Zbigniew Szczypiński: Czy z wielkiego zła powstanie coś dobrego?5 min czytania

()

03.03.2022

Photo by hafteh7 on Pixabay

Nikt nie może być obojętny wobec tego, co widzimy w przekazach z wojny, jaką rosyjski zbrodniarz wywołał w Ukrainie. Te zniszczone i spalone domy, zabici ludzie z wiadrami, z którymi wyszli po wodę do ulicznych hydrantów, bo zniszczone zostały wodociągi, gmachy urzędów rozwalonych rakietami, kolumny spalonych czołgów i pojazdów opancerzonych, zatłoczone stacje metra w Kijowie pełniące funkcję schronów, pełne kobiet i małych dzieci – to jest wojna, jakiej nie było od 80 lat.

Widząc te tłumy uciekinierów na przejściach granicznych do Polski, matki z niemowlętami, z kilkuletnimi dziećmi zmęczone kilkudniową ucieczką i często zmuszone do przejścia piechotą ostatnich 20-30 kilometrów, wiem jedno – to powtórka z 1939 roku; wojny, jaką Polsce wypowiedział Hitler. Jak teraz Ukrainie Putin.

Patrząc na te poruszające sceny nie mogę uciec od wspomnień dotyczących własnego dzieciństwa. Jestem dzieckiem tamtej wojny i jako urodzony w Gdyni, na trzy tygodnie przed wybuchem wojny musiałem opuścić to miasto, bo ono w planach Adolfa Hitlera miało stać się portem i bazą dla niemieckich łodzi podwodnych. Dla Polaków nie było tam miejsca. To dlatego obraz ukraińskich matek z małymi dziećmi odbieram szczególnie mocno.

Wojna to esencja zła, wojna jest zaprzeczeniem każdego porządku, każdej logiki. W czasie wojny dzieją się rzeczy, które w czasie pokoju wydają się całkowicie niemożliwe. Ludzie w czasie wojny pokazują kim są naprawdę, demonstrują zarówno najgorsze, jak i najlepsze cechy. Wojna to czas bohaterów, ale i zbrodniarzy; wojna to czas, w którym ludzie postawieni wobec wyboru za czy przeciw ukazują kim są naprawdę. Widzimy jak to przebiega na Ukrainie, jak w Rosji, jak w Polsce i całej Europie, a nawet na całym świecie.

Wojna Putina jest wojną, która wprowadzi – oby na stałe – proste kryterium, pozwalające na odróżnienie agresji od wojny obronnej. Powszechne potępienie i sankcje, jakie nałożył na agresora praktycznie cały świat pozwala mieć nadzieję, że skończy się czas na zbrojne interwencje podejmowane przez różne kraje, w tym Polskę, w różnych częściach świata podobno zawsze w imię szczytnych wartości, a tak naprawdę w imię obrony najczęściej brudnych interesów. Może zostanie z nami ta nauka, że konflikty, jakie są i będą pomiędzy ludźmi należy rozwiązywać w każdy sposób z wyjątkiem zbrojnej napaści. Ta, nawet wtedy, gdy zakończy się sukcesem napastnika niesie w sobie klęskę taką jak widzieliśmy w Wietnamie, Libii czy Afganistanie. Po wojnie i tak trzeba budować jakieś porozumienie.

Po tych wszystkich uwagach dotyczących okropieństwa każdej wojny chciałbym dostrzec coś pozytywnego w obecnej wojnie Rosji z Ukrainą. To będą sprawy oderwane od sytuacji na froncie czy przejściach granicznych, ale będące reakcją na agresję Putina.

W różnych sankcjach, jakie cały świat a Europa przede wszystkim, nakłada na Rosję – odcięcie rosyjskich banków od światowych systemów bankowych rozliczeń, zamrożenia rosyjskich aktywów, zrywanie handlowych kontaktów i zatrzymanie sztandarowych inwestycji takich jak gazociąg do Niemiec, poprzez blokady dla rosyjskich sportowców, artystów i wyrzucanie z programów sportowych rozgrywek czy artystycznych festiwali rosyjskich wykonawców – pojawiły się też głosy mówiące o potrzebie zajęcia majątku rosyjskich oligarchów, ich posiadłości, pałaców, luksusowych jachtów czy prywatnych odrzutowców – całego arsenału nieprawdopodobnego bogactwa i luksusu, w jakim pławią się ludzie z najbliższego otoczenia Putina, podobno najbogatszego człowieka na świecie.

Ich majątek pochodzi z kradzieży, ich bogactwo to dobra ukradzione Rosji i Rosjanom.

Nie ma przecież żadnego logicznego uzasadnienia pozwalającego zrozumieć jak w Rosji, wielkim kraju, bogatym przecież przede wszystkim w surowce naturalne, jacyś ludzie w kilkanaście lat zgromadzili taki majątek. Wszyscy, cały świat wiedział, że to majątek pochodzący z grabieży – a mimo to udzielał im miejsca w swoich systemach bankowych, sprzedawał pałace, zamki i rezydencje, przyjmował ich jachty i samoloty. Mało tego, Londyn stał się miastem, w którym prawie wszyscy rosyjscy oligarchowie znaleźli dla siebie miejsce, wykupili obywatelstwo, umieścili swoje dzieci na najlepszych uczelniach w Europie czy w Stanach Zjednoczonych a Szwajcaria przyjmowała każde pieniądze od rosyjskich złodziei jak pieniądze zwykłych klientów i chroniła je tajemnicą bankową.

Świat udawał, że wszystko jest w porządku. Pieniądze to pieniądze i nikomu nic do tego, jak zostały zdobyte.

Coś jednak drgnęło – w brytyjskiej prasie pojawiły się głosy mówiące o potrzebie przejęcia przez państwo majątku rosyjskich oligarchów, pozbawienia ich prawa pobytu, odebranie statusu rezydenta, zajęcia jachtów, samolotów jako pochodzących z przestępstwa. Podobnie mówił prezydent Biden.

Nie wiem, czy tak się stanie, ale sam fakt, że świat zachodni, w którym nadal obowiązuje zasada, że chciwość jest dobra zdobył się na taką refleksję, odbieram z nadzieją.

Wielkie zmiany następują po wielkich nieszczęściach. Wojna z Ukrainą to wielkie nieszczęście dla Ukrainy, ale i dla świata. To, co już się stało będzie z nami przez dziesięciolecia. Świat po wojnie nie będzie tym jaki znamy. Będzie inny.

Gdyby jednym z efektów wojny była zmiana w postrzeganiu bogactwa pochodzącego ewidentnie z grabieży, to już byłaby jakaś zmiana na lepsze. Jest oczywiste, że nie jest ona warta tego nieszczęścia i bólu, jaki płacą ludzie na Ukrainie, ale to zło wywołał zbrodniarz Putin i tego z niego nikt i nigdy z niego nie zdejmie.

Podobno chciał przejść do historii. I już tak się stało. Ale chyba nie tak, jak planował.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.