13.05.2022
1.
Siedziały na ławce w warszawskim parku z przyczepionymi do nóg wrotkami i szczebiotały jakby miały motorek. Przekrzykiwały się jedna przez drugą, raz po raz okraszając swoje słowa śmiechem, przeplatając ojczysty ukraiński z polskim.

Och, jak ciepło się D.O. na duszy zrobiło, że oto Warszawa je utuliła, pozwoliła zapomnieć, poczuć się trochę u siebie, zająć się swoimi dziewczyńskimi, nastolatkowymi sprawami.
Taka piękna rzeczpospolita.
2.
D.O. lubi błyskotki, a na stare lata lubi je jeszcze bardziej niż kiedyś. Z błyskotek zaś najbardziej lubi pobłyskujące w sfalowanej wodzie słońce. Furda telewizor: to spektakl, który nigdy się nie znudzi, nie może się znudzić!
W Warszawie najbłyskotliwsza jest Wisła. Popołudniami najpiękniej błyszczy, gdy się patrzy z Pragi. (Kiedy D.O. był młodszy mówiło się o prawobrzeżnej „radziecka strefa okupacyjna”).
No, ale od tygodni nie padało. Wisła już w stroju letnim, piasku tyle, co wody. Ale nic to: okolona najpiękniejszą, wiosenną zielenią i tak daje błyskotkowy popis.
3.
4 listopada ub. roku aktorka Barbara Kurdej-Szatan wrzuciła na Instagrama emocjonalny wpis, w którym nazwała funkcjonariuszy Straży Granicznej „mordercami” i „maszynami bez mózgu”.
D.O. żywi do pani Kurdej-Szatan duży szacunek i wdzięczność. Ta dobra, wrażliwa osoba ujęła się za tymi, o których Jezus mówił: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili” (Mt 25,40).
A ci bracia D.O. najmniejsi odpychani byli przez ludzi w polskich mundurach; może nie z ich winy, ale ich rękami, na polskiej granicy cierpieli i umierali bracia najmniejsi, ludzie najbiedniejsi, najbardziej potrzebujący pomocy.
Psiesyny zaskarżyły panią Kurdej-Szatan, że niby znieważyła funkcjonariuszy.
Kim są owe psiesyny? To ludzie przynoszący Polsce i Polakom hańbę. Nazwali się „Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu”. A największymi anty-Polakami są oni sami.
4.
D.O. jak pewnie P.T. Czytelnicy zauważyli, ma włoskie przegięcie. I kiedy dowiedział się o istnieniu owego „ośrodka”, natychmiast skojarzyło mu się to z „OVRA”.
Zabawne jest to, że nikt nigdy oficjalnie nie rozwinął tego skrótu. Przyjmuje się, że mogło to oznaczać «Organizzazione di Vigilanza e Repressione dell’Antifascismo», albo «Opera Volontaria di Repressione Antifascista». Czyli „Organizacja obserwacji i represjonowania antyfaszyzmu”, albo „Ochotnicze Dzieło Represji Antyfaszyzmu”. Nieważne: to, co się liczyło, to asonans: Ovra – piovra. Piovra, czyli ośmiornica, która swoimi mackami dosięgnie wszędzie, wydłubie każde ziarenko spod największego nawet kamienia.
OVRA to był oczywisty prawzór tego fówna, które oskarżyło panią Kurdej-Szatan. Taka, najpierw ochotnicza, później zinstytucjonalizowana tajna policja faszystowskich Włoch, zajmująca się śledzeniem i prześladowaniem „antyitalianizmu”.
Bo, podobnie, jak szajka Liliputa Felernego staje na głowie, by utożsamić pojęcia: szajka = Polska, tak samo faszystowska partia Mussoliniego nie szczędziła wysiłków, by utożsamić pojęcia: Italia = faszyzm.
W obu wypadkach to obrzydliwe oszustwo.
OVRA istniała równolegle do oficjalnej policji politycznej, nazywanej przez reżim… Nie uwierzycie: – „Czeka”, bo Mussolini zbudował ją na wzór krwawej sowieckiej policji politycznej, ukochanego dziecka polskiego renegata Feliksa Dzierżyńskiego.
