Zbigniew Szczypiński: O przemijaniu, o zapominaniu…8 min czytania

()

06.02.2023

Photo by anncapictures on Pixabay

„Wszystko przemija”, „Przemija postać świata”, „Przemija postać tego świata” – to tylko wybrane cytaty z wielości podobnych jakie można znaleźć w literaturze. Pomijając całą metafizykę jaka znajduje się w tych zdaniach, trudno odrzucić proste następstwa czasu, tego, co było, tego, co jest, a nawet tego, co będzie. Czas to też wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń i odstępy pomiędzy nimi – wymyśliliśmy sobie takie jednostki jak lata, dni, godziny i inne większe i mniejsze.

Upływ czasu możemy obiektywnie mierzyć i subiektywnie przeżywać; to dwie różne sfery. Czas może nam się dłużyć lub przyspieszać, godziny mogą wlec się w nieskończoność a dni, tygodnie, a nawet lata, potrafimy przeżywać jak krótką chwilę.

Ten trochę mętny wstęp przywołujący tytuł znanej książki Hanny Malewskiej czy teksty biblijne, w których całą złożoność świata tłumaczy pojęcie boga, piszę po to, by przedstawić proces powstania, rozwoju i upadku Stoczni Gdańskiej – największej polskiej stoczni produkcyjnej.

Stocznia Gdańska powstała w Gdańsku po jego zdobyciu, zdobyciu, a nie wyzwoleniu, w 1945 roku przez oddziały Armii Radzieckiej, którym towarzyszyły oddziały Wojska Polskiego utworzonego wcześniej w Związku Radzieckim – koalicjanta i sojusznika Stanów Zjednoczonych, Anglii i Francji w wielkiej wojnie z Trzecią Rzeszą Adolfa Hitlera.

W Gdańsku już w czasach średniowiecza były warsztaty budujące drewniane łodzie i okręty żaglowe. W Gdańsku, poczynając od 40. lat XIX wieku budowane były statki handlowe i okręty wojenne z żelaza i stali, z napędem parowym dla pruskiego państwa, którego Gdańsk był znaczącym centrum handlowym, miastem portowym, w którym powstały i rozwijały się dwie stocznie: Stocznia Cesarska i Stocznia Schichaua. To właśnie z połączenia obu tych stoczni powstała w 1947 roku Stocznia Gdańska.

Stocznia Gdańska powstała w 1947 roku jako przedsiębiorstwo państwowe i upadla w 1996 roku jako spółka prawa handlowego – i jest to znaczące dla zrozumienia fenomenu jej rozwoju i upadku.

W ciągu kilkunastu pierwszych lat po powstaniu, działając w ramach tamtego systemu państwowego socjalizmu jaki obowiązywał w PRL, w ramach podzielonego świata – według słów premiera W. Churchilla „żelazną kurtyną” – na dwa wrogie obozy Stocznia Gdańska stała się największą polską stocznią produkcyjną a w latach 70. jedną z najlepszych stoczni na świecie.

Wszystko to stało się w Polsce; w kraju, w którym nie było wcześniejszej tradycji budowy statków, w którym zachodziły wielkie rewolucyjne zmiany w strukturze społecznej i materialnej. Stocznia Gdańska stała się polską firmą, marką znaną na całym świecie, w której budowano najnowocześniejsze statki przystosowane do połowu i przetwórstwa ryb na morzu, statki-kontenerowce, statki „ro-ro”, chłodniowce, największe szkolne żaglowce i wiele innych. Wszystkie te statki były zaprojektowane przez stoczniowych projektantów i inżynierów; to były nasze polskie konstrukcje i projekty.

Odbiorcami tych statków były różne kraje, w tym oczywiście Związek Radziecki, do którego trafiło 68% spośród 1000 zbudowanych statków. Warto tu jednak zauważyć, że to dzięki zamówieniu przez tego armatora w pierwszej połowie lat 50. wielkiej, liczącej ponad 50 egzemplarzy serii statków do przewozu drewna z dalekiej północy, przystosowanych do pływania w Arktyce, ze wzmocnieniami lodowymi – załoga Stoczni Gdańskiej w ogóle nauczyła się budować statki. Bez tego zamówienia Stocznia Gdańska byłaby małą stocznią, pracującą na użytek polskiej gospodarki, niedużego kraju walczącego ze skutkami wojny.

Pracę w Stoczni Gdańskiej przez wszystkie lata jej działalności znalazło ponad 140 tysięcy ludzi, dla których praca tu i zamieszkanie w Gdańsku oznaczały wielki awans społeczny i cywilizacyjny. To Stocznia Gdańska zapewniała wszystkim możliwość zdobycia zawodu i dalszej nauki ze studiami włącznie, otrzymanie mieszkania i korzystanie z bardzo rozbudowanej infrastruktury socjalnej i kulturalnej – w stoczni realizowany był model paternalizmu zakładowego wymyślonego w latach trzydziestych przez Henry Forda w Stanach Zjednoczonych AP. To właśnie dlatego dla bardzo wielu ludzi stocznia była jak matka – a praca w stoczni była dla nich całym życiem.

