06.04.2022
1.
Matteo Salvini i Giorgia Meloni wysłali gorące gratulacje Orbanowi: „Bravo Viktor”! „Samotny przeciwko wszystkim, atakowany przez złowrogich fanatyków jednej myśli, zagrożony przez tych, którzy chcieliby wymazać judeochrześcijańskie korzenie Europy” – napisali. I kto mówi, że poeci wymarli?
Matteo – lider faszyzującej Ligi, Giorgia – liderka faszystowskiego „Fratelli d‘Italia”. Jeśli skaptują część prorosyjskich deputowanych Ruchu 5 Gwiazd, mogą rządzić.
A skaptować część populistów z R5* będzie łatwo: lider „oryginalnego” odłamu tego ugrupowania Davide Casaleggio od dawna rozpowszechniał przetłumaczone na włoski serwisy „Sputnika”.
Jak to dobrze, że Kłamca Krzywomordy czuje się wśród nich „wśród przyjaciół”.
D.O. tak sobie myśli, że gdyby napisał dobry list motywacyjny, to mógłby zostać premierem Rosji w miejsce Miszustina. On tam świetnie pasuje, a i przekręty finansowe są łatwiejsze niż w Polsce, no i ta bezkarność!…
2.
„Zachodowi zaczyna brakować środków do ukarania Putina” – pisze CNN (https://edition.cnn.com/…/putin-ukraine-war…/index.html). „La fretta e’ cattiva consigliera” – mówi włoskie przysłowie, które po polsku brzmiałoby tak: „Pośpiech jest złym doradcą”.
Ja rozumem, że półmózgi, które zawładnęły Polską codziennie muszą przypominać o swoim istnieniu kolejną propozycją „zwiększenia sankcji”, „wysłania sił pokojowych”, „rozmieszczenia w Polsce broni atomowej”, „embarga na rosyjską ropę i gaz”… Nikt ich nie bierze poważnie, to oczywiste, ale im się wydaje, że eskalując akcje antyrosyjskie ugrają coś w Brukseli i że ich ktoś weźmie za przeciwników swojego idola Putina.
Ale poważniejsi, bardziej odpowiedzialni politycy powinni poczekać, zobaczyć jakie efekty przynoszą sankcje już nałożone, a potem albo je zwiększać, albo zmniejszać, w zależności od potrzeb.
Czyich potrzeb?
NASZYCH potrzeb, nie potrzeb Rosji, oczywiście!
D.O. zdaje sobie sprawę, że emocje to potężna siła. Że poczucie sprawiedliwości domaga się reakcji, że krzywda domaga się zemsty.
Ale na takie uczucia może sobie pozwolić niemądry i nic nie znaczący D.O., a nie ta garstka polityków, którzy dziś decydują o losach zachodniego świata. D.O. chciałby wierzyć, że mimo wszystko jakieś kanały komunikacyjne z Moskwą pozostaną otwarte, że dyplomacja czai się w odwodzie, gotowa na dane hasło wyjść ze swojego gabinetu z propozycjami, które w tym miejscu i w tym momencie będą najlepsze i najskuteczniejsze.
D.O. chciałby wierzyć, że są już gdzieś specjaliści, opracowujący plany odbudowy Ukrainy – jeśli jej wróg nie odniesie pełnego zwycięstwa, że kreślona jest wizja przyszłych stosunków z Rosją, uwzględniająca wszystkie „za” i „przeciw” środkom, zastosowanym wobec pokonanych w obu Wojnach Światowych.
D.O. chciałby też wierzyć, że w kołczanie Zachodu są jeszcze jakieś sankcje, które można jeszcze wprowadzić. A artykuł z CNN sugeruje, że już się kończą.
3.
W tym kontekście ciekawa jest analiza rosyjskiego ekonomisty Władisława Inoziemcewa (https://wyborcza.pl/7,75399,28302916,dlaczego-uwazam-ze…), tłumaczącego, dlaczego sankcje nie wywołają jedynego oczekiwanego dziś przez Zachód skutku: obalenia Putina i wejścia Rosji na drogę ku demokracji.
