Alexander J. Motyl: Urodzinowy wybuch i co dalej?5 min czytania

()

11.10.2022

Z profesorem Alexandrem J. Motylem,
znanym amerykańskim politologiem z Rutgers University
rozmawia Waldemar Piasecki

Prof. A. J. Motyl
Foto: Archiwum prywatne

– Cała Ukraina świętowała w ten weekend. Powodem była eksplozja, która zniszczyła znaczną część mostu łączącego półwysep Tamański z półwyspem Krymskim. Po aneksji Krymu w 2014 roku budowa takiego połączenie stała się żywotnym wyzwaniem dla Kremla i osobiście Władimira Putina, aby zapewnić bezpośrednie połączenie półwyspu z Rosją. W 2018 roku most uroczyście i osobiście uruchamiał Putin, prowadząc pierwszy jadący przezeń pojazd, ciężarówkę Kamaz.

W 70. urodziny prezydenta Rosji nastąpił wybuch. Co Pan myśli o ataku?

– Oczywiście fakt wybuchu w powiązaniu z urodzinami Putina ma trudną do przecenienia wartość dla budowania morale Ukraińców bohatersko walczących z rosyjską agresją. Obiegające świat skojarzenie przekazu z „Happy Birthday” śpiewanym dla Kennedy’ego – propagandowo niezwykle trafne.

https://videos.dailymail.co.uk/video/backup/2022/10/08/3537439140554519384/640x360_MP4_3537439140554519384.mp4

– Czy można przesądzić czyja to robota?

– Nie można. Jestem tak samo zdezorientowany dowodami wideo, jak zapewne inni. Scenariusz z ciężarówką jest niespójny ze szkodami wyrządzonymi przez wybuch. Po prostu nie jest możliwe, aby mogła ona dostarczyć wystarczający ładunek wybuchowy zdolny do takich zniszczeń. Co najmniej kuriozalnie brzmi też narracja o tym, jak azerski mieszkaniec rosyjskiego Krasnodaru Mahir Jusubow, wjechał na most tym pojazdem pożyczonym od bratanka Samira, a ten kategorycznie twierdzi, że o niczym nie miał pojęcia:

Jest nagranie, jak ciężarówka przechodzi pobieżną kontrolę i rosyjski żołnierz pozwala jej jechać dalej. Zupełnie jakby nie był zainteresowany tym, co robi. Może po prostu dostał w łapę, żeby przymknąć oko. Następne pytanie brzmi, czy szofer wiedział, co ma na samochodzie. Jeżeli wiedział, że ma tam materiał wybuchowy, to czy odpalił go w akcie samobójczym? Może wiedział, że ma, ale nie wiedział, że jest tam także zapalnik uruchamiany drogą radiową. Wybuch nastąpił, kiedy przejeżdżał obok wagonów–cystern z paliwem na sąsiedniej nitce kolejowej mostu. To skumulowało siłę eksplozji, ale wciąż nie wydaje się, aby była wystarczająca do takiej skali destrukcji.

– Idąc tym tokiem myślenia, co mogło być przyczyną?

– Ukraina nie ma rakiet, zdolnych dotrzeć do mostu. A umieszczenie ładunku wybuchowego pod mostem byłoby niezwykle trudne w świetle zmasowanej rosyjskiej ochrony obiektu. Oczywiście Ukraina była jak najbardziej zainteresowana atakiem na most, ale wydaje się, że nie miała na to możliwości. Rosja miała możliwości, ale czy miała sam interes?

– Raczej nie ma… Chyba że założymy wersję jakiejś wewnątrz moskiewskiej zagrywki przeciwko Putinowi albo że sam zainspirował zamach dla jakichś paranoiczno-makiawelicznych celów.

– Tego oczywiście nie da się wykluczyć.

– Czy zatem jest możliwe, że wybuch to robota frakcji twardogłowych wojskowych, którzy chcą popchnąć Putina do eskalacji wojennej? Nasilenia ataków na cele cywilne i wywołania paniki oraz osłabienia ukraińskiej zdolności bojowej i woli walki.

– To całkiem możliwe i wielu ukraińskich i rosyjskich analityków popiera tę interpretację. Ale poza logiką nie mamy twardych dowodów.

– A może Putin sam sobie trochę wysadza swój ulubiony most, że rzucić się na Ukrainę z nową pasją i zamknąć gębę pacyfistom kwestionującym tę wojnę? Taka współczesna wersja prowokacji gliwickiej…

– Przy strukturze psychicznej omawianego przypadku klinicznego, wszystko wydaje się możliwe.

– Czy atak na most może być użyty do nacisku na Łukaszenkę, aby posłał na Ukrainę swoje wojsko?

– Łukaszenka najwyraźniej zgodził się dziś na jakąś wspólną rosyjsko–białoruską operację siłową. Putin z pewnością wykorzystał eksplozję mostu jako część tego nacisku na Łukaszenkę. Opierając się dotąd zaangażowaniu w wojnę, uległ w końcu presji Putina. Nie jest jasna skala tej uległości i wsparcia, jakiego będzie udzielał.

– Czego można spodziewać się teraz po Putinie? Już nakazał atakowanie Ukrainy skąd się da. Rakiety spadają na Kijów i Lwów…

– Bardzo prawdopodobna jest ofensywa wojskowa. Putin musi wykazać się pewnymi zyskami, a najbardziej prawdopodobnym miejscem byłby front doniecki i zmasowany atak mający na celu przejęcie Bachmutu. Niezależnie od tego, czy Rosjanie odniosą sukces, stracą tysiące żołnierzy i niezadowolenie w Rosji, a kłótnie w elitach będą rosły.

– Czy państwa zachodnie nie powinny wreszcie dostarczyć Ukrainie znacznie skuteczniejszych systemów obrony powietrznej przed atakami rakietowymi?

–Najwyższy czas na to. To broń defensywna par excellence. Dopóki Zachód nie dostarczy takich systemów, jego twierdzenia o trosce o życie niewinnych cywilów będą brzmiały pusto i obłudnie. W efekcie sytuacja jest więc moralnym sprawdzianem dla państw Zachodu i jego cywilizacji.

– I testem czy przypadkiem nie kierują się hasłem „Faryzeusze wszystkich krajów łączcie się?”

– Trafniej bym tego nie ujął.

– Podobno poczta ukraińska zamierza wyemitować w nakładzie siedmiomilionowym znaczek będący alegorią do sceny z filmu „Titanic”.

Niektórzy dodają nawet do niego życzenia z okazji „siedemdziesiątki” Putina. Nie lepiej by wyglądał na tym obrazku sam jubilat?

– Lepiej… Zważywszy także na finalny los tego transatlantyku.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał:

Waldemar Piasecki

Nowy Jork

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Obserwator 11.10.2022