Stanisław Obirek: Papież Franciszek w Kanadzie7 min czytania

()

29.07.2022

person wearing white cap looking down under cloudy sky during daytime
Photo by Nacho Arteaga on Unsplash

Na szczęście na przeprosinach się nie skończyło.

Właściwie wyprawę do Kanady można uznać za zakończoną. Dla chętnych jeszcze raz podaję link do jej programu, w którym klikając na poszczególne wystąpienia można znaleźć link do polskiej wersji (co stwarza okazję do wyrobienia sobie własnego zdania o wypowiedziach Franciszka), obiecująco nazwanej „Kroczyć razem”. Jak to będzie w praktyce wyglądać zobaczymy w ciągu najbliższych dni.

Jak wspomniałem w zapowiedzi tej podróży według wstępnych szacunków Komisji Prawda i Pojednania ok. 150 000 uczniów przeszło przez piekło szkół rezydencjalnych, których celem była przymusowa asymilacja ludności rdzennej do dominującej kultury chrześcijańskiej. Raport nazwał ten proceder „kulturowym ludobójstwem” (cultural genocide). Jak wiadomo ten termin ukuł i wprowadził do międzynarodowego dyskursu prawniczego polski Żyd Rafał Lemkin opisując zbrodnie reżimu hitlerowskiego. W końcowym raporcie Komisji Prawda i Pojednanie opublikowanym w 2015 roku i liczącym 536 stron ten termin pojawia się aż 11 razy.

W wypowiedziach Franciszka, mimo że nawiązywał wielokrotnie do tego raportu sam termin kulturowego ludobójstwa się nie pojawił. I jest to zrozumiałe. Papież widzi poszczególne zbrodnie, nawet uznaje, że dokonali ich członkowie kierowanej przez niego instytucji, nie jest jednak zdolny zobaczyć systemowego błędu, w jaki uwikłany jest katolicyzm. Można powiedzieć, że ze względu na swoje klerykalne i hierarchikalne uwikłanie zawsze będzie chronił swoich przedstawicieli, natomiast dostrzeże krzywdę przez nich wyrządzaną tylko wtedy, gdy ofiary zdobędą się na zbiorowy krzyk, by o niej w przestrzeni publicznej przypomnieć. Tak właśnie stało się z rdzenną ludnością Kanady.

Niemniej jednak godzi się odnotować te przeprosiny, jak i zapewnienie papieża, że to tylko pierwszy krok w kierunku przepracowania zbrodni wyrządzonych pierwszym mieszkańcom Kanady przez europejskich kolonizatorów.

W poniedziałek 25 lipca w Maskwacis Franciszek mówił:

Trzeba pamiętać o tym, w jaki sposób polityka asymilacji i emancypacji, która obejmowała system szkół rezydencjalnych, była niszcząca dla mieszkańców tych ziem. Kiedy po raz pierwszy przybyli tam osadnicy europejscy, pojawiła się wielka szansa rozwoju owocnego spotkania między kulturami, tradycjami i duchowościami. Zasadniczo jednak do niego nie doszło.

To zbyt łagodne i w sumie nieprawdziwe, co powiedział papież. Bo przecież od chwili pojawienia się europejskich kolonizatorów, a zwłaszcza ich duchowych przywódców, doszło do systematycznego wyniszczenia zastanych kultury i religii.

Prośba o przebaczenie brzmi przekonująco i szczerze i warto ją uważnie przeczytać i zapamiętać, tym bardziej że zawiera zapowiedź radykalnej zmiany wobec rdzennych kultur i religii:

Dziś jestem tu, na tej ziemi, która wraz z dawną pamięcią strzeże śladów ran, które wciąż są otwarte: jestem tu, ponieważ pierwszym krokiem tej pokutnej pielgrzymki pośród was jest ponowna prośba o przebaczenie i powiedzenie wam z serca, że głęboko ubolewam: proszę o przebaczenie za to, w jaki sposób wielu chrześcijan wspierało, niestety, kolonizacyjną mentalność mocarstw, uciskających rdzenne narody. Ubolewam. Proszę o przebaczenie, w szczególności za sposób, w jaki wielu członków Kościoła i wspólnot zakonnych współpracowało, także poprzez obojętność, w tych projektach niszczenia kultury i przymusowej asymilacji, realizowanych przez ówczesne rządy, których kulminacją był system szkół rezydencjalnych.

Jednak i tutaj pojawia się dziwne rozróżnienie na „kolonizacyjną mentalność mocarstw”, którą tylko niektórzy ludzie Kościół wspierali. Tymczasem było tak, że te kolonialne mocarstwa chełpiły się tym, że były mocarstwami chrześcijańskimi i ich polityka wobec podbitych narodów była logiczną emanacją ich rozumienia chrześcijaństwa.