Demokracje bywają „przymiotnikowe”; jaki przymiotnik byłby najbardziej pożądany dla przyszłego ustroju Rosji?
D.O. myśli, że może „demokracja szacunkowa”. To jest pełna szacunku dla innych krajów i narodów, żyjących zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz dzisiejszej Federacji (de nome) Rosyjskiej.
4.
„Nazwa »Ukraina« nie może być zachowana, jej przywódcy i obrońcy muszą być zlikwidowani” – zapowiada Timofiej Siergiejcew w opublikowanym przez państwową agencję RIA manifeście ‘Co Rosja ma zrobić z Ukrainą?’ (https://wyborcza.pl/7,75399,28302028,rosja-panstwowa…).
Porażający artykuł z „Wyborczej”. „Obszerny plan Siergiejcewa brutalnej ‘deukranizacji Ukrainy’ jest jakby żywcem wyjęty z materiałów konferencji w Wannsee, gdzie przywódcy III Rzeszy zaplanowali ‘ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej’.
Zdaniem Siergiejcewa Ukraińcy, ‘znosząc ciężary wojny’ i cierpiąc, ‘odpokutowują’ swoje winy za ‘wrogość wobec Rosji’ i wsparcie udzielane swym ‘nazistowskim’ władzom, choćby w wyborach.
‘Społeczne bagno, które aktywnie i biernie wspierało je [ukraińskie władze] działaniem i bezczynnością, musi znosić okropności wojny, tragedie i dramaty jako lekcję historyczną i zadośćuczynienie za swoją winę’. Ukraińcy pod bombami i rakietami zaczynają sami oczyszczać się od wszczepianego im od 30 lat ‘neonazimu’. ‘Naziści, którzy wzięli broń do ręki, muszą być w jak największej liczbie zlikwidowani na polu walki’. Po wojnie przyjdzie czas na nieuniknioną ‘likwidację’ elity ukraińskiej, bo ‘jej reedukacja jest niemożliwa’.
‘Brunatna dżuma’ w wydaniu ukraińskim ‘maskuje się’ jako ‘dążenie do niezależności i europejskiej drogi rozwoju’. I to właśnie Rosja musi wyrwać z korzeniami, bo w istocie rzeczy chodzi jej o ‘deukranizację’ i ‘deeuropeizację’. Żadnej Ukrainy już wtedy nie będzie. Będą ‘niezależne regiony’” zbudowane na wzór republik ludowych – ługańskiej i donieckiej.
Żadnego planu Marshalla – przestrzega Siergiejcew – dla opanowanych przez armię obszarów być nie może. Zniszczone wojną regiony mają pozostać zrujnowane”.
W Moskwie wiedzą, że ludzi pogrążonych w biedzie łatwiej podporządkować władzy i indoktrynować. Przecież na prowincji samej Rosji żyje się nędznie, ale za to poparcie dla Putina jest tam od lat niezmiennie ogromne, znacznie większe niż w bogatej Moskwie.
Coś się D.O. wydaje, że szajka to też doskonale wie i wciąż liczy, że Polacy będą zap…lać za miskę ryżu.
5.

Wołodymyr Zełenski przemawiając na forum Z.O. ONZ powiedział: „Bucha to tylko jedna ze zbrodni. W innych miastach, takich jak Borodianka, liczba ofiar okupantów może być wyższa”. „Rosjanie w Buczy zabijali wszystkich – kobiety, które dzwoniły do bliskich, a cywile byli miażdżeni czołgami”.
„Wszyscy wiemy, jak odpowie Rosja na oskarżenia – obwini wszystkich innych, tak jak robiła to w sprawie MH17 i w sprawie Syrii” [a D.O. doda: i w sprawie Katynia!!!). Wśród zbrodni, ukraiński prezydent wymienił również miażdżenie czołgami ludzi siedzących w samochodach, gwałcenie kobiet na oczach dzieci i porywanie dzieci. Dodał, że do podobnych zbrodni dochodzi także m.in. pod Czernihowem, Mariupolem czy Charkowem.
