21.10.2023
Cieszę się jak wszyscy a może jeszcze bardziej. Stało się, PiS traci władzę i nie będzie już rządów prezesa wszystkich prezesów!

Tyle na wstępie a teraz do rzeczy.
PiS uzyskał wynik nieco ponad 7 milionów głosów, co dało mu 196 mandatów w Sejmie. To bardzo dobry wynik zważywszy na te wszystkie afery i skandale, na to systemowe złodziejstwo, jakie miało miejsce za jego rządów. To, że mimo tego tak wielka grupa obywateli zagłosowała na tę partię, świadczy o skali „zaczadzenia” umysłów Polek i Polaków widzących w Jarosławie Kaczyńskim zbawcę narodu, obrońcę chrześcijańskich wartości, broniącego Polki i Polaków przed tą zepsutą lewacką Europą. Wśród zwolenników PiS dużą grupę stanowią też ludzie cyniczni, mający jedynie na względzie interesy i korzyści, jakie uzyskali z bycia wśród „tłustych kotów”. „Tłustych kotów”, których nie pogoniono mimo szumnych zapowiedzi prezesa. Te dwie grupy to wyborcy PiS, było ich nieco ponad 7 milionów, gdyby było ich 8 milionów to PiS miałby wystarczającą ilość mandatów do dalszego rządzenia.
Tylko 500 tysięcy czy aż 500 tysięcy – to ważne pytanie ukazujące całą złożoność spraw i problemów, przed którymi stoi Polska.
Trzeba też sobie uprzytomnić to, że te 11 milionów, jakie poparło demokratyczną opozycje to wprawdzie więcej niż te, 7 jakie poparło PiS, ale to nie jest większość z tej 29 milionowej grupy, jaka miała prawo wziąć udział w głosowaniu.
To takie marudzenie, ale warto też mieć elementarny porządek w swojej głowie.
Nasze zwycięstwo to efekt mobilizacji młodych, tych w przedziale 18-29. Dotąd w tej grupie wiekowej frekwencja była zawsze bardzo niska. Była, ale to się zmieniło i oby ta zmiana była trwałą. Ważne jest też to, że młodzi nie poparli Konfederacji – to klęska Mentzena i jego opowieści o bogatym życiu dla każdego, kto nie płaci podatków.
Wśród młodych poparcie w tych wyborach dla PiS było żadne, za PiS em opowiadali się przede wszystkim ludzie starsi.
To dwie Polski, jedna rosnąca w siłę wraz z wchodzeniem nowych roczników uzyskujących prawa wyborcze i druga, malejąca wraz z naturalnymi procesami wymierania starych roczników.
Młodzież, która poparła demokratyczną opozycję to kohorta, a nie tylko grupa wiekowa, to młodzi, którzy poczuli jak ważne są te wybory, ważne dla nich, wstępujących na scenę, mających przed sobą całe życie. Głosując na opozycję wybierali swoją perspektywę życia w cywilizacji zachodniej, w rodzinie krajów europejskich będących Unią Europejską a nie wschodnią satrapią podążającą w stronę Białorusi i Rosji. To bardzo ważna zmienna, to nie są „drobiazgi” w postaci tego, jaki będzie kredyt na mieszkanie dla młodych czy ile będzie wynosiła płaca minimalna. Owszem, ważne rzeczy, ale nie tak ważne jak ten cywilizacyjny wybór.
Jeżeli tak jest, a jest, to trzeba też zauważyć, że zjawiska takie jak wielka mobilizacja, budowanie zbiorowej świadomości i poczucie misji są ulotne, coś, co powstało pod wpływem chwili mija i znika po krótkim czasie, jeżeli nie ma wzmocnień, jeżeli działania nowego rządu nie wypełniają oczekiwań.
Teraz jest trudny czas, czas w którym rozgrywającym jest PAD. Nic nie wskazuje na to, że prezydent Andrzej Duda ujawni instynkt państwowca i wskaże osobę mającą rzeczywiste szanse na utworzenie rządu tak, aby maksymalnie skrócić czas chaosu i zamętu. Jeżeli będzie tak, że posiedzenie nowego sejmu zostanie zwołane 14 listopada a więc w ostatnim możliwym konstytucyjnym terminie, po to tylko, by Święto Niepodległości 11 Listopada mogły organizować stare władze z premierem Morawieckim, marszałek Witek, Jarosławem Kaczyńskim, będzie to kolejnym dowodem na to, kim jest prezydent Duda.
Kim jest wiemy. Ale tego kim będzie, nie wie chyba on sam. Najprawdopodobniej będzie nikim. Byłym prezydentem bez znaczenia i przyszłości.
Rząd koalicyjny, to zawsze trudny czas dla ludzi tworzących koalicję. Mam nadzieję, że historyczny wymiar zmiany, jaką dokonali Polacy 15 października 2023 roku wpłynie na emocje i ambicje liderów. Mam nadzieję, że wizja powrotu rządów Jarosława Kaczyńskiego będzie wystarczającym powodem by dogadać się i pchnąć Polskę w dobrą stronę.
