Aneta Wybieralska: Etos parobka7 min czytania

()

31.05.2022

Fajny film wczoraj widziałam…

A raczej już dawno.

Ławeczka w Jeruzalu. Ważny mebel w serialu Ranczo. Autor:
Profsowa
. Pliki w Wikimedia Commons.

Wiem, źle czynię (oglądając pislamską telekurwizję). Jednakowoż nie mogę oprzeć się, już od dawna uznawanemu za kultowy serialowi „Ranczo”. Kto z Państwa nie oglądał ani jednego odcinka, nie uśmiechnął się uczestnicząc w dialogach bywalców unijnej ławeczki raczących się winkiem typu mamrot lub wyborczym piwkiem o uroczej nazwie Kozioł–Mocny, niech pierwszy rzuci kamieniem. We mnie, fankę tegoż.

Słów kilka o tej produkcji. Większość informacji zaczerpnęłam z Wikipedii.

Losy bohaterów to typowy obraz zmieniającej się potransformacyjnej rzeczywistości społeczno politycznej i gospodarczej na polskowolskiej wsi. Ewolucja kulturowa trafia pod strzechy po to, by zmienić czyjąś perspektywę. Na przykład z zaściankowej na liberalno europejską. Z peerelowskiej na quasi demokratyczną. A wszystko to dzieje się za sprawą Amerykanki polskiego pochodzenia (Ilona Ostrowska), która przywiozła na wsiowe pogranicze z Białorusią, (no, niech będzie, że zadupie i obecna przeddrucie ortodoksyjnego chrześcijaństwa), nie tylko „twarde” pieniądze, ale przede wszystkim kulturę. Inność. Świat. Oraz, co istotne, wznieciła ciepły płomyk na kaganku oświaty. Albo zaniosła tamże taki nowomodny krużganek oświaty, co prawdopodobne, zważywszy na rozwój niektórych wątków filmowych.

„Ranczo” powstało w latach 2006 – 2016. Dodam uprzejmie, że za starego porządku. Serial miał premierę 5 marca 2006 r. na antenie TVP1. Do roku 2016 powstało 10 sezonów (130 odcinków, każdy po 45 minut).

Reżyseria: Wojciech Adamczyk („Dziewczyny ze Lwowa”, „Tata, a Marcin powiedział…”, „Ekspedycja” i in. w tym Teatr Telewizji). Scenariusz: Jerzy Niemczyk i Robert Brutter (właściwie Andrzej Grembowicz). Autorem zdjęć do „Rancza” jest Włodzimierz Głodek.

W 2007 roku powstał kinowy film „Ranczo Wilkowyje”. Zrobiony przez tych samych twórców (reżysera, scenarzystów, aktorów itp.), wykorzystujący pewne wątki serialu.

Część zdjęć do „Rancza” kręcono we wsi Jeruzal w pow. mińskim (woj. mazowieckie), która dzięki serialowi stała się atrakcyjna dla turystów. Dodatkowy bonus, tym razem iście komercyjny. Tu stoi kościół księdza Kozioła (Cezary Żak), plebania, na której rządzi Michałowa (Marta Lipińska) oraz sklep Więcławskiej (Dorota Chotecka) ze słynną przed nim ławeczką ozdobioną dwunastoma unijnymi gwiazdkami.

Odcinek 115 serialu, emitowany 24 maja 2015 roku (w dniu wyborów prezydenckich) zawierał wątki związane z wyborami nowego wójta Wilkowyj (serialowa gmina wiejska), w których sekretarz tej gminy Fabian Duda (Piotr Ligienza), konkurował z Więcławską. Kampania wyborcza godna niejednego politycznego celebryty. W jednej ze scen pojawił się baner z napisem „Głosuj na Dudę!”, co stało się powodem autentycznych skarg do Państwowej Komisji Wyborczej, dotyczących złamania ciszy wyborczej. Skądinąd ten serialowy wątek był genialny.

Na uwagę zasługuje postać kreowana przez Artura Barcisia (Czerepach), Cezarego Żaka (wójt i ksiądz), Wiolę Arlak (wójtowa) i, oczywiście, Ilonę Ostrowską (Lucy) oraz Pawła Królikowskiego (Kusy). Świetnych ról aktorskich jest tam więcej

Dlaczego nawiązuję do „Rancza”?

Przede wszystkim z żalu wielkiego, że w mojej (i innych) księgarni pustki. Ludzie przestali kupować książki, czytać, dyskutować o literaturze. Chodzę ci ja do tej mojej odnowionej wrocławskiej księgarni w jednym DH, rozmawiam z paniami księgarkami i … niemal płaczę. Postoję, poprzechadzam się między półkami po brzegi napchanymi nowościami, wznowieniami, albumami i książkami przecenionymi promocyjnie. Czytam, oglądam, fotografuję książkowe blurby.

Współczuję księgarzom zmuszanym do zamykania interesu. Współczuję piszącym, których powieści zalegają na półkach. Ledwie przędącym wydawcom.

Nigdy nie przypuszczałam, że w moich rozmyślaniach o polskim czytelnictwie, dokładniej o jego marnym stanie, o naszej edukacyjnej beznadziei i zdemolowanej kulturze pojawi się … Gombrowicz. Witold. Zmarły w 1969 roku polski pisarz i dramaturg. A to, niczym grom z jasnego nieba, trafił mnie niewiele znaczący epizodzik z „Rancza” właśnie.

