Marek Jastrząb: Arystokracja wątłego ducha3 min czytania

()


31.08.2024

Autorytety odchodzą w glorii niesławy. Okopy i barykady rosną. Inżynierowie dusz salwują się ucieczką. Literatura traci koronę i robi za wieśniaka. Nauka leży na peryferiach znaczenia. Polityka parszywieje, a przemowy ex cathedra – denerwują.

Dusi nas relatywna przyzwoitość, nuży komercjalizacja życia, zadziwia fascynacja poznawaniem nielaurkowej historii, męczy kwestionowanie dobrych rozwiązań i wkurza mozolna praca nad ich niszczeniem.

*

Zapanowało luzackie podejście do rzeczywistości. Nastąpił okres gaworzenia. Zaczęły się liczyć absurdalne przekonania. Wiedza i doświadczenie okazały się zbędne. Okrzyknięto je mianem nudziarstwa, moralizowania, zrzędliwości.

Bimbający stosunek do namacalnych faktów zaczął cechować dzisiejsze społeczeństwo; wykształcone w stopniu beznadziejnym i zarozumiałym, arbitralnie wypowiada się na temat spraw, o których nie ma pojęcia. Składa się z mędrców płci obojga i nie zamierza zejść ze sceny. Znaczna część tej arystokracji wątłego ducha ma pochodzenie odwieczne i dożywotnie: dawało się we znaki już przed wynalezieniem koła i pragnie nadal urządzać wnukom życie na przypiecku.

Z prądem i pod prąd

W literacki krwiobieg wchodzą pisarze niepamiętający życia na kartki. Pogoni za niczym. Walki o cokolwiek. Słowa takie jak sprawiedliwość, wolność czy niepodległość są dla nich pustymi dźwiękami, mają zbanalizowane znaczenie, dotyczą spraw odległych, abstrakcyjnych, przebrzmiałych.

Okrzepli w bojach, miast przeciwstawiać się oskarżeniom o marudzenie i sprzeciwiać się im, zaprzestali grania w ataku. Spuścili z tonu i przeszli do obrony utraconych pozycji. Moim zdaniem zbyt szybko zrezygnowali z walki i zeszli do szatni; mecz jeszcze trwa i wiele rzeczy da się odkręcić.

Metamorfozy

Obserwujemy zmiany obyczajowe. Niektóre na lepsze, jak szczerość, otwartość, poczucie godności, a często na złe, np. awanturnictwo, egoizm, narastająca znieczulica. Z tym, że złe należałoby powstrzymać. Lecz mało komu się chce być przyzwoitym, bo niewielu pamięta, co to takiego ta przyzwoitość; duża część większości woli wierzyć w bezkarność i trzymać się podpiłowanej gałęzi. Dość rozejrzeć się dookoła, by zatęsknić za Janem Kamyczkiem z Przekroju i jego brewiarzem o nazwie savoir-vivre.

Dla ludzi wychowanych na przepisach znanych od pokoleń, nie są konieczne szczegółowe dyrektywy w sensie jedzenia przy stole i wycierania rąk w obrus. Zamiast nich, mamy lawinę poradników z poradami, jak schudnąć bez przerywania obżarstwa lub jak się dorobić kasy nie kiwając palcem w bucie. Natomiast ludziom obcykanym w kamyczkowych „bon tonach”, wczorajsze przewodniki po ogładzie, nie pomagają.

*

Szkoda, że nasze karykaturalne pojmowanie demokracji i oczywista tolerancja dla aktów przemocy, nie spotykają się z potępiającą reakcją władz. Szkoda, że władza nie chce narazić się patriotycznym rasistom; tak się ich boi, tak okazuje im swoją słabość, tak woli zgadzać się na ich wyczyny i nie zadzierać z nimi, że jej rozlazła energia idzie w gwizdek i nie stać jej na odważne działanie i powiedzenie, co myśli o narastającej fali agresji, tupetu, a stać ją na radosne przyglądanie się umieraniu onegdajszych ideałów.

Marek Jastrząb

Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM

One Response

  1. acl 01.09.2024