Jacek Pałasiński: Drugi obieg (298)13 min czytania

()

16.05.2022

1.

Był rok 1969, D.O. wkraczał w swoje życie teatralne, statystując m.in. w Teatrze Narodowym. Nawiązał kilka znajomości, szczególnie cenił sobie przychylność Jerzego Kaliszewskiego, dobrego aktora, reżysera, dyrektora teatrów i pedagoga. Schlebiało D.O., że ktoś TAKI zaszczyca towarzystwem i rozmową licealistę o opinii nieuka. Profesor mieszkał gdzieś w okolicach Świętokrzyskiej i choć to było nie po drodze, D.O. odprowadzał go pod sam dom. A on to lubił i opowiadał, opowiadał, opowiadał. Anegdoty, ploteczki, trudności pracy nad tekstem, trudności w pracy z aktorem… A D.O. chłonął wszystkimi porami, świadom, że dostąpił wyjątkowego przywileju.

Wtedy po raz pierwszy usłyszał to nazwisko. Profesor Kaliszewski powiedział, że ma wielu zdolnych studentów – a uczył w PWST i w Warszawie i w Krakowie – ale o jednym kiedyś świat naprawdę usłyszy, bo wyrasta wysoko ponad wszystkich innych: Jerzy Trela. Właśnie robił dyplom i prof. Kaliszewski mówił, że to aktorski diament.

Sześć lat później, kiedy był już studentem PWST, uczelnia zorganizowała dla studentów wyjazd do Krakowa, na „Dziady” w reżyserii zmarłego kilka miesięcy wcześniej w katastrofie samolotowej pod Damaszkiem, w drodze na znakomity festiwal teatralny w Persepolis w Iranie (przypływy i odpływy historii!) Konrada Swinarskiego.

Wtedy po raz pierwszy D.O. zobaczył Jerzego Trelę.

Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym 2 osoby
Jerzy Trela jako Gustaw-Konrad w „Dziadach” Mickiewicza-Swinarskiego, Stary Teatr w Krakowie 1973. Źródło: Encyklopedia Teatru

Ze „Starego” opętani teatrem studenci wyszli jak kijem obici. Na wódkę. Było już sporo po północy, kiedy Kolega z roku, dziś redaktor naczelny znakomitego magazynu międzynarodowego, wspiął się na pomnik Mickiewicza, żeby się z nim pocałować.

Pan Bóg czuwa nad pijakami: nie zleciał, nie zabił się.

Oddawaliśmy hołd masie wspaniałych artystów: Mickiewiczowi, Swinarskiemu, Treli…

D.O. ma nadzieję, że nie będzie zaczynał każdego odcinka od wspomnienia o śmierci jakiegoś wielkiego artysty.

Że nie będzie musiał złorzeczyć niebiosom, że znów zabrały kogoś, kto powiększa zasoby piękna i dobra na Ziemi, a tamten łotr jeszcze życie i roznosi zło.

Obejrzyj, Czytelniku to, sprzed 49 lat:

2.

Zmarł także Ignacy Gogolewski. Świetny aktor, ale kilka jego zachowań w roli beniaminka pezetpeeru odwróciło odeń życzliwą uwagę D.O.

3

Ukrainiec, który przeszedł 140 mil boi się o swojego psiego towarzysza (https://www.theguardian.com/…/ukrainian-WHO-walked-140…)

Igor Pedin Pedin mówi, że nie potrzebuje pomocy medycznej, upierając się lekarzom, kiedy przybył do Zaporoża, że był „szczęśliwy, bo żywy”, ale mówi, że coraz bardziej martwi się o swojego lojalnego partnera ich epickiego spaceru. Żu-żu, jego dziewięcioletniego kundelka.

Teraz w Kijowie, Żu-żu wciąż boi się świstu hamującego autobusu, przypominającego bomby w Mariupolu i śpi do późna. Jego zmysł węchu, uszkodzony przez gryzący dym płonących domów i czołgów, powoli wraca, a on sam z wyraźną satysfakcją zakopuje nos w trawie kijowskich parków.

Ale Pedin mówi, że łapy jego psa zostały poważnie pocięte podczas spaceru po rozbitym szkle, podziurawionych drogach i zardzewiałej ramie wypalonego i zepsutego mostu, który musieli pokonać podczas swojej przerażającej przygody. Żu-żu teraz kuleje, a Pedin martwi się, że jego pies z dnia na dzień staje się coraz słabszy.