„Jeśli nie otrzymamy gwarancji bezpieczeństwa, Rosja zaatakuje nas ponownie”.
„Potrzebny jest trybunał na wzór Norymbergi. ONZ ma dwa wyjścia z obecnej sytuacji: usunięcie Rosji z Rady Bezpieczeństwa lub całkowite rozwiązanie ONZ”.
Prezydent Ukrainy zwrócił się też bezpośrednio do rosyjskich dyplomatów: „Chcę wam przypomnieć, że ludzie tacy jak von Ribbentrop nie uniknęli odpowiedzialności”.
Powinien się tak zwrócić również do szajki…
6.
Podczas dyskusji ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Nebenzia powiedział: „Mówicie, że na Ukrainie nie ma nazistów, ale niestety są i prowadzą grę. Ci naziści zabijają nie tylko rosyjskich żołnierzy i jeńców, ale także własnych ludzi, mamy „setki dowodów tych czynów”.
No, jakby z TVP przemawiał!
7.
Nb. nigdy zbyt często nie powtórzy się prawdy, że Ukraina i wiele innych upodlonych przez historię (i Rosję) narodów za swoją najwyższą aspirację uważa wejście w skład Unii Europejskiej. Tej samej Unii, z której faszyzująca szajka chce Polskę wyprowadzić.




8.
San Marino jest pierwszym państwem, w którym głowa państwa jest otwarcie gejem – pisze Corriere della Sera (https://www.corriere.it/…/san-marino-gay-capo-stato-la…).
No nie. Watykan ma pierwszeństwo, zdecydowanie. Tam to się dzieje seryjnie.
Tuż po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, grupa opozycjonistów założyła Komitet Solidarności. Przez kilka tygodni byliśmy w centrum zainteresowania. Jedno z pierwszych zaproszeń do wygłoszenia prelekcji na spotkaniu z mieszkańcami przyszło z San Marino. Prelekcja jak prelekcja, ale potem kolacja!…

Autor D.O., mimo późniejszych (znacznie) doświadczeń kulinarnych na najwyższym poziomie światowym, tamtą wspomina do dziś. Z rozrzewnieniem i przerażeniem. Rozrzewnienie – bo było pysznie, przerażeniem, bo było duuuużo!
W końcu wszyscy byliśmy świeży z szarej, kartoflanką i mielonym stojącej Polski i zupełnie nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, co dla Włocha (nawet jeśli z San Marino) oznacza kulinarna gościnność.
18 dań, jedno lepsze od drugiego. Ale – żółtodzioby, wtrząchnęliśmy pierwsze i, najedzeni, gotowi byliśmy wstawać od stołu i ruszać w drogę powrotną. A tu się okazało, że jest jeszcze drugie. „Nie damy rady” – zakrzyknęliśmy, ale po minie gospodarzy poznaliśmy, że dać radę musimy. Potem było trzecie, czwarte, dwunaste i osiemnaste.
Chyba nigdy w życiu, ani przedtem, ani potem, autor D.O. nie był tak nażarty.
Ale to tylko mała dygresyjka.
Bo teraz z małym, zamożnym (Dzięki Rosjanom w dużej mierze, cały przemysł recepcyjny jest na nich nastawiony, a z pobliskiego lotniska w Rimini był rzut beretem), bardzo katolickim San Marino, na kapitana regenta (jednego z dwóch, ten tytuł jest równoważny z głową państwa), wybrano Paolo Rondellego, 59 lat, inżyniera, historyka, dramaturga, delegata UEFA i komisarza FIFA, wiceprezesa wspierającej osoby niebinarne organizacji Arcigay.
Drugą osobą wskazaną przez Radę Wielką i Generalną (sejm jednoizbowy) był chadek Oscar Mina. San Marino ma najwyższą, najbardziej szanowaną i z tego powodu chronioną głowę państwa. Przez semestr jest półbogiem. Ochrona przed sądem jest gwarantowana na cały czas trwania urzędu. Nie można ich zaskarżyć. I nie mogą składać zeznań, dopóki ich mandat nie wygaśnie. I tak jest od 1243 roku.
