Zbigniew Szczypiński: Kurs na zwarcie5 min czytania

()

20.10.2021

Photo by Free-Photos on Pixabay

Każdy, kto miał czas i ochotę (ja miałem i jedno i drugie), mógł we wtorek uczestniczyć w spektaklu, jakim w Parlamencie Europejskim było wystąpienie Morawieckiego.

Morawiecki wprosił się na obrady Parlamentu. Sceną, na której wystąpił, jest Komisja Europejska. To tam, gdzie spotykają się szefowie rządów; to jest zresztą właściwe miejsce na wystąpienia i argumenty szefa (ejże, czy aby na pewno?) polskiego rządu. Morawiecki przemówił na wyraźną swoją prośbę, a prowadzący obrady zgodził się; choć nie musiał.

Regulamin obrad Parlamentu Europejskiego, ze względu na jego wielkość, na liczbę zasiadających w nim europarlamentarzystów, jest bardzo surowy. Czasy wystąpień są bardzo krótkie, a prowadzący wyłącza mikrofon tym, którzy przekraczają limit. Premier Morawiecki pokazał prawdziwie polską ułańską fantazję, z pięciu minut, jakie miał do dyspozycji, zrobił trzydzieści trzy, czym rozsierdził salę – mówiła o tym wprost w swoim wystąpieniu jedna z europosłanek. To, że prowadzący na to pozwolił – pozostaje dla mnie sprawą dziwną i do końca niejasną.

Zostawmy jednak sprawy proceduralne, skupmy się na tym, co miał do powiedzenia premier polskiego rządu.

Powiem krótko – Morawiecki, mówiąc młodzieżowym slangiem, powiedział do Parlamentu Europejskiego „walcie się”, nie damy się zastraszyć eurobiurokratom, co nie mając żadnych podstaw prawnych, wymuszają na niepodległej i dumnej Polsce działania godzące wprost w jej suwerenność.

Tego nie da się opowiedzieć, tego trzeba wysłuchać. Są takie możliwości, w sieci jest wszystko.

Nie będę wchodził w te spory. Mamy w kraju wybitnych profesorów prawa i specjalistów od Unii Europejskiej i oni powiedzieli już wystarczająco wiele, by wyrobić sobie zdanie w tym sporze. Chciałbym zająć się sprawą mniej fundamentalną; dotyczącą nie treści, a formy; tego, kto, z kim i jak się spiera.

Z jednej strony mamy organy wielkiej organizacji międzynarodowej, Unii Europejskiej, do której weszliśmy po referendum. W nim większość naszych obywateli wyraziła taką wolę i po ratyfikowaniu późniejszych traktatów, negocjowanych przez Jarosława Kaczyński jako premiera a podpisanych przez Lecha Kaczyńskiego jako prezydent stało się to faktem. Po drugiej stronie mamy Zbigniewa Ziobrę, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, magistra prawa i jego bardzo młodych wiceministrów z tym samym statusem naukowym.

To jest różnica kosmiczna.

Magister Ziobro nie ma wiedzy i kompetencji, ma za to pieczątkę ministra konstytucyjnego rządu z woli Kaczyńskiego. Ale ma też coś więcej: kilkunastu posłów Solidarnej Polski, bez których nie ma sejmowej większości — a tym samym dalszej możliwości rządów swojego mocodawcy. To dlatego widzimy to, co widzimy. To dlatego Morawiecki grzmi w Europarlamencie, po to, aby uzyskać pochwałę człowieka, będącego jeszcze wówczas jego podwładnym. To dlatego jedziemy na ścianę, na wyprowadzenie Polski z UE.

Dla takich małych spraw i interesów rządzący rzucają na szalę naszą przyszłość i podstawowe bezpieczeństwo.

Jeżeli taka prawda nie dotrze do Polaków, jeżeli dadzą się znowu kupić za pieniądze, których rząd nie ma, ale dodrukuje, to czeka nas katastrofa.

