Zbigniew Szczypiński: Wybory – to wybór wszystkiego6 min czytania

()

20.01.2023

Że PiS jest partią klientowską – wiemy od dawna. Kaczyński, jej twórca i lider, jako autor partyjnego statutu stworzył taką konstrukcję prawną, w której to on i tylko on decyduje o wszystkim. Jest przewodniczący i ma kilku wiceprzewodniczących; kilku, bo wtedy można ich rozgrywać, a nie jednego, który może myśleć o sukcesji.

Od czasu do czasu pojawiały się głosy, ale tylko w dyskusjach, w formie opinii, a nie decyzji, dotyczące tego, kto zostanie jego następcą. Były różne kandydatury: a to Joachim Brudziński, organizator urlopowych wypoczynków prezesa, a to pełniący obowiązki premiera Mateusz Morawiecki. Przez jakiś czas w takiej aureoli chodził nawet Zbigniew Ziobro ale z fatalnym dla niego skutkiem.

Cała władza w partii Prawo I Sprawiedliwość należy więc do prezesa, a w sytuacji, gdy ta partia wygrywa wybory – prezes rządzi Polską tak jak partią traktując państwo, jak przedłużenie swojej partii.

Kaczyński wielokrotnie deklarował, że bliska jest mu zasada sformułowana przez niemieckiego filozofa prawa Carla Schmitta o wyższości „woli ludu ponad prawem”. To właśnie dlatego PiS ma za nic Konstytucję, gdy zapisane w niej i przyjęte w drodze referendum prawa są sprzeczne z bieżącym interesem partii. To właśnie dlatego marszałkiem-seniorem po dojściu do władzy po wyborach w 2015 roku został Kornel Morawiecki, ojciec obecnego premiera. To marszałek-senior, otwierając pierwszą sesję nowo wybranego Sejmu wypowiedział tę zasadę z trybuny sejmowej – i poleciało.

Trwa to już ósmy rok a skutki widzimy w każdej dziedzinie życia społecznego i funkcjonowaniu państwa. Wygrana PiS w najbliższych wyborach oznacza jedno – domknięcie rządów autorytarnych i dyktaturę, ze słabnącym prezesem, całkowicie oderwanym od rzeczywistości, nakierowanym na budowę państwa Narodu Polskiego, wzmacnianego państwową religią hierarchicznego Kościoła katolickiego, Kościoła polskich hierarchów – nawet wbrew temu, co może zacząć płynąć z Watykanu. Polski poza sojuszami europejskimi, za to wchodzącej w rolę lidera w naszej części Europy bez uwzględniania światowych trendów, w których świetle Europa przestaje być centrum gospodarczym, naukowym, a nawet kulturowym.

Prawo i Sprawiedliwość nie buduje masowej partii z milionami członków. Prawo i Sprawiedliwość to mniej niż 50 tysięcy członków w blisko 38-milionowym kraju. Mała liczba członków to jednak świadomy wybór prezesa. To pozwala unikać takich problemów, jakie zawsze powstają w wielkich strukturach, w których rodzą się nowi liderzy, w których mogą tworzyć się jakieś „struktury poziome”, jak to działo się w poprzedniczce PiS, PZPR – też rządzącej „w imieniu ludu pracującego miast i wsi”. To jednak było w latach wielkiej przebudowy państwa i społeczeństwa polskiego po wielkiej wojnie, w nowym świecie nowych podziałów i nowych problemów.

Państwo PiS rządzi w oparciu o tę część społeczeństwa, która ma już za sobą czas aktywności zawodowej. Opiera się na wielkiej grupie emerytów i rencistów, na ludziach z mniejszych ośrodków miejskich i polskiej wsi. To jest elektorat, kupiony obietnicą wypłat pieniędzy na dzieci do kieszeni, a nie do budżetów lokalnych. To te 500+ obiecane i ale zrealizowane poprawiły poziom życia wielu ludzi. 500+ nie zwiększyło dzietności – a taki był formalnie cel głoszony przez premier Beatę Szydło – zbudowało jednak elektorat PiS i to dzięki temu PiS wygrał kolejną kadencję.

Przyglądając się planom na nadchodzące wybory nietrudno dostrzec, że taka sama strategia będzie obowiązywać znowu. Będą kolejne wypłaty zasiłków nazywanych fałszywie 13,14 a może i 15 emeryturą, będą pieniądze dla wsi i małych miejscowości, w których mieszkają już ludzie starsi, niepracujący zawodowo, dożywający swoich dni.

W nadchodzących wyborach zderzą się dwa elektoraty: wiejski i małomiasteczkowy, żyjący z pieniędzy wypłacanych z funduszy społecznych i emerytalnych – z tym żyjącym w miastach, aktywnym zawodowo, mającym aspiracje i pragnienie lepszego życia niż pokolenie rodziców, otwartym na świat, masowo odchodzący od Kościoła i jego funkcjonariuszy.

Ilościowo to są porównywalne społeczności, Polska jest tu podzielona prawie dokładnie na pół. Inny jest jednak tu poziom motywacji; nawet: dramatycznie inny.

Po stronie naturalnego elektoratu PiS są ludzie bardzo zdeterminowani, o poglądach sformatowanych przez partyjną telewizję – często jedyne źródło informacji o świecie i polityce, zwłaszcza polskiej polityce, przedstawianej jako nieustająca troska o nich, ludziach którzy stale świadczą o Polsce jako dumnym kraju otoczonym przez wrogów a mimo to będącego gwarantem dla przetrwania wartości chrześcijańskich, bez których ich nie ma i być nie może.

Po drugiej stronie mamy żywioł, wiele nurtów i szkół opowiadających co jest najważniejsze w życiu i świecie. Pokolenie „Z” nie aprobuje wzoru pracy przesłaniającej całe życie, pracuje, by żyć, a nie żyje, by pracować. Młodzi postrzegają politykę i polityków jako brudną grę starych ludzi. Postrzegają też zagrożenia dla całego świata i dla swojego życia powodowane zmianami klimatycznymi, na które wpływ ma światowa gospodarka, motywowana żądzą zysku dla nielicznych. Tak jak elektoratowi PiS wystarczają wypłaty zasiłków mające wpływ na chwilę bieżącą, na teraz, tak młodych interesuje przyszłość, przyszłość która wprawdzie zależy od tego, co teraz ale to coś, czego w tej chwili nie ma, bo być nie może.

To takie proste rozróżnienia. Ważne, aby uwzględniać je w planowanych działaniach w kampanii wyborczej. Trzeba mówić inaczej do różnych elektoratów. Nie ma jednego wspólnego dla wszystkich tematu. Nawet takiego jak ten, że trzeba odsunąć PiS od władzy.

I ostatnia uwaga – partia klientowska, jaką jest PiS, obrosła wielką armią klientów – ludzi, którzy wiedzą, że ich pozycja, władza i pieniądze zależą od tego właśnie kto rządzi. Do zwykłego w takich przypadkach dzielenia stanowisk we władzach spółek i firm, w których głos partii jest decydujący, dochodzą działania takie, jak wyprzedaż majątku państwowego na warunkach umożliwiających ludziom przeżycie na wypadek przegranych wyborów i dojścia do władzy nowej ekipy związanym z rządzącą partią. Takie przypadki to dowód na rosnącą niepewność obecnie rządzących –pewnie będzie ich coraz więcej.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Anna 20.01.2023
    • Paweł 21.01.2023
  2. slawek 21.01.2023