Telewizja pokazała (702)10 min czytania

()

09.11.2021

Dawno temu większość ludności, szczególnie w naszej części Europy, była niepiśmienna i niewyedukowana. Grupy szlachetnych inteligentów próbowały to zmienić i „niosły oświatę w lud”. A potem rewolucje i inne zmiany spowodowały, że postawiono na oświatę. Polska Ludowa zlikwidowała analfabetyzm, rozwinęła czytelnictwo, drukowano wielkie nakłady książek, wspierano literaturę, powstało wiele szkół. Wydawało się, że oświata i postęp będą się rozwijać samoczynnie.

Teraz okazuje się, że ogromne ilości ludzi przejawiają analfabetyzm wtórny, nie mają pojęcia o instytucjach, które mają wpływ na nasze życie, niczego się nie uczą, a o świecie i wielu dziedzinach nauki mają słabe i mętne pojęcie. Nawet ludzie wykształceni są często niedouczeni, łatwo wierzą w bzdury i nie mają zaufania do nauki, ostatnio jaskrawym tego przykładem są antyszczepionkowcy.

Brak jest nie tylko szlachetnych inteligentów, którzy by wyedukowali „lud”, ale także instytucji, które by się tym zajęły. Politycy, którzy powinni nakłaniać ludzi do poznania, do zmiany nienaukowych poglądów na te oparte o fakty i wiedzę, wolą dostosować się do poziomu swoich często ciemnych wyborców, aby tylko zdobyć głosy. Łatwiej jest straszyć ludzi i grać na ich emocjach niż wyjaśniać i edukować.

Ta bezwolność ludzi, łatwość ulegania propagandzie, nie wróży nic dobrego, nawet gdyby udało się obalić obecne władze i przejąć środki przekazu. Ludzie łatwiej uwierzą w bzdury tak jak antyszczepionkowcy, niż w rozsądne argumenty.

Kłamstwa i straszenie mącą ludziom w głowach i wzbudzają podejrzliwość. To musi stwarzać opory przed wprowadzaniem koniecznych zmian. Przykładowo: potrzeba coraz więcej energii elektrycznej, ale rozbudzono strach przed energetyką jądrową, która jest mniej szkodliwa niż węglowa. Politycy, jeśli nawet nie myślą krótkoterminowo, obawiają się protestów. Jeśli nawet uzasadnione naukowo szczepienia przeciw koronawirusowi powodują gwałtowne reakcje antyszczepionkowców, to łatwo sobie wyobrazić reakcje podbechtanych ludzi przy decyzji budowy reaktora. Trudno o pozytywne zmiany, kiedy ludzkość nie potrafi powstrzymać obłędu nadmiernej produkcji różnych dóbr, nadmiernej konsumpcji i zaśmiecania świata.

Poza tym króluje egoizm. W debacie publicznej, poświęconej obronie przynależności do Unii, używa się głównie argumentów podkreślających korzyści materialne z tej przynależności. Argumenty ideowe i chrześcijańskie nie są eksponowane. Katolicki kraj nie tylko w dużej mierze nie kocha bliźnich, ale odnosi się wrogo do obcych. Migranci na granicy są często uważani za zagrożenie i wiele osób nie ma nic przeciwko ich złemu traktowaniu.

Pisałem kiedyś o pewnym zachowaniu rodaków, wskazującym na egoizm i brak empatii. Dawno temu, jeszcze w czasach PRL, trudno było zdobyć w sezonie miejscówkę na pociąg. Jazda z Warszawy do Zakopanego trwała tyle, co dziś, więc starano się za wszelką cenę zdobyć miejsce siedzące. Wielu bardziej przedsiębiorczych pasażerów jechało na początkową stację – Warszawa Wschodnia – i jakoś (za łapówkę dla kolejarzy lub dzięki własnym kluczom) przedostawała się do zamkniętych wagonów, więc kiedy pociąg dojeżdżał do stacji Warszawa Śródmieście, to większość miejsc w przedziałach była już zajęta. My, mniej operatywni, staraliśmy się znaleźć jakieś miejsce siedzące. Przechodziło się wzdłuż wagonu, a widząc, że niektóre przedziały są nie do końca zapełnione, pytaliśmy o wolne miejsca.

