13.08.2022
1.
Salman Rushdie jest w stanie ciężkim po ataku nożownika podczas spotkania autorskiego w Chautauqua Institution w Nowym Jorku.

Jak oświadczył kilka godzin temu rzecznik pisarza Andrew Wylie, Rushdie doznał poważnych obrażeń i został po operacji podłączony do respiratora: „Wiadomości nie są dobre. Salman prawdopodobnie straci jedno oko; nerwy w jego ramieniu zostały zerwane; a jego wątroba została dźgnięta i uszkodzona” – napisał w komunikacie.
Napastnikiem był 24-letniego Hadi Matar z Fairview w New Jersey, z pochodzenia Libańczyka, o którym niektóre media amerykańskie piszą, że jest miłośnikiem reżimu irańskiego.
W 1980 r., za publikację „Szatańskich wersów”, Rushdie został skazany przez Chomeiniego i irańskich czarnków na śmieć: każdy wierny muzułmanin miał obowiązek go zabić, a mordercy obiecano za to nagrodę. W 2012 r. półoficjalna irańska fundacja religijna podniosła nagrodę za Rushdiego z 2,8 mln USD do 3,3 mln $.
2.
Parę dni temu Giorgia Meloni, liderka faszystowskiej partii Fratelli d’Italia, powiedziała, że nie jest faszystką i że czas już skończyć z pustymi analogiami historycznymi. Okrzyknęła się „nowoczesną prawicą”, wyczuloną na suwerenność, obronę wartości narodowych i obronę najbiedniejszych (przed kim – nie powiedziała).
Edith Bruck, pisarka, świadek Holokaustu, która przeżyła Auschwitz, tak to skomentowała: „Nie ufam jej, Meloni używa pustych słów, tylko po to, żeby zostać premierem”. „Wyrzeczenie się faszyzmu jest taktyką mającą na celu uspokojenie rynków krajowego i zagranicznych. Obawiam się prawicy, która szerzy się w Europie, nienawiści rasowej i dyskryminacji”. Podobnego zdania jest dożywotnia senatorka i ocalała z Zagłady Liliana Segre.
D.O. w pełni podziela zdanie Edith Bruck i Liliany Segre. Faszyście i bolszewikowi (jedna swołocz) nie ufaj nigdy!
Gnojki z polskiej szajki nie słuchają bohaterek AK, bojowniczek Powstania Warszawskiego, faszystowskie gnojki włoskie pewnie też nie posłuchają ostrzeżeń niedoszłej ofiary Zagłady.
Problem w tym, że Meloni, w koalicji z Salvinim i Berlusconim, ma w sondażach 46% głosów i dzięki „premii za zwycięstwo” będzie miała 68% miejsc w Parlamencie, czyli większość konstytucyjną.
Opozycja, mimo, że uzyska niewiele głosów mniej, będzie miała w Parlamencie charakter symboliczny.
3.
Wielu Włochów nie wierzy w abiurę Giorgii Meloni. Mówią: „jeśli to prawda, to usuń z symbolu partii trójkolorowy płomień”. Ten płomień – widać go na zdjęciu Meloni poniżej – był symbolem nostalgików faszyzmu, którzy po wojnie, aż do niedawna, mieli tutaj legalnie działającą partię faszystowską, tyle, że bez faszystowskich symboli: nazywała się Movimento Sociale Italiano – Włoski Ruch Społeczny. Nie wolno było używać litora, nie wolno czarnych koszul, wymyślili „fiamma tricolore” – trójkolorowy płomień. Dla każdego Włocha jest to czytelne: to taka włoska swastyka, tylko inna, bo oryginalnej nie wolno.

