nathan gurfinkiel: kapryśna pamięć wyborców

natan sepia2013-02-05. kiedy już przyjdzie to, do czego ostatnio wzdychamy – na przykład żeby tusk i kaczyński wycofali się z polityki i uwolnili obywateli od rozwiązywania łamigłówki wyborczej: który z nich jest jeszcze gorszy od drugiego. wspominków i tak  nie unikniemy , bo przeszłość jest matką i ojcem teraźniejszości – a najczęściej bywa  jej zrzędzącą macochą i upierdliwym ojczymem.

nigdy nie wiadomo w jaki sposób politycy zostaną zapamiętani. jak napisał znakomity duński  humorysta storm p. – trudno jest cokolwiek przewidywać, zwłaszcza przyszłość.

słuszność tej konstatacji mogłem prześledzić na samym sobie. kiedy krwawo stłumione strajki w miastach wybrzeża zmiotły gomułkę ze sceny politycznej i usadowiły gierka na szczycie piramidy,  byłem już w danii. dla ludzi w kraju gierek był chyba lepszy od gomułki, bo mniej spętany ideologią i bardziej pragmatyczny. ja jednak zapamiętałem go głównie  z epizodu  powitania delegatów bratnich partii w dniu rozpoczęcia obrad zjazdu PZPR (numeru nie pamiętam i nie mam nawet zamiaru zaśmiecać nim pamięć) gierek dostał czkawki i z trudem uniknął wywichnięcia szczęki przy próbie wyartykułowania nazwiska delegata duńskiej partii komunistycznej. towarzysz ów nazywał się  willy fuglsang i ilekroć czytam nazwisko gierek, mam w uszach jego  zmagania z powitaniem gościa.

niekiedy polityk jest pamiętany już z racji długiego sprawowania urzędu. urho kekkonen był prezydentem finlandii od 1956 do 1982 roku, a przed objęciem funkcji głowy państwa dwukrotnie sprawował urząd premiera. zaprzyjaźniona kopenhaska korespondentka „helsingin sanomat” opowiadała mi jak fińskie dzieci uczone były historii najnowszej: kekkonen jest prezydentem finlandii, którego wybiera się co siedem lat. kiedy w norwegii premierem była gro harlem brundtland (1986-1989 i 1990-1996) cieszyła się niezwykłą popularnością. jak głosi anegdota, która obiegła świat, jakaś mała dziewczynka zapytała na lekcji czy mężczyzna może zostać premierem norwegii.

poczucie humoru  bywa o wiele pewniejszą drogą do przetrwania polityka w pamięci, niż jego dokonania. georges pompidou, nim został prezydentem, był sekretarzem de gaulle’a. w czasie któregoś z dość częstych we francji referendów de gaulle siedział w swoim gabinecie na drugim piętrze pałacu elizejskiego. korpulentny pompidou wbiegł z parteru po schodach, by zapoznać swego pryncypała z najnowszymi wynikami. zadyszany, nie mógł dobyć głosu i tylko powtarzał: mon dieu, mon dieu. rozbawiło to de gaulle’a. – mon général serait assez, cher pompidou (wystarczyłoby panie generale, drogi pompidou), odezwał się z uśmiechem.

ludwig erhard, kanclerz w latach 1963-1966) autor polityki znanej pod nazwą społeczna gospodarka rynkowa i uważany za ojca niemieckiego cudu gospodarczego bardziej niz ze  swych dokonań zaslynął z tego, że późniejszy noblista günter grass nazwał go pinczerkiem.

bierut był bezbarwnym i nudnym aparatczykiem i jeżeli w jakiś sposób zasłynął, to tylko dlatego, że lata jego panowania były okresem największej opresyjności władzy komunistycznej. ludziom najwidoczniej było nie do śmiechu, nie przetrwały więc godne uwagi kawały na jego temat. zupełnie inaczej było za czasów gomułki. już sama jego maniera przemawiania była źródłem powszechnej wesołości i to za jego czasów mówiono, że polska jest najweselszym barakiem w obozie socjalizmu. mój redakcyjny kolega sparodiował przemówienie gomułki słowami: niczego klasie robotniczej nie obiecywaliśmy i przyrzeczenia dotrzymaliśmy.

inna moja redakcyjna koleżanka, noemi bogusławska – bynajmniej jeszcze nie stara grand old  lady  dziennikarstwa radiowego  w czasie kolegium redakcyjnego głośno westchnęła: znaczy będziemy klepać dobrobyt, kwitując w ten sposób przemówienie gomułki na temat planowanego wzrostu stopy życiowej…

wałęsa jest prawdziwym ewenementem na firmamencie politycznym, bo ma niezaprzeczalne dokonania, pokojową nagrodę nobla i celne powiedzonka. jak słynne: “jestem za, a nawet przeciw”. moim ulubionym bon mot jest jego trochę mniej znane powiedzenie: “wszyscy na tym zarabiają, a reszta traci”.

kwaśniewski, choć był całkiem niezłym prezydentem pozostawia niedosyt po swoim prezydentowaniu, bo skoro naród sam zapewniał sobie panem, to on powinien był przynajmniej postarać się o circenses.

jestem całkiem spokojny o przetrwanie wielkiego   myśliciela i humanisty jarosława kaczyńskiego w pamięci rodaków, bo już jego pionierska interpretacja mazurka dąbrowskiego zrobiła furorę, nie mówiąc o licznych perełkach surrealistycznego humoru.

martwię się natomiast o donalda tuska. samym kopaniem piłki nie przejdzie do historii, bo, choć robi na boisku co może, a może chyba nawet więcej niż jako szef rządu i swej obywatelskiej plajtformy,  nie jest to przecież ani pelé ani maradona.

na miejscu tuska zacząłbym zamawiać anegdoty na swój temat, inaczej historia zamilczy go na śmierć.

nathan gurfinkiel

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com