relacji oficjalnej, bratniej agencji Xinhua: „Pełny tekst przemówienia Wang Yanga na spotkaniu z okazji 70. rocznicy pokojowego wyzwolenia Tybetu”.

Obraz zawierający zewnętrzne, skała, przyroda, brzegOpis wygenerowany automatycznie
Pałac Potala w Lhasie.

Właśnie teraz bratnia KPCh rozprawia się ze wszelką odrębnością kultur i religii innych niż te, które praktykuje stanowiąca 92% populacji Chin naród Han, zwłaszcza tybetańską i ujgurską.

D.O. nie narzuca swojej interpretacji starorzymskiego powiedzenia „Jeśli nie możesz ich pokonać, to się do nich przyłącz”, ponieważ zawierałaby szereg słów, które bez wątpienia spowodowałyby ostrą interwencję fb-wych cenzorów.

2. Światowe media (mp. https://www.bbc.com/news/world-asia-china-58277473) odnotowują nie bez satysfakcji, że obradujący w Pekinie jedynie słuszny Narodowy Kongres Ludowy zezwolił chińskim parom na posiadanie do trojga dzieci. Jednym z efektów będzie zniesienie tzw. opłaty socjalnej, czyli haraczu finansowego za ponadlimitowe dzieci. Cel podobny jest do polskiego 500+: zwiększyć wskaźnik urodzeń. „PiS da i będzie więcej dzieci” – głosiła p. Beata, co po łacinie znaczy „błogosławiona”. A tu figę; nawet Mr. Pinokio Krzywousty przyznał, że z kasą rodzi się mniej dzieci, niż bez kasy. A jak to będzie u bratniego narodu chińskiego, niezdolnego do zniesienia myśli, że obywateli Indii jest już więcej niż obywateli ChRL, czas pokaże.

3. Panowie talibowie wezwali właśnie Chiny, by ochoczo i bez przeszkód inwestowały w Afganistanie, bo oni będą gwarantem ich biznesu. Nie ma jeszcze odpowiedzi z Pekinu, ale:

A. w kluczu antyindyjskim Chiny (gnębiące islam w swoim Sincjangu) ochoczo i bez przeszkód inwestują w islamskim Pakistanie i energicznie islamski Pakistan dozbrajają.

B. Pakistan jest wielkim protektorem talibów w kluczu antyamerykańskim i proislamskim.

C. w Afganistanie znajdują się istotne bogactwa naturalne, od miedzi, przez kruszce do „rzadkich ziem”, wyjątkowego siedliska 17 poszukiwanych pierwiastków, niezbędnych do budowy aparatury elektronicznej.

W związku z czym D.O. zaryzykuje proroctwo, że Chiny prawdopodobnie odpowiedzą pozytywnie na apel talibów, choć w ograniczonym zakresie. Takie nieobliczalne towarzystwo w regionie pozwoli im utrzymywać w szachu naprawdę niebezpiecznych graczy: Indie i Pakistan. No i nie odmówi sobie satysfakcji, żeby w kolejnym kraju zająć miejsce znienawidzonych Amerykanów.

4. D.O. donosił niedawno o komentarzach chińskich mediów państwowych, takich, jak Xinhua czy Global Times, radujących się z „klęski USA w Afganistanie” i obiecujących, że Ameryka nie będzie bronić Tajwanu w razie inwazji komunistów z kontynentu.

Właściwie niemal dokładnie to samo napisał Ishaan Tharoor w komentarzu zamieszczonym w czwartkowym Washington Post (https://www.washingtonpost.com/…/afghanistan-us…/)

A prezydenta Bidena zapytano o Tajwan podczas wywiadu, wyemitowanego przez ABC News w czwartek (https://abcnews.go.com/…/biden-withdraw…/story…). Najpierw – jak to polityk – pokluczył, mówiąc, że obie sytuacje są nieporównywalne, ale przyciśnięty, odpowiedział, że „kraje NATO są (…) podmiotami, z którymi zawarliśmy umowy (…). Złożyliśmy święte zobowiązanie wynikające z artykułu 5, że jeśli naprawdę ktoś dokona inwazji lub podejmie działania przeciwko naszym sojusznikom z NATO, odpowiemy. To samo z Japonią, tak samo z Koreą Południową, tak samo z Tajwanem”.