Ma nadzieję, że znajdzie pomocnego weterynarza, ale z niewielkimi pieniędzmi od swoich rodziców, 87-letniego Gregorija i 84-letniej Jevdokiji, u których mieszka, Pedin przyznaje, że na razie jest to tylko nadzieja.

„Kuleje na przednią prawą łapę i nie pozwala mi zobaczyć, co jest z nią nie tak” – mówi Pedin o swoim psie. „Zawsze mnie szczypie zębami, kiedy chcę spojrzeć na tę łapę… Żu-żu nadal bardzo źle reaguje na dźwięki. Jest przerażonya gwizdem. Na przykład, gdy przejeżdża autobus i piszczą hamulce. Bardzo się tego boi, bo ten dźwięk przypomina jej gwizd bomb, które przelatywały i wybuchały w Mariupolu. Poza tym bał się odgłosów samolotów wojskowych w Mariupolu. Które latały i zrzucały bomby. Nadal boi się tych dźwięków.”

Czułość Pedina wobec swojego psa jest oczywista. Głaszcze mu uszy, zdejmuje kawałki suchej trawy. Mały piesek z kolei skomle i płacze, gdy jej właściciel jest poza zasięgiem wzroku.

Żu-żu, jeden z 12 urodzonych w 2013 roku szczeniaczków jest lojalnym towarzyszem, dającym Pedinowi nieustanną przyjemność i miłość. Jest zdeterminowany, aby otoczyć go najlepszą opieką. „Nie wyobrażam sobie życia bez niego” – mówi. „Przed ewakuacją obiecałem mu, że wywiozę go żywego z Mariupola i dotrze do miejsca docelowego. Powiedziałem mu to w naszym domu przed wyjściem: „Po prostu idź i zaśpiewaj [jak maszerujący żołnierz]”, a on podszedł do drzwi.

„Obiecałem, że będzie ze mną do końca, obiecałem”.

4.

Krowy oszalały ze szczęścia. Wszędzie dookoła morze wysokiej, zielonej, soczystej trawy, pysznej trawy, którą można jeść do woli. Już o 9 rano, pełne jak gzy, zwalają się z przesytu na pośniadaniową drzemkę, ale potem rozglądają się: i jak tu zmarnować tyle dobrobytu. Więc znów na nogi, głowa w dół, szczęki pracują, żołądki eksplodują.

Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda, trawa i drzewo
Raniutko, a my już na pośniadaniowej drzemce.

A kiedy wspomną złe, zimowe czasy, lodowate obory, suche, niesmaczne siano wydzielane przez dwunożne istoty, to się całe wzdrygają. Te starsze muuuwią młodszym: muuusisz jeść na zapas, bo to szczęście nie będzie trwać wiecznie.

Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda i trawa
Tak wygląda krowi raj

5.

À propos: w Modenie cudem uratowano pacjenta, któremu eksplodował żołądek.

W drugi dzień świąt wielkanocnych, czyli w pasquetta. Jest Pasqua – Wielkanoc i jest pasquetta – wielkanocka. Niech wieje, pada, śnieży, na pasquettę każdy szanujący się Włoch jedzie na pierwszy w roku piknik. Późna pasquetta – dobra pogoda, a dobra pogoda to dobre grillowanie.

No i pewien pan nagrillował za dużo i żeby się nie zmarnowało, nadmiar spałaszował, zapijając napojem gazowanym. A co robi Włoch, gdy się obżera zanadto? Połyka sodę. Czubek łyżeczki. Pan czuł, że się obżarł nieprzeciętnie, więc sody połknął dwie łyżeczki. Soda zmieszała się w żołądku z napojem obficie gazowanym i – w jednej chwili nastąpił wybuch.

Jak powiedziała ordynatorka oddziału chirurgii szpitala w Modenie, w literaturze specjalistycznej opisano na całym świecie 20, może 30 podobnych przypadków. Większość skończyła się śmiercią pacjentów. Żołądek po eksplozji jest nie do uratowania. Pacjent z Modeny, po operacji żyje bez żołądka, podłączony do aparatury.

Innymi słowy – mieszanie sody z napojami gazowanymi daje spektakularne efekty, co można obejrzeć na goliardycznych filmikach z internetu. Mieszanie sody z napojami gazowanymi napojami w żołądku – może skończyć się fatalnie. (https://corrieredibologna.corriere.it/…/modena-stomaco…)

6.

