Jacek Pałasiński: Drugi obieg (324)14 min czytania

()

13.06.2022

1.

No to, P.T. Czytelnicy, widzieliście wyniki.

Sondaż Ipsos/Sopra Steria dla France Télévisions, Radio France, France24/RFI/MCD i LCP Assemblée Nationale, nie głosowało 52,8 %.

Co one oznaczają?

Chwilowo niewiele.

Przy frekwencji wyborczej poniżej 50%, niemal we wszystkich okręgach wyborczych będzie potrzebna druga tura. W drugiej turze zmierzą się dwoje kandydatów, którzy uzyskali najlepsze wyniki w turze pierwszej. No i tam będzie się głosować na nazwiska, a nie tylko na partie, które za nimi stoją. Dziś nie sposób powiedzieć choćby z minimalną pewnością, jaki będzie przepływ głosów, oddanych w pierwszej turze na kandydatów przegranych. A to oznacza, że za tydzień wszystko, zupełnie wszystko, może się zmienić i większość w Zgromadzeniu Narodowym może mieć zarówno Macron, jak i Melenchon.

2.

Wg. sondażu Selon Ipsos/Sopra Steria dla mediów publicznych: France Télévisions, Radio France, France24/RFI/MCD i LCP, „Ensemble” Emmanuela Macrona i „NUPES” Jean-Luca Melenchona uzyskały identyczny wynik: 25,2% głosów. Na trzecim miejscu Rassemblement National faszystowskiej agentki Putina i przyjaciółeczki Liliputa Felernego i Kłamcy Krzywomordego Marine Le Pen – 18,9% a Republikanie z koalicji LR/UDI/DVD – 13,7%. Poranne wuniki oficjalne niewiele tu zmieniły.

Uzasadnione będzie pytanie: A cóż to u diabła jest „NUPES” i cóż to jest u diabła „Ensamble”; nigdy nie słyszeliśmy o takich partiach we Francji?

Elabe dla BFMTV, SFR, RMC i L’Express

Już D.O. spieszy z odpowiedzią: NUPES – Nouvelle Union Populaire écologique et Sociale – „Nowa Unia Ludowa Ekologiczna i Społeczna” – to koalicja lewicowych oszołomów, jaką zdołał zgromadzić wokół siebie największy populistyczny i nieodpowiedzialny oszołom z nich wszystkich: Jean-Luc Melenchon. Zaś „Ensamble” to zasadniczo trzecia nazwa partii Emmanuela Macrona, który założył La Republique en Marche, którą przemianował na „Renesans”, ale dla celów wyborczych, chcąc stworzyć wrażenie, że jest to koalicja umiarkowanych nazwał ją „Ensamble”, czyli „Razem”, z czego może się ucieszyć polski odpowiednik Melenchona, pan Zandberg.

D.O. przygląda się ze sporym niesmakiem tym wszystkim woltom, nie wnoszących niczego nowego do substancji politycznej Francji i stara się o tym nie pisać.

3.

Z powodu dość skomplikowanego, ale jednak precyzyjnego systemu wyborczego we Francji, projekcje po pierwszej turze sugerują, że w przyszłym parlamencie Macron może nawet zachować większość absolutną (289 miejsc), a to z powodu premii dla większości. Ale po drugiej turze może się okazać, że „Ensamble” będzie miała liczbę deputowanych połowę mniejszą niż „NUPES”.

Innymi słowy jeszcze tydzień bezsennych nocy dla Francji i dla Europy.

Poranne wyniki oficjalne

Gdyby P.T. Czytelnicy pytali, co o tych ugrupowaniach myśli D.O., to odpowiedź brzmi: D.O. długo żyje i długo pisze i dlatego do partii politycznych ma, delikatnie mówiąc, pewien dystans. Ale wsłuchując się w tony kampanii wyborczej i deklaracji liderów głównych partii po pierwszej turze, to wyłącznie Élisabeth Borne, premierka Francji i p.o. liderki „Ensamble” wygłosiła przemówienie rozsądne i odpowiedzialne. Le Pen i Melenchon kłamali, używali dużych ilości ostrej przyprawy do potraw, odwoływali się do najniższych instynktów ludzi niemądrych i niewykształconych (to jest ich zagłębie wyborcze, podobnie, jak szajkowe).

4.