Jednakże – pisze Guardian (https://www.theguardian.com/…/biden-taiwan-china-us…) – „Wysoki rangą urzędnik administracji Bidena powiedział później w czwartek, że ‘polityka USA w odniesieniu do Tajwanu się nie zmieniła’, a analitycy stwierdzili, że wydaje się, że Biden się pomylił”.

D.O. znalazł to nieostre zdjęcie, prawdopodobnie fragment jakiegoś większego. I nie mógł oderwać odeń oczu, bo jest symbolem moralnego upadku ludzkości, jaki zazwyczaj poprzedza wielkie konflikty zbrojne. Przedstawia wysoki, szary mur, okalający wojskowe lotnisko w Kabulu. Po jednej stronie jest desperacja i śmierć, po drugiej stronie – mglista nadzieja. Na szczycie muru stoi, podsadzona przez któreś z rodziców, afgańska dziewczynka, po drugiej stronie amerykański żołnierz, który dziewczynce chce przejście z jednej strony na drugą uniemożliwić.
D.O. miał w oczach to zdjęcie, kiedy słuchał prezydenta Bidena o sukcesach w ewakuacji z Kabulu. Miał też w zachodzących łzami oczach widok tych kilkunastu rodzin, od 9 dni koczujących na granicy całkiem zamożnego państwa, oddzieleni odeń rozrywającym ciała drutem kolczastym. W uszach dudniło mu echo zapewnień najobrzydliwszych z istot ludzkich, zapewniających, że tych nieszczęśników do zamożnego kraju nie wpuszczą.
D.O. jest wdzięczne wszechświatowi, że dał ludziom śmierć, bo – parafrazując – życie czasami bywa nieznośne.

Waszyngton jest prawnie zobowiązany do zapewnienia Tajwanowi środków do samoobrony, ale od dawna stosuje politykę „strategicznej niejednoznaczności” w kwestii tego, czy interweniowałby militarnie w celu ochrony Tajwanu w przypadku chińskiego ataku. Stosunki USA z Tajwanem są nieoficjalne, odkąd Waszyngton przeniósł uznanie dyplomatyczne na Pekin w 1979 roku.

Z CYKLU: ORDO TALIBANI

5. Tymczasem poważne media światowe donoszą, że wbrew zapewnieniom, talibowie chodzą od domu do domu z listą w ręku i poszukują współpracowników wojsk NATO oraz rządu Ashrafa Ghaniego. Znalezionych zabijają na miejscu, lub zabierają w nieznane miejsca. Szczególnie cięci są na dziennikarzy nie podzielających talibskiej wizji świata.

FILM: Dziennikarka CNN Clarissa Ward została zaatakowana przez grupę talibów w Kabulu (https://edition.cnn.com/…/afghanistan-taliban-kabul…). Próbowała zadać kilka pytań uzbrojonemu talibowi, który w odpowiedzi kazał jej zakryć twarz. W tle słychać „On nie będzie z tobą rozmawiać”, aż wreszcie jakichś dwóch talibów podeszło do niej i ją zaatakowali. Jej producent został uderzony kolbą karabinu. Ekipie udało się uciec samochodem po pokazaniu zezwolenia na kręcenie zdjęć na ulicach Kabulu.

6. Jak P.T. Czytelnicy wiedzą z pierwszego obiegu, na temat Afganistanu przemówił Joe Biden. „Każdy Amerykanin, który chce powrócić do kraju zostanie przez nas zabrany”… „To nie jest czas na krytykowanie mnie, teraz jestem skoncentrowany na ewakuacji, kiedy się zakończy będzie można mnie krytykować”. „Wiarygodność Stanów Zjednoczonych nie została naruszona, wręcz przeciwnie, nasi sojusznicy nas chwalą”.