Jeszcze osiemnaście lat temu (więc kiedy autor D.O. tam bywał; ostatni raz – ojoj! – 10 lat temu) zadeklarowany homoseksualizm był w San Marino przestępstwem, karanym więzieniem. Został zdekryminalizowany w 2004 r., a w 2016 r. uznano związki jednopłciowe. A w 2021 r. referendum zalegalizowało aborcję.
Paolo Rondelli w latach 2016-2019 był ambasadorem UNESCO, a wcześniej przez dziesięć lat (2007-2016) ambasadorem San Marino w Stanach Zjednoczonych. Miał również swój autorski show w San Marino RTV. „Namiętny czytelnik”, „dramaturg i reżyser teatralny”, „pisarz” można przeczytać w niesamowitej liście wykształcenia tego człowieka o tysiącu zainteresowań. Posiada dyplom z inżynierii chemicznej, drugi z historii (oba z maksymalnym wynikiem), stopnie uniwersyteckie w „Kulturze i technikach ubioru i mody” w „Nauce książki i dokumentu”, plus dziesiątki certyfikowanych specjalizacji i szkoleń. Jest adiunktem na Uniwersytecie Link. Mówi w czterech językach.
9.
D.O. ma kilka ulubionych muzeów, ale najbardziej ulubionym z ulubionych jest madryckie Prado. Ludzie piszą całe, wielkie książki na temat jednego obrazu, a obrazów wartych wielkich książek są w Prado co najmniej setki. Nie to, żeby w innych nie, ale dla D.O. to, co czyni różnicę między Prado a innymi wspaniałymi muzeami (ale w każdym jest coś interesującego!) to Goya i jego „Obras Nigras”, dosłownie powalające. No i może też fakt, że mimo swojego ogromu jest mądrze zorganizowane i jeśli nie jest właśnie sam środek sezonu turystycznego, to można po nim chodzić bez bycia potrącanym przez setki innych zwiedzających.
I właśnie teraz – D.O. czyta, że prawdopodobnie jako pierwsze na świecie, Museo Nacional de Prado wprowadziło cymes, polegające na tym, że oglądając obrazy z kwiatami – czuje się ich zapach.
Guardian
Opisuje to tak: „XVII-wieczny włoski kardynał Federico Borromeo był pod takim wrażeniem twórczości Jana Bruegla Starszego, że napisał do artysty list, w którym oznajmił, że potrafi wyczuć samą wiosnę w drobnych płatkach i liściach, które wykwitły z pędzla flamandzkiego mistrza.
Czterysta lat później ci, którzy mają mniej olfaktorycznej wyobraźni, mogą udać się do Prado w Madrycie, aby napełnić nozdrza zapachami, które dopełniają obraz Bruegla z lat 1617-18 zmysłem węchu.

Muzeum skorzystało z usług kuratorów, badaczy – i domu perfumeryjnego Puig – w celu odtworzenia zapachów 10 przedmiotów na obrazie namalowanym wspólnie przez Bruegla i Rubensa.
Dzieło, będące częścią cyklu poświęconego pięciu zmysłom, przedstawia piękny ogród obfitujący w rośliny i kwiaty, chodzą pawie i świnki morskie, trwa piknik. Brueghel dostarczył florę i faunę, a Peter Paul Rubens dostarczył postaci alegoryczne. …
Gdy badacze zidentyfikowali 80 różnych gatunków roślin i kwiatów widocznych na obrazie, Gregorio Sola, szef-perfumiarz z firmy Puig, zaczął odtwarzać niektóre z ich zapachów.
Owoce jego pracy wydobywają się z czterech dyfuzorów, znajdujących się w sali 83 w Prado. Są to starannie skalibrowane zapachy jaśminu, róży, szpinaku, figowca, kwiatu pomarańczy, żonkila, bukietu róż, jaśminu i goździka oraz irysa – i dziecięcych rękawiczek pachnących bursztynem.
Jacek Pałasiński