Stocznia Gdańska była też miejscem, w którym działa się historia. Strajk w grudniu roku 70, który doprowadził do zmiany ekipy rządzącej Polską, którego ofiary upamiętnia Pomnik Poległych Stoczniowców poprzedził strajk sierpniowy z roku 80, który zapoczątkował proces wielkiej zmiany w Polsce i świecie. Stocznia Gdańska to był nie tylko wielki zakład przemysłowy, nie tylko znacząca światowa firma budująca najnowocześniejsze statki pełnomorskie i silniki okrętowe, to było również miejsce w którym powstał związek zawodowy którego nazwa stała się naszym znakiem rozpoznawczym na świecie.

Stoczni Gdańskiej już nie ma.

Zostały tereny, na których kiedyś tętniła praca, pracowały dźwigi i pochylnie, widać było ruch i słychać było hałas pracujących maszyn i urządzeń. Na tych terenach powstaje nowa dzielnica Gdańska – Młode Miasto, powstają różne centra kultury, stoi wielki budynek Europejskiego Centrum Solidarności, chodzą grupy zwiedzające stoczniowe tereny i stojące jeszcze XIX-wieczne hale i budynki, w tym budynek dyrekcji i historyczną Salę BHP, w której toczyły się obrady Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego i podpisano słynne porozumienie.

Tereny stoczniowe zostały sprzedane różnym firmom, które realizują swoje cele nastawiane na zysk. W starciu z logiką zysku pamięć przegrywa – jak zawsze i wszędzie. Za dziesięć – dwadzieścia lat nie będzie śladu po największej polskiej stoczni. Tak przemija postać świata.

Dla zachowania pamięci, jej śladów materialnych ale i w umysłach i emocjach ludzi, Stowarzyszenie Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej, które powstało w grudniu 2018 roku, ogłosiło i przeprowadziło konkurs na wspomnienia – „Stocznia Gdańska jaką pamiętamy – wspomnienia stoczniowców”. Rezultatem są dwa tomy, każdy mający ponad 800 stron, zawierające zapis wspomnień o pracy, o ludziach i wydarzeniach, jakie zapadły w pamięć i jakie piszący chcieli utrwalić.

Są tam wspomnienia pionierów podejmujących pracę w wyzwolonym Gdańsku w 1945 roku i przejmujących majątek poniemiecki od władz radzieckich sprawujących władze w pierwszych miesiącach po zdobyciu miasta, pracujących przy odgruzowaniu i uruchamianiu pierwszych maszyn, pracujących za miskę zupy, która była cenną zapłatą za pracę w tamtym czasie. Są wspomnienia wielu osób, pracujących na wszystkich wydziałach i biurach w tym w biurze konstrukcyjnym, w administracji i obsłudze prawnej, w tak egzotycznym, jak na warunki stoczniowe dziale jak Dział Analiz Społecznych i Humanizacji Pracy, w zakładzie budowy silników okrętowych i wielu innych. Na stronach zapisanych wspomnień przywołane są setki, a nawet tysiące nazwisk ludzi, z którymi współpracowali autorzy. Te nazwiska, ci ludzie przywołani we wspomnieniach piszących są najważniejsi – bo stocznia to ludzie. Maszyny, dźwigi, pochylnie i urządzenia można kupić czy zbudować, wielotysięcznej załogi mającej poczucie więzi opartej na wspólnej pracy, poczucie solidarności wynikające ze wspólnych doświadczeń odtworzyć się tak łatwo nie da, a nawet nie jest to w ogóle możliwe.

Dwa tomy wspomnień pracowników Stoczni Gdańskiej wydane w Wydawnictwie Bernardinum znajdują się w zasobach wszystkich najważniejszych bibliotek w Polsce w tym w Bibliotece Narodowej.

W tym miesiącu wyszła kolejna książka „Jak działała Stocznia Gdańska” autorstwa Andrzeja Trzeciaka – historyka i Andrzeja Nawrockiego – inżyniera i długoletniego pracownika Stoczni Gdańskiej. Autorzy wykonali mrówczą pracę i zinwentaryzowali wszystkie pozostałe obiekty z przywołaniem ich historii, struktury, funkcji, elementów wyposażenia i otoczenia. Odtworzyli plany stoczniowych terenów, sieci technicznych, pokazali aktualne zdjęcia obiektów podając wiele szczegółów dotyczących procesów i funkcji, jakie pełniły one w procesie budowy statków.

Opis i dokumentacja, zdjęcia i plany – to trwały zapis stoczniowych artefaktów, jakie decydować będą o pozytywnym zakończeniu starań o wpisanie Stoczni Gdańskiej na listę światowego dziedzictwa UNESCO jakie państwo polskie prowadzi od kilku lat na forum międzynarodowym.

W pierwszej części książka zawiera opis historii budownictwa łodzi i statków poczynając od czasów średniowiecza, przez czasy nowożytne poczynając od połowy XIX wieku, poprzez lata drugiej wojny światowej do czasów powojennych, w których powstała Stocznia Gdańska.

Dwa tomy „Wspomnień” i książka „Jak działała Stocznia Gdańska” to nasza próba powstrzymania tego, co nieuchronne – przemijania świata.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

PP Komentatorów prosimy, by uwzględnili fakt, że wszystkie komentarze są czytane przez moderatora. Niektóre są publikowane natychmiast, inne nie; reguluje to system automatycznie zgodnie ze swoimi regułami. Wielokrotne wpisanie tego samego komentarza nic nie daje: musi on tak czy tak poczekać na zatwierdzenie. Może to oznaczać oczekiwanie na efekt nawet 24 godziny.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. maciej 09.02.2023
  2. adam 13.02.2023
    • Zbigniew 15.02.2023