Marek Jastrząb: Odtworzenie3 min czytania

()

07.12.2022

Tytuł felietonu jest ilustracją tego, co nas czeka. Dzisiaj, w najbliższej przyszłości; nie możemy pozwolić sobie na zmarnowanie obywatelskich sił. Okrzyki, że „mamy dosyć”, już nie wystarczą, bo uliczne protesty nie odnoszą skutku. Są lekceważone i traktowane ze wzgardą. Odniosą go dopiero wtedy, gdy przyjdzie czas na refleksję. A zwłaszcza, kiedy doczekamy się radykalnych zmian w obecnym poczynaniu władz.

Człowiek mądry nie dąży do konfrontacji, wojny, wszczynania zamieszek. Unika dyplomatycznych oszustw, nie rozsiewa kłamstw przebranych w siermiężny kostium dogmatu. Nie maskuje niechęci do ludzi skrywając się pod płaszczykiem miłości bliźniego. Więc czemu brakuje mądrości w rządzie, a naszym losem zajmują się nieodpowiedzialni mandaryni?

Krok po kroku szmacą się nam dawne czasy. Pospolitość już nawet nie skrzeczy, tylko popiskuje i kundli się razem z otaczającym światem. Parszywieje. Trzeba nam więc pójść za marzeniem i rozpocząć długoletni proces społecznej edukacji. Wszechstronnej i niezafałszowanej. Szerokiej, gdyż obejmującej wszystkie dziedziny. Niezakłamanej. Mówię tu o komicznym przedstawianiu Historii. O robieniu operetki z naszych najnowszych dziejów, o ich parodystycznych interpretacjach, w których ludzie uznani za głównych aktorów wydarzeń spychani są do roli statystów, a pionki o mikroskopijnym znaczeniu wskakują w ich buty i moszczą się na piedestałach.

Na porządku dziennym staje się utożsamianie fałszu z dowodem. Głoszenie lipnych tez i sugerowanie ich jako niezbitych argumentów jest coraz powszechniejszą normą, a w naszej karykaturze demokracji – standardem; potwierdzając jej mylne założenia (przez zachowawcze milczenie), automatycznie zgadzamy się na nią i po kapitulancku wplątujemy w mętne ględzenia, niemające nic wspólnego z logicznymi wywodami. Dajemy się zbałamucić chybionym oracjom. Toteż mimowolnie lub świadomie uczestniczymy w bezkarnym rozpowszechnianiu paplaniny.

Granica pomiędzy dobrem a złem przesuwana jest coraz bardziej. Następują więc rozmaite rewaloryzacje i etyczne podejścia do tego zagadnienia. Dlatego światłych ludzi trzeba bronić przed upupianiem przez łachudry. Lecz światłych jest coraz mniej, bo albo ich się tępi (może od tego pochodzi słowo tępota?), umniejsza i zohydza, albo do akcji wkracza biologia, zostawia pustkę i zabiera tych, którzy byli dla nas drogowskazami.

Bartoszewski, Wajda, nie tak dawno Kapuściński, Szymborska, odzierani ze znaczenia, tarmoszeni przez intelektualny motłoch, wykruszają się i zastępowani są wyskrobkami legitymującymi się brakiem rozumu.

Od rozbiorów do namacalnego dowodu wyjścia radzieckich wojsk z naszego kraju, mogliśmy twierdzić, że nie jesteśmy u siebie, lecz w dalszym ciągu znajdujemy się na ziemiach nazywanych dla hecy – polskimi; urzędy były opanowane przez zwolenników narzuconej okupacji. Podporządkowani, uzależnieni od militarnej siły obcego mocarstwa, żyliśmy w sobiepańskiej strefie jego wpływów.

Przywieziona z Moskwy ekipa rządowa zaczęła się szarogęsić na zaanektowanym terenie. Wspólnie z instytucjami sowieckimi (np. NKWD) wykonywała polecenia wujaszka Joe, jak pieszczotliwie mówiono o nim na ZACHODZIE.

Tu warto przypomnieć, że ZACHÓD, ten nasz wymarzony raj społecznej sprawiedliwości, ta ostoja demokracji, bez zmrużenia faryzeuszowskiego oka poświęcił nas za cenę własnego spokoju. Tym samym przyczynił się do tego, że w porównaniu do niepodległych państw, nasza demokracja jest wciąż na etapie narodzin.

Niedojrzała i rachityczna, kształtuje się z trudem. I choć stara się zrównać z zachodnimi, to trzeba przypomnieć, że tamte kraje nie doświadczyły tak długiego okresu utraty niepodległości; kiedy my walczyliśmy o wolność, one miały ją od dawna.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM