nathan gurfinkiel: wysoka komisjo…

2013-01-13. w piątek, 11 stycznia 2013 roku jechałem autobusem linii 116 przemierzającym krakowskie przedmieście w warszawie i wtedy właśnie zobaczyłem na własne oczy jak perfidnie niszczona jest substancja moralna narodu polskiego. jako uświadomiony obywatel, wychowany w patriotycznym domu, na szczytnych tradycjach prawdomówności, nasączony ideałami miłości bliźniego i poszanowania godności człowieka, choćby ten miał nawet niewiele wspólnego z polskością, lecz wręcz przeciwnie – wyznawał zakamuflowaną opcję niemiecką, albo co gorsza pochodził z odległych stron i straszył ludzi mało u nas lubianą czekoladową karnacją skóry.

sam kiedyś obserwowałem na własne oczy jak jego pobratymiec, tylko jeszcze ciemniejszy na twarzy siedział rozkraczony na przodzie autobusu i myślał o niebieskich migdałach, bo nawet nie zauważył jak obok niego stanęła korpulentna jejmość z wyładowaną zakupami reklamówką. spojrzawszy na ciemnego chłopca, dama odezwała się pouczająco:

– w naszym kraju młodzi ludzie ustępują paniom miejsca.

– a u nas to się taka gruba baba zjada…

skoro jednak taki czekoladowy pasażer znalazł się już w polskim autobusie i ostemplował w kasowniku bilet, ma prawo być potraktowany jak uczciwy człowiek na równi z prawdziwymi polakami – dobrymi katolikami i sumiennymi podatnikami.

ponieważ oprócz najpatriotyczniejszych ideałów zostałem genetycznie obdarzony dobrą pamięcią, wiedziałem już że zanosi się na coś bardzo niedobrego, gdy tylko zobaczyłem stojącego obok mojego siedzenia muskularnie zbudowanego mężczyznę. pamiętam bowiem, że jakiś czas przedtem osobnik ten z przypiętym do marynarki emblematem kontrolował bilety. moje obawy okazały się słuszne, bo w pewnym momencie dostrzegłem jak przypiął do marynarki emblemat firmy MPT i przystąpił do sprawdzania biletów – i wtedy właśnie, szanowna Komisjo do Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, działająca przy IPN, zostałem naocznym świadkiem zbrodni, którą niniejszym zgłaszam. skoro bowiem nie kontroluje się biletów jawnie, jeżeli funkcjonariusz przedsiębiorstwa transportowego udaje pasażera, żeby znienacka przychwycić kogoś na wyłudzeniu bezpłatnego przejazdu. nieomylny to znak, że cały naród polski traktowany jest jak zgraja drobnych oszustów, która nie zasługuje nawet na krztynę zaufania. ta zbrodnia postponowania polskiej nacji dokonuje się codziennie od wielu już lat. zdążyliśmy się z nią oswoić przez zasiedzenie i mało kto dostrzega niestosowność istnienia jeszcze jednej tajnej służby – kontrolerów autobusowych.

na naszych oczach powstaje też nowa tajna formacja chłopców-fotoradarowców. jak słychać, przyszłe dochody z mandatów zostały wkalkulowane jako pozycja zasilająca finanse państwa. oznacza to, że nikomu nie zależy na bezpieczniejszych drogach, a wręcz przeciwnie – państwo ma czerpać korzyści z większego zagrożenia wypadkami.

tolerowanie takich porządków jest na rękę każdej władzy z dowolnej opcji politycznej, bo ludzie, którzy pozwalają się w ten sposób traktować nie upomną się już o swe prawa obywatelskie. rządzący mogą spać spokojnie – nie pojawi się żaden nowy sędzia tuleya, żeby to napiętnować.

chochoły mogą sobie spokojnie tańczyć…

nathan gurfinkiel

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. de mowski 2013-01-14
    • skrzydla 2013-01-15
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com