12.12.2021
D.O. tak to sobie wyobraża: jest niedziela, na dworze zimno, resztki niestopniałego śniegu sprawiają, że wszystko wygląda na jeszcze brudniejsze niż zazwyczaj. Świąteczne zakupy… A, niech tam, mogą poczekać! W tygodniu będzie mniejszy Armagedon na drogach i w centrach handlowych… Poleżę jeszcze w ciepłym łóżeczku i przy kawie przeczytam sobie D.O. Długie, ale ileż mi zejdzie na przelecenie tego tekstu? Pięć minut? Niedużo… Jak się skupię, to może doczytam do końca?
A D.O. przetłumaczył dwa teksty z ostatnich dni. Z piątku. Dwa „magistral lectures” tegorocznych laureatów pokojowej Nagrody Nobla: Marii Ressy i Dimitrija Muratowa.
D.O. dziecinnieje, bo intelekt mówi mu, że słowa straciły moc sprawczą, a serce nakazuje dalej układać je w szeregi.
D.O. dziecinnieje również dlatego, że się wzrusza jak smarkacz, czytając mądre, dobre słowa, ustawione w szeregu przez Mistrzów.
Ile to musi być Sprawiedliwych, by Pan Bóg nie zniszczył świata?
No to D.O. nie będzie dziś pisał o niczym innym, o tragicznych, katastrofalnych tornadach w USA, zamilczy o sytuacji u wschodnich granic Ukrainy, o wyroku nieformalnego trybunału, który potwierdza, że komuniści chińscy dokonują ludobójstwa w Sincjangu (okupowanym Turkiestanie Wschodnim), o omicronie, a już z pewnością, dzisiaj, przy niedzieli, nie poświęci chwili uwagi szajce i jej płatnych sługusach.
D.O. da wam dwoje z tych Sprawiedliwych, bo kto inny uratuje świat przed bożym gniewem, jeśli nie oni?
D.O. przetłumaczył na nowo, opierając się na oryginale angielskim i rosyjskim, pobranych ze stron Komitemu Noblowskiego z Oslo, bo to, co się tu i ówdzie pokazało w mediach było jego zdaniem nieprecyzyjne, a czasami błędne. Nb. Komitet noblowski Nobla nie dostanie, bo już od dwóch dni przemówienie Marii Ressy po angielsku wisi dwa razy, raz u niej, a raz u Muratowa.
Nobel Lecture given by Nobel Peace Prize Laureate 2021 Maria Angelita Ressa, Oslo, 10 December, 2021.

Staję przed wami jako przedstawicielka każdego dziennikarza na całym świecie, który jest zmuszony poświęcić tak wiele, aby utrzymać linię, pozostać wiernym naszym wartościom i misji: przynosić wam prawdę i rozliczać się z władzą.
Pamiętam brutalne rozczłonkowanie Jamala Khashoggiego, zabójstwo Daphne Caruany Galizii na Malcie, Luz Mely Reyes w Wenezueli, Romana Protasewicza na Białorusi (którego samolot został dosłownie porwany, aby mógł zostać aresztowany), Jimmy’ego Laia, marniejącego w więzieniu w Hongkongu, Sonny’ego Swe, który po ponad 7 latach więzienia założył kolejną grupę informacyjną… teraz zmuszony jest do opuszczenia Birmy.
A w moim kraju, 23-letnia Frenchie Mae Cumpio, wciąż jest w więzieniu od prawie 2 lat, a zaledwie 36 godzin temu nadeszła wiadomość, że mój były kolega, Jess Malabanan, został zastrzelony.
Jest tak wiele osób, którym można podziękować za pomoc w zapewnieniu nam bezpieczeństwa i pracy. Koalicja #HoldTheLine złożona z ponad 80 globalnych grup broniących wolności prasy oraz organizacji praw człowieka, które pomagają nam nieść światło.
Wy też ponosicie koszty: na Filipinach zginęło więcej prawników: co najmniej 63 w porównaniu do 22 dziennikarzy, zamordowanych po objęciu urzędu przez prezydenta Rodrigo Duterte w 2016 r.
Od tego czasu zginęło 16 osób spośród działaczy Karapatan, członku koalicji na rzecz praw człowieka #CourageON, a senator Leila de Lima – ponieważ żądała by sprawcy ponieśli odpowiedzialność, odsiaduje 5 rok więzienia.
Albo ABS-CBN, nasz największy nadawca, newsroom, którym kiedyś kierowałam, w zeszłym roku stracił koncesję na prowadzenie działalności.
Pomogłam stworzyć startup „Rappler”, który w styczniu skończył 10 lat; to nasza próba pokazania dwóch stron medalu, pokazania wszystkiego, co jest nie tak w naszym dzisiejszym świecie: brak prawa i demokratycznej wizji XXI wieku.
Ten medal reprezentuje nasz ekosystem informacyjny, który określa wszystko inne w naszym świecie. Dziennikarze, starzy odźwierni, to jedna strona medalu. Druga – to technologia, z jej boską mocą, która pozwoliła wirusowi kłamstw zainfekować każdego z nas, stawiając nas przeciwko sobie, wydobywając nasze lęki, złość i nienawiść oraz przygotowując grunt pod powstanie autorytarnych i dyktatorów dookoła świata.
Naszą największą dziś potrzebą jest przekształcenie tej nienawiści i przemocy, toksycznego szlamu, krążącego w naszym ekosystemie informacyjnym, szlamu, będącego priorytetem amerykańskich firm internetowych, które zarabiają więcej, kiedy szerzą tę nienawiść i uruchamiają to, co w nas najgorsze… cóż, to po prostu oznacza, że musimy pracować dużo ciężej. [tu Maria Ressa pokazała t-shirt]. By być dobrymi, musimy wierzyć, że na świecie jest DOBRO [w oryginale: BElieve THEre is GOOD, napis na t-shircie: BE THE GOOD; „bądź tym dobrym”].
Jestem dziennikarką od ponad 35 lat: pracowałam w strefach konfliktów i strefach wojennych w Azji, relacjonowałam setki katastrof – i choć widziałam tak wiele zła, udokumentowałam również wiele dobrego, gdy ludzie, którzy nic nie mają, oferują wszystko, co mają.
Częścią powodu, dla którego my w „Rappler” przetrwaliśmy ostatnie 5 lat rządowych ataków, jest życzliwość nieznajomych, a powodem, dla którego nam pomagają – pomimo niebezpieczeństwa – jest to, że tego chcą, nie oczekując niczego w zamian. To jest to, co w nas najlepsze, to, kim jesteśmy, ta część naszego człowieczeństwa, która sprawia, że zdarzają się cuda. To właśnie tracimy, gdy żyjemy w świecie strachu i przemocy.
Ostatni raz pracujący dziennikarz otrzymał tę nagrodę w 1936 roku, a Carl von Ossietzky nigdy nie dotarł do Oslo, ponieważ dogorywał w nazistowskim obozie koncentracyjnym. Mamy więc nadzieję, że jesteśmy o krok do przodu, ponieważ my tutaj jesteśmy!
Dając dziś nagrodę dziennikarzom, Komitet Noblowski sygnalizuje podobny moment historyczny, kolejny kluczowy punkt dla demokracji. Dmitrij i ja mamy szczęście, ponieważ możemy teraz z wami rozmawiać, ale jest o wiele więcej dziennikarzy prześladowanych z dala od kamer, w niewiedzy świata i bez wsparcia, a rządy bezkarnie dokręcają śrubę. Przyspieszaczem jest technologia, w czasach, w których twórcza destrukcja nabiera nowego znaczenia.
Stoimy na gruzach odchodzącego świata i musimy wykazać się dalekowzrocznością i odwagą, by wyobrazić sobie, co może się stać, jeśli nie będziemy działać teraz, by doprowadzić do stworzenia świata taki, jaki być powinien: bardziej współczujący, równiejszy, bardziej zrównoważony.
Aby to zrobić, zadaj sobie to samo pytanie, z którym mój zespół i ja musimy konfrontować się od 5 lat: co chcesz poświęcić dla Prawdy?
Opowiem wam w trzech punktach, jak doszłam do odpowiedzi: po pierwsze, mój kontekst i jak te ataki mnie ukształtowały; po drugie, przez problem, przed którym stoimy; i wreszcie znajdując rozwiązania – bo musimy!
W mniej niż 2 lata rząd filipiński wydał na mnie 10 nakazów aresztowania. Musiałem wpłacać kaucję 10 razy tylko po to, żeby móc nadal wykonywać moją pracę. W zeszłym roku wraz z byłym kolegą zostaliśmy skazani za cyber zniesławienie w artykule, który opublikowaliśmy 8 lat wcześniej, w czasie, gdy prawo, które rzekomo naruszyliśmy, nawet nie istniało. Podsumowując: zarzuty, jakie mi się stawia, mogą posłać mnie do więzienia na 100 lat.
Ale im bardziej byłam atakowana za moje dziennikarstwo, tym bardziej stawałam się stanowcza. Miałam dowody z pierwszej ręki na nadużycia władzy. To, co miało zastraszyć mnie i „Rapplera”, tylko nas wzmocniło.