Nie chcę być małostkowy. Widzę dobrą wolę Franciszka i biorę za dobrą monetę to, co mówi, że „przeprosiny to nie koniec” i „stanowią one tylko pierwszy krok, punkt wyjścia”. Nie widzę też potrzeby, by odmawiać szczerości intencji Franciszka, który swoją modlitwę formułuje w takich oto słowach:

Modlę się i żywię nadzieję, że chrześcijanie i społeczeństwo tej ziemi będą wzrastać w zdolności do przyjęcia i poszanowania tożsamości i doświadczenia ludów tubylczych. Pragnę, aby znaleziono konkretne sposoby, by je poznano i doceniono, ucząc się wspólnego wędrowania. Ze swej strony będę nadal zachęcał do zaangażowania wszystkich katolików na rzecz rdzennych ludów.

Jednak z ostateczną oceną poczekam na implementację tych modlitewnych zapewnień w konkrecie działań katolików kanadyjskich, a zwłaszcza biskupów, którzy już zdążyli wydać na prawników 6,5 miliona dolarów, by nie zadośćuczynić ofiarom za doznane krzywdy.

W środę 27 lipca przemawiając do władz świeckich Franciszek był bardziej pewny siebie i już nie tylko przepraszał i nie tylko dziękował, ale i zaczął krytykować właśnie jako szef instytucji, która ze swej natury właśnie najchętniej i najczęściej krytykuje innych. To dobry sposób, by nie zatrzymywać się zbyt długo na własnych problemach.

W czwartek 28 lipca na spotkaniu z biskupami, klerem, zakonnikami i zakonnicami Franciszek ciekawe rzeczy mówił o sekularyzacji rezygnując z tradycyjnych połajanek pod adresem zeświecczonego społeczeństwa, ale wprowadził szereg rozróżnień, powołując się przy tym na kanadyjskiego filozofa Charlesa Taylora i jego klasyczną już książkę Epoka świecka (Secular Age) z 2007 roku. Za Taylorem Franciszek powiada, że „sekularyzacja jest wyzwaniem dla naszej wyobraźni duszpasterskiej, jest »okazją do przebudowy życia duchowego w nowe formy, a także do nowych sposobów życia«. Ciekawe ile z polskich duchownych w ten sposób odczytuje sekularyzację.

W tym przemówieniu do kanadyjskiego kleru pojawiła się też zachęta do otwarcia i dialogu:

Kościół będzie tym bardziej wiarygodnym świadkiem Ewangelii, im bardziej jego członkowie będą żyli komunią, tworząc szanse i przestrzenie, aby każdy, kto zbliża się do wiary znalazł wspólnotę gościnną, umiejącą słuchać, umiejącą podejmować dialog, krzewiącą dobrą jakość relacji.

Jak przystało na papieża jezuitę, nie pominął Franciszek okazji, by nie wspomnieć o najwybitniejszym bodajże jezuickie kanadyjskim Bernardzie Lonerganie. Zacytował fragment z jego eseju poświęconego przyszłości chrześcijaństwa: „Miłość, którą obdarza nas Bóg, rozlewa się miłością… Jest to miłość, która każe Dobremu Samarytaninowi zatrzymać się i zaopiekować wędrowcem napadniętym przez zbójców. Jest to miłość, która nie ma granic, która szuka królestwa Bożego… a to królestwo jest powszechne”. Też może oczywistą myśl Lonergana Franciszek rozwinął bardzo ciekawie:

Kościół jest powołany do ucieleśniania tej miłości bez granic, do budowania tego marzenia, które Bóg żywi wobec ludzkości: aby wszyscy byli braćmi. Zadajmy sobie pytanie: jak wygląda braterstwo między nami? Biskupi między sobą i z kapłanami, kapłani między sobą i z Ludem Bożym: czy jesteśmy braćmi, czy konkurentami podzielonymi na partie? A jak wyglądają nasze relacje z tymi, którzy nie są ‘z naszych’, z tymi, którzy nie wierzą, z tymi, którzy mają inne tradycje i obyczaje? Droga jest taka: promowanie relacji braterskich ze wszystkimi, z naszymi braćmi i siostrami z ludów rdzennych, z każdą siostrą i bratem, których spotykamy, ponieważ w twarzy każdego z nich odbija się obecność Boga.

Nic tylko wdrażać te myśli w codzienne życie. Gdyby tak było od początku, to nie byłoby konieczne mnożenie przeprosin.

Tak czy inaczej, te 35 milionów dolarów wydanych na tę „duszpasterską wizytę” głowy coraz wątlejszej grupy katolików w Kanadzie pewnie można było wydać na bardziej wymierne cele. Ale jeśli coś z niektórych przynajmniej słów papieża Franciszka zostanie przez katolików na świecie zapamiętanych to być może jego następny będą mieli mniej powodów do „pokutnych pielgrzymek”.

No właśnie, znowu warto postawić pytanie: co na to polski kler katolicki, a zwłaszcza jego prominentni przedstawiciele?

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. Mulier Religiosa 30.07.2022
  2. Stanisław Obirek 31.07.2022
    • Mulier Religiosa 31.07.2022
  3. jacekm 01.08.2022