Iran, rozprawa z intelektualistami przy obojętności Zachodu (https://iranwire.com/…/103812-new-wave-of-arrests-of…)

Gdy europejska opinia publiczna jest całkowicie pochłonięta rosyjską agresją na Ukrainę i konsekwencjami wzrostu cen paliw, irański wymiar sprawiedliwości zapowiedział, że do 21 maja przystąpi do egzekucji naukowca Ahmada Rezy Djalaliego i przystąpi do serii aresztowań. W nocy 9 maja Firuzeh Chosrowani i jej koleżanka Mina Keszawarz zostały zabrane ze swoich domów w Teheranie. Następnego dnia agenci weszli do domu kolejnej artystki, pochodzenia kurdyjskiego. Nie znamy jej nazwiska: rodzina woli zachować ciszę, ponieważ naciski ze strony mediów mogą utrudnić jej uwolnienie. Bardzo często władze Republiki Islamskiej doradzały rodzinom aresztowanych milczenie, by wiadomości nie wyciekły za granicę. Ale naprawdę milczenie krewnych nigdy nie służyło skróceniu zatrzymań.

Scenariusz jest zawsze taki sam. Irańscy intelektualiści są przyzwyczajeni do pewnego marginesu manewru. Niektóre krytyki reżimu zawsze były dozwolone. Dziennikarze, pisarze, reżyserzy są przyzwyczajeni do noszenia zasłony, obowiązkowej w kraju i zdejmowania jej za granicą. Zawsze tak się zachowywali i prawie zawsze kończyło się dobrze.

I nagle czerwona linia przesuwa się bez ostrzeżenia. Zauważają to, kiedy jest za późno. W nocy do domu włamują się tajne służby. Przeszukują mieszkanie, zabierają komputery, telefony komórkowe, dowody osobiste i paszporty. Zawiązują ci oczy i zabierają cię. Cel nieznany, choć oczywiste jest, że aresztowanie jest motywowane politycznie: miałeś stosunki z obcym krajem, prezentowałeś swoje książki i filmy. Możesz zostać oskarżony o szpiegostwo. Więc na pewno trafisz do niesławnego więzienia Evin w północnym Teheranie. Inaczej nieco jest z kobietami, ale dla mężczyzn jest zawsze ten sam scenariusz.

Kilka dni temu tak się stało z Firouzeh Chosrowani, która często pisała do włoskich gazet. Jej rodzina otrzymała telefon z informacją, że trafi do sekcji 209 więzienia Evin przeznaczonego dla więźniów politycznych. Absolwentka Akademii Brera w Mediolanie, magister dziennikarstwa w Teheranie, doskonale mówi po włosku. Jest jej piękny film krótkometrażowy Rough Cut na manekinach z amputowanymi piersiami w Iranie, metafora reżimu mającego obsesję na punkcie kobiecego ciała. Jest też jej film fabularny Radiografia rodziny, który w 2020 roku zdobył nagrodę dla najlepszego filmu na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Amsterdamie i który Firouzeh przywiozła do Włoch w marcu ubiegłego roku. Intymna, przejmująca opowieść, w której bohaterka daje widzowi wgląd we własny świat: jej świecki ojciec, student w Genewie; praktykująca muzułmańska matka, która wraz z rewolucją 1979 r. znalazła swoją rolę i stała się fundamentalistką. W środku mała Firouzeh.

W tych dniach aresztowano również Minę Keszawarz, Parisę Anwari i Rejhaneh Tarawati. Urodzona w 1984 roku Mina zrealizowała sześć filmów dokumentalnych, a w 2019 roku jedna z jej prac została pokazana na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie.

Według strony internetowej IranWire, wszystkie aresztowania zostały dokonane na podstawie nakazów sądu im. Szahida Moghaddasa w osławionym więzieniu teherańskim Evin.

Reżim znalazł sposób na zastraszenie intelektualistów, gdy zwykli ludzie coraz częściej protestują przeciwko wysokim kosztom życia, także dlatego, że za prezydentury Donalda Trumpa rial stracił 80 procent swojej wartości. Żywność staje się coraz droższa, ponieważ Iran sprowadza zboże z Ukrainy i Rosji, a przez wojnę wszystko jest trudniejsze. Może te kobiety to tylko pionki, karty przetargowe. Sposób na wywieranie presji na Europę, która zna ich dzieła i je ceni.

(https://www.corriere.it/…/iran-giro-vite-intellettuali…)

7.

12 maja kilkudziesięciu chłopców z Instytutu Shehu Shagari w Sokoto w Nigerii ukamienowało dziewczynę, Deborah Samuel, a następnie spaliło jej ciało po przeczytaniu komentarza na WhatsApp uznanego za obraźliwy wobec proroka Mahometa. Policja aresztowała dwóch chłopców winnych zbrodni. Obywatele wyszli na ulice, by zademonstrować swoją dezaprobatę. Dla aresztowania zabójców, nie dla zabójstwa.