D.O. pozwoli sobie w tym miejscu powtórzyć encyklopedyczną populizmu:

Populizm (z łac. populus »lud«) – zjawisko polityczne polegające na odwoływaniu się w swoich postulatach i retoryce do idei i woli »ludu«, często stawianego w kontrze do »elit«. Populizm jest definiowany jako ideologia, w której „lud” postrzegany jako siła moralnie wyższa, przeciwstawiany jest „elitom”, postrzeganym jako skorumpowane i reprezentujące partykularne interesy. Populiści zazwyczaj przedstawiają „elity” jako zamknięty establishment polityczny, gospodarczy, kulturalny i medialny. Oskarżają elity o stawianie interesów własnych lub interesów innych grup (takich jak obce kraje lub imigranci) ponad interesy „zwykłych ludzi”. Jako elementy dyskursu populistycznego wymienia się prymat woli ludu, antyelitaryzm, antypluralizm i antyintelektualizm. Działając w liberalnych demokracjach, populiści w szeregu przypadków dążą do przeformułowania funkcjonujących w nich modelów politycznych i społecznych, m.in. poprzez ograniczenie roli niezależnych instytucji, takich jak media i sądownictwo, które umożliwiają ochronę praw mniejszości.

Znacie to skądś?

5.

Problem, zdaniem D.O., polega na tym, że populizm jest nierozerwalnie związany z demokracją. To demokracja wymyśliła, że głos nieodpowiedzialnego kretyna jest tyle samo wart, co głos mędrca, odpowiedzialnego, przedkładającego interes wspólnoty nad własny.

Już Platon udowadniał, że demokracja jest najgorszym z ustrojów, ponieważ pozwala, by głupia większość rządziła mądrą mniejszością.

Jądro demokracji to większość. Zdobycie większości daje prawo do uciskania mniejszości. Większość prawie zawsze jest głupsza od mniejszości. A więc w demokracji chodzi o zdobycie głosów głupców, bo to oni dają większość.

Ostatnie dwa stulecia oswoiły nas z oświeceniową myślą, że upowszechnienie nauczania doprowadzi do awansu intelektualnego „szerokich mas”. A te, kiedy będą wykształcone, będą w stanie ocenić, co długoterminowo będzie dla nich korzystniejsze i odrzucą syreni śpiew populistów.

Ostatnie lata iluzję tę rozwiewają w sposób tyleż piorunujący, co przykry.

6.

Żeby nie brnąć w ten filozoficzny prymitywizm, podliczmy słupki. Gdyby te projekcje IPSOS potwierdziły się z grubsza w drugiej turze, to „Ensamble” Macrona prawdopodobnie nie dostałoby większości absolutnej, jak w dotychczasowym Zgromadzeniu. Ale mógłby ją pozyskać, wchodząc w koalicję z Republikanami, dającymi oznaki odrodzenia: prawie 14% głosów to sukces w porównaniu z niedawnymi projekcjami dającymi im poniżej 10%. Ale jeśli Republikanie kogoś w duszy nienawidzą, to Macrona i jego ludzi, którzy odebrali im prawie cały elektorat, odebrali zabawki, które pozwalały im, wśród niezliczonych afer, przez całe dekady rządzić Francją. Więc nie będzie to koalicja łatwa, ale obie partie są „na musiku”, więc z grymasów, przynajmniej w pierwszym okresie, mogą zrezygnować. I to jest wariant optymistyczny.

Ale, jako się rzekło, to rysowanie patykiem na wodzie, bo w drogiej turze układ sił może się radykalnie zmienić.

Tm bardziej, że drugi, wielki sondaż z wczorajszego wieczoru, Elable dla mediów prywatnych: BFMTV, SFR, RMC i L’Express, daje odmienne wyniki niż ten dla mediów publicznych: według niego, w pierwszej turze zwyciężyło NUPES Jean-Luca Melenchona z 26,2%, na drugim miejscu jest „Ensamble” – 25,8%, a Rassemblement National ma aż 19,1%, a Republikanie zaledwie 11,1%. No i jeśli ten sondaż zbliży się bardziej do oficjalnych wyników, spodziewanych dzisiaj, to bezsenne noce Macrona staną się jeszcze bardziej bezsenne.

A chwilowo nie sposób jeszcze powiedzieć, którzy ze znanych polityków przeszli w pierwszej turze, choć Le Pen dostała bodaj 64% głosów w swoim okręgu, a Zemmour 54% w Saint-Tropez. A to dlatego, że ordynacja wyborcza stanowi, że nie wystarczy zdobyć ponad 50% w pierwszej turze, trzeba jeszcze, żeby te głosy reprezentowały co najmniej 25% uprawnionych do głosowania. Palców nie starczy, żeby to na szybko wyliczyć. Czekajmy na wyniki oficjalne.

7.

W każdym razie, gdyby się P.T. Czytelnicy wybierali na Lazurowe Wybrzeże, powinni wiedzieć, że jest to matecznik skrajnej prawicy. Sami naziole i naziolki. Dość powiedzieć, że Louis de Funes w grobie się przewraca, słysząc, że w Saint-Tropez wygrał ten faszystowski poyeb Éric Zemmour. W innych pięknych miasteczkach jest niewiele lepiej, ale o tym dokładniej, bo z pierwszej ręki, z pewnością Czytelnikom opowie Piotr Moszyński na swoim fb-owym profilu.

