30.11.2025
Rosja, to kraina kontrastów. Obok społeczeństwa rabów, są jednostki wybitne, znane i uwielbiane, malarze, kompozytorzy, literaci, twórcy należący do tego samego narodu, artyści, którzy nie ulegli wtłoczeniu w klęcznikową liberię.
O bestialstwie Rosjan pisze wielu. W Polce – Grudziński („Inny świat, zapiski sowieckie”), Kapuściński („Imperium”), w Rosji – Sołżenicyn („Archipelag GUŁag”), Szałamow („Opowiadania Kołymskie”), Rybakow („Dzieci Arbatu”), Piasecki („Zapiski oficera Armii Czerwonej”).
Obozy, więzienia, zesłania, deportacje, doprowadzenie narodu do śmierci głodowej i wmówienie żywym, że jest to wina sabotażystów, a nie złego zarządzania, to była codzienność kraju stworzonego po rewolucji. W założeniu sprawiedliwy i przyjazny dla biednych, stał się odwrotnością szczytnych intencji. Miast być życzliwym wobec ludzi, podsycał w nich wzajemną nieufność. Do obowiązków sowieckiego obywatela należało kapowanie: brat podejrzewał brata, siostra donosiła na siostrę, a dzieci na rodziców.
Problem społecznego zdziczenia Rosji pojawia się nie pierwszy raz. Mamy z nim do czynienia w wersji nasilonej od momentu rozpoczęcia wojny z Ukrainą. Rosja jest ogromna, bo zajmuje obszar 17 mln km² i ma około 142–146 milionów mieszkańców. W większości są to ludzie przyzwyczajeni do cierpliwego znoszenia niewoli i pokornego brania po karku; życie w pozycji uniżonej, skwapliwa rezygnacja z własnej osobowości, godzenie się na upokorzenia i bycie armatnim mięsem, to charakterystyczne cechy przeciętnego Rosjanina. Jest gotowy zrzec się samodzielnych przekonań pod warunkiem powiększenia terenu swojego imperium.
Ukraina natomiast jest krajem zajmującym obszar 603 700 km² i liczy ok. 42 mln mieszkańców. Jak bardzo potężna jest Rosja, świadczy fakt, że od prawie czterech lat nie potrafi zwyciężyć dużo mniejszego kraju. Z czego wynika, że jedynym powodem do twierdzenia, iż jest wielka, to zajmowana przez nią powierzchnia. Terytorium jest więc uzasadnieniem jej istnienia i gdyby nie ono, byłaby cywilizacyjnym zadupiem świata.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Marku – pod jednym z artykułów na SO w komentarzu o Rosji znalazłem recenzję naukową książki wydanej w USA, która dostarcza wstrząsającej wiedzy o tym imperium. Jakkolwiek tekst jest długi, nie mogłem oderwać sie od jego lektury: https://journals.us.edu.pl/index.php/PR/article/download/18162/14084?fbclid=IwQ0xDSwOQGVhleHRuA2FlbQIxMQBzcnRjBmFwcF9pZAo2NjI4NTY4Mzc5AAEe4aaKFUaX1zbyBelI3DMR3lDgLCRZJn55zQZQr-efCLRtNgwH915Ti-U8K2E_aem_hu7LOnbQM5HuHPJBvwx4nQ
Istotnie. Wstrząsające ale chyba i odkrywcze spojrzenie na to imperium. Dziękuję za wskazanie.
Owszem, dla współczesnych odkrywcze. Warto pamiętać, że podobne rzeczy o Rosji pisał około stu lat temu wybitny polski uczony, rektor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie – Marian Zdziechowski. Jego dorobek przypomniał współczesnym profesor Jan Skoczyński, jeden z autorów Stufio Opinii.
Marek Jastrząb jak zwykle wali między oczy — i to bez owijania w bawełnę, jedwab, czy choćby w gazetę „Prawda”. Jego tekst to coś pomiędzy współczesną bajką dla dorosłych a podręcznikiem do przetrwania w kontaktach z cywilizacją opartą na donosie, cepie i toporze.
Ale ja, skromny czytelnik-felietonista z niepokojem obserwujący stan własnego czajnika i kondycję cywilizacji zachodniej, muszę przyznać: tak, Jastrząb trafia celnie. I boleśnie. Jego portret Rosji — tej potwornie rozciągniętej masy geograficzno-psychologicznej — przypomina coś na kształt Ducha Imperium, który zapomniał się wyprowadzić po 1991 roku.
Rosja, pisze Jastrząb, to kraj, w którym „brat podejrzewa brata” — i nie chodzi o zwykłą rodzinną niechęć o spadek po babci, tylko o zawodowy obowiązek donoszenia na najbliższych. Tamtejsze społeczne zdziczenie to nie nowinka sezonu 2022, tylko tradycja starsza niż Matrioszka. Tyle że teraz te Matrioszki mają hełmy i rakiety.
Największy żart historii (choć bardzo nieśmieszny) polega na tym, że to właśnie Rosja, z tą swoją bizantyńską miłością do bata i betonu, uzurpuje sobie prawo do bycia „obrońcą wartości”. Jakich, pytam z niepokojem — wartości bojowych? Żołnierskiego garbu? Kolektywnej schizofrenii?
A jednocześnie, jak to u Jastrzębia, jest ta nutka tragikomedii — bo oto wielkie imperium od lat próbuje połknąć kraj, który teoretycznie powinien być dla niego przekąską. Ale się nie dał. Bo Ukraina, w przeciwieństwie do imperium, chce być, a nie tylko mieć terytorium.