Sednem dziennikarstwa jest kodeks honorowy. A mój jest nałożony na różne światy – od tego, jak dorastałam, kiedy nauczyłam się, co jest dobre, a co złe; co wyniosłam z college’u i kodeksu honorowego, którego tam się nauczyłem i mojej pracy jako reporterki, oraz kodeksu standardów i etyki, którego nauczyłam się i który pomogłam spisać. Dodaj do tego filipińską ideę „utang na loob” – czyli kredyt wewnętrzny – w najlepszym wydaniu, oraz system spłacania go z góry.
Prawda i honor etyczny przecięły się jak strzała w chwili, w której kwitnie nienawiść, kłamstwa i podziały. Jako zaledwie 18. kobieta, która otrzymała tę nagrodę, muszę wam powiedzieć, że genderowa dezinformacja jest nowym zagrożeniem i ma znaczący wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne bezpieczeństwo kobiet, dziewcząt, osób trans i osób LGBTQ+ na całym świecie. W epicentrum ryzyka znajdują się dziennikarki. Trzeba od zaraz zająć się tą pandemią mizoginii i nienawiści. Nawet w tym możemy znaleźć siłę. Bo w końcu tak naprawdę nie będziesz wiedziała, kim rzeczywiście jesteś, dopóki nie będziesz zmuszona o to walczyć.
A teraz pozwólcie, że się cofnę, abyśmy mieli jasność co do problemu, z którym wszyscy się borykamy i jak się tu znaleźliśmy.
Ataki na nas z „Rapplera” rozpoczęły się 5 lat temu, kiedy domagaliśmy się zakończenia bezkarności na dwóch frontach: wojny narkotykowej Duterte i Facebooka Marka Zuckerberga. Dziś jest tylko gorzej – a grzechy Doliny Krzemowej powróciły do gniazda w Stanach Zjednoczonych 6 stycznia w postaci przemocy motłochu na Kapitolu.
To, co dzieje się w mediach społecznościowych, nie pozostaje w mediach społecznościowych.
Przemoc w Internecie to przemoc w świecie rzeczywistym. Media społecznościowe to śmiertelna gra o władzę i pieniądze, co Shoshana Zuboff nazywa „kapitalizmem nadzoru”, wyrywającym nasze życie prywatne dla ogromnych korzyści korporacyjnych. Nasze osobiste doświadczenia są wsysane do bazy danych, organizowanej przez sztuczną inteligencję, a następnie sprzedawane temu, kto zaoferuje najwyższą cenę. Wysoce dochodowe operacje mikrotargetowania są zaprojektowane tak, aby strukturalnie podkopać ludzką wolę – system modyfikacji zachowania, w którym jesteśmy psami Pawłowa, poddawanym eksperymentom w czasie rzeczywistym, z katastrofalnymi konsekwencjami w krajach takich jak mój, w Birmie, Indiach, Sri Lance i wielu innych. Te destrukcyjne korporacje wyssały pieniądze z przedsiębiorstw informacyjnych i teraz stanowią fundamentalne zagrożenie dla rynków i wolności wyborów.
Facebook jest największym na świecie dystrybutorem wiadomości, a jednak badania wykazały, że kłamstwa splecione z gniewem i nienawiścią rozprzestrzeniają się szybciej i dalej niż fakty w mediach społecznościowych.
Te amerykańskie firmy kontrolujące nasz globalny ekosystem informacyjny są stronnicze w stosunku do faktów, stronnicze wobec dziennikarzy. Z założenia dzielą nas i radykalizują.
Bez faktów nie można mieć prawdy. Bez prawdy nie można mieć zaufania. Bez zaufania nie mamy wspólnej rzeczywistości, demokracji i niemożliwe staje się radzenie sobie z egzystencjalnymi problemami naszego świata: klimatem, koronawirusem, walką o prawdę.
Kiedy zostałam aresztowana po raz pierwszy w 2019 roku, funkcjonariusz powiedział: „Madam, trabaho lang po” (Proszę pani, ja wykonuję tylko moją pracę). Potem zniżył głos prawie do szeptu, kiedy odczytywał moje prawa Mirandy [You have the right to remain silent. Anything you say can and will be used against you in a court of law. You have the right to an attorney]. Wyraźnie czuł się nieswojo i prawie było mi go żal. Tylko że mnie aresztował za to, że jestem dziennikarką!
Ten funkcjonariusz był narzędziem władzy – i przykładem tego, jak dobry człowiek może zmienić się w złego – i jak wielkie okrucieństwa mogą się zdarzyć. Hannah Arendt pisała o banalności zła, opisując ludzi, którzy wykonywali rozkazy Hitlera, jak karierowicze – biurokraci – mogą działać bez sumienia, ponieważ usprawiedliwiają się, że „tylko wykonywali rozkazy”.
Tak oto naród – i świat – traci swoją duszę.
Musisz wiedzieć, o jakie wartości walczysz i wcześnie wytyczyć granice – ale jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zrób to teraz: po tej stronie będziesz dobry, a po tej stronie będziesz zły. Praca dla niektórych rządów może być przegraną sprawą i kiedy pracujesz w branży technologicznej, mówię ci!
Jak możesz zachować uczciwość wyborczą, jeśli nie masz uczciwości faktów?
To jest problem krajów, które w przyszłym roku mają wybory: między innymi Brazylia, Węgry, Francja, Stany Zjednoczone i moje Filipiny – gdzie jesteśmy w momencie „do or die” – „zrób albo zgiń” przy wyborach prezydenckich 9 maja.
35 lat po rewolcie People Power, która pokonała Ferdinanda Marcosa i zmusiła jego rodzinę do emigracji, jego syn Ferdinand Marcos Jr. jest faworytem – a zbudował rozległą sieć dezinformacji w mediach społecznościowych, którą „Rappler” opisał w 2019 roku. To zmienia historię na naszych oczach.
By pokazać, w jaki sposób dezinformacja jest problemem zarówno lokalnym, jak i globalnym, popatrzmy na chińskie operacje informacyjne usunięte przez Facebooka we wrześniu 2020 r.: tworzyli fałszywe konta, wygenerowane przez sztuczną inteligencję zdjęcia na potrzeby kampanii wyborczej w USA, szlifowali wizerunek Marcosów, prowadzili kampanię na rzecz córki Duterte i atakowali mnie i „Rapplera”.
Więc co mamy robić?
W naszym ekosystemie informacyjnym eksplodowała niewidzialna bomba atomowa, a świat musi zachować się tak, jak po Hiroszimie. Podobnie jak wtedy, musimy stworzyć nowe instytucje, takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, i nowe kodeksy określające nasze wartości, takie jak powszechna deklaracja praw człowieka, aby powstrzymać ludzkość przed pogorszeniem jej sytuacji. To wyścig zbrojeń w ekosystemie informacyjnym. Powstrzymanie tego wymaga wielostronnego podejścia, i jego częścią musimy być my wszyscy. Zaczyna się od przywrócenia faktów.
Potrzebujemy ekosystemów informacyjnych, które żyją i umierają dzięki faktom. Róbmy to, zmieniając priorytety społeczne, aby odbudować dziennikarstwo na miarę XXI wieku, jednocześnie regulując i delegalizując ekonomię nadzoru, która czerpie zyski z nienawiści i kłamstw. Musimy pomóc przetrwać niezależnemu dziennikarstwu, najpierw zapewniając większą ochronę dziennikarzom i przeciwstawiając się państwom, które atakują dziennikarzy.
Następnie musimy zająć się upadkiem modelu reklam dla dziennikarstwa. Między innymi dlatego zgodziłam się być współprzewodniczącą Międzynarodowego Funduszu na rzecz Mediów Interesu Publicznego, który stara się pozyskać nowe pieniądze z zagranicznych funduszy pomocy rozwojowej. Obecnie, gdy dziennikarstwo jest atakowane na wszystkich frontach, tylko 0,3% ODA [official development assistance] idzie na dziennikarstwo. Jeśli podniesiemy to do 1%, możemy zebrać miliard dolarów rocznie dla organizacji informacyjnych. To będzie kluczowe dla globalnego Południa.
Dziennikarze muszą zapanować nad technologią. Właśnie dlatego, z pomocą inicjatywy Google News, „Rappler” dwa tygodnie temu wprowadził nową platformę, zaprojektowaną do budowania społeczności działania. Technologia w rękach dziennikarzy nie będzie wirusowa, ale podobnie jak twoje warzywa, będzie dla nas lepsza, kierunek marszu wyznacza nie tylko zysk, ale fakty, prawda i zaufanie.
Teraz, co do ustawodawstwa. Dziękuję UE za przejęcie przywództwa Planu Działania na rzecz Demokracji. W przypadku Stanów Zjednoczonych: zreformujcie lub odwołajcie sekcję 230, ustawę, która traktuje platformy mediów społecznościowych jako media. Nie będzie to kompleksowe rozwiązanie, ale wprawi piłkę w ruch. Ponieważ te platformy żyją ze skali dystrybucji.
Tak więc, gdy publiczna debata koncentruje się na moderowaniu treści, prawdziwa sztuczka ma miejsce dalej, gdzie algorytmy dystrybucji zostały zaprogramowane przez ludzi z ich zakodowanymi uprzedzeniami.
Ich program redakcyjny jest nastawiony na zysk, realizowany na wielką skalę przez maszyny. Wpływ jest globalny, a tanie armie w mediach społecznościowych niszczą demokrację w co najmniej 81 krajach na całym świecie. Ta bezkarność musi się skończyć.
Demokracja stała się obroną naszych wartości kobieta-do-kobiety i mężczyzna-do-mężczyzny.
Jesteśmy w momencie decydującym; możemy podążać ścieżką, na której się znajdujemy i iść dalej w faszyzm, albo każdy z nas może wybrać walkę o lepszy świat.
Aby to zrobić, musisz zadać sobie pytanie: co TY jesteś gotów poświęcić dla prawdy?
Nie wiedziałam, czy dzisiaj tu będę. Każdego dnia żyję z realną groźbą spędzenia reszty życia w więzieniu tylko dlatego, że jestem dziennikarką. Kiedy wracam do domu, nie mam pojęcia, co przyniesie przyszłość, ale warto ryzykować.
Zniszczenie już nastąpiło.
Teraz nadszedł czas na budowanie – tworzenie świata, jakiego pragniemy.
Teraz proszę zamknij oczy razem ze mną. I wyobraź sobie świat taki, jaki powinien być. Świat pokoju, zaufania i empatii, wydobywający to, co w nas najlepsze.
A teraz chodźmy i sprawmy, żeby to się stało.
Trzymajmy linię.
Razem.
Nobel Lecture given by Nobel Peace Prize Laureate 2021 Dmitry Muratov, Oslo, 10 December, 2021.
Antidotum na tyranię

Rankiem 8 października zadzwoniła do mnie moja mama. Zapytała, co nowego.
– Tak – mówię – Mamo, otrzymaliśmy Nagrodę Nobla …
– To dobrze. Co jeszcze nowego? …
Teraz mamo, wszystko ci powiem.
***
„Jestem przekonany, że wolność opinii, obok innych swobód obywatelskich, jest fundamentem postępu. Bronię tezy o decydującym znaczeniu wolności obywatelskich i politycznych w kształtowaniu losów ludzkości! Jestem przekonany, że zaufanie międzynarodowe, rozbrojenie i bezpieczeństwo są nie do pomyślenia bez otwartego społeczeństwa, wolności informacji, przekonań i przejrzystości. Pokój, postęp, prawa człowieka – te trzy cele są ze sobą nierozerwalnie związane”.
To cytat z noblowskiego przemówienia akademika Andrieja Sacharowa, obywatela Ziemi, wielkiego myśliciela. To przemówienie zostało wygłoszone właśnie tutaj, w tym mieście, w czwartek, 11 grudnia 1975 roku, przez jego żonę Elenę Bonner. Uznałem za konieczne, aby słowa Sacharowa były po raz drugi cytowane tutaj, w słynnej na całym świecie sali.
Dlaczego jest to teraz takie ważne dla nas, dla mnie?
Świat odkochał się z demokracją.
Świat rozczarował się do rządzących elit.
Świat ciągnie do dyktatury.
Powstało złudzenie, że postęp można osiągnąć dzięki technologii i przemocy, a nie przestrzeganiu praw i wolności człowieka.
Taki jest postęp bez wolności.
Takie mleko bez krowy…
Dyktatury zapewniły sobie łatwiejszy dostęp do przemocy.
W naszym kraju (i nie tylko) popularna jest idea: ci politycy, którzy unikają krwi, to ludzie słabi.
A grożenie światu wojną to obowiązek prawdziwych patriotów.
Władze aktywnie sprzedają ideę wojny.
Pod wpływem agresywnego marketingu wojny ludzie przyzwyczajają się do idei jej dopuszczalności.
Rządy i bliscy im propagandyści ponoszą pełną odpowiedzialność za militarystyczną retorykę w państwowych kanałach telewizyjnych.
Ale widziałem też innych ludzi w innych telewizorach. Szczery i przerażający.
Podczas wojny czeczeńskiej na jednej stacji na szynach stało pięć białych chłodni. Wokół nich była ochrona przez całą dobę. Była to kostnica na kołach, laboratorium 124. Departamentu Obrony. W ciężarówkach chłodniach znajdowały się niezidentyfikowane ciała żołnierzy i oficerów. Wielu nie miało już twarzy od bezpośrednich trafień lub tortur. Szef laboratorium, kapitan pierwszego stopnia Szczerbakow, zrobił wszystko, aby żołnierzy nie pozostali bezimienni. A w małym domku przy torach stał telewizor. W fotelach, jak w poczekalni, siedziały matki i ojcowie zaginionych żołnierzy. A operator z kamerą wideo wyświetlał na ekranie obrazy ciał jedno po drugim. Jedno po drugim. 458 razy. Tylu wojskowych leżało na półkach tych wagonów w temperaturze -15 stopni w ostatnim pociągu, który jechał trasą „Wojna – Śmierć”.
Matki, które od wielu miesięcy szukały swoich chłopców w górach i wąwozach Czeczenii, widząc na ekranie twarz syna, krzyczały: „To nie on! To nie on!” A to był on.
Obecni ideolodzy propagują ideę śmierci dla Ojczyzny, a nie życia dla Ojczyzny. Nie dajmy się znowu oszukać temu ich telewizorowi. Hybrydowe działania wojenne, tragiczna, brzydka i kryminalna historia Boeinga MH-17 zniszczyła stosunki między Rosją a Ukrainą i nie wiem, czy kolejne pokolenia będą w stanie je przywrócić…
A w chorych głowach geopolityków, wojna między Rosją a Ukrainą przestała wydawać się niemożliwa.
A ja wiem – wojny kończą się identyfikacją żołnierzy i wymianą jeńców.
Podczas wojny czeczeńskiej Nowaja Gazeta i nasz obserwator major Izmaiłow zdołali uwolnić z niewoli 174 osoby. Jeśli teraz, na moim nowym stanowisku, mogę coś zrobić, aby żyjący jeszcze więźniowie wrócili do ich domów, powiedz mi. Jestem gotowy.
***
Chcę przypomnieć inną osobę, która w 1990 roku w tej sali odebrała Pokojową Nagrodę.
Moskwa. Kreml, 18 kwietnia 1988 r. Odbywa się posiedzenie Biura Politycznego. Jeden z sowieckich ministrów żąda pozostawienia wojsk w Afganistanie, Michaił Gorbaczow ostro mu przerywa: „Zatrzymaj swój jastrzębi klekot!” „Zatrzymaj swój jastrzębi klekot!”
Czyż nie jest to współczesny program dla polityki i dziennikarstwa – ustanowienie życia bez pogrzebów?
***
Ale w centrum Europy, na granicy krwi, do wydarzeń na wschodzie Ukrainy dołączyła gra prezydenta Białorusi Łukaszenki. Jego żołnierze pędzą uchodźców z Bliskiego Wschodu pod karabinami maszynowymi na zasieki strzelców maszynowych strzegących granic Unii Europejskiej. Strony oskarżają się nawzajem, a zrozpaczeni ludzie pędzą dosłownie między dwa ognie.
My jesteśmy dziennikarzami, nasza praca jest jasna: oddzielić fakty od fałszu. Nowe pokolenie profesjonalnych dziennikarzy wie, jak pracować z big data, z bazami informacji. My ich uczyliśmy, dowiedzieliśmy się, czyje samoloty przewożą uchodźców do centrum konfliktu. Tylko fakty. Tej jesieni białoruskie samoloty zwiększyły loty do Mińska z Bliskiego Wschodu ponad czterokrotnie. 6 lotów odbyło się w sierpniu – listopadzie 2020 r., a 27 lotów w tych samych miesiącach tego roku. Na ewentualne przełamanie granicy białoruska linia lotnicza przywiozła w tym roku 4,5 tys. osób, a w przeszłości tylko 600 osób. I tyle samo – 6000 uchodźców – dostarczyła linia lotnicza z Iraku. Tak organizowane są zbrojne prowokacje i konflikty. My dziennikarze, dowiedziawszy się, jak to działa, wykonaliśmy swoją pracę. Teraz to jest sprawa polityków.
***
Lud dla państwa czy państwo dla ludu? To jest dzisiaj główny konflikt. Stalin rozwiązał ten konflikt za pomocą masowych represji. Praktyka tortur w więzieniach i podczas śledztwa jest kontynuowana we współczesnej Rosji. Znęcanie się, gwałt, straszne warunki przetrzymywania, zakaz odwiedzin, telefonu do matki w dniu jej urodzin, niekończące się przedłużanie aresztu. Przed procesem osoby ciężko chore trafiają do więzienia, mają chore dzieci jako zakładników, mają obowiązek przyznać się do winy bez przedstawiania dowodów. Sprawy karne oparte na fałszywych zarzutach często mają w naszym kraju charakter polityczny.