Bon. Ça suffit.

8.

Jeśli chodzi o wybory municypalne we Włoszech, to lokale wyborcze zamknięto o 23 i wtedy podano pierwsze projekcje w kilku większych miastach. Co nas mało interesuje.

Prawica (uprzejmie, ale niesłusznie nazywana tu „centroprawicą”) górą w niedzielnych wyborach municypalnych we Włoszech. Putin triumfuje, Liliput i Krzywomordy pewnie też, bo to przyjaciele, ideologiczni bracia.
Referendum bez quorum głosowało zaledwie 25% uprawnionych.

Jeśli chodzi o pierwsze sumowanie wyników, to wygląda na to, że włoskie miasta dostały się w większości w ręce przyjaciół Putina, czyli prawicy Salviniego, Meloni i Berlusconiego.

Czyli stało się to, czego obawiały się Stany Zjednoczone (patrz wczorajszy D.O.)

Na Kremlu naprawdę zaczyna brakować szampana!

9.

Ale „łamiącą wiadomością” ich dotyczącą jest to, że w Palermo na Sycylii nie przyszło na swoje miejsca pracy 174 przewodniczących komisji wyborczych. Nie, nie spadła żadna bomba, nie było trzęsienia ziemi, nagłej zarazy ani innych plag egipskich.

Co zatem się stało? W tygodniu poprzedzającym wybory służby aresztowały dwóch kandydatów prawicy z koalicji Salvini-Meloni-Berlusconi, którzy oferowali mafii złote góry w zamian za poparcie wyborów: „ja rządzę – wy rządzicie” – zapewniali bossów.

Kretyni. Bossowie byli na podsłuchach i konwersacje te zarejestrowano.

Może zresztą to nie ich wina. Służby rejestrują wszystko, ale ujawniają mały procent. Kandydaci mogli mieć od państwa zapewnienia, że są pod szklanym kloszem polityczno-mafijnym, a okazało się, że nie są. Ktoś zdradził i uznał, że lepiej będzie, jak wygra ktoś inny, niż to było uzgodnione…

10.

Z dobrych wiadomości: Ukraina nie przegrała jeszcze wojny, choć jej szanse na zwycięstwo z każdym mniej robią się coraz cieńsze. Jeśli nic się nie zmieni. Co się ma zmienić? Postawa zachodu i dostawa z Zachodu.

Zła wiadomość jest taka, że na ewentualnej przegranej Ukrainy, kolejnym krajem, który ucierpi najbardziej będzie Polska.

Rosja „proporcjonalnie” odpowie na wzmacnianie wschodniej flanki NATO w Polsce. Gdyby ktoś był ciekaw i miał cierpliwość to może poszukać komentarza D.O. po warszawskim szczycie NATO w 2016 r. Bo D.O. tam wykrakał.

Oto bowiem Oleg Tiapkin, szef departamentu MSZ odpowiedzialnego za stosunki Rosji z Europą poinformował agencję Interfax, że reakcja Moskwy na rozbudowę sił NATO w Polsce będzie „proporcjonalna”

„Reakcja, jak zawsze, będzie proporcjonalna i odpowiednia, mająca na celu zneutralizowanie potencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej” – powiedział.

11.

Radujcie się członkowie i miłośnicy szajki! W Rosji Łada wypuściła właśnie nowy model samochodu! Kiedy już uwierzycie, że szajka to patriocie, kiedy wyprowadzicie nas z Unii Europejskiej, będziecie sobie mogli kupić w Polmozbycie na talony samochód. Łada Granta Classic Sedan będzie kosztować równowartość 47.000 złotych. Trochę trzeba będzie poczekać, niekoniecznie zapali od pierwszego kopa, ale, co tam, macie czas!

Ale bryka! Na miejscu Dacii D.O. by protestował.

12.

Rosyjscy złodzieje ukradli cały sprzęt McDonaldsa i urządzili tam własnego: Wkusno i toczka, czyli smacznie i kropka. Ciekawe, na jak długo im starczy tych urządzeń? Do pierwszej awarii, której nie uda się zreperować drutem?

I ciekawe, jak się będzie nazywać w Polsce, kiedy już szajka wyprowadzi nas z Unii Europejskiej i z NATO?

13.

Starcie w domu Trumpa: Donald odcina się od swojej córki Ivanki, bo ona nie wierzy w „kradzież wyborczą”.

