nathan gurfinkiel: w tym sęk

natan sepia2013-02-12.

natanowi tenenbaumowi

wzruszyła  mnie nazwa prosperującego od lat biznesu, który promuje swe wyroby również na fejsbuku, gęsto przeplatając  obmierzłą komercję  wzniosłą patriotyczną frazeologią. przedsiębiorstwo nazywa się “biżuteria patriotyczna”

od dawna już lansuje się tezę, że  w polityce ważniejsza od  zasad etycznych bywa skuteczność. jeszcze bardziej niż w polityce teza ta sprawdza się  w ekonomii. to nic, że symbolika na wyrobach może sama z siebie być w nienajlepszym guście. skutecznym remedium na wszelkie estetyczne niedostatki bywa podawanie produktów w stężonym bogoojczyźnianym sosie:

“Jestem Polakiem i chcę, aby Polska Polską była – czy to tak wiele? Naprawdę to takie “nienowoczesne”? Jestem Polakiem i jestem z tego dumny. Zawsze to podkreślam rozmawiając z obcokrajowcami. Nigdy nie wstydziłem się swojej wiary, pochodzenia, poglądów”.

nie tylko jednak biżuterią człowiek żyje. drogą wytrwałych studiów znany już czytelnikom studia opinii wybitny badacz kopenhaski dr engur finkiel ustalił, że również inny artykuł  cokolwiek wysublimowanej pierwszej potrzeby skutecznie promuje rodzimy patriotyzm. robi to w dodatku z zachowaniem zasad dobrego gustu zarówno w metodach marketingu  jak i w jakości samego produktu.

ogarnięty poznawczą pasją – pisze dr finkiel –  chciałem od dawna znaleźć się na damskim wieczorku, gdzie uczestniczki, wolne od pożądliwych spojrzeń adoratorów, nie muszą wdawać się  w żadne intelektualne dywagacje i mogą dowoli rozprawiać o najprostszych  rzeczach w życiu każdej kobiety – jak na przykład mężczyźni. zapragnąłem na własne uszy usłyszeć, co one o nas mówią, gdy bezpieczne od podpatrywania mogą porzucić pozy, w jakich je oglądamy…

teoretycznie mógłbym nawet w czymś takim uczestniczyć. śniło mi siȩ bowiem, nie tak  dawno, że byłem żoną  właściciela majątku ziemskiego i kochałem (kochałam) się zapamiętale z bardzo dekoracyjnym ekonomem, który pral fornali po pysku, rozdrażniony ich chytrymi spojrzeniami i głupkowatym uśmieszkiem na wargach. budziło to mój sprzeciw, bo takie obchodzenie się z ludźmi jest mi z gruntu obce. wyrzucałem (wyrzucałam) sobie, że powinienem (powinnam) go odstawić, ale nie mogłem(mogłam) wyzbyć się grzesznych rozkoszy łoża i cierpiałam (cierpiałem) z powodu tej słabości charakteru, przez którą odchodziłem (odchodziłam) od zasad, zdawałoby się nienaruszalnych.

później i tak zostałem(zostałam) na lodzie, bo ekonom przeistoczył się nagle w kobietę i omamił stajennego z rysami twarzy dziewczyny z którą kiedyś byłem. a potem już tylko bywałem, by w końcu powziąć niezłomne postanowienie, że nie będę więcej bywał. chłopiec ze stajni rozpalał moją wyobraźnię odkąd wyszedłem (wyszłam) za mąż i zostałem (zostałam) posiadaczem (posiadaczką) dóbr. ten pożar zmysłów rozgorzał jeszcze bardziej, kiedy rozsmakowałem (rozsmakowałam) się w występnych igraszkach z ekonomem. usiłowałam (usiłowałem) nakłonić chłopca stajennego do rozmaitych perwersji, ale on, skupiony całkowicie na swoich koniach, zdawał się nie zauważać moich zabiegów i nadzieja że mnie dostrzeże coraz bardziej rdzewiała mi w sercu…

akcja mych somnambulicznych halucynacji miała miejsce w epoce księstwa warszawskiego, nie przypominam sobie jednak jaką nosiłem (nosiłam) wówczas suknię, bo najbardziej utkwiły mi w pamięci przeżycia rozgrywające się bez nieporęcznych zawojów…

sny nie mają czasu, ani chronologii. kiedym tak jako żona właściciela majątku  oddawał się (oddawała) grzesznym uciechom, najświętsza panienka, która poczęla była bez grzechu, nie dała mi grzeszyć bez poczęcia. moja zrodzona z występku córka, ika, miała towarzyszkę zabaw dziecięcych – rezolutna i miłą kasię sęk. w całych dobrach naszych nie było człowieka, który nie przepadałby za małą kasią. tylko ekonom, z którym nadal potajemnie się kochałem (kochałam) ogarnięty był dziwnym chłodem wobec upodobań  dziecka – oficjalnie córki mego męża (żony). ojcem kasi był bowiem fornal, którego ekonom tlukł po pysku ze szczególnym zapamiętaniem, bo wietrzył w jego układności szyderstwo i krnąbrność. nie mógł jednak nic poradzić, bo ika mieszkała w moim, a nie w jego domu. kiedy już nieco podrosła, ubłagała mego męża (żonę) i mnie, swoją matkę (ojca), by wzięto kasię na wychowanie i przyuczono ją do roli pokojówki. po nauce, pod okiem ochmistrzyni, kasia została pokojówką. gdy ika już jako dorastająca pannica wyjechała do paryża, zabrała kasie z sobą. odkąd znalazła się w słodkiej francji, córka moja, mająca po występnych rodzicach upodobanie do grzesznych igraszek, rzuciła się w wir uciech, ale ładniejsza i górująca nad nią inteligencją pokojówka szybko zakasała swoją panią w towarzyskich podbojach. ta wschodząca na paryskich salonach vedette przybrała imię  coco i wkrótce potem wyszła za mąż za pana nazwiskiem chanel. nawet jednak ten oszałamiający sukces nie przyprawił jej  o zawrót głowy. nie sfrancuziała z kretesem, bo jest to jedyna rzecz, której polak (polka) nie potrafi, a kasia pomna była patriotycznych tradycji domu rodzicielskiego. jej ojciec, prosty przecież fornal, prany w dodatku okrutnie po pysku przez ekonoma, kochał ojczyznę jak mało kto. brave coco, nawet gdy była już lwicą salonów paryskich, pielęgnowała więc starannie narodową tradycję. kiedy po przedwczesnym owdowieniu stanęła na czele kosmetycznego imperium, wiedziona patriotycznym porywem , umieściła swe dumne rodowe nazwisko  na etykietce perfum, które wkrótce miały podbić świat. nazwala je chanel 5 (cinq), dla bardziej wtajemniczonych – sęk…

nathan gurfinkiel

 

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. medard 2013-02-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com