Gdyby żył, Dzierżyński z całą pewnością byłby po uszy w tym fównie „antypolonistycznym”.
OVRA korzystała z miliona szpiegów, ochotniczych i opłacanych; wszak to, że naród bardzo łatwo jest zdemoralizować, to widzisz, Czytelniku, codziennie, na każdym kroku.
Choć powstanie OVRA nigdy nie zostało oficjalnie ogłoszone, to otaczająca ją aura tajemniczości sprawiła, że ludzie się bali mówić głośno, co myślą, nawet wśród najbliższych. Bo represje były surowe, od obicia kijami, przemocą wlewanego do gardła oleju rycynowego, do deportacji, więzień, a nawet zabójstw.
OVRA okazała się nadzwyczaj skuteczna w tłumieniu wszelkiej opozycji politycznej. Była tak wszechmocna, że szpiegowała nawet samego Mussoliniego.
Acha: za ujęcie się za najsłabszymi Barbarze Kurdej-Szatan grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
D.O. apeluje: gdy przyjdzie na Polaków otrzeźwienie, niech nie zapomną o „zasługach” ośrodka monitorowania antypolonizmu. I działaczy odpowiednio „wynagrodzą”.
5.
Ale sfora ścierwojadów, tropiąca ludzi o poglądach antyfaszystowskich to nie jedyna instancja, prześladująca ludzkie uczucia. Drugą jest wydział ds. wojskowych prokuratury okręgowej w Warszawie. Lejdysy i dżentelmeny z tego wydziału prześladują aktora Piotra Z. (jakby ktoś nie wiedział o kogo chodzi, tę znaną twarz przesłaniają czarnymi przepaskami, co za idiotyzm!) oskarżyły go o zniesławienie i znieważenie rzecznik prasowej Komendanta Głównego Straży Granicznej por. Anny Michalskiej.
Piotr Z. pod zdjęciem pojawiającej się codziennie kobiety, usprawiedliwiającej haniebne łamanie prawa polskiego i międzynarodowego, napisał: „Pani »rzecznik« Straży Granicznej. Twarz bestialskich, bandyckich standardów państwa PiS”.
I go oskarżyli! Choć on nie pisał o niej, tylko o bandyckich standardach szajki! Nawet idiota by to zrozumiał, ale nie wydział ds. wojskowych opanowanej przez zerową szajkę prokuratury okręgowej w Warszawie.
Po tym się poznaje państwo faszystowskie? Po tym, że łotrów się nagradza, a przyzwoitych ludzi prześladuje i po bezbrzeżnej głupocie.
6.
Interesujący artykuł w „Guardianie” (https://www.theguardian.com/…/second-american-civil-war…).
D.O. tłumaczy go, bo trudno przecenić rolę Ameryki w Zachodnim świecie, jej rolę w obronie demokracji (często metodami dyskusyjnymi, ale to nie zmienia faktu, że nikt Ameryki w tym nie zastąpi). Silna i zjednoczona Ameryka to dobra wiadomość dla demokratycznego świata, słaba i podzielona (Trump!) stawia pod znakiem zapytania przetrwanie nie tylko demokratycznych państw, ale samej idei demokracji.
Obecnie Ameryka stoi w jednym ze swoich punktów zwrotnych: Sąd Najwyższy prawdopodobnie anuluje powszechne obowiązywanie w Związku ustawy o swobodnym dostępie do aborcji (Roe vs Wade). To bardzo osłabi jedność Ameryki i zagrozi demokracji w Europie. Demokracja bowiem, ze wszystkimi swoimi wadami, gwarantuje ludziom istnienie i – jeśli nikt na nią nie napadnie – spokojną śmierć z przyczyn naturalnych. To niemało. Ale powszechna świadomość tego dobrostanu demokratycznego jest … „jak zdrowie, ile cię cenić trzeba, ten tylko się dowie, kto cię stracił”.
7.
Druga wojna domowa w Ameryce już trwa.