Jak?

Na kultowej ławeczce pod sklepem zasiadł gościnnie miejscowy intelektualista – nauczyciel, dziennikarz i późniejszy literat. (Jacek Kawalec). Ławeczkowicze poczęstowali go swoim winem marki wino.

Potem leciało tak:

– Mamrot mózg zajął mu. Normalnie nieczynny zrobił się. Tak to jest, jak kto wprawy nie ma. – (Hadziuk / Bogdan Kalus)

Głowa jego osłabiona jest. Od czytania książek polonistycznych. – (Japycz / Franciszek Pieczka)

No. Ja, to wystarczy, że czasem byle instrukcję przeczytam, i od razu mnie głowa boli. – (Pietrek / Piotr Pregowski)

Parobek … – (Profesor – literat)

Do mnie tak? Że niby ja??? – (Pietrek)

(Parobek)… zabił sztukę. Gombrowicz trafnie przewidział w Ferdydurke, zwłaszcza w Operetce, całkowite odwrócenie dominanty estetycznej w kulturze światowej…

– […] Nie słyszysz, że bredzi od rzeczy? – (Hadziuk do Pietrka)

Gwałtowny wzrost znaczenia politycznego i ekonomicznego niższych warstw spowodował rozwój form przekazu, z definicji plebejskich, takich jak radio, zwłaszcza telewizja. Co spowodowało całkowitą dominację etosu parobka w kulturze i zepchnęło sztukę na margines. A ostatecznym przypieczętowaniem tego stanu rzeczy było wynalezienie Internetu, który zatarł granice między twórcą a odbiorcą, wytwarzając fałszywe z gruntu przekonanie, że twórca może być każdy… albo nikt? – (Profesor –literat).

Może przypomnę pokrótce, o co chodzi w tym „Ferdydurke”. W kultowym utworze literackim, łamiącym kanon powieści, zbioru nowel lub opowiadań.

Cytuję za serwisem Kulturalna Polska:

Trzydziestoletni pisarz Józio, mimo swojego wieku, ciągle czuje się „niewypierzonym chłystkiem”. Józio zmaga się z systemem. Nie może myśleć, musi powtarzać formułki. Schematy i bezmyślność pokazuje profesor Bladaczka. Na lekcji polskiego każe bez celu powtarzać słowa: „Słowacki wielkim poetą był”. Łacina wygląda podobnie. Klasie zaczęła grozić „powszechna niemożność”. Uczniowie dzielą się na „chłopaków” i „chłopięta”. „Chłopięta” podporządkowują się szkole. Ich przywódcą jest Pylaszczkiewicz (Syfon).

„Chłopaki” buntują się pod wodzą Miętalskiego (Miętusa). Pojedynek na miny kończy się uświadamianiem („gwałtem przez uszy”) Syfona przez Miętusa.

Pojawia się dygresja. Pisarz mówi o tworzeniu dzieła i jego odbiorze. Rozważa problem formy, czy my ją stwarzamy, czy ona stwarza nas. Rozpoczyna się opowiadanie Filidor dzieckiem podszyty. Opowieść kończy się opinią, iż wszystko podszyte jest dzieckiem.  Druga dygresja. Autor mówi o złej formie i cierpieniach twórcy. Wspomina o oczekiwaniach wobec literatury. Okazuje się, że nie ma ucieczki od formy, „jak tylko w inną gębę”.

I tak kończy się powieść: „Koniec i bomba. A kto czytał, ten trąba!”

Dokładnie tak się stało w Wolsce. Parobek zabił sztukę…

Parobek kształtuje wszystkie dziedziny życia. Zarabia więcej niż „wykształciuch”. Więcej niż nauczyciel, intelektualista, twórca sztuki. Jeździ lepszymi samochodami, fotografuje się pod bardziej egzotyczną palmą, pije najdroższe markowe alkohole doprawiane popartowymi oranżadami. Parobek ma posłuch. Im głośniej krzyczy, tym posłuch jest większy. Kupuje sobie władzę za dwa mamroty i obietnicę eldorado. Rządzi ludźmi, zdobywa laury, zaszczyty, stanowiska rządowe i samorządowe. Dyktuje warunki. Nie czyta książek, gazet, tekstów pięćset plus (znaków). Ból egzystencjalny sprawia mu napisanie krótkiego ogłoszenia parafialnego. Nie pobiera nauk, na swoje podobieństwo demoluje każdą z dziedzin życia publicznego. Korzysta z nowoczesnych technologii, bo to one „myślą” za niego. Reaguje nie na słowo pisane, tylko na kolorowe obrazki. Największy ból głowy przychodzi, gdy przyjdzie mu pomyśleć i podjąć proces zwany analizą. Czyli zanika u niego ludzka funkcja myślenia.

No ale właściwie, po co ma to robić? Myśleć, zadawać sobie ból? Przecież w tej rzeczywistości inny były parobek, teraz KTOŚ (VIP, celebryta, prezes, minister, etc., etc.) ma się całkiem dobrze i myśli za niego.

Na co mi więc to myślenie, zmaganie się z systemem, tworzenie literatury, uwielbienie sztuki wizualnej oraz czytanie książek? Na nic. Parobek rządzi. I już.

A ja oglądam „Ranczo”.

Aneta Wybieralska

Aneta Wybieralska

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.