Cały wczorajszy dzień we wszystkich mediach sprawa wystąpienia Morawieckiego zajmowała prawie całość czasu antenowego. Można było zobaczyć i posłuchać, jak różni ludzie mówią rzeczy jawnie sprzeczne z faktami i logiką; tylko dlatego, że może im to zapewnić jakąś pozycję przy władzy.

To, co wyrabiała „kurwizja” Jacka Kurskiego, a zwłaszcza program TVP Info, przekraczało już i tak niebotyczny poziom kłamstwa i hipokryzji. Piszę to w odniesieniu do tego, co zaprezentował przedstawiciel (bo przecież nie dziennikarz) TVP Info na konferencji prasowej Donalda Tuska, zorganizowanej bezpośrednio po obradach europejskiego parlamentu. Człowiek ten – nazwiska nie wspomnę, bo nie warto – zabrał głos jako pierwszy i zapytał Tuska… dlaczego chce on wyprowadzić Polskę z Unii, dlaczego obrzydza ją w oczach Polaków.

Tak kuriozalnego pytania jeszcze nie było. „Cyngiel” Kurskiego powtórzył je po dwakroć – tak, aby w późniejszym przekazie do „ciemnego ludu” można było to utrwalić w umysłach odbiorców tej telewizji. Słuchałem tego młodego człowieka wykonującego zlecenie polityczne i powiem wprost: było mi go żal. Takie wystąpienia, taki poziom hipokryzji nie bywają zapomniane. Po zmianie, a ona będzie, żadne poważne medium nie będzie chciało mieć takiego pracownika, chyba że na trwałe zostanie on w takich środowiskach, gdzie nie liczy się elementarna prawda, a tylko doraźna potrzeba określona przez szefa gangu.

Wczorajszy dzień dostarczył kolejnych dowodów, że Polski już nie ma, że Polska się skończyła (to cytat z Marii Peszek). Nie da się szybko skleić tych dwóch narodów, dwóch wizji Polski. Boję się, że Kaczyńskiego już nie będzie, nie będzie Ziobry i jego drużyny – a skutki tego, co narobili z nami, zostaną.

Ksiądz Tischner wprowadził niegdyś do obiegu pojęcie „homo sovieticus” na określenie pewnych postaw, wykształconych w czasie trwania tamtego systemu politycznego. Przypomnę, trwał on kilka dziesięcioleci, a nie sześć lat, ale problem jest. No to może spróbujemy wymyślić słowo na określenie tego, co mamy teraz…

Na początek proponuje termin „kaczysta”.

I jeszcze jedna uwaga socjotechniczna, związana z taktyką, a nie strategią postępowania. Wielokrotnie w wystąpieniach posłów opozycji można było usłyszeć – to, co robicie, jest złem. Przyjdzie czas, że za to zostaniecie rozliczeni, te same trybunały i sądy osądzą was i skarzą. To są zdania prawdziwe i słuszne. Nie warto ich jednak wypowiadać. Trzeba to będzie po prostu zrobić, gdy przyjdzie czas.

Sama zapowiedź nie wywołuje żadnych skutków prawnych. Wywołuje natomiast wzrost poczucia „więzi wspólnego losu” (jest taki rodzaj więzi społecznej). Ci ludzie, mając tak zarysowaną perspektywę, zrobią wszystko albo jeszcze więcej, aby oddalić od siebie taką perspektywę. Mówiąc krótko – skutków nie ma, a rośnie poziom integracji tych, których ta perspektywa dotyczy.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

14 komentarzy

  1. slawek 20.10.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 21.10.2021
      • slawek 21.10.2021
  2. slawek 22.10.2021
  3. Witold Witold 23.10.2021
    • slawek 23.10.2021
  4. Pietrek! 24.10.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 24.10.2021
  5. snakeinweb 24.10.2021
  6. z.szczypinski@chello.pl 25.10.2021
    • slawek 25.10.2021
  7. Lech Slomianowski 28.10.2021