16.02.2022

Gdy we wrześniu 2021 papież Franciszek spotkał się w Bratysławie ze słowackimi jezuitami, jeden z nich zapytał go, co on sądzi o gender. Odnosząc się do odpowiedzi papieża napisałem, że Franciszek o gender nie ma zielonego pojęcia i powtarza, co mu niekompetentni doradcy podpowiadają, natomiast jego naturalna wrażliwość humanistyczna podpowiada mu, że z tym „złym gender” to do końca nie wiadomo jak to jest, ale trzeba akceptować ludzi takimi, jakimi są.
Oto jego dwa wzajemnie się wykluczające twierdzenia. Najpierw mówi o niebezpieczeństwie „abstrakcyjnej ideologii gender”, a za chwilę o konieczności wrażliwego podejścia do osób homoseksualnych. Tak więc zdaniem Franciszka:
Ideologia »gender«, jest niebezpieczna, owszem. W moim rozumieniu jest ona niebezpieczna, ponieważ jest abstrakcyjna w odniesieniu do konkretnego życia osoby, tak jakby osoba mogła abstrakcyjnie decydować o tym, czy i kiedy ma być mężczyzną albo kobietą. Abstrakcja jest dla mnie zawsze problemem.
Ale zaraz dodaje:
…. nie ma to nic wspólnego z kwestią homoseksualną, bo jeśli jest para homoseksualna, to możemy prowadzić z nimi pracę duszpasterską, iść dalej w spotkaniu z Chrystusem.
Franciszek dodaje coś, co wskazuje na rodzaj zakłopotania, jakie czuje on sam, gdy mówi o gender:
Kiedy mówię o ideologii, to mówię o abstrakcji, dzięki której wszystko jest możliwe, a nie o konkretnym życiu ludzi i ich rzeczywistej sytuacji.
I tu widzę furtkę do możliwego dialogu z Franciszkiem, a raczej okazję doinformowania go o co tak naprawdę „z tym gender chodzi”.

Wtedy też wspomniałem o książce Agnieszki Graff i Elżbiety Korolczuk, która wtedy się ukazała w języku angielskim Anti-Gender Politics in the Populist Moment. Dodawałem też, że książka jest dostępna online, jest też przygotowywana jej polska wersja. I ta wersja jest już dostępna dzięki staraniom wydawnictwa Krytyki Politycznej pod nieco zmienionym tytułem Kto się boi gender? Prawica, populizm i feministyczne strategie oporu. Mam jej drugą już lekturę za sobą, bo przygotowuję się do dyskusji o tej książce, która odbędzie się już niebawem 24 lutego o godz. 18.00 online, więc każdy może się do niej włączyć. Oto link to wiadomości o tym wydarzeniu. Informuję o tym Czytelników Studia Opinii tym chętniej, że sam mam wziąć w niej udział:
https://wydawnictwo.krytykapolityczna.pl/blog/wydarzenie/kto-sie-boi-gender-premiera-ksiazki
Książkę polecam z pełnym przekonaniem, gdyż zrodziło ją samo życie. Znany antropolog życia codziennego Michel de Certeau diagnozując rewolucję studencką w maju 1968 roku w Paryżu pisał, że studenci wzięli w swoje ręce słowo. To samo można powiedzieć o tej przenikliwej i znakomicie udokumentowanej monografii. Graff i Korolczuk udało się uchwycić organiczne wręcz związki (nie tylko ideologiczne, ale i finansowe) istniejące pomiędzy antygenderową histerią, jaka ogarnęła niemal wszystkie kraje naszego globu. Pod ich analitycznym spojrzeniem znalazły się populistyczne partie i wiele instytucji religijnych na czele z kościołem katolickim. Te pierwsze odwołują się do – wydawałoby się – ostatecznie skompromitowanego dziedzictwa faszyzmu, a te drugie do najciemniejszych kart własnej tradycji nietolerancji i opresji inaczej myślących.
