04.10.2023

Wydaje się, że w bieżącej politycznej nawalance, jaką każdego dnia obserwujemy na konwencjach, konferencjach, w studiach telewizyjnych i radiowych nic nas już nie zadziwi, nic nie ma znaczenia, że to tylko słowa, słowa, słowa…
A jednak…
Zwracam uwagę na to powiedzieli liderzy największych partii Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, każdy na swoim wiecu, ale i do wszystkich ludzi w Polsce.
Donald Tusk już kilkukrotnie składał przyrzeczenie o tym, co będzie w jego czteropunktowym programie po utworzeniu rządu, jaki mógłby powstać po wygranych wyborach parlamentarnych 15 października. To prosty przekaz a jego punkt ostatni mówi wprost – natychmiast zakończymy wojnę polsko-polską, jaka toczy się od ośmiu już lat w Polsce. To trudne i ambitne zadanie, ale intencja jest jasna.
W tym samym czasie Jarosław Kaczyński na jednym ze swoich zamkniętych wieców dla swojego aktywu mówi, wprost – jeżeli Tusk wróci do władzy to w Polsce rozpocznie się wojna domowa.
Wojna domowa – tak powiedział, to są jego słowa!
Pytanie jest proste, – kto tą wojnę wywoła, kto będzie ją prowadził, kto ma siły i środki do prowadzenia działań wojennych?
Jest tylko jedna prosta odpowiedź – to jest zapowiedź ze strony prezesa wszystkich prezesów, że władzy nie odda, że jak trzeba to wyprowadzi wojsko i wszystkie siły porządkowe na ulicę i wtedy będzie ta najgorsza ze wszystkich wojen – wojna domowa.
Ta zapowiedź nie jest przypadkowa, to przemyślana strategia mająca wywołać strach u przeciwnika w wzrost poczucia pewności we własnych szeregach
A sam prezes jak zawsze powie = przecież to jasno zapowiadałem, a jak ja mówię to tak się staje.
Ponura jesień przed nami, ale trzeba przejść i przez to…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Pierwsza zapowiedź tego potworka, w którą całkowicie wierzę.
Pytanie, czy ta zapowiedziana wojna domowa rzeczywiście wybuchnie. Polityka to w dużej mierze gra pozorów i udawanie. Towarzysze partyjni udają, że się nawzajem lubią i szanują. Wszyscy udają, że wierzą w geniusz prezesa, bo tak wygodniej.
W razie czego będzie można na niego pokazać palcem i powiedzieć „to on mi kazał”.
Natomiast tam toczy się pod kołdrą nieustanna bitwa o interesy. Że prezesa (wtedy u szczytu władzy) można zignorować, gdy naruszał partykularne interesy pokazał los „piątki dla zwierząt”.
Dla niektórych próba rozpętania wojny domowej będzie może kusząca, dla innych może być jednak nieopłacalna. I jeśli oni postawili się prezesowi u szczytu władzy, to tym bardziej postawią się, jeśli będzie on przegrany.
W resortach (koniecznych do wszczęcia wojny domowej) awansowana miernoty, które wykonują polecenia zwierzchników. Ilu z nich jest naprawdę wiernych, a ilu tylko dyspozycynych i zmieni strony, jeśli uzna, że taki manewr służy ich osobistej korzyści? Wystarczy kilku „zdrajców”, by ruszyła lawina „nawróceń”.
Zapowiedź wojny domowej warto potraktować poważnie. I trzeba pokazać siłę i determinację, choćby po to, by ci, co są przede wszystkim dyspozycyjni (a nie wierni) w aparacie władzy, mieli większą motywację do służenia nowym panom i zdradzenia dotychczasowych. Trzeba się do tej zapowiedzianej wojny domowej szykować, choćby po to, by jej zapobiec.
Si vis pacem, para bellum.
Swoją drogą w niedzielę Donald Tusk i to sugerował – pisałem wcześniej, pod relacją red. Kuszki, że jego wystąpienia uważałem za świetne.
DT nawiązywał do słów Piłsudskiego o tym, że siła bez wolności i sprawiedliwości to tyranią, zaś sprawiedliwość i wolność bez siły to gadulstwo i dziecinada. Niby mowa była o symbolicznej siłę miliona demonstrujących, ale wydaje się, że chodziło też o gotowość użycia aparatu władzy, tym razem jednak przestępców rozliczyć – coś, co zostało zaniechane w 2007/8.