Robert Reich
Robert Reich, były amerykański sekretarz pracy, jest profesorem polityki publicznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i autorem książki „Saving Capitalism: For the Many, Not the Few” oraz „The Common Good”. Jego nowa książka “The System: WHO Rigged It, How We Fix It” jest już dostępna.
Jest felietonistą Guardian USA.
Zbliżający się wyrok amerykańskiego sądu najwyższego unieważniający Roe v Wade [legalizację aborcji] nie zakazuje aborcji; pozostawia sprawę poszczególnym stanom. W rezultacie postawi kolejną dużą cegłę w rosnącym murze, oddzielającym Amerykę niebieską od czerwonej.
Druga wojna domowa w Ameryce już trwa, ale jest to mniej wojna niż rodzaj separacji, analogicznej do nieszczęśliwych małżeństw, które nie chcą przejść przez traumę formalnego rozwodu.
Jedna Ameryka jest w dużej mierze miejska, zróżnicowana rasowo i etnicznie i młoda. Druga jest w dużej mierze wiejska lub podmiejska, biała i starsza.
Podział przyspiesza. Czerwone okręgi stają się bardziej czerwone, a niebieskie – bardziej niebieskie. Z ogólnej liczby 3143 hrabstw w kraju, liczba hrabstw o bardzo dużej jednomyślności – w których kandydat na prezydenta zdobył co najmniej 80% głosów – wzrosła z 6% w 2004 r. do 22% w 2020 r.
Badania pokazują, że dla Amerykanów coraz ważniejsze jest życie wśród ludzi, którzy podzielają ich wartości polityczne. Wrogość do strony przeciwnej jest wyższa niż kiedykolwiek wcześniej. 42% zarejestrowanych wyborców uważa, że Amerykanie z drugiej partii są „całkowitym złem”.
Prawie 40% byłoby zdenerwowanych perspektywą, że ich dziecko poślubi kogoś z przeciwnej strony. Jeszcze przed wyborami w 2020 r. na pytanie, czy przemoc byłaby usprawiedliwiona, gdyby druga partia wygrała wybory, 18,3% Demokratów i 13,8% Republikanów odpowiedziało twierdząco.
Coraz częściej każda z tych Ameryk podlega innym prawom.
Czerwone stany sprawiają, że aborcja jest prawie niemożliwa, ale kupowanie broni jest łatwiejsze niż kiedykolwiek.
Fałszują wybory. Na Florydzie i w Teksasie utworzono zespoły „policji wyborczej”, by rozprawić się z rzadkim przestępstwem oszustwa wyborczego, kolejnym skutkiem wielkiego kłamstwa Trumpa.
Zakazują nauczania historii rasizmu w Ameryce. Wymagają od uczniów transpłciowych korzystania z łazienek i dołączania do drużyn sportowych, które odzwierciedlają ich płeć przy urodzeniu.
Utrudniają protesty; trudniej zakwalifikować się do zasiłku dla bezrobotnych lub innych form pomocy publicznej; i prawie niemożliwe utworzenie związków zawodowych.
I uchwalają ustawy o „nagrodach” – egzekwowane nie przez rządy, które mogą być pozwane w sądzie federalnym, ale przez nagrody dla prywatnych obywateli za składanie pozwów – w kwestiach idących od przemówień w klasie po aborcje i szczepienia.
Stany niebieskie idą w przeciwnym kierunku. Kilka, w tym Colorado i Vermont, kodyfikuje prawo do aborcji. Niektórzy pomagają pokryć wydatki na aborcję dla osób spoza stanu.
Kiedy Idaho zaproponowało zakaz aborcji, który upoważnia krewnych do pozwania każdego, kto pomaga przerwać ciążę po sześciu tygodniach, pobliski Oregon zatwierdził 15 milionów dolarów na pokrycie kosztów aborcji pacjentek z innych stanów.
Maryland i Waszyngton rozszerzyły dostęp i ochronę prawną dla pacjentów dokonujących aborcji poza stanem. Jeden pakiet nieuchwalonych jeszcze kalifornijskich ustaw rozszerzy dostęp do aborcji w Kalifornii i będzie chronił wykonujących aborcje przed akcjami prawnymi z innych stanów.