No, ręce opadają.

7. W przyszłym tygodniu na wniosek Joe Bidena, odbędzie się teleszczyt G7 w sprawie sytuacji w Afganistanie. Ho, ho!

8. 26 lub 27 sierpnia minister Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej, niedościgniony Siergiej Ławrow przyjedzie do Rzymu, by spotkać się z premierem i szefem dyplomacji włoskiej Luigim Di Maio (którego D.O. uważa za chłystkowatego półgłówka i nie jest w tej opinii bynajmniej odosobniony). Tematem rozmów będzie inicjatywa Mario Draghiego zwołania także G20. Miał usłyszeć już wstępne „OK, go ahead” od Macrona. Teraz czeka na „da, pażaujsta” Putina.

Ale raczej się zgodzi. Dla „killera” to będzie rzadka okazja znalezienia się w gronie ludzi nieco bardziej cywilizowanych. No i będzie mógł się swoim pochwalić: „widzicie, Rosja wcale nie jest tak izolowana, jak mówią”!

9. I rzeczywiście: wczoraj kanclerz Merkel po raz ostatni odwiedziła Putina w Moskwie. Po co tam pojechała? Zapewne wstawić się za Nawalnym, którego osobiście poznała, odwiedzając go w berlińskim szpitalu „Charité”, po tym, jak dokładnie rok temu FSB na rozkaz Putina podjęła nieudaną próbę zabicia go nowiczokiem.

Ale zapewne również po ty, by uzmysłowić myślącym Rosjanom, że są politycy, którzy opuszczają swoje stanowiska dobrowolnie i żyją potem jak zwykli obywatele, otoczeni powszechnym szacunkiem i wdzięcznością.

10. Organ konferencji biskupów włoskich „Avvenire” (https://www.avvenire.it/…/afghanistan-i-patti-di-doha…), piórem swojej ulubionej autorki Camille Eid (zaciętej antysemitki, nienawidzącej również Ameryki) spekuluje, co kryło się za „paktem z Doha”. Doha, lub, jak woli MSZ – Dauha, to stolica Kataru i tam przez dłuższy czas toczyły się rozmowy między talibami a administracją Trumpa, zakończone podpisaniem porozumienia. Eid pisze, że Trump ochoczo przystał na to porozumienie, ponieważ talibowie zapewniali, że nienawidzą Iranu prawie tak mocno, jak USA, albo jeszcze mocniej. Bo talibowie są sunnitami, a Irańczycy szyitami, a mało która nienawiść jest tak silna, jak między różnymi odłamami tej samej religii. „Czy Waszyngton mógł pogodzić się z pomysłem opuszczenia Afganistanu bez zapewnienia, że Teheran na tym nie skorzysta, tak jak zrobił to w Iraku po upadku Saddama Husajna?”

Avvenire, podobnie, jak polskie pisemka kościelne, często przedstawia wizję świata małego Jasia, ale w tym, co pisze pani Eid może być ziarno prawdy.

11. Do grona pożytecznych idiotów, o których D.O. pisał wczoraj, dołączył ostatnio b. premier Włoch Giuseppe Conte, który niedawno został liderem Ruchu Pięciu Gwiazd. Pięciu gasnących Gwiazd należałoby dodać, ponieważ zwycięzcy ostatnich wyborów dziś mają w sondażach jednocyfrowe poparcie. Otóż signor Conte powiedział, że „trzeba rozmawiać z talibami”. Ba, trzeba prowadzić z nimi „intensywny dialog, ponieważ nowy reżim talibski dowodzi swojego umiarkowania”.

Jeszcze dalej poszedł nieformalny organ „Ruchu”, gazeta „Il Fatto Quotidiano”, która na pierwszej stronie dała tytuł „Talibowie zachowują się jak chrześcijańscy demokraci”.

W tym samym gronie pożytecznych znajduje się Wysoki Przedstawiciel UE ds. Stosunków Zewnętrznych („minister Spraw „Zagranicznych UE”) Josep Borrell, który stwierdził „Musimy rozmawiać z talibami, ponieważ oni wygrali”.

No, a do rozmów z naszymi Borrell się nie kwapi…

12. Afganistan jest dwa razy większy od Polski i ma prawie 35 milionów mieszkańców. No, ale to P.T. Czytelnicy wiedzą. Nie wszyscy jednak wiedzą, że w środku, no, może bardziej ku Wschodowi i Północy, znajduje się niewielki region Pandższir, 36 tys. km2 i 360 tys. mieszkańców, głównie Tadżyków, którzy talibom się nie poddali i nie zamierzają. Walczy. (https://www.longwarjournal.org/…/after-fall-of-kabul…) Tam schronili się m.in. obalony wiceprezydent Amrullah Saleh i były minister obrony Bismillah Mohammadi. Dolina Pandższir wielokrotnie odgrywała decydującą rolę w historii militarnej Afganistanu, ponieważ jej położenie geograficzne niemal całkowicie odcina ją od reszty kraju. Jedynym punktem dostępu do regionu jest wąskie przejście utworzone przez rzekę Pandższir, które można łatwo bronić militarnie. Nie został podbity przez Talibów podczas wojny domowej w latach 90. ani nie został podbity przez Sowietów dekadę wcześniej. Niepodległość doliny to dzieło Ahmada Szacha Massouda (Massoud to przydomek, oznacza „mający szczęście”). Massoud i jego Sojusz Północny kontrolowali nie tylko Pandższir, ale prawie cały północno-wschodni Afganistan aż do granicy z Chinami i Tadżykistanem. W 2001 r. Massouda zamordowała al-Kaida.

Teraz schedę po nim przejął syn Ahmada Szacha Massouda – Ahmad Massoud. Dołączyli do niego byli członkowie sił specjalnych kraju i żołnierze armii afgańskiej „zniesmaczeni kapitulacją swoich dowódców”. Młody zaapelował do Stanów Zjednoczonych, by o dostarczyły mu broń i amunicję.

Powodzenia!

13. Na zakończenie cyklu „Ordo talibani” D.O. chciałby podzielić się z P.T. Czytelnikami bardzo trafnym artykułem z hiszpańskiego „El Mundo”, zatytułowanym „Grzmiąca cisza ruchu #MeToo w obliczu talibów” (https://www.elmundo.es/…/20/611e6d6dfdddff8bb58b4678.html) . „Ani wiceprezydent Kamala Harris, ani inne demokratyczne i feministyczne postaci, takie jak Ocasio-Cortez czy Pelosi, nie wypowiedziały się w imieniu afgańskich kobiet”.

No żesz q. – doda od siebie D.O.

Z CYKLU: Z ŻYCIA KONSEKROWANEGO

14. Jak donosi GW (https://wiadomosci.gazeta.pl/…/7,114883,27476077,krakow…), Kazimierz K., ksiądz z Małopolski, kapelan w szpitalu (którym???!), został przyłapany w niedwuznacznej sytuacji – D.O. użyje modnego ostatnio eufemizmu – „molestowania” półprzytomnej pacjentki, chyba starej, bo szpital był geriatryczny. Dyrekcja szpitala księdza wygnała i zawiadomiła kurię krakowską, ale kuria krakowska nie zawiadomiła nikogo innego, chociaż teoretycznie miała obowiązek zawiadomić, a to prokuraturę, a to Watykan. Lekarze ze szpitala, w którym doszło do „molestowania”, mieli wielokrotnie pisać do kurii, by ta zajęła się sprawą, ale kuria się sprawą nie zajęła. Zawiadomienie do prokuratury trafiło dopiero w lutym br., a więc po czterech latach, jakoś krótko po emisji reportażu Marcina Gutowskiego „Don Stanislao”.

2017 r. był rokiem zmiany na stanowisku abpa Królewskiego Grodu; ks. Marek Jędraszewski otrzymał paliusz arcybiskupi – a jakże! – na Wawelu 22 października 2017. Oskarżony ksiądz spełnia dziś swą posługę jako pomoc duszpasterska w jednej z parafii.