Niech się stanie…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Jeden z antycznych wodzów rzymskich mówił „taktyka i strategia… owszem. Ale koniec końców decyduje o wyniku przychylność bogów.” A pamiętam też słowa mojego ojca „Łajdaces fortuna juvat.” Dlatego nie spuszczajmy z nich oka i bądźmy gotowi w każdej chwili na wrzask co sprawi że „się podłe zadziwi i zlęknie”. (Broniewski)
zgoda, trzeba być gotowym ale wrzask to nie wystarczy gdyby miały spełnić się najgorsze możliwe scenariusze
Oby nie…
„Trzeba też sobie uprzytomnić to, że te 11 milionów, jakie poparło demokratyczną opozycje to wprawdzie więcej niż te, 7 jakie poparło PiS, ale to nie jest większość z tej 29 milionowej grupy, jaka miała prawo wziąć udział w głosowaniu.”
*
Na opozycję demokratyczną (bez Konfederacji) głosowało łącznie prawie 11,6 milionów wyborców czyli 53,71% biorących udział w głosowaniu. Frekwencja wyniosła 74,38% uprawnionych do głosowania. Warto pamiętać, iż na opozycje demokratyczną głosowało łącznie o ok. 52% więcej niż na PiS. To wszystko oznacza, że koalicja demokratyczna, jaka utworzy rząd ma jeden z najsilniejszych mandatów wyborczych w III RP. Być może mandat najsilniejszy w historii III RP, ze zwględu na odsetek głosujących w stosunku do uprawnionych do głosowania. . Odnoszenie liczby głosujących na opozycje demokratyczna do łącznej liczby uprawnionych do głosowania ponad 29 milionów osób, jest o tyle nie uprawnione, że nikt im nie zabraniał wziecia udziału w wyborach. Jeżeli ponad 25% wyborców nie głosowało, to z nielicznymi wyjątkami złego stanu zdrowia reszta świadomie tego nie zrobiła NIe można zatem jej wliczać do liczby odniesienia referencyjnej dla woli wyborców. Owe ponad 25% świadomie zrezygnowała z aktu wyborczego przez co tej zbiorowości nie można dodawać do tych, którzy głosowali umniejszając tym samym odsetek głosów oddanych na poszczególne formacje. Ta liczba ponad 29 milionów obywateli dysponowała prawem wyborczym ale do wyniku głosowania liczy sie wyłącznie ta liczba osób, która zdecydowała się z tego prawa skorzystać.
To prawda, mogli pójść i głosować a nie poszli, mieli do tego prawo bo w Polsce nie ma przymusu glosowania, nie ma mandatów za nie pójście do wyborów.
To prawda ale…
Tych co nie poszli nie można zaliczyć do przeciwników rządzących,. tam są różne motywacje w sumie jednak, jako obywatele, tworzą grupę wyborców. Nie głosowali a więc nie poparli większości, która opowiedziała się za zmianą, są obywatelami ale nie można ich zaliczać do większości opowiadających się za zmianą.
To trochę sofistyka ale to tak dla precyzji określającej nasze zwycięstwo i przegraną prezesa.
Panie Zbigniewie – wydaje mi się, że rozumiem Pańskie intencje. Rzeczywiście ideałem byłoby gdyby frekwencja wyniosła np. 99 %, ale nie miało to miejsca. Brakujących 25% wyborców przy urnach nie można uznać ani za przeciwników ani za zwolenników PiSu. Najbardziej prawdopodobne, że rozkład głosów mógłby byc podobny do 74,4% tych co wzieli udział w wyborach. Tego się jednak już nie dowiemy. Mnie jest bliższy pogląd, że nieobecni nie mają racji, jeżeli dobrowolnie zrezygnowali z wyrażenia swojego zdania.
*
Zgadzam się z Panem, że ta nasza rozmowa to trochę sofistyka dzieląca włos na czworo, niemniej ona także jest ważna dla czystości i spójności rozumowania, oraz wnioskowania. W tym wpisie chciałbym zwrócić uwagę, że populiści przegrali w Polsce wyraźnie – ok. 4 mln głosów. Na partie demokratyczne zagłosowało ponad 52% więcej osób niż na PiS. To zwycięstwo wyraźne i miażdżące, a gdyby nie system d’Honta to opozycja miałaby większość blokującą weto prezydenta. (Zresztą i tak ma na to szanse z innych powodów).
Populiści (PiS) mieli wszystko po swojej stronie a mimo tego dostali zaledwie nieco ponad 35% głosów. To także świadczy o skali ich porażki.
*
Jeżeli przyjrzymy się doświadczeniom odsuwania populistów od władzy na świecie to takiej przewagi jak w Polsce nie zanotowano nigdzie. Np. w Brazylii mającej 200 milionów mieszkańców ta przewaga demokratów wyniosła zaledwie 2 mln głosów. Podobnie odsunięcie Trumpa w USA nie było tak miażdżace jak porażka PiSu.
*
Reasumując – nawet w naśmielszych oczekiwaniach nie przypuszczałem, ze porażka PiS będzie tak duża a dzięki temu tak jednoznaczna. I bardzo dobrze !