Na dodatek starzy faszyści, nostalgicy Mussoliniego, ostrzegają Giorgię Meloni przed „zdradą”: żadnych nowinek, żadnego odżegnywania się od włoskiego faszyzmu – apelują. Tak, jak pan Alfredo De Santis, 75 lat, prezes Koła Obywatelskiego w podrzymskiej Latinie, który na wiecu zażądał, by Meloni, już jako premierka, przywróciła miastu oryginalną nazwą z czasów faszyzmu: Littoria.
To D.O. przypomni, to, co o Littorii – Latinie pisał nieco ponad rok temu:
Niedziela, 8 sierpnia 2021
60 km od Rzymu leży miasto, które dziś nazywa się Latina. Początkowo nazywało się „Littoria” i było sztandarowym dziełem włoskiego faszyzmu, oczkiem w głowie Mussoliniego. By je zbudować, trzeba było setkami rowów melioracyjnych osuszyć znajdujące się tam bagna. Architektura Littorii odpowiadała kodeksowi estetycznemu faszyzmu. (Paranoiczne reżimy totalitarne uwielbiają takie wielkie dzieła: Magnitogorsk, Biełmorkanał, Nowa Huta, lotnisko Baranów, przekop Mierzi Wiślanej itp.).
Muszę wytłumaczyć skąd się wzięła nazwa „Littoria”. Otóż „littorio” to było godło partii faszystowskiej: broń liktorów. Liktorzy to starożytni ochroniarze rexa, czyli króla Rzymu, jednego z tych siedmiu legendarnych. Gdy król wybierał się na przechadzkę, otaczali go liktorzy z bronią, zwaną „liktorią” oraz wiązkami rzemieni, którymi pętali osoby, wskazane przez króla. Coś, jak przechadzki króla Jarosława. Liktoria, po włosku littoria – bo wymówienie dwóch różnych spółgłosek obok siebie to dla Włochów zbyt wielka fatyga – to wiązka witek, w których umieszczona była żelazna siekiera”.
Po wojnie, w ramach odszczurzania kraju z faszyzmu, przemianowano Littorię na Latinę; jest dziś wstrętnym i antypatycznym miasteczkiem z ciągotkami reżimowymi, kwitnie tam przestępczość wszelka.
4.
A tymczasem lis jest już w ogródku i wita się z gąską. Silvio Berlusconi oznajmił w wywiadzie, że kiedy prawica wygra, to zmieni konstytucję. Różnie bliżej nieokreślone rzeczy pozmienia, ale najbardziej zmieni ustrój: z parlamentarnego na prezydencki. „To będzie oznaczać, że prezydent Sergio Mattarella będzie się musiał podać do dymisji”.

Mattarella jest człowiekiem powszechnie szanowanym, mimo ograniczonych prerogatyw prezydenckich, udaje mu się wywrzeć pozytywny wpływ na włoską politykę, bo jest obrońcą demokracji przed zakusami ekstremistów z prawa i z lewa.
„Już zmusił do dymisji Draghiego, teraz chce zmusić Mattarellę” – skomentował Carlo Calenda, europarlamentarzysta i jeden z liderów włoskiej centrolewicy. „Nie sądzę, żeby Berlusconi był w pełni władz umysłowych. Berlusconi: to nie Mattarella ma zrezygnować, ale ty, który nie możesz być wybrany. Pracujemy na tym”.

Bo w 2011 r. Berlusconi za zgodą Senatu został zeń wyrzucony, poddany procesowi o korupcję i skazany. Wyrok więzienia, ze względu na wiek, zamieniono mu na 3 lata prac społecznych. Odbył je w domu starców; ponoć przykładał się do pracy. Teraz znów zamierza kandydować do Senatu. Kwestia, czy były skazaniec za przestępstwa pospolite może kandydować, czy nie, jest niezbyt dokładnie określona. Zapowiedź Calendy może zwiastować ofensywę prawną. Ale to nie zmieni faktu, że póki żyje, Berlusconi będzie bruździł i rujnował demokrację.
Nie zawsze tak było: szedł do polityki pod hasłami liberalnymi i początkowo próbował zliberalizować włoskie prawo gospodarcze. Potem zaczął przechodzić transformację i dziś stał się jednym z filarów skrajnej prawicy.
Umiarkowana prawica we Włoszech już praktycznie nie istnieje.
W jej roli występują dziś byli działacze partii postkomunistycznej.
5.
Nb. Calenda zamierza sporo namieszać na włoskiej scenie politycznej i w tym celu próbuje wraz z b. premierem i b. liderem postkomunistów Matteo Renzim stworzyć „trzeci biegun” – czyli centrum. I tenże Calenda powiedział kilka dni temu w wywiadzie: „Niby chcę być premierem, ale moja żona mi nie ufa, kiedy zamierzam wyprać coś w pralce”.
No właśnie, panowie politycy: najpierw nauczcie się obsługiwać pralkę, a potem próbujcie ze społeczeństwem, z systemem ekonomicznym i sojuszami międzynarodowymi.
Tymczasem gacie, które suszą się czasem na przerdzewiałej barierce balkonu pewnego brzydkiego domku na Żoliborzu, zdecydowanie wyglądają na powierzchownie wyprane ręcznie.
6.
Pamiętają P.T. Czytelnicy, co D.O. pisał kilka dni temu? Berlusconi „teraz już wszystko rozumie z wojny w Ukrainie”. Zadzwonił do ambasadora rosyjskiego w Rzymie i dowiedział się, że „Ukraina chciała zaatakować Rosję”. Już chyba D.O. go wolał, kiedy robił bunga bunga. A raczej tylko bunga bo mu prostatę dawno temu wycięli. Ma za to taką specjalną pompkę…
Ale mniejsza o to.
7.
À propos przyjaciół Putina: Gerhard Schroeder pozwał niemiecki Bundestag za to, że obciął mu przywileje, przysługujące byłym kanclerzom: biuro w budynku rządowym, dwóch asystentów i ochronę. „Nie robi już nic, co byłoby związane z jego niegdysiejszym stanowiskiem kanclerza” – uzasadniał Bundestag.
Ale ten człowiek, któremu ruskie czerwońce nie mieszczą się w sejfach, zamierza naciągnąć państwo niemieckie, by nadal wydawało na jego przywileje pieniądze podatników.

