Telewizja pokazała (772)10 min czytania

()

02.03.2023

Od lat króluje infantylizm. Politycy mówią do nas jak do mało rozwiniętych dzieci, dziennikarze zadają infantylne pytania. Zastanawiałem się, czy to może takie przemyślne działania ze strony polityków, np. PiS, żeby się dostosować do poziomu swego elektoratu. Ale nie – wielu z nich naprawdę myśli w taki prymitywny sposób. Głupota jest powszechna w mediach, więc traktuje się ją jako pewną normę.

Ostatnio nie mogę słuchać ambasadora Marka Brzezińskiego – mówi do nas jak do infantylnych dzieci. Zimno się robi, gdy pomyślę, że może właśnie taką mową trafia do odbiorców.

Piotr Żyła został mistrzem świata w skokach narciarskich. Po pierwszym skoku był na 13 pozycji, ale potem oddał podobno fenomenalny skok, ustanawiając też rekord skoczni, i wygrał. Dziennikarz, który prowadzi z nim wywiad, nie wie, o co pytać, chodzi przecież tylko o podtrzymanie jak najbardziej emocjonalnej atmosfery. Więc pyta Żyłę, czy była różnica między jego skokami (!).

Przypomina się rysunek Szymona Kobylińskiego, gdzie dziennikarz z mikrofonem pytał przechodnia: Jak pan sądzi, czy najpierw należy zakładać skarpetki, czy buty?

To nie jest tylko polska specyfika. Z okazji wyborów w różnych krajach docierają do nas informacje o prymitywnych kłamstwach oferowanych przez polityków tamtejszym elektoratom. Te kłamstwa są niestety skuteczne. W czasie wyborów w USA (Hillary Clinton – Donald Trump) dyskredytowano kandydatkę demokratów podając, że sprzedaje broń ISIS. Oskarżono także panią Clinton, że kieruje siatką pedofilów porywających dzieci i przetrzymujących ich w pewnej pizzerii. Ludzie w to wierzyli i nawet jeden wdarł się do tej pizzerii z bronią, żeby uwolnić dzieci.

C:\Users\Piotr\Pictures\Obrazy\Saved Pictures — kopia\zmiana płci.jpg

* * *

Prof. Wojciech Sadurski:

Gdy kłamią, nie chodzi im o przekonanie odbiorcy do kłamstwa. Chodzi o pokazanie, że mogą kłamać bezkarnie. A uczestnictwo w kłamstwach jest potwierdzeniem lojalności, która jest ważniejsza niż prawda. Przykładem choćby kłamstwo o katastrofie smoleńskiej.

* * *

Po ostatnich wyborach prezydenckich Marek Migalski pisał m.in.:

Najbliższe lata będą straszne i obrzydliwe, choć nie będzie tak źle, jak myślą wszyscy ci, którzy głosowali na R. Trzaskowskiego (nie będzie też tak dobrze, jak sądzą wyborcy Dudy). Pamiętajcie, tu jest Polska, a to znaczy, że tu nic nie jest na poważnie i do końca. Tu nic się w polityce nie udaje – nie udał się Polakom faszyzm przed wojną, nie udał się im komunizm po niej. I nie udała się też demokracja po 1989 roku. Ten miękki autorytaryzm też się nie uda, bo budują go nie groźni perfekcjoniści, lecz Gang Olsena, chytre na „pieniążki” gapy, nieudacznicy, którzy przegrywali przez całe życie z lepszymi od siebie. Dlatego tak nienawidzą III RP – bo w niej byli tylko aspirantami do władzy, do stanowisk na uczelniach, w mediach, w biznesie. W sumie to nieszczęśliwi popaprańcy. Tyle, że zrozumieli, iż takich, jak oni, są miliony i że mogą razem rozwalić państwo, w którym im do tej pory nie wychodziło.

Prawdziwa polityka skończyła się na jakieś dwa, dwa i pół roku – zastąpiona przez wojnę gangów i potyczki natolińczyków z puławianami w ramach PZPR. Dlatego nie ma tu roboty dla politologa. Może dla byłych kremlinologów, którzy z odległości od Breżniewa na trybunie pierwszomajowej wnioskowali o spadaniu lub pięciu się górę poszczególnych aparatczyków, znajdzie się tu jakieś zajęcie, ale dla mnie raczej nie będzie niczego ciekawego do komentowania. Pewnie nie robiłbym tego gorzej, niż ci, którzy stawią się ochoczo do tej pracy, ale mam w planach ciekawsze zajęcia na najbliższe kilkadziesiąt miesięcy. Nie chce mi się patrzeć na te gęby usatysfakcjonowane triumfem, utuczone na państwowych posadkach, butne w swej pysze i pełne nacjonalistycznych pohukiwań oraz szczucia na słabszych. Mam na siebie nieco inny pomysł. Już teraz ich widok psuł mi nastrój. Obecnie, gdy mają pełnię władzy i trzyletnią perspektywę czerpania łychami z państwowej michy, oglądanie ich za dużo kosztowałoby mnie psychicznie. To nie na moje skołatane, stare nerwy.

Dochodzi do tego także irytacja na polityków (oraz po części wyborców) opozycji. Oni w sumie też nikogo nie chcą słuchać. Mogłem w czasie kampanii pisać co tylko mi do głowy przyszło i mówić o tym wszem wobec, ale nikogo to nie obchodziło. Gdyby choć jeden strasznie zajęty sztabowiec R. Trzaskowskiego skorzystał z moich sugestii, być może dziś Duda nie mościłby się w pałacu prezydenckim na następną kadencję. Bo te wybory były dla demokratów do wygrania, ale oni nikogo nie chcieli słuchać, pewni swoich racji i już rozdzielający między siebie stanowiska w kancelarii prezydenta. Miałem od dłuższego czasu poczucie mówienia w pustkę. Lub tylko do siebie. Co na jedno zresztą wychodzi. I już mi się nie chce.

* * *

Opozycja jest niemrawa i mało aktywna, zajmuje się tylko prostowaniem kłamstw PiS-u, co nie dociera do elektoratu PiS-u. Podsuwam opozycji metodę działania, jaką sugerowałem w 2020 r., na wypadek, gdyby Sąd Najwyższy unieważnił wynik wyborów prezydenckich (Trzaskowski-Duda) i zarządził ich powtórzenie.

Szefowie i aktywiści partii opozycyjnych powinni rozjechać się po kraju i wychwalać Trzaskowskiego tak jak PiS wychwalał Dudę. Naród się dowie, że tylko dzięki Trzaskowskiemu nie wyrzucono nas z Unii, a najpierw jeszcze chciano pozbawić nas wszelkich pieniędzy, ale Trzaskowski zna tam wszystkich i wyprosił, żeby tego nie robić.

PiS przy pomocy Macierewicza osłabiał naszą armię i groził nam najazd „zielonych ludzików”, ale Trzaskowski zadzwonił do Putina i zagroził mu czymś, czego Putin się bardzo boi i ten odstąpił od zamiaru najechania Polski.

Trzaskowski chciał reformy 500+, chciał, żeby pisowcy i ich znajomi nie otrzymywali wynagrodzeń po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, ale żeby ograniczyć im wysokość zarobków a odzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć najbardziej potrzebującym rodakom.

Kosiniak-Kamysz oświadczy, że wszystkie udane działania w czasach kiedy był w rządzie to były pomysły Trzaskowskiego, któremu na sercu leży dobrobyt rolników.

Zandberg powie, że z polityków prawicy jeden tylko Trzaskowski zasługuje na zaufanie, bo rozumie problemy ubogich rodaków i stale zastanawia się, jak zmniejszyć nierówności społeczne oraz proponuje świetne rozwiązania.

Jeśli idzie o Śląsk, to Trzaskowski marzył o tym, żeby być górnikiem i nawet od czasu do czasu pracował incognito w kopalni, ale Warszawiacy uprosili go, żeby zajął się choć na jakiś czas problemami stolicy i, jak zwykle, włączył się tu na 100 procent.

Oczywiście dowiemy się też, jakim żarliwym patriotą jest Trzaskowski, jak stale myśli o dobru Polski, a gdyby go posłuchano to nie tylko mielibyśmy w porę, tanio i najwyższej jakości maseczki i respiratory, ale dwukrotnie wzrosłaby liczba lekarzy i pielęgniarek.

A jeżeli uda się wprowadzić program klimatyczny Trzaskowskiego to wkrótce będziemy mieli czyste wody i powietrze, a na ten program przyjaciele Trzaskowskiego z Unii szykują dla Polski ogromne pieniądze, tylko czekają na jego wybór na prezydenta, bo wiadomo, że Duda by to sprzeniewierzył i zmarnował.

Papież po spotkaniu z Trzaskowskim miał się wyrazić o nim, że to wspaniały katolik i podąża ścieżką czystości, a jego uwagi na temat religii są bardzo głębokie i zamierza umieścić je w następnej encyklice.

Przywódcy islamscy oznajmią, że jeśli Trzaskowski zostanie prezydentem to nigdy nie przyślą tu żadnych uchodźców, mimo że już dogadali się w tej sprawie z Dudą.

Trump przeprosi Trzaskowskiego, bo chwaląc polskiego przywódcę nie umiał wymówić jego nazwiska i stąd pomyliło mu się z Dudą – myślał, że Trzaskowski ma takie dwuczłonowe nazwisko.

A w ogóle jesteśmy przeciwni temu, żeby Duda jechał teraz potajemnie do Moskwy, żeby załatwić tani węgiel w zamian za podkopywanie jedności Unii.

No i parę smakowitych kawałków z życiorysów przeciwników wyboru Trzaskowskiego, łącznie z ich problemami osobistymi, podejrzeniami o pedofilię i zatartymi wyrokami za jazdę po pijaku. Afery PiS są znane, ale też warto je przy okazji przypomnieć.

Zwycięstwo jest w zasięgu ręki.

* * *

Zaczyna się od pięknej idei – szczęścia człowieka. Do realizacji tej idei powołuje się instytucję. A potem istnienie tej instytucji staje się ważniejsze niż ideały, bo wierzy się, że bez niej nie osiągnie się celu. To jest słabość Kościoła, partii bolszewickiej, a często wielu instytucji powołanych do czynienia dobrych rzeczy.

Kościół dopuszczał się zbrodni, dopuszcza kłamstw, ukrywa przestępców. Działa więc wbrew naukom Jezusa. Bolszewicy, dla celu, jakim jest szczęście ludzkości, mordowali swoich współczesnych, którzy – ich zdaniem – stali na drodze budowy ustroju powszechnej szczęśliwości.

Obrona instytucji powoduje często, że zwalcza się ludzi myślących inaczej bądź nieakceptujących dogmatów nowej wiary. Wkraczają prawa polityki. Trzeba chronić dobre narzędzie jakim jest instytucja, aby uchronić ludzi (wiernych) przed złym wpływem obcych myśli i zwyczajów.

Adam Michnik stwierdził, że nie wierzy, aby Jan Paweł II świadomie krył pedofilów w Kościele. To sprawa wiary Michnika, ale fakty temu przeczą. Myślę, że jedność i dobre imię Kościoła były dla JP II ważniejsze niż zdecydowane potępienie przestępstw kapłanów, o których wiedział. Hierarchowie pozostawiają te sprawy Bogu, aby na tamtym świecie sądził grzeszników. Zwykłe przestępstwo nazywają grzechem, a że ludzie są grzeszni więc trzeba mieć dla nich zrozumienie. Jak powiedział biskup Pieronek:

Chodzi o to, żeby ludzie żyli zgodnie z przykazaniami bożymi. To jest o wiele większe zadanie, niż ukrócenie sprawy pedofilskiej, która była na świecie, jest i będzie. Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby korzystać z pewnych możliwości, jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego pchają go namiętności. Przepraszam bardzo, ale świata nie zmienimy. 

Przecież chodzi tylko o normalną reakcję na przestępstwo. Czy gwałty na dzieciach to jest życie zgodnie z przykazaniami bożymi?

Poza tym każda instytucja podlega prawu Parkinsona i najważniejsze jest jej trwanie bez względu na istnienie świata zewnętrznego.

* * *

Jacek Sasin:

Warto głosować na Prawo i Sprawiedliwość, bo my jesteśmy gwarantami normalności.

Aleksandr Łukaszenka o Polsce:

Wyborcy zmiotą obecną władzę, jeśli tylko wybory będą wolne i demokratyczne.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. ANGOR 02.03.2023
  2. wdrw 02.03.2023
  3. JUREG 06.03.2023