czyli dlaczego warto czytać książki o grzechach biskupów
4.09.2021

Gdy w kwietniu 2019 roku wydawnictwo Agora opublikowało książkę pod tytułem „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” zapewne nie spodziewało się, że stanie się ona jedną z najchętniej czytanych książek. Osiągnęła bowiem niebotyczny jak na polskie warunki czytelnicze nakład 150 tysięcy egzemplarzy. Ale nie tylko o tę liczbę chodzi. Gdy na tych łamach opisywałem spotkanie z jej autorem F. Martelem wspomniałem, że
Sformułował też całą listę pytań, na które jak do tej pory nikt nie usłyszał odpowiedzi. A mają związek ze sprawami, które zaciemniają pontyfikaty następców Jana Pawła II. Chodzi głównie o pedofilię kleru, ale i przekręty finansowe w Watykanie, jak też nie do końca wyjaśnione kariery (czasem błyskawiczne) osób, które okazały się przestępcami (kardynał McCarrick) lub zupełnie niewytłumaczalne względy, jakimi się cieszyły (Marcial Maciel Degollado). Jak się wydaje, klucz do tych niejasnych spraw posiada jedynie kardynał Dziwisz, który — jak na razie — milczy jak grób”.

Do dzisiaj sytuacja się nie zmieniła, Dziwisz nadal milczy, ale pytania się mnożą, zwłaszcza po programie Marcina Gutowskiego Don Stanislao, i zapewne pojawią się nowe po zapowiedzianej na koniec września publikacji książki pod tym samym tytułem.
W połowie września pojawi się kontynuacja „Sodomy”, czyli „Gomora” z podtytułem „Władza, strach i pieniądze w polskim Kościele”. Jestem jej współautorem razem z Arturem Nowakiem, więc nie wypada mi o niej pisać. Liczę jednak na to, że któryś z autorów Studia Opinii to zrobi. My również formułujemy wiele pytań i to nie tylko pod adresem biskupów czy kleru katolickiego, ale przede wszystkim pod adresem polityków i całego społeczeństwa polskiego. Jak to się stało, że po 1989 roku powstało w Polsce państwo w państwie, które wolne jest od wszelkiej kontroli?
Czy ta książka pomoże znaleźć na nie odpowiedź? – pozostawiamy wnikliwości czytelników.
Chcę na koniec dodać jedną ważną notę wyjaśniającą. Oba biblijne miasta Sodoma i Gomora prawdopodobnie nie istniały, a w każdym razie przekazy na ich temat są dość skromne. Funkcjonują jednak jako metafora kary boskiej za grzech jej mieszkańców. Zwykle mówi się o karze za grzechy seksualne, a zwłaszcza za homoseksualizm. Najnowsze badania wskazują jednak, że tak naprawdę chodzi o napiętnowanie braku gościnności, a nawet nienawiści i przemocy wobec obcych przybyszów. Jeśli tak jest naprawę to przesłanie obu książek może się okazać zaskakująco aktualne również w Polsce.


Kiedy jechałem pewną drogą w Izraelu, zobaczyłem drogowskaz z napisem: Sodom.
Jest też film dokumentalny wyjaśniający przekonująco, gdzie leżały Sodoma i Gomora i pokazujący co z nich zostało.
Tak to okolice Morza Martwego, ale jedynymi zródłami jest Biblia, zródło raczej mało historyczne, bardziej mityczne… dlatego w szkołach ortodoksyjnych Żydów nie uczą ani archeologii, ani historii. Co jest zrozumiałe, główny mit judaizmu czyli Exodus nie ma żadnego historycznego umocowania. To samo z Gomorą i Sodomą, dowody etymologiczne, historyczne, filologiczne są kruche. Choć sam mit jest sugestywny. W Izraelu bywam regularnie, właśnie w tej chwili tu jestem. Izraelczycy mają bardzo zdrowy stosunek do własnej mitologii, czego nie sposób powiedzieć o Polakach…
Moim zdaniem większość mieszkańców Izraela raczej czyta Biblię co najwyżej z uśmiechem. Być może dlatego społeczeństwo mają bardziej racjonalne niż tutaj. Z niektórych fragmentów trudno się nie śmiać, np Księga Powtórzonego Prawa rozdział 28. Trzeba umieć spojrzeć krytycznie na tradycję przodków, co jest ważne dla żydów humanistycznych. Zastanawiam się dlaczego chrześcijaństwo i islam nie próbują iść w stronę, którą wskazuje im judaizm. Może Pan zna odpowiedź, Panie Profesorze?
Książka już zamówiona, razem w pakiecie z „Sodomą”, którą muszę w końcu nadrobić.
Ostatnio jakby dzieje się w tych sprawach więcej, przynajmniej przestały to być tematy tabu. Szkoda tylko, że ta dyskusja toczy się w wielu przypadkach już po śmierci osób współodpowiedzialnych, które nie odpowiedzą za swoje czyny. Sekretarz Dziwisz też stosuje dalej sprawdzoną taktykę milczenia.