Jarosław Kapsa: Jak śnięte ryby6 min czytania

()

19.08.2022

Gdy potoki pielgrzymów płynęły do mojego miasta wsiadłem na rower i popłynąłem pod prąd. Tym razem wybrałem zwiedzanie bliskich mi okolic: Górny Śląsk, zachodnia Małopolska i Jura. Wyjeżdżałem, a w zwiedzanych stronach huczało o elektrowni Jaworzno III.

.

Śledziłem sprawę z zainteresowaniem nie tylko sąsiedzkim. Prezesem Tauronu został Paweł Szczeszek, którego poznałem, gdy swą błyskotliwą karierę rozpoczynał od szczebla referenta Urzędu Miasta Częstochowy (nadawał się na urzędnika jak krowa pod siodło). Interesujący to przykład ze współczesnej „Komedii ludzkiej”: jak człowiek, którego wiedza z zakresu energetyki ogranicza się do umiejętności gaszenia lampki nocnej, może stać się prezesem jednej z największych spółek państwowych…

Szczeszek prezesem został w kwietniu 2022 r; nie da się go obwinić za kompromitującą obsuwę. Przeciwnie: występuje w roli ratownika, dymisjonując „kozły ofiarne”: dwóch „starych” wiceprezesów oraz prezesa elektrowni Jaworzno. Określenie „starych” nie jest szczególnie precyzyjne. Od 2016 r. Tauronem rządziło … sześciu prezesów; najdłużej, od listopada 2016 do lipca 2020 r., Filip Grzegorczyk. Po nim było jeszcze czterech. Posada ryzykowna, ale ból łagodzą milionowe odprawy.

W listopadzie 2020 r. oddano do użytkowania nowy blok energetyczny tzw. Jaworzno III. Miał to być wielki sukces; wybudowany za 6 mld zł, miał moc 910 MW, był największym i najnowocześniejszym blokiem energetycznym w Polsce. Budowało go konsorcjum RAFAKO i Mostostal-Warszawa.

Nowoczesność nie od razu się sprawdza, zaraz po oddaniu inwestycji produkcję wstrzymano z powodu usterek. Wznowiono po naprawie w czerwcu 2021 r. Wiosną b.r. znów zaczęły się problemy. W sierpniu zarząd Tauronu poinformował o kolejnym zatrzymaniu produkcji do 29 sierpnia. Tauron winił wykonawcę, RAFAKO zarzuciło, że przyczyną usterek jest zła jakość dostarczanego paliwa; spór ten rozstrzygnąć ma mediacja Prokuratorii Generalnej.

Problem bynajmniej niedrobny. Wydano 6 mld zł, elektrownia dzięki temu mogła dostarczać energię dla 2,5 mln gospodarstw domowych, znacząco ograniczając emisję zanieczyszczeń do środowiska.

Jaworzno miało być jaskółką dobrej zmiany. Z 18 dużych elektrowni spalających węgiel kamienny 16 pochodzi z innej epoki. Bezpieczeństwo energetyczne Polski opiera się na takich żywych trupach, jak Łaziska, gdzie ostatnia modernizacja budowanych w PRL bloków przeprowadzona była 25 lat temu; ten niszczyciel środowiska dostarcza 4,2% energii potrzebnej Polsce.

To nie tylko wymogi polityki UE, ale realny stan techniczny elektrowni węglowych wymusza konieczność wielkich zmian. Gdyby polski rząd uparł się na odrzucenie polityki klimatycznej, to chcąc zapewnić oparte na węglu bezpieczeństwo energetyczne, musiałby wydać dziesiątki miliardów złotych na likwidację starych i budowę nowych elektrowni.

Jaworzno III jest wyrazem tej desperacji.

W 2014 r. sytuacja ekonomiczna kopalń sięgnęła dna. W szczególnie trudnej sytuacji znalazła się KW „Brzeszcze”, gdzie strata na wydobyciu tony węgla sięgała 250 zł. W styczniu 2015 r. premier Ewa Kopacz zdecydowała o likwidacji kopalni, przekazując ją Spółce Restrukturyzacji Kopalń. Był to już czas wyborczy, Beata Szydło pochodziła z Brzeszcza, ratowanie kopalni było jej głównych hasłem wyborczym. Nowa premier w październiku 2015 r. odstąpiła od likwidacji, nowym właścicielem stał się koncern energetyczny Tauron.