Opozycyjny polityk Aleksiej Nawalny jest przetrzymywany w obozie na podstawie fałszywego donosu rosyjskiego dyrektora największej firmy perfumeryjnej we Francji. Reżyser napisał oświadczenie, ale nie został wezwany do sądu i nie uznał się za ofiarę… Ale Nawalny siedzi. Sama firma perfumeryjna postanowiła odsunąć się na bok, mając nadzieję, że zapach tego biznesu nie zaszkodzi aromatowi jej produktów.
Coraz więcej słyszymy o torturach stosowanych wobec więźniów i zatrzymanych. Ludzi torturuje się w celu załamania, w celu zaostrzenia kary poza wyrokiem. To jest dzikość. Podejmuję inicjatywę utworzenia Międzynarodowego Trybunału przeciwko Torturom, którego zadaniem jest gromadzenie danych na temat stosowania tortur w różnych częściach świata i państw. Zidentyfikuj katów i ich mocodawców, zamieszanych w takie przestępstwa. Pokładam oczywiście nadzieję przede wszystkim w dziennikarzach śledczych z całego świata. Tortury muszą być uznane za poważne przestępstwo przeciwko osobie. Nawiasem mówiąc, „Nowaja Gazeta” nadal ukazuje się również na papierze. Abyśmy mogli być czytani w więzieniach: nie ma internetu.
***
W Rosji walczą teraz dwie tendencje. Z jednej strony rosyjski prezydent pomaga wznieść pomnik 100-lecia akademika Sacharowa. Z kolei w naszym kraju Prokuratura Generalna domaga się likwidacji Stowarzyszenia. Memoriał, zajmujące się rehabilitacją ofiar stalinowskich represji. A prokuratorzy oskarżają je o „łamanie praw człowieka”!
Przypomnę, że Memoriał stworzył Sacharow. Może pomnik zmarłego Sacharowa jest bezpieczniejszy niż jego żywy, działający projekt?
Miejsce pamięci nie jest wrogiem ludu.
Memoriał jest przyjacielem ludzi.
***
… Rozumiemy oczywiście: ta nagroda jest przyznawana całej społeczności zawodowej prawdziwych dziennikarzy. Moi koledzy ujawnili technologie prania pieniędzy i zwrócili do budżetu miliardy skradzionych rubli, ujawninili tych, którzy otworzyli firmy offshore i powstrzymali wycinkę lasów syberyjskich. W rezultacie państwo wspierało wysiłki Nowej Gazety, Echa Moskwy, Dożdu i innych kolegów w leczeniu dzieci z rzadkimi chorobami, które potrzebują najdroższych leków na świecie. (Swoją drogą mam nadzieję, że przy okrągłym stole zasiądą z nami przedstawiciele branży farmaceutycznej, od których zależą losy dzieci i młodzieży z chorobami sierocymi (w tym z rdzeniowym zanikiem mięśni (SMA)) zasiądą z nami. Może wydadzą na niedrogie 5 leków i wczesne diagnozowanie przesiewowe? Może bogaty świat znajdzie pieniądze dla dziesiątek tysięcy chłopców i dziewcząt, którzy jeszcze żyją?). Przekazujemy tę nagrodę, aby pomagać chorym i wspierać niezależne dziennikarstwo.
***
Ale dziennikarstwo w Rosji przeżywa teraz mroczne czasy. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ponad stu dziennikarzy, mediów, obrońców praw człowieka i organizacji pozarządowych otrzymało status „zagranicznych agentów”. W Rosji są „wrogami ludu”. Wielu naszych kolegów jest bezrobotnych. Niektórzy zostają zmuszeni do opuszczenia kraju. Człowiek zostaje pozbawiony normalnego życia na nieznany czas. Może na zawsze…
Tak stało się w naszej historii. W przyszłym roku minie 100 lat, odkąd 29 września wyruszył z Sankt Petersburga do portu Stettin „parowiec filozoficzny”, na który bolszewicy wypędzili z Rosji prawie 300 wybitnych przedstawicieli elity intelektualnej. Na parowcu „Oberburgermaister Haken” wysłali na wygnanie przyszłego wynalazcę helikopterów Sikorskiego, twórcę telewizji Zworykina, filozofów Franka, Iljina, Pitirima Sorokina. [„Parowiec filozoficzny” – zbiorowa nazwa dwóch (lub nawet pięciu) rejsów niemieckich statków „Oberbürgermeister Haken” i „Preußen” w 1922, wynajętych z przez rząd sowiecki inicjatywy Włodzimierza Lenina w celu deportacji z Rosji bolszewickiej, po uprzednim pozbawieniu obywatelstwa, grupy intelektualistów różnych dyscyplin, oskarżonych o wrogość do państwa sowieckiego i nieakceptowanie oficjalnej ideologii tego państwa].
