08.04.2022
1.
Podczas porannej przechadzki po parku wiosna skojarzyła się D.O. z Warszawą.

Kiedy się urodził, była jeszcze biedną, bezkresną kupą gruzów – pozostałości po okrutnej wojnie, wywołanej przez aberrację narodowo-socjalistyczną. Ale dawała już pierwsze oznaki powrotu do życia. Sterczały jeszcze kikuty zbombardowanych ścian, ale już jeździły kolorowe tramwaje, już odbijał się o wypalone mury świergot ludzkich nawoływań.

Wiosna Warszawy była długa, szara, dżdżysta i błotnista. Ale nadeszło dla Warszawy dojrzałe lato i jest piękna, ukochana.



No tak, pewnie już, Czytelniku, zgadłeś: tym chłopcem podobno był D.O.
Podobno, bo choć doskonale pamięta tamten epizod, nie czuje nic, absolutnie nic wspólnego z tamtym chłopcem. To niemożliwe, żeby byli jedną i tą samą osobą.
2.
Rosyjska propaganda, w kontekście Ukrainy, odmienia przez wszystkie przypadki słowo „nazizm”. Ostorożno, towariszczi. „Nazi” to niemiecki skrót od terminu „Nazional Sozialismus”. To „nazi” Niemcy wymawiali z dumą, jak wy słowo „komunista” albo „bolszewik”. Wy, putinowcy, wprowadziliście ustawę, przewidującą drakońskie kary dla tych, którzy zrównują nazizm z komunizmem. To w waszym stylu, karać za głoszenie prawdy tak oczywistej, że aż banalnej.
Wasz Dugin jest oczywistym nazistą, wasz Putin też: jest i narodowy, i socjalistyczny.

Muratow to jeden z najbardziej godnych podziwu i szacunku ludzi na świecie, prawdziwy bohater.
Ale w Polsce też dla takich „prawdziwi partidioci” też mają tylko obelgę i plwocinę.
Widzicie, elementu nacjonalistycznego nie brakuje również w Ukrainie. Nie brak też tam polityków, przekonanych, że socjalizm jest lepszy od gospodarki liberalnej.
Ale dzisiejsza Ukraina nie jest zafascynowana ani waszym nacjonalizmem, ani waszym socjalizmem. Dzisiejsza Ukraina chce do Unii Europejskiej, oazy pokoju i dobrobytu w dzisiejszym, niespokojnym i szybko zmieniającym się świecie.
A jaka jest Unia Europejska? Czy jest nacjonalistyczna?
Nie: jest zaprzeczeniem nacjonalizmu.
Czy jest socjalistyczna?
Nie, jest liberalna. A liberalna to znaczy oparta na regulowanej wolności gospodarczej i bezprecedensowych programach pomocy społecznej dla najsłabszych ludzi, regionów i krajów.
Jeśli Ukraina zrealizuje swoje dzisiejsze marzenia o pokoju i dołączeniu do wielkiej rodziny europejskiej – cóż: D.O. rozumie, że będziecie, towariszczi, mieli wiele powodów do zdenerwowania i rozgoryczenia. Bo wy zostaniecie w waszej czarnej d…, którą lubicie nazywać „imperium”.
Imperium? Z czym do gości? Z PKB Holandii? Przecież wy nic nie produkujecie, poza kiepską stalą na czołgi, tyleż śmiercionośne, co łatwe do zniszczenia. Nic nie umiecie, a bez surowców jesteście nikim! Nawet nie umiecie zbudować drogi łączącej wschodnią i zachodnią część waszego kraju!
Wasz model funkcjonowania nie przyciąga NIKOGO. Dlatego próbujecie narzucić go siłą innym narodom. Ale macie do zaoferowania tylko nędze i prześladowania. I to jest to, co lubicie: prześladować.
Czyż, zamiast najeżdżać inne narody, próbując je uszczęśliwić waszym nacjonalizmem i waszym socjalizmem (w skrócie: nazizmem), nie prościej byłoby zrewidować wasz model funkcjonowania i rozwoju? Pokojowo, inteligentnie, szlachetnie?
Ileż byście mieli z tego korzyści!
Ale nie: wy nie chcecie być NORMALNYM krajem, takim, jaki inne, tylko większym, znacznie większym terytorialnie. Wy chcecie być imperium. I nienawidzicie wszystkich, którzy wam tego statusu imperium nie chcą przyznać, którzy opierają się waszym napadom, waszym agresjom, waszym kradzieżom. Przecież, wy, urodzeni złodzieje, w Ukrainie kradniecie wszystko: kury, samochody, telewizory, lodówki, dywany, jedzenie. Wysyłacie to do waszych wspólników w przestępstwie, waszych paserów: waszych żon, matek, dzieci, szwagrów. A czego nie wyślecie, sprzedajecie na wielkim targu, jaki urządziliście tuż za granicą Ukrainy, w Białorusi.
3.
A polski dramat polega na tym, że garstka złych, głupich i nieuczciwych ludzi uwierzyła, że rosyjski model rozwoju jest lepszy od tego, który zapewnia Unia Europejska. Uwierzyła, że agresja, złodziejstwo, nacjonalizm i socjalizm to lepsze od pokoju i dobrobytu, gwarantowanego przez Unię Europejską. Uwierzyła i przekonała sporą część obywateli: „kradniemy, ale łupem dzielimy się z wami”. Szajka zrobiła z Polaków paserów.
To, co teraz się w Polsce dzieje, to brutalna próba upodobnienia Polski do putinowskiej Rosji. Do nazistowskiej Rosji. Ta szajka chce Polski narodowej i socjalistycznej. Czyli nazistowskiej, zachowując czystość terminologii.
Ale – jak D.O. z goryczą od lat powtarza – gdyby nie było nazizmu, trzeba by go dla Polaków naprędce wynaleźć.
Rewolucja bolszewicka powinna była nastąpić w Niemczech, a paradoksalnie nastąpiła w słabo zindustrializowanej Rosji.
Nazizm powinien był narodzić się Warszawie i w Moskwie, a paradoksalnie narodził się w Monachium.
4.
W Brukseli odbyło się spotkanie ministrów Spraw Zagranicznych krajów NATO. To nie było rutynowe spotkanie. Rozmawiano o co najmniej trzech fundamentalnej wagi sprawach:

