Zbigniew Szczypiński: Sylwester Marzeń 20224 min czytania

()

04.01.2022

Mamy już rok 2022. Ten poprzedni miał „oczko”, ten obecny trzy dwójki. To oczywiście nic nie znaczy, ale nie jestem pewien, czy nie pojawią się w przestrzeni publicznej głosy inaczej interpretujące te znaki.

Moment przejścia w nowy rok ma swoje rytuały. We wszystkich kulturach ludzie w różny sposób wyrażają radość i nadzieję; radość, że kończy się rok, w którym zdarzyło się wiele nieszczęść – i nadzieję, że w nowym roku będzie lepiej. Takie są standardowe życzenia. Takie jest powszechne oczekiwanie ogromnej większości ludzi na całym świecie.

Nie będę zagłębiał się w rozważania dlaczego, gdzie i od kiedy 1 stycznia jest datą graniczną, od której zaczyna się odliczanie nowego roku. Wiemy, że obecnie na świecie, który jest podobno globalną wioską, w różnych krajach obowiązują różne daty i różne zwyczaje świętowania tego przejścia ze starego w nowy czas. Pozostańmy tu i teraz, w Polsce takiej, jaką mamy; mamy trochę na własne życzenie, a trochę w wyniku przypadkowych zdarzeń i przyjętych wcześniej reguł liczenia głosów w wyborach powszechnych.

Sylwestra 2022 Polacy świętowali może mniej hucznie, ale tak samo głośno. Utrzymuje się – a nawet nasila – durny zwyczaj odpalania fajerwerków i petard w noc noworoczną. W miastach kanonada trwa przez kilka dni z apogeum nocy sylwestrowej. To zupełnie jak odgłosy bezładnej strzelaniny na wojnie; kto pamięta takie czasy, ten musi tak myśleć.

Efektem tej strzelaniny jest zawsze to samo: kilkanaście ofiar, pożary wzniecone przez dopalające się na balkonach czy pod samochodami zaparkowanymi na ulicy fajerwerki, przerażenie wszystkich zwierząt, psów, kotów, a przede wszystkim ptaków żyjących w miastach, lęki małych dzieci.

Wszystko po to, aby kultywować czary i gusła, bo to z wiary w moc odpędzania złych duchów hałasem bierze się ta głupota.

Gdyby policzyć ile pieniędzy Polacy puścili z dymem wystrzelanych petard w noc sylwestrową, to pewnie można byłoby się zdziwić. Te pieniądze trafiły do Chin – światowego producenta petard oraz do mniejszych producentów krajowych, najczęściej z „szemranego półświatka”. Czyli zostały zmarnowane.

Nowy rok zaczyna się od gigantycznych podwyżek. Wielu ludzi wpadnie w czarną dziurę inflacji i związanej z nią drożyzny – ale co tam, postrzelaliśmy sobie. Czy jest szansa na zakończenie tej głupoty, a przynajmniej na jej ograniczenie? Kto może być skuteczny w walce z tym zabobonem? Może Kościół katolicki, co tak walczy z czarami?

Zostawmy petardy i fajerwerki, skupmy się na „wydarzeniach kulturalnych”, jakimi władza robi dobrze swojemu ludowi.

Największym takim „wydarzeniem” był wspomniany już „Sylwester Marzeń” zorganizowany w Zakopanem przez Telewizję Polską, wspartą pieniędzmi Totalizatora Sportowego, spółki skarbu państwa. Trzydzieści tysięcy ludzi, którzy zjechali do Zakopanego, balowało pod Giewontem do upadłego, demolując miasto i stwarzając ogromne zagrożenie wzrostu zakażeń. Ten wzrost pojawi się zaraz, po kilku dniach od imprezy, o której nieoceniony Jacek Kurski mówił, że tam „wszyscy byli zaszczepieni”.

To w jego stylu, ten typ tak ma, ale tym razem „ciemny lud” przekona się na własnych płucach, jak jest naprawdę.

Na Sylwestrze Marzeń wystąpili różni ludzie, z Polski i ze świata. Jakość tych występów każdy mógł ocenić, patrząc na transmisję telewizyjną (poświęciłem na to 6 minut i wystarczy). Dowiadując się teraz, za jakie pieniądze – nasze pieniądze – wszyscy oni zbiorowo i indywidualnie podskakiwali na scenie, wiem jedno – nie miało to nic wspólnego z żadną kulturą, nawet tą najbardziej masową. To była esencja kiczu i obrzydlistwa. Propagowanie takich wzorów, na jakich nie powinno zależeć żadnej władzy; nawet takiej, jaką mamy obecnie w Polsce.

Jacek Kurski i jego „kurwizja” wyda jednak każde pieniądze aby przypodobać się „ciemnemu ludowi”. Jacek Kurski zyskał więc bez wątpienia w oczach prezesa.

Jak długo jeszcze będziemy tolerować proces niszczenia wszystkiego: gospodarki, naszej pozycji na arenie międzynarodowej, opieki zdrowotnej i systemu edukacji i nauki, kultury; dosłownie wszystkiego?

Czy nowy rok to nie jest dobry moment, aby wyznaczy datę zakończenia tej żenady?

Czy w końcu ktoś z liderów opozycji podejmie skuteczne i konkretne działania zmierzające do zakończenia tego czasu narodowej smuty?

.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.