19.03.2023

Kampania wyborcza PiS jest brutalna, chamska, opiera się na każdym możliwym kłamstwie i nie tylko. W tym na frontalnym ataku na Tuska i innych z PO. Na pokazowych aresztowaniach i słynnych paskach w TVPiS Info.
I żadna okrutna śmierć zaszczutego nastolatka tego nie zmieni. Wszystko, co do tej pory widzieliśmy, to jest małe miki w stosunku do tego, co PiS wykona za chwilę. Bo oni walczą z nami na śmierć i życie o swoje dalsze dostatnie życie i dalszą bezkarność.
A my trochę dotychczas bezradnie o „Wolność i Demokrację”.
Więc jakakolwiek analiza działań PiS jest bez sensu. Bo nie ma sensu reagować na nie (przesadzam, czasem trzeba) tylko trzeba walczyć tak, aby PiS musiał reagować. A nie odwrotnie – jak jest teraz – czyli my reagujemy na to, co PiS mówi i robi. Czyli to my powinniśmy działać tak, aby PiS był zmuszony do reakcji.
Kampania rozpoczyna się od hasła wyborczego. A wszelkie dotychczasowe hasła kampanijne się nie sprawdziły. „Polska”, „Bezpieczeństwo”, „Przyszłość”, „Rozwój”, „Plan na przyszłość”, „Unia”, „Mamy plan”, „Polska dla wszystkich”, „Zielona Wyspa” i wszystkie inne podobne nie działają i są bardziej niż zużyte.
PiS wprowadził „Dobra Zmiana” i „500 Plus”. I zadziałało.
Jesteśmy w stanie wojny o przyszłość Polski. Wojny poważnej i cywilizacyjnej (co mało kto rozumie).
W trakcie realnej tej wojny nikt nie może mówić: „Jak wygramy”, „Jesteśmy przekonani, że wygramy”, „Musimy wygrać” itd. Bo to tylko pokazuje słabość i brak pewności. Dlatego dzisiaj jest jedno jedyne hasło wyborcze na czas wojny o przyszłość. A to hasło wyborcze jest najprostsze.
„Zwyciężymy”
Każde publiczne wystąpienie kogokolwiek z nas (opozycji), w jakiejkolwiek sprawie powinno kończyć się słowem „Zwyciężymy”. Również we wszystkich postach Internetowych, przez nas pisanych. Powtarzanie tego hasła utwierdza psychologiczne każdą osobę, która je mówi lub widzi czy słyszy. To cholernie ważne.
Nie: „Jestem przekonany, że wygramy” itp. Bo to bzdura i wyłącznie podkreślanie wątpliwości.
„Zwyciężymy”
Trzeba mieć werbalną i (na twarzy i w tekstach) pewność i przekonanie, że:
„Zwyciężymy”
To zadziała i zacznie się przenosić „drogą kropelkową” jak pandemia. Bo ludzie idą za zwycięzcami, a nie za zagubionymi „dyskutantami w mediach”.
Można do tego dodać:
„Zwyciężymy. KO – Konstytucja i Obywatele”
Może być coś innego, choć autor tego tekstu jest silnie przekonany, że samo „Zwyciężymy”, jako początek i zakończenie każdego wystąpienia czy tekstu wystarcza. Ale może się mylić. I również wie z doświadczenia, że każde hasło czy cokolwiek innego przechodzi przez tyle filtrów w sztabie wyborczym, że na końcu powstaje „ciepłe mydełko”. Bo tak mamy, że zamiast „burzy mózgów” jest u nas wspaniała krytyka pomysłów innych. Hasło Obamy „Yes We Can” u nas by zatem nie przeszło.
Tyle w sprawie hasła wyborczego. „Zwyciężymy”
I silnie i delikatnie sugeruję/proponuję, aby każda/każdy z nas pisząc czy mówiąc zawsze na końcu mówiła/mówił jasno:
„Zwyciężymy”
„Zwyciężymy”
I jeszcze 100+ razy.
Poproszę bardzo.

To rzeczywiście pomysł prosty i dzieki temu chwytliwy :
Z W Y C I Ę Ż Y M Y ! ! !
Fajnie byłoby, gdyby pojawiło się jeszcze coś łączącego i polityków opozycji i ich wyborców. Bez podziału na przemawiających i słuchających. Wspólna pieśń na przykład. Coś wracającego i pojawiającego się raz za razem jak mangra.
Może śpiew na początek byłby za trudny, ale możnaby np. kończyć każde spotkanie deklamacją fragmentu „Modlitwy” Tuwima:
Lecz nade wszystko słowom naszym
Zmienionym chytrze przez krętaczy
Jedyność przywróć i prawdziwość
Niech Prawo zawsze prawo znaczy
A Sprawiedliwość sprawiedliwość
.
I tak sobie marzę, żeby cała demokratyczna opozycja tak kończyła. Każdy przedstawia swoje pomysły, a na koniec jednak to, co najważniejsze i wydeklamowane wspólnie z wyborcami.
Czytam różne teksty, czasem słucham radia, czasem rozmawiam z ludźmi i mam wrażenie, że nie tylko nie ma prób budowania forum umiarkowanych na osi zjednoczona Prawica-anty-Zjednoczona Prawica, nie widzę również prób budowania forum umiarkowanych w obozie opozycji.. Umiarkowanie jest niemodne. Wszędzie wezwania do umocnienia okopów. Chwilami nużące. Najbardziej niepokoją mnie młdzi ludzie mówiący, że nie wybierają sie na wybory, bo do nikogo nie można mieć zaufania.,
Bardzo się zgadzam z red. Koraszewskim.
Brakuje prób budowania porozumienia z „umiarkowaną” prawicą. Tego, co pozwoliłoby zmniejszyć napięcie.
Zamiast tego okopywanie się na skrajnych pozycjach i eskalacja konfliktu, która utwierdza elektorat PiS, który w innym przypadku może zdemobilizowany, zniesmaczony zostałby w domu
Zdecydowanie też jestem za!
Tylko się boję, że w wykonaniu liderów niektórych partii znów będzie to brzmiało jak jakieś
Go_win…
Obym już o nim nigdy nie usłyszał.