Podsumowując: tekst Marka to trochę jak podrapanie się po mózgu tępą łyżką — bolesne, ale potrzebne. A ja, chociaż nieco zawstydzony własną felietonową nieadekwatnością wobec takich literackich uderzeń z półobrotu, dziękuję. Bo mądrze napisać o głupocie — to sztuka. A Jastrząb robi to tak, że aż boli. W głowie. Tam, gdzie powinno.
„Terytorium jest więc uzasadnieniem jej istnienia i gdyby nie ono, byłaby cywilizacyjnym zadupiem świata.”.
.
Wydaję mi się, że Rosja posiada kilka cech, które nie pozwalają jej zakwalifikować do cywilizacyjnego zadupia.
.
Rosyjska dyplomacja, rosyjskie sprawne służby.
Komentatorzy wojenni twierdzą, że po początkowej, gorszej dla siebie, fazie wojny, Rosja pokazuje sporą umiejętność adaptacji do zmieniających się warunków.
Nie wiem, może, jednak,to wynika też z nieliczenia się z własnym „zasobem ludzkim”?
Rosja ma też chyba dobrze opracowany „system awansu do elity” dla dobrze rokujących. Taki Putin nie pochodził, chyba, z elity.
Sam fakt, że Rosja nadal jest w grze i rozmawia ze światowymi mocarstwami (a niektóre może i rozgrywa?), moim zdaniem, nie pozwala jej wrzucić do worka z napisem 'zadupia cywilizacyjne’. I chyba nie wynika to tylko z ich potężnego arsenału nuklearnego.
Nie znam się, może wynika
Przepraszam.za literówki
Kuba
Z przykrością dla Pana, a z radością dla siebie stwierdzam, że Rosja jest cywilizacyjnym zadupiem do kwadratu.
Dlaczego „z przykrością dla mnie”?
Ja bym bardzo chciał stwierdzić, że kraj który jest zagrożeniem dla mojego kraju (współcześnie, i był takim wielokrotnie w historii) jest „cywilizacyjnym zadupiem”.
Miłośników Rosji u nas nie brakuje, choć sama Rosja ma do wszystkich, a tym do tychże zwolenników stosunek agrarny. To znaczy, że przy pierwszej okazji wyśle nas wszystkich do… ziemi. Właśnie w linku podanym przeze mnie w poprzednim komentarzu, autor książki naukowo wywodzi, że Rosja to antycywilizacja, antyspołeczeństwo, antynaród i jeszcze wiele anty – w tym antyżycie. To samo twierdził ponad sto lat temu wybitny polski filozof Marian Zdziechowski, znawca Rosji, definiując przy tej okazji kategorię zła.
Kuba
Jak nazwać obszar od stuleci walczący z własnym narodem i poniżającym słabsze, obszar, który potrafi się tylko rozszerzać narzucając podbitym państwom własny prymitywizm jako najwyższą wartość?
Dlaczego wybuchła pełnoskalowa wojna w 2022?
Nie napiszę nic odkrywczego: „bo Rosja uznała, że to właściwy moment”.
A dlaczego uznała? Tego się pewnie nie dowiemy.
Ja mogę się mylić, nie mam wystarczającej wiedzy na temat tej „gry”. Nie wiem (czy ktokolwiek zna?) jakich argumentów używają kręgi decyzyjne mocarstw. Nie wiem co stoi za decyzjami USA, Rosji, czy Chin. Pewnie takich składowych przy podejmowaniu decyzji są tysiące.
Wydaję mi się jednak, że nie jest to wojna (jedynie) o terytorium.
Dzień dobry
Najpierw w kwestii formalnej:
Nie jest prawdą, że Rosja liczy 142 – 146 milionów ludzi, nie jest również prawdą, żę Ukraina liczy 42 miliony mieszkańców.
Rosja od lat nie robi rzetelnych spisów powszechnych przez co nie wiadomo dokladnie ilu mieszkańców żyje w FR. Według obecnych badań ogólną ilość mieszkańców szacuje sięna ok. 130 milionów (teraz chyba mniej w związku z pół milonowymi stratami na froncie).
Ukraina – po utracie 20% terytorium i olbrzymiej (w większości bezpowrotnej) emigracji liczy ok. 28 – 30 milionów mieszkańców!
Wojna trwa i musi trwać, gdyż jej zakończenie oznaczać może koniec władzy putina, o czym dyktator wie doskonale.
Milion zdemobilizowanych, sfrustrowanych, mężczyzn w Rosji oznacza powtórkę roku 1917 w Piotrogrodzie.
Putin o tym wie i będzie ciągnął wojnę do końca świata (i jeden dzień dłużej).
Ukrainie też szybki koniec wojny nie odpowiada.
Ich szansą byłoby kontynuowanie wojny do wybuchu rewolucji w w Rosji (analitycy oceniają że trzeba do tego jeszcze 1 – 2 lata niedoborów na rynku rosyjskim). Wtedy siły odśrodkowe mogą rozsadzić Rosję, likwidując imperium…
Czy to możliwe, nikt nie wie (część analityków jest sceptyczna), jednak przynajmniej raz (dwa razy ściślej rzecz mówiąc) taka sytuacja miała miejsce, więc precedens jest 🙂
Krzysztof z Gdańska
zarówno w przypadku Rosji jak Ukrainy dokładne dane są jak najbardziej nietrafne. Co nie przeszkadza mi sądzić, że jest, jak jest w felietonie..