Po tym, jak gubernator Teksasu nakazał agencjom stanowym śledztwa w sprawie możliwego wykorzystywania seksualnego przeciwko rodzicom, którzy zapewniają niektóre terapie swoim transpłciowym dzieciom, kalifornijscy deputowani zaproponowali, aby stan ten stał się schronieniem dla transpłciowej młodzieży i ich rodzin.
Inna kalifornijski projekt ustawy udaremniłby egzekwowanie orzeczeń sądów wydanych poza tym stanem, odbierających dzieci spod opieki rodziców, którzy zapewniają im terapie potwierdzające płeć.
Kalifornia ma również zamiar wprowadzić zakaz używania broni niewykrywalnej przez detektory i szturmowej […] obejmujący nagrody 10.000 USD, dla osób prywatnych, które pozwą każdego, kto sprzedaje, dystrybuuje lub produkuje tego rodzaju broń palną.
[…] „Prawa stanowe” zawsze były przykrywką dla segregacji i ostrej dyskryminacji. Biedni – zarówno biali, jak i kolorowi – są już szczególnie obciążeni ustawą antyaborcyjną, ponieważ nie stać ich na podróż do niebieskiego stanu w celu dokonania aborcji. […]
Jednym z remediów jest to, by demokratyczne administracje i kongresy w Waszyngtonie nadały priorytet potrzebom ubogich ze stanów czerwonych i podjęły dodatkowe wysiłki w celu ochrony w czerwonych stanach praw obywatelskich i politycznych osób kolorowych. Niepowodzenie Senatu w zebraniu wystarczającej liczby głosów do uchwalenia ustawy o wolności głosowania, nie mówiąc już o przywróceniu ustawy o prawach głosu, sugeruje, jak trudne będzie to zadanie.
Stany niebieskie mają tutaj potencjalną rolę. Powinny wydać dodatkowe środki na potrzeby mieszkańców stanów czerwonych, tak jak Oregon robi to teraz dla osób spoza Oregonu, które starają się dokonać aborcji.
Powinny zabronić wydawania funduszy państwowych w jakimkolwiek stanie, który zakazuje aborcji lub dyskryminuje ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub płeć. Kalifornia już zabrania każdemu na liście płac stanowych uzyskania zwrotu kosztów podróży do stanów, które dyskryminują osoby LGBTQ+.
Gdzie to wszystko się skończy? Nie z dwoma odrębnymi narodami. To, przez co przechodzi Ameryka, jest analogiczne do Brexitu – niezdarna, obopólna decyzja, by w większości spraw iść różnymi drogami, ale pozostać połączoną w kilku ważnych sprawach (takich jak obrona narodowa, polityka monetarna oraz prawa obywatelskie i polityczne).
Ameryka nadal będzie Ameryką. Ale szybko staje się dwiema wersjami Ameryki. Otwarte pytanie jest takie, jak to, przed którym stoi każda para, która się rozstaje: w jaki sposób ta dwójka znajdzie sposób na zachowanie wobec siebie uprzejmości?
8.
W Hongkongu władze aresztowały 90-letniego kardynała na mocy surowego prawa dotyczącego bezpieczeństwa narodowego.
Joseph Zen, były arcybiskup Hongkongu, został aresztowany z powodu powierzenia mu funduszu humanitarnego utworzonego w celu pomocy demonstrantom, którzy wzięli udział w protestach prodemokratycznych w 2019 roku.
Został oskarżony o zmowę z „siłami zagranicznymi”, przestępstwo zagrożone karą dożywotniego więzienia zgodnie z prawem bezpieczeństwa Hongkongu.
Po kilku godzinach jednak powszechnie szanowany kardynał został zwolniony za kaucją.
Zdeklarowany krytyk chińskich prześladowań swobód obywatelskich, Zen powiedział również, że porozumienie z 2018 r. między Watykanem a Pekinem w sprawie wspólnego mianowania biskupów w Chinach „wyprzedaje” chińskich katolików.
Jego aresztowanie zostało ostro skrytykowane przez Londyn i Waszyngton.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
