02.02.2022

Od wielu lat mam obsesję/paranoję polegającą na tym, że staram się wyrazić myśli syntetycznie, w jak najmniejszej liczbie słów.
Szczególnie pisemnie. Taka paranoja.
.
Nie jest to łatwe, bo:
Po pierwsze, słuchając politycznych dyskusji w TV czy w Sejmie mam wrażenie, że słyszę miliardy słów, niedotyczących tematu danej sprawy i mówiące o wszystkim innym, tylko nie o jej istocie i o jej syntezie.
Często wyobrażam sobie, że gdybym był posłem, to kilkoma syntetycznymi zdaniami zgasiłbym te nic niewnoszące pozorne dyskusje.
Oczywista megalomania.
Po drugie, robię podobnie od lat, pisząc krótkie lub okropnie długie posty, tłumacząc przekonanym, dlaczego PiS jest koszmarem dla Polski. Tłumacząc, przekonując, argumentując i robiąc wszystko inne, co jest zaprzeczeniem „syntezy myśli i słów”.
Kiedyś (100 lat temu) mój Przyjaciel Zbyszek Hołdys miał marzenie:
„Żeby wynaleźć takie słowo, które po przeczytaniu tego słowa spowoduje, że ktoś zmądrzeje”. Tak delikatnie napisałem, bo w oryginale było coś „o oślepieniu” itd.
Czytam od zawsze SO. Uczę się od Mistrzów SO nie tylko dziennikarstwa. Od Mistrzów uczę się myśli, wiedzy i umiejętności ich przekazywania. Uwielbiam Ich, Mistrzów, długie teksty. Analityczne, uargumentowane merytorycznie z powoływaniem się na źródła i na poprzednich Mistrzów myśli i słów.
Serio.
Czasem nie jest łatwo przebrnąć przez setki słów i odnośników historycznych. Ale zawsze warto. Nie jestem z innego pokolenia.
I nie jestem takim Mistrzem jak wszyscy w SO. Piszę emocjami. Bo tylko tak umiem.
Nie wiem, co lepsze? Emocje czy uargumentowana analityka? Nie wiem.
Wiem, że każdy mój tekst opublikowany w SO daje mi siłę i ziarnko w piasku uznania, że „pasuję” do Mistrzów.
(Całe szczęście, że Miś-Mistrz odrzuca 80% moich tekstów do SO) Zgadzam się z Nim.
Chciałbym, aby wszystkie teksty z SO docierały do jak największej liczby osób. Marzę o tym. Bo są cholernie mądre i ważne.
OK. Dalej nie marudzę.
Idąc dalej w tym kierunku, kilka dni temu znalazłem (na razie bardzo ułomne) słowa syntezujące moje polityczne myśli.
„PiS to rak”
Rak złośliwy, z przerzutami. Diagnoza prawdziwa.
Leczenie:
Radykalna operacja, polegająca na wycięciu raka. (15 lat temu miałem operację raka, więc wiem, co mówię). Potem chemioterapia i naświetlania. Aby utłuc pozostałe komórki rakowe, gdziekolwiek już udało się im zagnieździć w organizmie.
W naszym 38-milionowym organizmie.
P.S I znów złamałem zasadę „syntezy myśli i słów”.
Ale w słusznej sprawie?