Swoją drogą fajnie go Bild nazwał: „Gas-Gerd”, „gazowy Gerd” (zdrobnienie od Gerhard) (https://www.bild.de/…/er-will-seine-sonderrechte…).
8.
A teraz inna pani polityk, która zmienia swoje opinie w zależności od potrzeb: Liz Truss. Córka matematyka i sama miłośniczka matematyki ustala swoje polityczne strategie według wzorów matematycznych. I teraz zostanie premierką Wielkiej Brytanii.

Jako ministerka Spraw Zagranicznych nie wykazała się ani odwagą, ani stanowczością, ani inicjatywą. Zgodnie z instrukcjami Johnsona dawała wyraz swemu wsparciu dla Ukrainy. Ale kiedy zostanie premierką, z równania matematycznego może jej wyjść, że jednak nie, że bardziej opłaca jej się sojusz z Putinem.
Ale nie jeden D.O. ma tego rodzaju wątpliwości w sprawie pani Truss. We wczorajszym komentarzu Gaby Hinsliff, w „Guardianie” pada sugestia, że „może wyrządzić więcej szkód niż Boris Johnson”.
„Z Liz Truss łatwo się kpi, ale może wyrządzić więcej szkód niż Boris Johnson”
„Liderka torysów to wyrachowana pracoholiczka, która chętnie porzuca pozycje, które już jej nie służą”
… „Pierwszym jej wpadką była regionalna polityka płacowa, porzucona w obliczu przewidywalnego oburzenia na myśl o niższych wynagrodzeniach dla nauczycieli i pielęgniarek na północy kraju. Drugą i poważniejszą było zobowiązanie pomocy w rachunkach za paliwo poprzez obniżenie podatków, „nierozdawanie jałmużny”. Teraz twierdzi, że obie jej wypowiedzi zostały źle zrozumiane i że nie wyklucza dotacji bezpośrednich. Nawet ci, którzy sympatyzują z Truss, spodziewają się zwrotu o 180 stopni w kwestii ochrony klimatu, gdy ludzie rozważają przeniesienie swoich starych rodziców do siebie na zimę, ponieważ będzie to jedyne sposób, w jaki będzie można pozwolić sobie na ogrzewanie. „Polityka dotyczy emocji, nie jest równaniem matematycznym” – mówi były kolega Truss, który blisko z nią współpracował. „Jeśli znajdujesz się w sytuacji takiej jak my, w której ludzie są naprawdę przerażeni, całe to »owinięcie się flagą«, gadanie o tym, jak »wielka jest Wielka Brytania«, brzmi głucho”.
9.
Rywalem pani Truss do stanowiska lidera Torysów, a co za tym idzie – premiera Wielkiej Brytanii jest pan Rishi Sunak, człowiek zdecydowanie milszy sercu D.O. niż pani Truss. Wygrywa z nią kolejne debaty i choć on też gra „pod publiczkę”, to jest za nią daleko w sondażach. Zapewne dlatego, że tak ma na imię i nazwisko, jak ma i dlatego, że odcień jego skóry jest nieco ciemniejszy od średniej krajowej. Jest absolwentem Winchester College, następnie studiował filozofię, politykę i ekonomię w Lincoln College w Oksfordzie, a później uzyskał MBA na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii jako stypendysta Fulbrighta. Podczas studiów w Stanford poznał swoją przyszłą żonę Akshatę Murty, córkę Narayana Murthy’ego, indyjskiego biznesmena miliardera, który założył firmę Infosys. Sunak i Murthy są na 222. miejscu na liście najbogatszych ludzi w Wielkiej Brytanii, z łączną fortuną 730 mln funtów w 2022 r.
Jest mądry, wykształcony, nie musi dokradać, nie ma ciągotek dyktatorskich, zna się na ekonomii…
I tylko ten kolorek skóry coś Brytyjczykom nie podpada…
Przeszkadza też Johnsonowi, wciąż pełniącemu obowiązki premiera Wlk. Brytanii. Nie odpowiada na jego telefony, choć Sunak był sekretarzem generalnym ministerstwa Skarbu w jego rządzie (https://www.theguardian.com/…/boris-johnson-fails-to…).
Ale D.O., jako Polak, nie ma prawa do jakichkolwiek ocen w tej kwestii: jego rodacy lege artis odgoniliby pana Sunaka od polskiej granicy, odbierając mu uprzednio buty i telefon komórkowy. A protestującym przeciwko takiemu traktowaniu istot ludzkich wytoczyli by zastraszające procesy.
10.
W ramach starczej radykalizacji poglądów (choć i za młodu szczególnie umiarkowany nie był) D.O. zaczyna uważać wielkie korporacje za organizmy równie groźne, jak duże państwa totalitarne i groźniejsze niż małe państwa totalitarne.
Umacnia się w swoich przekonaniach, bo rozsierdziła go wiadomość o tym, że firma Johnson&Johnson postanowiła wycofać ze światowego rynku puderek do dziecięcych pupek. Uczyniła to dwa lata po tym, jak puderek wycofała z rynku amerykańskiego i kanadyjskiego. A wycofała, ponieważ w puderku znajdował się rakotwórczy azbest. Teraz, w II połowie 2022 roku, również dzieci spoza USA i Kanady nie będą zatruwane puderkiem na azbeście. (https://www.bbc.com/news/business-62514263).