Tauron Polska Energia S.A. jest dziedzictwem poprzedniego okresu rządów PiS (2005-2007). Dominowało przekonanie, że duży i państwowy może więcej; utworzono wielkie koncerny łączące elektrownie z sieciami dystrybucyjnymi i dostarczycielami paliwa. W przypadku Tauronu – księstwa obejmującego Małopolskę oraz Górny i Dolny Śląsk – tymi dostarczycielami paliwa miały się stać dawne kopalnie galicyjskie. W 2005 r. utworzono z nich Południowy Koncern Węglowy. Broniąc go przed likwidacją wskazywano, że podziemne zasoby są w mniejszym stopniu wyeksploatowane niż na Górnym Śląsku; węgla w zachodniej Galicji miało starczyć na 100 lat. Premier Kopacz, decydując się na likwidację KW Brzeszcze, podjęła decyzję o ratowaniu pozostałych kopalń: KW Libiąż i ZGE Jaworzno-Sobieski – przekazując je do Tauronu. Razem z podarowaną KW „Brzeszcze” Tauron zyskał zakłady wydobywające ok. 6 mln ton węgla. I problem, co z tym fantem zrobić.

Decyzja o budowie najnowocześniejszego w Polsce bloku energetycznego wiązała się z inną inwestycją, zwiększającą wydobycie węgla o dobrych parametrach jakościowych. Zdecydowano o budowie kosztem 500 mln zł w kopalni „Sobieski” szybu „Grzegorz” o głębokości 870 m. Rozpoczęto ją, gdy już rząd Morawieckiego ustalił z KE plan likwidacji górnictwa węglowego do 2035 r. Oddanie inwestycji planowano na 2023 r.; w 2021 r. była ona zaawansowana w 50%, koszt realizacji wzrósł o kilkadziesiąt milionów. Nie mogąc uzyskać pomocy z budżetu państwa, Tauron zawiesił realizację w 2021 r., po czym ponownie wznowił, określając termin zakończenia na 2027 r. Zatem, na razie się kopie… a co się wykopie, zobaczymy za pięć lat.

Nowy blok energetyczny zaprojektowano korzystając z najlepszych dostępnych technologii, a te wymagają węgla dobrej jakości. Najlepszy byłby węgiel antracytowy, ale taki najbliżej jest dostępny… w Donbasie. Nie powinno budzić naszego zdziwienia, że plany inwestycyjne oparto na wizji sprowadzania rosyjskiego węgla, tak samo planowano budowę elektrowni w Ostrołęce. Zresztą, w pobliżu Jaworzna jest końcówka „szerokiego toru” w Maczkach, do 2019 r. transportowano nim setki tysięcy ton węgla z Donbasu i, mimo deklarowanego embarga, nikt problemu nie robił.

Stało się jednak, jak się stało. Wiecie, rozumiecie: Unia, Putin, Tusk, Niemcy… Węgla, pod który zaprojektowano nowy blok energetyczny, nie ma. Może w 2027 r. się do niego dokopią, ale gwarancji nie ma. Wydano 6 mld zł, stworzono „pokazową” instalację p.t. „Polak potrafi”… I zamiast energii mamy głowy kozłów ofiarnych – prezesów z Tauronu. Może i głowa mojego znajomego poleci, ale on i bez głowy da sobie radę w dalszej, błyskotliwej karierze.

Budowa supernowoczesnego bloku Jaworzno III była prawdopodobnie natchnieniem dla premiera Morawieckiego, by obok budować fabrykę samochodów elektrycznych; oczywiście, też najnowocześniejszej w Polsce. Strach myśleć, co to się będzie w tej zachodniej Galicji działo, jak ją będą tak modernizować.

Gdy wracałem przez skałkowatą Jurę do domu, dotarły informacje o tonach śniętych ryb płynących Odrą. Wyobraziłem sobie, że to my, Polacy, jesteśmy takimi rybami płynącymi rzeką zatruwaną jadem nienawiści, bełkotem kłamstw, pianą pustych obietnic… Czy już jesteśmy śnięci, czy może jeszcze resztkami sił próbujemy łapać odrobinę tlenu, odrobinę prawdy i rozsądku…?

Jarosław Kapsa

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.