I tu zaobserwowałem pewną cechę naszych rodaków: nawet jeśli były wolne miejsca, to siedzący w przedziale kłamali, mówiąc, że są zajęte i że osoby, które je zajęły, wyszły na chwilę. Wyobrażali sobie, że uda się to kłamstwo utrzymać mimo ogromnego tłoku – ludzi było bardzo dużo i w końcu zajmowano wszystkie miejsca w przedziałach, a część podróżnych spędzała podróż, siedząc lub stojąc na korytarzach.

Jeśli nawet ktoś energicznie wkroczył do takiego przedziału i ludzie w przedziale niechętnie przyznawali, że to i to miejsce jest wolne, to natychmiast przyjmował tę samą postawę i starał się zniechęcić następnych chętnych, mówiąc, że wszystko zajęte. Człowiek przyjęty do stada, czy to będzie mała komórka, wydział czy firma, zaczyna egoistycznie bronić interesów tego stada i stara się zapewnić sobie wygodniejsze warunki.

Teraz wielu ludzi traktuje Polskę jak pasażerowie przedziału, w którym są wolne miejsca. Wpuszczenie pasażerów do przedziału nic nas przecież nie kosztuje, a niewygoda jest niewielka, ale obojętnie patrzymy jak się tłoczą i męczą na korytarzu.

* * *

PiS mnoży ministerstwa i stanowiska wiceministrów, aby opłacić swoich zwolenników. Wiceministrów jest już tak wielu, że chyba będzie można uformować z nich kilka jednostek wojskowych i w razie zagrożenia posłać na granicę albo chociaż do ochrony willi prezesa. Ale odczuwa się potrzebę utworzenia jeszcze jednego ministerstwa i ma ono szansę trwale wpisać się w nasz pejzaż polityczny. Nazwałbym je Ministerstwem Krzywd.

W zależności od aktualnej sytuacji władze (obecne, ale i wiele poprzednich) eksponowały krzywdy, jakich doznali Polacy w różnych okresach swojej historii. W czasach PRL eksponowany był wyzysk mas pracujących w poprzednich wiekach oraz bezeceństwa Krzyżaków. Po zmianie ustroju na kapitalistyczny stale potępiany jest ustrój poprzedni. Ciągle wyciągane są zbrodnie ówczesnych służb specjalnych i twierdzi się, że cały naród cierpiał i walczył z władzą, a w sklepach był tylko ocet itd., itp. Do zbrodni zaliczono także stan wojenny i oskarżono gen. Wojciecha Jaruzelskiego, że stanął na czele jakiejś mafijnej zbrojnej organizacji (chodzi o polską armię!). Skazano już kilku dowódców wojskowych za to, że wykonali rozkazy stanu wojennego i aresztowali ludzi, zanim dekret o stanie wojennym został opublikowany w Monitorze (wiadomo, zamiar wprowadzenia stanu wojennego nie powinien być zaskoczeniem, trzeba to opublikować). Wojsko, straż graniczna i służby specjalne z czasów PRL zostały potępione i prześladuje się gremialnie wszystkich ich członków, obniżając im emerytury i renty – bez udowodnienia im jakiejkolwiek winy. Tu ręka w rękę działali politycy Platformy i PiS. Wrogiem, który krzywdził lub zamierza krzywdzić, są „komuniści” i „postkomuniści”. Zapewne w Ministerstwie Krzywd politycy tych partii powołają jakiś „lewicowy” departament.

Krzywdzili nas Rosjanie, bądź zamierzają skrzywdzić, bo według naszych polityków są spadkobiercami Stalina i podobnie jak Niemcy marzą o odebraniu nam dóbr i tylko czekają aby nas zniewolić. Teraz podobną rolę odgrywa – według polityków Zjednoczonej Prawicy – Unia Europejska.

Zagrażają nam i chcą nas skrzywdzić różni liberałowie, którzy sączą wrogą ideologię i na pewno w wydziale Obrony Wartości Chrześcijańskich powstanie Departament Ideologii LGBT i Gender.