Warto rozpatrzyć dwa scenariusze po wyborcze.
*
I scenariusz – wygrywa PiS i z KOnfederacją tworzy rząd wiekszościowy. Nie ma dla JK powodu do wszczynania wojny domowej.
*
II scenariusz – wygrywa opozycja demokratyczna i tworzy rząd wiekszościowy. JK ma powód do wszczęcia wojny domowej i powiedzmy, że spróbuje to zrobić. Czy w takich warunkach służby mudnurowe i specjalne będą skłomnne walczyc w obronie władz, które straciły mandat społeczny w wyborach ? Mam bardzo poważne wątpliwości. Żadne miernoty awansowane przez PiS, ani karierowicze nie zechcą ryzykować zdrowia i życia w obronie przegranych władz. Nawet jeżeli pare osób posłucha wezwania do wojny domowej to do jej wywołania jezcze daleka droga i niepewna. A więcej niz prawdopodobne fiasko takiego scenariusza zaprowadzi kierownictwo PiSu nie tylko do więzienia, ale także do delegalizacji partii oraz wykluczenia jej polityków na trwałe z życia publicznego. Istnieją jak sądzę granice absurdu, których przekroczenie otwiera bramy anihilacji.
Jakiejś formy wojny domowej możemy się spodziewać w przypadku, gdy opozycja wygra wybory. Inaczej czeka nas paraliż państwa. Na miejscu Tuska w pierwszym posunięciu wprowadziłbym stan wyjątkowy, ale na to wymagana jest zgoda Prezydenta. Prędzej to uda się PiSowi, bez przekazywania władzy. Prawo takiej opcji oczywiście nie przewiduje, ale zgromadzenie Sejmu w Sali Kolumnowej też z prawem było na bakier. Jaki sędzia ten precedens podważy? … I jaki los spotka tego sędziego?
Zakładam , że Tusk ten aspekt ma przemyślany – inaczej po prostu zakładac nie mogę.
Próba zamachu stanu ze strony przegranego Kaczyńskiego byłaby chyba najlepszym scenariuszem: pozwoliłaby przeciąć wrzód już teraz i szybko usunąć zgniliznę.
Resorty siłowe od góry są obsadzone małymi ludźmi. Oni nagle nie staną się wielcy, nie rzucą się bronić słońca narodu — szczególnie ci, którzy nie popełnili zbrodni a jedynie drobne korupcje czy zgodne z poleceniem ustnym zaniedbania obowiązków i przekroczenia kompetencji. Dla tych ludzi denuncjacja umoczonych w próbę zamachu stanu przełożonych byłaby szansą na wybielenie się, z której skwapliwie skorzystają.
Ad. [MJ] „wymagana jest zgoda Prezydenta.”
Wydaje mi się, że obietnica oficjalnego uznania za „deep-fake” jakichkolwiek materiałów posiadanych przez JK mogłaby pomóc prezydentowi „wszystkich” Polaków w podjęciu trudnej decyzji opuszczenia dotychczasowego pana i władcy. Ktoś tylko powinien uświadomić AD, że smycz trzymana przez JK całkiem sparciała: dziś o każdym nagraniu wideo czy audio można powiedzieć, że zostało „wygenerowane przez AI”.
Cokolwiek by nie leżało u kaczelnika w szafie, w 2023 roku straciło swą moc oddziaływania na masy.
W tym roku miliardy ludzi zobaczyły bowiem „aresztowanie Trumpa”, podziwiały „Papieża w reklamie”, oglądały „wskrzeszoną” Marilyn Monroe w serialach. Miliony zobaczyły Trumpa obściskującego i całującego Antoniego Fauci (wyprodukowane przez komitet (R) DeSantis’a). Setki milionów widziały też brzydkie filmiki zarówno z popularnymi celebryt(k)ami jak i z gwiazdami kina. I wiedzą niemalże powszechną stało się to, że do spreparowania filmiku wystarczy kilkanaście sekund autentycznego nagrania, byle miało klatki na których model będzie widoczny z każdej strony. Do mówienia cudzym głosem wystarczą zaś TRZY sekundy nagrania. A czasem mniej.