- Pomoc w uzbrojeniu Ukrainy. Rada Atlantycka zdecydowała, że w świetle zbliżającej się drugiej, potężnej ofensywy rosyjskiej na Donieck i prawdopodobnie na rejon Odessy, należy – jak powiedział Stoltenberg – „przekazać Ukrainie szeroki zakres systemów broni”. Do tej pory niewiele krajów zdecydowało się na poważniejsze dostawy broni ofensywnej. Ale to tabu się kończy i zaczyna kiełkować świadomość, że bez zdolności ofensywnych Ukraińcy stoją na przegranej pozycji, skazani na walkę półpartyzancką. Zapadła więc polityczna decyzja o dostarczeniu Ukrainie wszystkiego, co może być potrzebne do wygrania wojny. Wypada mieć nadzieję, że koślawy, dziurawy, przerdzewiały system obrony głównych państw europejskich jest na tyle bogaty w sprzęt, że będzie go można wysłać w dużych ilościach do Ukrainy. Zapewne rozmawiano też o dostawie samolotów.
„Wzmacniana będzie także zdolność do obrony innych partnerów NATO, jak Gruzja czy Bośnia i Hercegowina” – dodał sekretarz generalny NATO. A to są naprawdę poważne plany!
- Druga sprawa, z punktu widzenia geopolitycznego najważniejsza, to stworzenie „NATO Globalnego”. North Atlantic Treaty Organisation, z sojuszu USA i państw europejskich, mógłby się przerodzić w sojusz globalny, obejmujący na pewno i od razu Japonię, Australię, Nową Zelandię i Koreę Południową, a być może jeszcze inne państwa, dla których zagrożenie ze strony Chin i Korei Północnej jest namacalne. Chyba ostatecznej decyzji o zmianie charakteru organizacji obronnej państw demokratycznych (z małymi wyjątkami) nie podjęto, albowiem w oficjalnym komunikacie NATO czytamy tylko o „partnerstwie”: „Do ministrów spraw zagranicznych Sojuszu dołączyli ich odpowiednicy z Ukrainy, Gruzji, Finlandii, Szwecji i Unii Europejskiej, a także partnerzy NATO z Azji i Pacyfiku: Australia, Japonia, Nowa Zelandia i Republika Korei. NATO zwiększy współpracę z partnerami z Azji i Pacyfiku w obszarach takich jak cybernetyka, nowe technologie, dezinformacja, bezpieczeństwo morskie, zmiany klimatyczne i odporność, „ponieważ globalne wyzwania wymagają globalnych rozwiązań” – dodał Stoltenberg.
Ale taka epokowa decyzja może zapaść już w czerwcu: „Następna Koncepcja Strategiczna NATO, która zostanie sfinalizowana podczas szczytu w Madrycie w czerwcu, musi uwzględniać przyszłe relacje NATO z Rosją oraz rosnący wpływ Chin na bezpieczeństwo Sojuszu” – czytamy.
Innymi słowy NATO będzie miało dwóch głównych wrogów: Rosję i Chiny. Dla Chin nie jest jeszcze za późno na rewizję swojego konfrontacyjnego kursu z Zachodem. Choć antydemokratyczne zmiany towarzysza Xi Jinpinga zaszły tak daleko, że partia musiałaby się pozbyć swego de facto dożywotniego lidera i powrócić do otwartej współpracy międzynarodowej, a na to raczej się nie zanosi.
Ciężkie czasy idą…
- Trzecia dyskutowana w HQ NATO w Brukseli sprawa bezpośrednio dotyczyła Polski: Chodziło o wzmocnienie wschodniej flanki NATO i ustanowienie stałych baz wojskowych, podnosząc ich stan do 250.000 żołnierzy. Tu z pewnością dyskusja była gorąca, ale najwyraźniej nie przyniosła rozstrzygnięcia, zważywszy, że w komunikacie końcowym nie ma o niej ani słowa.
5.
Stare przysłowie mówi „poznasz głupiego po śmiechu jego”. Ale ponieważ Kłamca Krzywomordy się nie uśmiecha, zapewne również z powodu swej ułomności twarzowej, więc do niego to przysłowie nie pasuje. Pasuje: „poznasz głupiego po słowach jego”.
„Panie prezydencie Macron, ile razy negocjował pan z Putinem, co pan osiągnął? Czy powstrzymał pan którekolwiek z tych działań, które miały miejsce? Ze zbrodniarzami się nie negocjuje, zbrodniarzy trzeba zwalczać. Z Hitlerem nikt nie negocjował. Negocjowalibyście z Hitlerem, ze Stalinem, z Pol Potem”?