Każdej nowej władzy przyda się takie ministerstwo.

* * *

* * *

W wywiadzie zamieszczonym na portalu Onet.pl prof. Obirek wyraża rozczarowanie po wizycie polskich biskupów u papieża. Papież wydaje się mało zorientowany w sytuacji w polskim Kościele, a należało się spodziewać, że wobec licznych przypadków ukrywania przez biskupów pedofilii księży papież podejmie jakieś zdecydowane kroki. Prof. Obirek nie spodziewa się zmian w Kościele i oczekuje, że coraz więcej osób odejdzie z Kościoła.

Feudalna struktura Kościoła stwarza sytuację oczekiwania wszelkich zmian czy instrukcji od papieża. A jeżeli jakiś papież okaże się złym i ograniczonym człowiekiem, to cały Kościół przejmie te najgorsze cechy? Jakich zmian można się spodziewać po biskupach, którzy przecież widzieli zło w swoich szeregach i nie zareagowali ani po ludzku, ani po chrześcijańsku? Przy kolejnych przypadkach ujawniania pedofilii i ukrywania przestępców w sutannach nie było żadnej reakcji ze strony episkopatu, co najwyżej mówiono o potrzebie opracowania instrukcji postępowania w takich przypadkach (!). To trzeba instrukcji, żeby wiedzieć, co robić, gdy się jest świadkiem przestępstwa? A po instrukcji papieża biskupi zaczną zachowywać się po chrześcijańsku?

Kościół, nie tylko w Polsce, nie przyznaje się do win. Przecież to papieże kazali nie ujawniać władzom przypadków takich przestępstw a dowody niszczyć. I kapłani przyjęli to bez buntu! Kapłani bronią instytucji Kościoła, ukrywając zło, zamiast bronić człowieka, dla którego ta instytucja została powołana. Co to za wyznanie, które dopuszcza takie niemoralne działania i co to za wierni, którzy to tolerują?

Niedawno sąd zażądał od Kościoła akt sprawy kapłana, który gwałcił ministranta. Kościół przez wiele lat go ukrywał. Władze Kościoła kręciły, że akt nie ma, bo zostały wysłane do Watykanu, a w końcu odmówiły ich wydania. Sąd (to nowość w Polsce!) zażądał wydania akt w ciągu dwóch tygodni, a w przypadku niedotrzymania terminu policja ma przeszukać miejsce przechowywania akt, a abp Gądecki zapłaci grzywnę. Rozczuliło mnie to – dwa tygodnie? To już zaniknął zwyczaj wkraczania o 6 rano bez uprzedzenia i dokonywanie rewizji? A wiernym, zdaje się, to wszystko wisi.

* * *

4 fala się rozkręca, rząd nic nie robi, a Platforma ile razy wygrała z epidemią? Ani razu a PiS do tej pory już 7 razy

* * *

Kaczyński, broniąc obrzydliwego przepisu antyaborcyjnego, zmuszającego kobietę do urodzenia martwego dziecka, argumentował, że dziecko musi się urodzić, bo musi zostać ochrzczone. To jest istota katolicyzmu: poprzez wprowadzenie prawa narzucać swoje wyobrażenie świata wszystkim, także innowiercom i ateistom.

* * *

Niemcy oświadczyły, że mogą „bardzo szybko wysłać siły policyjne dla wsparcia Polski, jeśli wyraziłaby ona takie życzenie”. Także inne kraje Unii ofiarowują pomoc w ochronie wschodniej granicy Polski. Sądzę, że Polska nie przyjmie pomocy. Po wszystkich wylanych pomyjach i oskarżeniach Unii przez rząd nie może on dopuścić, żeby ludzie myśleli, że Unia to wspólnota. Rząd stale pracuje nad zmianą nastawienia Polaków do Unii. Prawica wolałaby rządzić w kraju, do którego nikt się nie wtrąca. Ma już chyba ukryte hasło na wybory: CHCEMY KRAŚĆ DALEJ.

* * *

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • telewizja 3: BM