Bez tej książki nadal byśmy trwali w błogiej niewiedzy, że są to zjawiska oddzielne. To lektura obowiązkowa dla każdego, komu leży na sercu rozumienie rzeczywistości, w której przyszło nam żyć.
Szczególnie warto zwrócić uwagę na opis pokrętnej historii stowarzyszenia Ordo Iuris, które w przestrzeni publicznej coraz ostrzej zaznacza swoją obecność. I to nie tylko w Polsce, bo ambicje ten fundamentalistycznej organizacji znacznie przekraczają granice naszego kraju. Ale oczywiście to tylko mały wycinek niezwykle skutecznej działalności ideologicznej różnych grup, które jednoczy obsesja na punkcie tytułowego gender.
Piszą autorki:
Naszym zdaniem sposób, w jaki ruch antygenderowy mobilizuje emocje, jest zarazem ważnym aspektem jego zbliżenia z populizmem. Odwrócenie relacji ofiara – prześladowca, którego dokonują antygenderyści, odzwierciedla pewną szerszą skłonność prawicowych populistów, którzy prezentują siebie samych jako ofiary liberalnego establishmentu i obrońców wolności słowa, tłumionej rzekomo przez poprawność polityczną.
Jak się wydaje, Graff i Korolczuk zasadnie skupiają się na tych grupach jako na przejawie działalności politycznej, dla której ideologia fundamentalizmu religijnego jest jedynie pretekstem do zdobycia jak największych wpływów:
My same interpretujemy antygenderyzm jako ruch przede wszystkim polityczny, którego agendę przykrywa się odwołaniami do godności człowieka, odniesieniami do Prawa Naturalnego i bezustannym mówieniem o wartościach moralnych.
Doskonałą ilustracją politycznego charakteru grup odwołujących się do ultrakonserwatywnego światopoglądu katolickiego jest najnowszy rozwój sytuacji politycznej w Polsce. Piszą autorki:
… współpraca między ultrakonserwatystami i prawicowymi populistami pomogła wynieść tych drugich do władzy w 2015 roku, a także wygrać prezydenturę w 2020 roku. Prawo i Sprawiedliwość oraz jego koalicjanci wielokrotnie posługiwali się konkretnymi argumentami sformułowanymi przez siły ultrakonserwatywne, na przykład twierdzeniem, że wszyscy geje to pedofile, względnie, że edukacja seksualna jest formą molestowania dzieci. Funkcją takiej retoryki jest wzmacnianie polaryzacji społecznej, napiętnowanie grup mniejszościowych oraz oczernianie przeciwników politycznych poprzez nadanie im etykiety zwolenników demoralizacji.
I jeszcze jeden, już ostatni cytat z książki, który wskazuje na główny zamysł Graff i Korolczuk:
W tej książce obrałyśmy sobie za cel zrozumieć wewnętrzną logikę antygenderyzmu jako ideologii, opisać dynamikę kampanii antygenderowych oraz różne sposoby, na jakie ludzie odnoszą się do tych społecznie konserwatywnych dyskursów i ruchów. Naszą główną ambicją było jednak zbudowanie teorii opisującej złożoną relację między kampaniami antygenderowymi a wzrostem znaczenia prawicowego populizmu. W tym celu sformułowałyśmy pojęcie oportunistycznej synergii, aby pokazać, że antygenderyzm nie jest ani autonomicznym ruchem religijnym, który zdołał się przebić do polityki, ani też nieodłączną cechą światopoglądu populistycznej prawicy.
Kluczem do całej książki jest pojęcie oportunistycznej synergii, które wyjątkowo przejrzyście wskazuje na wzajemne interesy (również polityczne) grup tylko pozornie oddalonych od siebie jak prawicowy populizm, który śmiało można nazwać nową inkarnacją faszyzmu, oraz religijny fanatyzm, który pod płaszczykiem obrony jakoby zagrożonych wartości chrześcijańskich bezpardonowo i z coraz większą skutecznością niszczy demokratyczne struktury wielu państw, w tym również Polski.