„I wiedzą niemalże powszechną stało się to, że do spreparowania filmiku wystarczy kilkanaście sekund autentycznego nagrania”
Nie wśród wyznawców, którzy czytują tylko Gościa Niedzielnego oraz paski TVP. Czyli jakieś 1/3 wyborców. Oni wiedza, ze Tusk zawsze kłamie, zaś Kaczyński z Rydzykiem zawsze mówią prawdę. Ja znam taka osobę. Impregnowana.
Wojna domowa może polegać na pojawieniu się sporej liczby zielonych ludzików. Połowa rodzimego chowu, połowa z importu. Zielone ludziki w cywilu będą walczyć na ulicach z komuną i terroryzować przechodniów. W takiej sytuacji ustępujący rząd nie będzie mógł ustąpić, zaś opanować zjawiska (wywołanego przez siebie) mu się jakoś nie uda. Po krótkim czasie Duda wprowadzi stan wyjątkowy i perspektywa trwania rządu stanie się nieograniczona. Siłowicy poczują się bezkarni i opozycja zostanie aresztowana, a może nawet zlikwidowana fizycznie w niektórych (oczywiście nieszczęśliwych i niezamierzonych) przypadkach. Nie prorokuje, ze tak będzie, ale tak być może. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza będzie zależało od stopnia porażki PiSu. Zielone ludziki będą mniej skore do akcji, jeśli będzie perspektywa rozliczeń.
Tutaj pokazani są ci, którzy będą bronic ustroju oraz prezesa. Podobnie, jak na Wybrzeżu w 1970 bronili ustroju oraz I Sekretarza.
https://www.onet.pl/informacje/onetwroclaw/wstrzasajace-nagranie-z-izby-wytrzezwien-to-moze-spotkac-kazdego-z-nas/9rw2psj,79cfc278
@Narciarz2
[N2] „Oni wiedzą, ze Tusk zawsze kłamie, zaś Kaczyński z Rydzykiem zawsze mówią prawdę”.
„Wiedzą” też że AD jest wspaniałym ich prezydentem. Ale to bez znaczenia, bo to, co lud ten mógłby sądzić o dygnitarzach dygnitarzy tych nie obchodzi i nigdy nie obchodziło. Zarówno JK jak i zapewne AD obchodzi „historia przez wielkie ha”, oraz opinia ludzi, których nienawidzą. Mam też wrażenie, że pojawienie się w kattv kaczelnika pokazującego jakiś tablet z „porażającą treścią” zostałoby odebrane jako słuszny gniew wodza na taką straszną potwarz na oczernianie naszego PADa.
[N2] „perspektywa trwania rządu stanie się nieograniczona. Siłowicy … aresztowana, a może nawet zlikwidowana fizycznie”.
W mojej opinii: nie. Zbyt mało jest w służbach etnicznych Rosjan na etacie Polaka, zbyt dużo jest takich Polaków, którzy jednak boją się Rosji. Do tego lud pisowski Unię — pracę w niej swoich dzieci, własne wakacje w Chorwacji — nienawidząc kocha. ZZ pewnie by tak chciał jak w tej czarnej fantazji, ale nie ma posłuchu. JK jest zaś zbyt zakochany w swej „historycznej wielkości” by próbować na starość stanąć obok Pinocheta czy Franco.
PS. Sugeruję impregnowanego znajomego zapytać o czym mówił kaczelnik w dzisiejszym (dowolne dzisiaj) wystąpieniu. Jedna z powtarzających się odpowiedzi to „to było piękne, pięknie mówił, tak mądrze”. Ale o czym? Co? „pięknie mówił, tak mądrze”.
[Zdjęcie: AD kilka dni po napaści na Ukrainę (ramka z emisji TVP1). Istotna jest obecność wstążki na nadgarstku i jej kolory]
@Ohir
O co chodzi z tę wstążką?
Przyznaję się do całkowitej ignorancji. Kojarzę tylko różnokolorowe opaski w szpitalnych izbach przyjęć.
To są kolory wstążki św Jerzego. Parę miesięcy później wstążka zostanie uznana za jeden z symboli „operacji specjalnej”. Wcześniej, we współczesnej ikonografii rosyjskiej, była symbolem „pamięci o krwi przelanej w wielkiej wojnie ojczyźnianej”. Nie znajduję żadnego racjonalnego wytłumaczenia dla którego prezydent naszego państwa do oficjalnego wystąpienia w państwowej TV w którym musiał źle wypowiadać się o Rosji miałby założyć na rękę ozdobne sznureczki w bardzo specyficznych kolorach. Ozdóbkę, której nigdy wcześniej nikt na nim nie widział.
Ohir, czy może Pan podać odnośnik do materialow TVP1 gdzie to zdjęcie jest w oryginale? No i dlaczego nikt tego nie nagłośnił?
Anomia wygenerowana siłami „partii” zmusza prawdziwie demokratyczny sejm do zwołania ponownych wyborów, prawdziwych i wolnych. Ale poprawność obecnych wyborów też będzie orzeczona przez wydrążoną instytucję.
Bo, czy możemy uznać prawomocność wyniku ogłoszonego przez „Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która – powtarzam – w stu procentach składa się z lojalistów PiS-u. Została powołana przez prezydenta na wniosek neo-KRS”? Jaki by on nie był?
(Cytat i pojęcie „wydrążenia” za prof. Wojciechem Sadurskim.)
Panie Redaktorze, trzymam D. Tuska za słowo. Bez zakończenia wojny polsko – polskiej nie będzie powrotu do normalności. Po wygranej w wyborach opozycja będzie miała problem z silnym sprzeciwem ze strony PiS w Sejmie, wrogo nastawionym prezydentem czy obsadzonymi przez PiS nielegalnymi sędziami (chociaż tych można łatwo wyeliminować).
Moim zdaniem jedyną możliwością faktycznego zakończenia wojny PiS kontra reszta świata, jest pokazanie wyborcą tej partii, że nie są dla nas wrogami – tylko ofiarami. Ofiarami manipulacji z ambon, z TVP Info, TV Trwam, itp. Pytanie tylko – jak do wyborców PiS dotrzeć i ilu z nich można jeszcze przywrócić do normalności?
Według mnie groźby wojny domowej to po prostu straszenie i próba zmobilizowania wyborców przez Kaczyńskiego. On kiedy przegra nie będzie miał środków do walki z nową władzą. Może uprzykrzać nam życie, ale wątpię, by faktycznie mógł wywołać konflikt zbrojny w środku Europy. Najgorsze, co może się stać – to próba puczu wzorem Trumpa czy Bolsonaro. To dość ryzykowny plan, za niego kierownictwo PiS może nawet trafić do więzienia. Bądźmy na to gotowi, ale nie dajmy się przestraszyć ewidentnie spanikowanemu facetowi, który traci grunt pod nogami.
„nie dajmy się przestraszyć ewidentnie spanikowanemu facetowi”
On nie jest spanikowany. On jest zdeterminowany. Porównanie z Trumpem samo się nasuwa. Obydwaj by chętnie podpalili stolice swoich krajów w razie swojej przegranej. Jeżeli nie będą rządzić, to chociaż zniszczyć. To są podobne do siebie nawzajem toksyczne osobowości. Pucz Trumpa wyglądał raczej komicznie i jego symbolem stał się pomalowany szaman z rogami. Skończył się po paru godzinach. Ale gdyby Trump mógł posłać „bojowników” rodem z Hamasu, to by posłał. Nie miał takiej możliwości. Natomiast prezdupel być może ma rozmaitych bojówkarzy tu i tam. Być może wystarczy do zorganizowania kibolskich ataków, które usłużny prezydent wykorzysta do odmowy sformowania nowego rządu.
A jak w tym kontekście rozumieć naglą dymisje najważniejszych wojskowych, którzy na parę dni przed wyborami składają dymisję – czy to znaczy, że nie chcą firmować swoim nazwiskiem tych decyzji jakie może postawić przed nimi polityczne kierownictwo państwa PiS ?
N2 „Ohir, czy może Pan podać odnośnik do materialow TVP1 gdzie to zdjęcie jest w oryginale?”
Proszę wyszukać w G czy innym, ale z cudzysłowami, „prezydent miał na ręce bransoletki”.
Będą odnośniki i do artykułów i na jutuba.
N2 No i dlaczego nikt tego nie nagłośnił?
Ależ nagłaśniały to różne plotki i modowe portale. Wicie się kancelarii w sprawie do poczytania w wynikach wyszukania.
(Przenoszę w nowy kawałek, bo przy moich dużych literkach na ekranie pytanie na czwartym poziomie już mam po jednym wyrazie, proponuję wyszukanie bo komentarze z linkami bywają zatrzymywane „do północy”).