To było tak: Ivanka pojawiła się zdalnie przed komisją śledczą w sprawie ataku na Kapitol z 6 stycznia 2021. Nieco wcześniej, były prokurator generalny Trumpa, określił tezy tegoż Trumpa na temat „kradzieży” jego zwycięstwa, dosadnym słowem „bullshit”. Iwankę zapytano, co sądzi o tej opinii b. prokuratora generalnego. Odpowiedziała: „ta opinia miała wpływ na moją perspektywę. Szanuję prokuratora Barra, więc akceptuję to, co mówi”.

Łubudu!

Na tę zdradę ze strony ukochanej córki, jedynej spośród jego dzieci, którą szanował, papa odpowiedział na swojej nowej platformie społecznościowej, którą nazwał – D.O. sądzi, że nie przypadkiem – „Prawda” (Truth). Charaszo. „Ivanka Trump nie brała udziału w analizowaniu rezultatów wyborczych. Wycofała się długo wcześniej i moim zdaniem chciała być tylko uprzejma w stosunku do Barra i jego stanowiska sekretarza Sprawiedliwości (który był obrzydliwy)”.

No, no… Kiedy twoja ulubiona córka dezawuuje twoje brednie na temat rzekomych oszustw wyborczych, to nie jest, jak ugryzienie komara. A Trumpidło (idol i ulubieniec geniuszy z szajki) napisało tak, żeby jakoś zareagować, podtrzymać teorię o „kradzieży” rezultatu wyborczego, nie doprowadzić do zerwania z córką.

Ale w rzeczywistości, Ivanka z mężem Jaredem, szare eminencje prezydentury papy Trumpa, kiedy tylko ten przerżnął wybory, natychmiast się od niego zdystansowali. Jared zawiadomił teścia, że Ivanka przeprowadza się razem z nim na Florydę i oboje nie odegrają żadnej roli w jego kampanii, mającej na celu odwrócenie wyników wyborczych. Sympatycy Trumpa już wtedy okrzyknęli ją zdrajczynią, ale i przeciwnicy Trumpa martwili się, że oddala się od ojca, na którego miała uspokajający wpływ. Bali się, że bez jej rad i opinii, Trump zrobi coś takiego, jak rzeczywiście zrobił organizując napad na Kapitol.

Wielu jest zdania, że Ivanka odegra jeszcze jakąś rolę w polityce amerykańskiej, może nawet będzie kandydować na stanowisko prezydenta, ale już rygorystycznie bez papcia.

Którego szanse na oglądanie świata przez kratkę rosną z każdym dniem prac Komisji ds. ataku na Kapitol.

14.

Po opuszczeniu Kijowa przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen pojechała do Izraela.

Może nie do wszystkich jeszcze dotarło, ale Izrael stał się ostatnio potentatem energetycznym, dzięki odkryciu ogromnych pokładów gazu ziemnego pod swoimi wodami terytorialnymi. Dzieli je, co prawda z podzielonym Cyprem, ale z Republiką Cypru łatwo się dogadał. Gorzej z naziolem Erdoganem, który wpadł na pomysł, że zawładnie małą wyspą grecką na Północ od Cypru, do da mu prawo do eksploatacji tych złóż, ale Unia Europejska dała do zrozumienia, że nie zawaha się iść na wojnę z Turcją, by to tego nie dopuścić. Miejmy nadzieję, że to nie tylko puste deklaracje, bo w Unii Europejskiej najbardziej wojownicze są Polska i Węgry, a także naziole, wśród których Krzywomordy czyje się „wśród przyjaciół”, czyli agenci Putina, tacy, jak Salvini, Le Pen czy Abascal.

UVDL ma przybyć do Izraela w poniedziałek, właśnie w tym celu: dyskutować z Izraelem o dostawach gazu do Unii Europejskiej: dużo, tanio, szybko.

I to jest wydarzenie historyczne: po raz pierwszy w historii dwustronnych stosunków lider Unii i przy okazji ważny polityk europejski nie ma w agendzie rozmów na temat ciężkiej doli Palestyńczyków. Ani słowa, słowusieńska.

UVDL ma za to rozmawiać o konsekwencjach rosyjskiej blokady eksportu ukraińskiego zboża i wynikającej stąd perspektywy głodu dla Bliskiego Wschodu i obszernych połaci Afryki. Bo im też ten suqinsym wytoczył wojnę na śmierć i życie. Bardziej na śmierć.

Podczas dwudniowej wizyty von der Leyen ma spotkać się z premierem Naftalym Bennettem, prezydentem Isaakiem Herzogiem i ministrem spraw zagranicznych Yairem Lapidem, odwiedzić Yad Vashem i odebrać doktorat honoris causa Uniwersytetu Ben-Guriona na Pustyni Negew.

Jacek Pałasiński

„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.