14.12.2025
13 grudnia prof. Bogdan Góralczyk opisał w TVN 24 wyłaniający się nowy ład świata, czyli koncert mocarstw, w którym Unia Europejska i tworzące ją państwa spadają na margines. Podpisuję się dwoma rękami pod tym opisem, choć wcale on nie cieszy. Jest po prostu prawdziwy. Staje się faktem i nie jest ważne, czy jest to dzieło Tumpa, czy nie. Tak czy owak jest.
Tymi mocarstwami, które wymienił prof. Góralczyk są: USA, Rosja, Chiny, Indie i Japonia. Niektórych zaskakują pewnie w tym zestawie Indie, ale mnie nie. Indie mają obecnie ok. 1,47 miliarda ludności, prawie półtora miliarda, ponad 18% ludności świata i ta liczba rośnie. Indie są w tej chwili najludniejszym krajem świata, większym niż Chiny. W dodatku PKB 3,8 biliona USD i ok. 7% wzrostu rocznie. 5,5 milionowa armia. Zacznijmy zapominać o biednych Indiach.
Ja bym do tej listy państw znaczących dodał jeszcze Pakistan (też mocarstwo regionalne, 250 mln. ludności i blisko 2 milionowa armia) i Iran, choć Iran z innego powodu. Po prostu wariat z brzytwą jest groźny nawet gdy nie jest wielkiej postury, a dąży do posiadania broni atomowej.
Co z tego wszystkiego dla nas wynika, dla Polski i dla Unii Europejskiej? Wniosek nasuwa się sam. Albo dołączymy do grona światowych pokerzystów, albo przestaniemy się liczyć i zaczniemy w tym pokerze przegrywać.
To, co powiem, może nie spodobać się w gronie politycznych oszołomów z prawej strony.
1. Proces integracji europejskiej musi znacznie przyspieszyć. Unia musi stać się jednolitym organizmem gospodarczym, oczywiście z równomiernym rozkładem gospodarki na wszystkie państwa (nie może być tak, że większość przemysłu będzie w 2-3 silnych krajach, a w reszcie łąki). To oznacza wspólne planowanie dużych inwestycji.
2. Musi powstać europejska armia, niezależnie od armii krajowych. Chodzi oto, by nikt z zewnątrz nie mógł rozgrywać bezpieczeństwa unijnych państw.
Mówiąc krótko, albo Unia stanie się gospodarczo i militarnie potęgą, albo w koncercie mocarstw będzie tylko komentatorem.
A co do Trumpa, to myślę, że jego polityka nie tylko nie przyczynia się do pokoju na świecie, ale wręcz odwrotnie: grozi kolejną gigantyczną wojną.

Krzysztof Łoziński
Emeryt
Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.
Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”

„To, co powiem, może nie spodobać się w gronie politycznych oszołomów z prawej strony.”
*
Punkty 1 i 2 proponowane przez Autora są czymś oczywistym a zarazem koniecznym dla ludzi myślących. Niestety tzw. prawica reprezentuje interesy mocarstw trzecich, spoza Europy. Nieważne świadomie czy nie, ale nawołując do suwerenności pojedynczych państw, działa na ich szkodę. Nie wiem jak możemy sobie z tym poradzić, ale bez tego nie uda się zjednoczyć Europy aby mogła przetrwać w koncercie mocarstw jako podmiot a nie jako obszar rozgrywek zewnętrznych.
Łoziński wali prosto z mostu jak sąsiad z wąsem przy grillu, ale tym razem to sąsiad, który przeczytał wszystkie raporty NATO i popija espresso, nie piwo. Diagnoza trzeźwa jak poniedziałkowy poranek bez kawy: świat układa nową talię kart, a Europa… stoi z boku i szuka żetonów pod stołem.
Komentarz?
Bystry i słuszny felieton – coś jak ostrzeżenie z GPS-a: “Zjedź teraz, albo wypadniesz z trasy historii.”
Dobrze, że ktoś jeszcze myśli o przyszłości Europy z użyciem mózgu, a nie tylko nostalgii i memów.
„Wspólne planowanie inwestycji” brzmi dobrze, ale praktyka pokazuje, że bywa różnie. Na poczatku roku UE odmówiła wsparcia Estonii i Litwie w budowie systemu ochrony dronowej (4. rok wojny!).
Wydaje mi się, zeeśli chodzi o obronność, to ciężko znaleźć wspolny mianownik dla, na przykład, Cypru, Portugalii, Niemiec, Polski i Estonii. Inne interesy, inne zagrożenie (ze strony Rosji), inne zrozumienie zagrożenia, inne potrzeby.
Prawdopodobnie elity niektórych krajów UE chętnie wróciłyby do „normalnych” stosunków biznesowych z Rosją.
Nie twierdzę, że to jest łatwe, ale że w dalszej perspektywie może okazać się konieczne. Oczywiście narodowe egoizmy mogą nas wszystkich zatopić.