Co ciekawe, skierował te słowa do Emmanuela Macrona, a nie do Wiktora Orbana, który z Putinem odbył więcej konwersacji niż Macron i z pewnością bardziej przyjacielskich. Mógłby przecież zapytać Orbana, co mu obiecał Putin w zamian za bycie jego lokajem? Ale pytać nie warto: wszyscy wiedzą: kawałek Ukrainy, który na mocy Traktatu z Trianon nie jest już Węgierski. Czyli innymi słowy obiecał mu rozbiór Ukrainy. Co samo, co proponował kiedyś Tuskowi i Sikorskiemu, ale popatrzyli na Putina, jak na idiotę. Ale Orban zaakceptował ofertę. Uwierzył w zapewnienia Putina. To też wytłumaczenie, dlaczego Krzywomordy w towarzystwie Orbana czuje się „wśród przyjaciół”. Obaj to microcephalusy.
6.
Dlaczego osoba o tak mikroskopijnych zdolnościach intelektualnych stoi na czele polskiego rządu?
Odpowiedź jest stosunkowo prosta: Ponieważ jest z „namaszczenia” (tak, jak Lokator i Babus Wiechciowy) innego głupca, który pod sobą musi mieć istoty głupsze od niego samego, inaczej psułyby mu humor.
Krzywomordy tyle się nagardłował na Nord Stream 2, bo do ptasiego móżdżku nie docierało, że każdy rurociąg ma dwa kurki: jeden na początku, drugi na końcu. Gdy się go zakręci na początku – cierpi ten, co jest na końcu, ale gdy ten, co jest na końcu zakręci swój kurek, to ten co jest na początku cierpi jeszcze bardziej. I okazało się, że ten drugi kurek, na końcu, pozostał zakręcony i być może była to jak dotąd najboleśniejsza ze wszystkich sankcji, nałożonych na Rosję. I wydaje się D.O., że również do ptasiego móżdżka dotarło, że ten Nord Stream to całkiem fajna broń antyrosyjska, bo ostatnio go już nie krytykuje.
Za to uważa, że z Putinem należy walczyć.

Dobre sobie. D.O. rozumie, że można być bardzo głupim, ale, pardon, czym Krzywomordy ma zamiar walczyć z mocarstwem nuklearnym? Czy ma za złe Francji, że nie przepuściły swoich dywizji przez Polskę i Białoruś w drodze na Moskwę? Boziu, co za mędrzec!
D.O. rozumie, że z Krzywomordym nikt nie chce z własnej woli rozmawiać, nie tylko dlatego, że jest nazistą (narodowym socjalistą) ale również dlatego, że jest tak głupi, że aż ręce opadają. Znaleźć wspólny język z głupcem – to dopiero jest wyzwanie!
7.
„Ta wypowiedź była bezpodstawna i skandaliczna, ale mnie nie zaskoczyła – skomentował słowa Głupca Krzywomordego Emmanuel Macron w TF1. – Polski premier jest wspierany przez skrajnie prawicową partię. Wielokrotnie spotykał się z Marine Le Pen, popiera ją i myśli, że komentowanie tych wypowiedzi mi zaszkodzi. – Nigdy nie byłem naiwny, w przeciwieństwie do innych. Nigdy nie byłem wspólnikiem Putina, w przeciwieństwie do innych”.
Jakich Innych? Oczywiście Morawieckich, Kaczyńskich, Orbanów.
A Morawiecki rzeczywiście wielokrotnie spotykał się z Le Pen i czuł się z tą agentką Kremla „wśród przyjaciół”.
Zaczęliśmy przysłowiem, skończmy przysłowiem: „pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem ci kim jesteś”.
Zobaczywszy przyjaciół Krzywomordego D.O. stwierdza: naziolem i agentem Putina. Czy mimowolnym, czy świadomym – o tym powinien jak najszybciej rozstrzygnąć niezawisły sąd.

Jacek Pałasiński