Rzecznik policji w Sokoto, Sanusi Abubakar, powiedział, że uczniowie szkoły, rozwścieczeni, siłą wyciągnęli młodą kobietę z pokoju, w którym została ukryta przed nimi przez władze oświatowe”. Film udostępniony w mediach społecznościowych pokazuje martwą uczennicę leżącą twarzą do dołu wśród dziesiątek kamieni rzucanych przez jej oprawców. Na nagraniu widać również, jak wiele osób bije ofiarę, wykrzykując obelgi, a następnie układa zużyte opony na jej ciele i podpala je z okrzykiem „Allahu Akbar”. Policja poinformowała, że wszyscy podejrzani zidentyfikowani na tym nagraniu zostaną aresztowani, a lokalne władze nakazały natychmiastowe zamknięcie szkoły, aby ustalić „dawne i bezpośrednie przyczyny” tej afery.

W odpowiedzi, młodzi muzułmanie wyszli na ulice w Sokoto w sobotę rano, domagając się uwolnienia dwóch zatrzymanych. Część demonstrantów udała się do pałacu Muhammada Saada Abubakara, sułtana Sokoto i najwyższego imama w Nigerii, który potępił zabójstwo i zażądał postawienia sprawców przed wymiarem sprawiedliwości.

Prezydent Nigerii Muhammadu Buhari (pierwszy muzułmanin na tym stanowisku) „zdecydowanie potępił” zabójstwo Deborah Samuel, stwierdzając, że „nikt nie ma prawa wymierzać sobie sprawiedliwości”.

Nigeria, kraj zamieszkany przez 215 milionów ludzi, jest podzielona między muzułmańską Północ i chrześcijańskie Południe. Bluźnierstwo, zwłaszcza przeciwko prorokowi, jest karane śmiercią na mocy prawa szariatu – zbioru przykazań zaczerpniętych z Koranu, świętej księgi muzułmanów, oraz z życiorysów proroka Mahometa, które stanowią kodeks postępowania.

8.

Komentarz wychodzącej w Hongkongu South China Morning Post. Niegdyś D.O. kazał swoim studentom czytać ją regularnie i wyszukiwać innej perspektywy na sprawy globalne, dziś byłby odradzał, To kiedyś była wiodąca gazeta azjatycka, dziś, po brutalnej okupacji pekińskiego reżimu, kolejny komunistyczny szmatławiec.

Tytuł: „Bez watykańskich łez za kardynała Josepha Zena”.

Tekst mrożący krew:

„Można bezpiecznie założyć, że Watykan nie wyleje zbyt wielu łez za kardynała Josepha Zen Ze-kiuna. Emerytowany biskup i były szef diecezji Hongkongu został w zeszłym tygodniu aresztowany, a następnie zwolniony za kaucją za rzekomą zmowę z siłami zagranicznymi w ramach prawa bezpieczeństwa narodowego.

Jak można było przewidzieć, aresztowanie Zen wywołało oburzenie w krajach zachodnich, ale odpowiedź Watykanu była wyciszona.

‘Najbardziej konkretną nadzieją jest to, że inicjatywy takie jak ta nie skomplikują już złożonej i niełatwej ścieżki dialogu’ – powiedział watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin”.

D.O. skomentuje to tak: polityka zagościła na najwyższych watykańskich szczeblach, zaś zasady, przyzwoitość, poszły się bujać.

Najpierw w sprawie Ukrainy, teraz Hongkongu.

Teraz może Przyjaciele zrozumieją, że D.O. nie żartował, że wolałby pracować za Breżniewa na Kremlu, niż w Watykanie. Na Kremlu więcej przyzwoitości.

9.

Wybory w Nadrenii-Północnej Westfalii. Policzek dla kanclerza Scholza: SPD 9 punktów poniżej CDU, triumf Zielonych.

Pierwsze od dawna wybory w potwornie dotkniętym przez los, pięknym i przyjaznym Libanie. Nie ma jeszcze wyników, ale nadzieja na zmianę na lepsze nie jest uzasadniona.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „CDU 35,9 Prozent SPD 26,6 Prozent Grüne 18,1 Prozent FDP 5.7 Prozent AfD 5:5 Prozent Linke 2,1 Prozent Sonstige 6,1 Quelle: Infratest dimap”
Wyniki wyborów w Nadrenii – Północnej Westfalii poważnym ciosem w kanclerza Scholza. Chwilowe zauroczenia szybko mijają.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.