15. D.O. donosił jakiś czas temu o śmierci Maczai, niespełna 15-letniej dziewczynki w Zimbabwe, która wykrwawiła się przy porodzie w świątyni Kościoła Apostolskiego Zimbabwe, który sprzeciwia się hospitalizacjom, bo, jak wiadomo, „Bóg dał, Bóg zabiera”. Teraz media donoszą o aresztowaniu 26-latka, który Maczaję zgwałcił. Zarzuty postawiono też jej rodzicom, którzy dobrze wiedzieli, kto jest sprawcą, ale mataczyli w nadziei na gratyfikację finansową.

Z CYKLU: WIADOMOŚCI NAPRAWDĘ UŻYTECZNE

16. D.O. podejrzewa, że PT. Czytelnikom mogło umknąć, że wczoraj obchodziliśmy Światowy Dzień Komara.

Nie, to nie jest michałek, tylko całkiem poważna próba uczulenia rodzaju ludzkiego na 700 tysięcy ludzi, którzy co roku umierają z powodu pozornie niewinnego „ugryzienia” przez komara. Sama malaria dotyka co roku 219 milionów ludzi i powoduje 400.000 ofiar. W Afryce subsaharyjskiej jest główną przyczyną śmieci dzieci poniżej piątego roku życia.

Światowy Dzień Komara obchodzony jest 20 sierpnia, ponieważ właśnie 20 sierpnia 1896 r. angielski lekarz Ronald Ross odkrył związek między komarami a malarią. W 1902 r. dostał za to nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. Początkowo myślano, że winne roznoszenia chorób są tylko komary należące do rodzaju anopheles, czyli widliszki. Dopiero później odkryto, że także te, które należą do rodzajów aedes (doskwier pastwiskowy) i culex (chyba nie ma specyficznej polskiej nazwy) mogą przenosić inne choroby takie, jak zika, dengę, wirusowe zapalenia mózgu, gorączkę Zachodniego Nilu, filariozę czy ptasią zimnicę.

WHO zaniepokojona jest coraz większą odpornością komarów na środki owadobójcze i lekarstwa i w dobie niemal wyłącznego zainteresowania covidem apeluje o kontynuację badań nad znalezieniem skutecznych szczepionek przeciwko chorobom, roznoszonym przez komary.

Z CYKLU: WIADOMOŚCI GŁUPAWE

17. Furorę robi lodziarnia Morina przy Via Palermo w Prato w Toskanii. Do szerokiej gamy smaków dołączyła ostatnio smak nowy: „green pass”, jak we Włoszech nazywa się przepustka dla podwójnie zaszczepionych, upoważniająca do wstępu do lokali i na imprezy publiczne. Jak pisze jedna z gazet „są tacy, którzy kupują całe wanny” takich lodów.

Gdyby D.O. miał lodziarnię, to wprowadziłby smak pod nazwą „Osiem gwiazdek”.

18. Belg Wouter Verschelden, flamandzki dziennikarz niderlandzkiego wydania Newsweeka, napisał „bezlitosną” książkę „De Graafgravers van België” (Grabarze Belgii), opowiadającą o dwóch latach kryzysu politycznego, który doprowadził do powstania obecnego rządu kierowanego przez Aleksandra De Croo. W książce znajduje się rozmowa z Eveline Dellai włosko-czeską gwiazdą filmów nawet nie podkasanych, bo podkasywać nie ma już czego. Gwiazda opowiada, jak pan premier Aleksander De Croo, skądinąd żonaty i mający dwie córki, usiłował na WhatsAppie namówić ją na wspólne uciechy cielesne, o czym w 2019 r. miał wspomnieć mimochodem magazyn typu „soft p.” „P-magazine”.

Co może nie miałoby większego znaczenia, gdyby nie fakt, że belgijskie siły polityczne przez dłuższy czas szantażowały przyszłego premiera jego słabostką, sprawiając, że rząd powstał dopiero po 662 dniach kryzysu.

Jacek Pałasiński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Teton 21.08.2021