W 2020 roku firma J&J ogłosiła, że przestanie sprzedawać swój talk dla niemowląt w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, ponieważ popyt spadł w wyniku tego, co koncern nazwał ‘dezinformacją’ na temat bezpieczeństwa produktu, z której to dezinformacji wzięła się lawina pozwów – podała Agencja Reutera.
Innymi słowy, wszystkiemu winni są dziennikarze, naukowcy i intelektualiści, dezinformujący i psujący szyki tym świętym menedżerom z J&J. Wszelka zbieżność retoryki J&J z retoryką nazioli i bolszewików z różnych państw totalitarnych nie wydaje się D.O. przypadkowa.
Z tymi pozwami też korporacja się uporała: w październiku wydzieliła zależną od siebie spółkę LTL Management, scedowała na nią wszystkie roszczenia związane z talkiem, a potem, natychmiast ogłosiła upadłość LTL, co wstrzymało toczące się procesy sądowe.
Cwane, nie?
Dochodzenie przeprowadzone w 2018 r. przez agencję informacyjną Reuters wykazało, że korporacja J&J od dziesięcioleci wiedziała, że azbest jest obecny w jej produktach zawierających talk. Reuters podał, że wewnętrzne akta firmy, zeznania i inne dowody wykazały, że od co najmniej od 1971 do początku XXI wieku surowy talk i gotowe proszki J&J czasami miały pozytywny wynik na obecność niewielkich ilości azbestu – wyjaśnił portal stacji BBC.
J&J będzie dalej produkowała puderek, ale już nie na bazie talku, wydobywane ze złóż występujących w pobliżu złóż azbestu, ale na bazie zmielonej drobno kukurydzy. Pewnie trzeba uważać na temperaturę, żeby się z tego popcorn nie zrobił.
11.
Zamierza wstąpić w związki małżeńskie para ludzi, którzy, oboje, zmienili płeć. „Mamy nadzieję, że poprzez publiczny coming out wyślemy pozytywne przesłanie, które zmiecie stereotypy nas dotyczące. Chcemy, by nie myślano już, że osoba w okresie przejściowym jest dewiantem czy dziwakiem, ale może być chłopakiem lub dziewczyną z sąsiedztwa”. W tych dniach Urząd Stanu Cywilnego z miasta Recanati przekazał parze nowe dokumenty tożsamości, więc już nic nie stoi na przeszkodzie, by państwo Maura Nardi i pan Emmanuele Loati wzięli ślub.

D.O. daje dużego like’a!
https://video.repubblica.it/…/coppia…/422860/423813…
12.
Ruch pojazdów na autostradzie A1 między Lodi a Casalpusterlengo został zablokowany na około 40 minut z powodu człowieka, który rzucił dużymi kamieniami w samochody, których uszkodził około dwudziestu. Trzy osoby zostały ranne, w tym deputowana Ligi Salviniego.

Wcześniej ten sam gentleman hamulcem awaryjnym zatrzymał pędzące pendolino, a kiedy wysiał oddał się rzucaniu kamieniami. Policja potraktowała go taserem, a potem odwiozła do szpitala na badania psychiatryczne.
https://milano.repubblica.it/…/lancia_sassi…/…
13.
Od kilku dni obowiązuje w UE polityka oszczędzania energii elektrycznej. W związku z tym włodarze różnych miast wyłączają oświetlanie pomników i uliczne, przeważnie o 2 – 2:30 w nocy.
Ostro protestują organizacje konsumenckie: „w ten sposób robi się niebezpiecznie na drogach, to zagrożenie dla rowerzystów i pieszych”!
Cóż, D.O. jest stary i wie z doświadczenia, że bywa i tak, że największymi konserwatystami są postępowcy., począwszy od związków zawodowych po organizacje konsumenckie.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