Był tam także największy myśliciel Nikołaj Bierdiajew. Jak wszystkim, pozwolono mu zabrać piżamę, dwie koszule, dwie pary skarpet i płaszcz zimowy. Tak więc Ojczyzna pożegnała się ze swoimi wielkimi obywatelami: zostaw swoje rzeczy, a możesz zabrać ze sobą swój mózg.
Ten film powtarza się dziś z dziennikarzami i obrońcami praw człowieka. Teraz zamiast „filozoficznego parowca” odlatuje „samolot dziennikarski”. To oczywiście metafora, ale dziesiątki przedstawicieli naszych profesorów opuszczają Rosję.
Ale inni zostali pozbawieni takiej możliwości. Orchan Dżemal, Kirił Radczenko, Alexander Rastorgujew, rosyjscy dziennikarze, zostali bezlitośnie rozstrzelani w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie przybyli, aby zbadać działalność jednej z rosyjskich prywatnych firm wojskowych. Wdowa po Orchanie, Ira Gordienko, pracuje dla nas w „Nowej Gazecie”. Od czasu morderstwa, 30 czerwca 2018 r., ujawniła kłamstwa oficjalnego śledztwa. Oto jeden tylko szczegół dla was: bezcenne dowody materialne – ubrania ofiar zostały po prostu spalone przez władze policyjne Republiki Środkowoafrykańskiej! Rosyjskie śledztwo nie przyniosło żadnych rezultatów. A także międzynarodowe. Sekretarz generalny ONZ António Guterres obiecał pomoc w śledztwie. Pewnie o tym zapomniał. Tutaj przypominam.
… Mnie oczywiście jak zawsze można zapytać: po co wasi koledzy tam trafili?
A, żeby dać świadectwo. Pokazać dowody. Aby zobaczyć to osobiście. Tak więc, jak powiedział wielki fotograf wojenny Robert Capa: „Jeśli nie podoba ci się twoje zdjęcie, to nie byłeś wystarczająco blisko”.
„Czy to nie jest przerażające?” – najczęstsze pytanie do moich kolegów. To jest ich misja. Kiedy rządy nieustannie ulepszają przeszłość, dziennikarze próbują ulepszać przyszłość.
***
A ta nagroda jest dla każdego prawdziwego dziennikarza. Nagrodę tę otrzymali moi nieżyjący koledzy z Nowej Gazety – Igor Domnikow, Jurij Szczekoczikzyn, Anna Politkowska, Anastasia Baburowa i Staś Markełow, Natasza Estemirowa.
Ta nagroda jest również przyznawana żyjącym kolegom, społeczności, która spełnia zawodowy obowiązek.
… Dzień przed ogłoszeniem tej nagrody obchodziliśmy 15. rocznicę zabójstwa Anny Politkowskiej. Mordercy otrzymali sprawiedliwe wyroki, ale sprawcy zbrodni nie odnaleziono, a zbrodnia się przedawniła. Oficjalnie oświadczam: redakcja Nowej Gazety nie uznaje tego terminu przedawnienia.
***
… W języku rosyjskim i angielskim oraz w innych językach jest powiedzenie: „Psy szczekają, karawana jedzie dalej” „The dog bark’s, but the caravan goes on”.
Interpretuje się to w następujący sposób: nic nie zakłóci ruchu karawany do przodu. Czasami rządzący tak pogardliwie wypowiadają się o dziennikarzach. Szczekają, ale na nic nie wpływają.
Ale ostatnio przekonałem się, że to powiedzenie ma przeciwne znaczenie. Karawana rusza do przodu, bo psy szczekają. Warczą i rzucają się na drapieżniki w górach i na pustyniach. A ruch do przodu jest możliwy tylko wtedy, gdy towarzyszą karawanie.
Tak, warczymy i gryziemy. Mamy kły i mocny chwyt.
Ale jesteśmy warunkiem ruchu.
Jesteśmy antidotum na tyranię.
***
PS. Chciałem zaoszczędzić chwilę. Powstańmy i uczcijmy razem z Marią Ressą minutą ciszy nasze koleżanki i kolegów reporterów, którzy oddali życie za ten zawód i wspierajmy prześladowanych. Chcę, żeby dziennikarze umierali ze starości.
Jacek Pałasiński