Dziękuję. Cytuję pomponika. „W końcu tajemnicę prezydenckich bransoletek ujawniła stylistka gwiazd Ewa Rubasińska-Ianiro. W rozmowie z „Faktem” zdecydowała się rzucić trochę światła. „To osobisty i intymny drobiazg. Wygląda na plecioną bransoletkę przyjaźni, którą robi się samemu i darowuje na różne okazje i z różnymi intencjami. … Nie powinno się ich zdejmować, więc gwiazdy nosiły je również do garniturów i eleganckich kreacji. Teraz mamy gwiazdę – prezydenta.” Koniec cytatu. Ja bym powiedział, ze nie gwiazdę, tylko bałwana na poziomie komentarza pani stylistki gwiazd. No, ale to może zdejmuje z niego podejrzenie premedytacji. Od dawna wiemy, ze bałwan.
https://pomponik.pl/plotki/news-tajemnica-bransoletek-andrzeja-dudy-rozwiazana-to-osobisty-d,nId,5929897
Nigdy nie podejrzewałem AD o samodzielne myślenie, a tym mniej o wymyślenie. Ktoś z prowadzących go jednak tę sygnalizację wymyślił — wiedząc że nad głową jest już AWACS a możliwe że i EP-3 (COMINT).
Co do „bransoletki przyjaźni” – może się gdzieś zgadzać: order św Jerzego jest przez Putina nadawany cudzoziemcom jako „uznanie wielkiej i niezachwianej przyjaźni dla Rosji”. Byłoby śmieszne, gdyby nie było tragedią…
https://www.youtube.com/watch?v=UMvffTzExyA&t=82s
Wymieniono dowództwo armii na przyjazne Macierewiczowi. Może się do czegoś szykują….
Wymieniono dowództwo które okazało się „niewdzięczne” i odmówiło przygotowań do działań po „sfałszowaniu wyborów przez opozycję”, która to narracja została mocno podbita w Przysusze i jest teraz o ile mi wiadomo pompowana u agenta Grzyba i w „niezależnych” portalach. Wraz ze straszeniem bezrobociem. W skrócie: „Tusk chce zlikwidować agencje i fundacje utworzone przez pis – jednego dnia ponad sto tysięcy ludzi może zostać bez pracy”.
Kiedyś, jako dzieciak, wymyśliłem sobie esperanto, dla każdego łatwe do zapamiętania. Bo z samych świńskich słów. Jeden z moich, nigdy nie zrealizowanych pomysłów. Ale oczywiście na hasło Przysucha wyskoczyło mi z dna :
„Był chłop pewien we wsi Przysucha
Co miał chuja na kształt obucha.
I czy wiarę mi dasz, że ten kutas miał twarz
uśmiechniętą od ucha do ucha ?”
(chyba Słomczyński)
Ale to wszystko dlatego że my tu sobie gadu gadu, na naszej niszowej Pustyni Błędowskiej (u ks. Wujka to była puszcza). I nasze wołanie roznosi się nie dalej niż te dwa kilometry kwadratowe, a tam już pół kuśki w dupie.
Ciekawe jak to się stało ze oni „rzucili papierami”? Sami z siebie tak rzucili? Jak konkretnie wyglądała propozycja nie do odrzucenia?
N2: „jak to się stało” i „czy sami z siebie rzucili” to się szybko nie dowiemy, tajemnica obowiązuje.
Nawet kłamczywiecki nic nie wiedział i krzyczał jak to Tusk kłamie, ale Tusk wiedział lepiej. Może wciąż mu ktoś melduje? 😉
Co do odmowy działań, to – przepraszam, nie zostało zaznaczone przez „tak sobie gdybam”, a gdybam. Ale coś na rzeczy musiało być, a to wydaje się najbardziej prawdopodobne. Zresztą nie musieli odmawiać, wystarczy przecież że zostali uznani za takich, na których jest za mało i mogliby odmówić.
Z innej beczki: podobno w trybie pilnym kim mi kwacz kazał dać podwyżki służbie więziennej. I teraz powstaje pytanie kabaretowe, czy jest to próba przekupstwa w przewidywaniu dłuższego korzystania z usług jako klient, czy jest to smarowanie SW żeby nie odmówiła usług trzymania całej opozycji…