2013-02-22. poniższe – to strzępy rozmów o antysemityzmie, jakie prowadziłem, odkąd zawalił się w polsce komunizm i mogłem znów przyjeżdżaćdo kraju. przedtem uporczywie odmawiano mi wizy. w ciągu wszystkich tych lat byłem czterokrotnie w polsce, za każdym razem w związku z pogrzebem w rodzinie. wystawiano mi wówczas nieprzedłużalną wizę losową na siedem dni.
mój pierwszy przyjazd do gdańska miał miejsce wczesną wiosną 1982 roku, kiedy obowiązywała jeszcze godzina policyjna i rozmowy telefoniczne były kontrolowane.
mój syn paweł, chirurg-ortopeda, naonczas student medycyny w łodzi, był przewodniczącym NZS na swojej uczelni. tuż przed 13 grudnia położono go na oddział kardiologiczny i to ocaliło go przed internowaniem. ordynator przetrzymał go sporo dłużej niż to było potrzebne. kiedy został wypisany ze szpitala i zjawił się na uczelni, powiedziano mu, że najbezpieczniej będzie wziąć urlop dziekański i żeby napisał stosowne podanie, motywując prośbę złym stanem zdrowia.
paweł opowiedział mi wóczas o przesłuchaniu przez oficera SB, który przedstawił mu się jako magister socjologii
– pan ma takie dziwne nazwisko…
– wie pan doskonale co to za nazwisko i chyba nie oczekuje pan że wdam się w dyskusję na tym poziomie.
– przepraszam, jeżeli pana obraziłem.
– nie bylby pan w stanie…
– dobrze, dajmy temu spokój… pan ma ojca w kopenhadze. czy nie chciałby pan się z nim zobaczyć?
– tak. chętnie pojadę do danii na wakacje. dawno już tam nie byłem…
– to się panu tak łatwo nie uda, ale gdyby pan chciał wyjechać na stałe, załatwimy formalności natychmiast…
wśród moich kopenhaskich znajomych, którzy znaleźli się tutaj – w podobnych jak ja okolicznościach – jest sporo ludzi z głębokimi urazami. dziwili się że odwiedzam polskę potymwszystkim- coznami – zrobiono lub wręcz oświadczali: wtobieniema–zagroszhonoru…
ludzie tego pokroju, gdyby nie byli żydami – zostaliby chyba judofobami, bo mają taką samą skłonność do pochopnych uogólnień jak antysemici i chyba, sami o tym nie wiedząc, są marzeniem każdego antysemity. trudno mi jednak ich potępiać, bo nie mogą sobie poradzić ze swym bólem w sercu. większość jednak moich tutejszych przyjaciół była ciekawa jak odbieram polskę przez pryzmat spraw żydowskich.
polski antysemityzm od dawna robił na mnie wrażenie schizofrenii, która nagle dotknęła miliony ludzi.
wkrótce po obaleniu muru byłem w berlinie. moi tamtejsi przyjaciele jechali do polski, gdzieś w zielonogórskie, więc przewieźli mnie samochodem przez granicę i wysadzili na przystanku autobusowym, skąd było pół godziny drogi do zielonej góry. pociąg do warszawy był dopiero wieczorem.
wziąłem bardzo dla mnie jeszcze wóczas tani sleeping – w porównaniu z cenami biletów w zachodniej europie. kiedy rano obudziłem SIȩ i wyszedłem na korytarz, byliśmy już w okolicach żyrardowa. mogłem obejrzeć na płotach połajanki kibiców: widzew jude! po kilkunastu metrach inne hasło: gówno – ŁKS jude!
jestem niemal pewny, że autorzy tych sloganów nigdy nie widzieli na oczy żyda. była to dla nich czysta abstrakcja, jakieś ucieleśnienie zła. ci sami ludzie lubili izrael, bo słyszeli zapewne od swoich rodziców, że izraelczycy, więc również nasi żydzi w izraelskim wojsku, spuścili manto prosowieckim arabom. izraelczyk, gdyby takiego nagle zobaczyli, nie byłby postrzegany jako żyd, bo żydjest- zły, aizraelczyk-dobry…
gdyby tym prekursurom dzisiejszch kiboli objawił się nagle amerykański rabin, to też nie byłby całkiem do końca żydem, no bo przecież nie całkiem jankiel jakiś, tylko jankies, ajankies – dobryprzecież – bo jankies…
bardzo ładnie ujął problem marek edelman: w polsce żyd nie jest wrogiem, wróg jest żydem. kiedy czeczota zapytano o to, czy jest żydem, powiedział – jeszcze nie…
widoczne są również inne obiawy schozofrenii. jednocześnie z bardzo zauważalnym antysemityzmem wzrasta zainteresowanie żydowskim dziedzictwem kultualnym i fascynacja judaizmem, chasydyzmem, kabałą – i ogromny sukces trwającego od ponad dwudzietu lat festiwalu kultury żydowskiej w krakowie, a równolegle z tym zalew antysemickiej propgandy, tej najpodlejszej, najbardziej prymitywnej. publikacje, z których wynika, że niemal wszyscy na politycznym areopagu są żydami. by to udokumentować podawane są w nawiasie żydowskie nazwiska. to dlatego czeczot mówił że jeszcze nie jest żydem i stąd wzięło się moje kalamburzenie,że polska jest krajem z niespełna 40 milionami mieszkańców, spośród których 60-70 milionów to żydzi (lub antysemici – jeżeli oszołom, któremu tak wychodzi z rachunku jest żydem).
moi chrześcijańcy przyjaciele w polsce byli szczególnie ciekawi jak ja odbieram sytuację. niektórzy z nich, za porządność których bez wahania nadstawilbym głowę, mówili pełni rozgoryczenia: dobrze, ale dlaczego tak wiele mówi się o polskim antysemityzmie, przecież w polsce nie podkładają ognia pod synagogi, nie bezczeszczą tak masowo cmentarzy jak w innych krajach. dlaczego ciągle mówi się o polskim, a nie o austriackim lub francuskim antysemityzmie?
– uważaj, powiedziałem znajomej. jesteś na bardzo grząskim gruncie. to że inni też są antysemitami nie może uprawiedliwiać polskiego antysemityzmu – niech austriacy i francuzi zajmują się swoim antysemityzmem, a my tutaj zajmujmy się naszym.
rozumiem jednak, że porządni ludzie są rozgoryczeni, bo choć noszą w sobie poczucie winy za niepopelnione osobiście nikczemności, odium spada również na nich. ta sama znajoma, która użalała się,że polski anysemityzm jest bardziej nagłośniony od napaści na żydów w innych krajach, opowiadała mi o prałacie jankowskim, kwitując to westchnieniem – zastanawiam się: skąd u tego, bądż co bądź, duszpasterza brały się takie pokłady nienawiści…
ludzie, których mniej znam, niż moich przyjaciół z dawnych lat próbują czasami dość nieudolnie dać mi do zrozumienia, że antysemityzm napawa ich odrazą, i jak cenią i lubią żydów. odpowiadam w takich przypadkach, że filosemityzm jest równie stygmatyzujący jak antysemityzm. nie musicie lubić wszystkich żydów, wystarczy, że mnie lubicie. ja też nie lubię wszystkich za to tylko, że uczęszczają do synagogi.
dobrze, że nareszcie zapanowała większa otwartość wokół antysemityzmu – paradoksalnie w następstwie akcji narodowców na uniwersytecie warszawskim, bo jeszcze do niedawna próby poruszania tematu ginęły w chórze oskarżeń o szkalowanie szlachetnego narodu polskiego – wystarczy wspomnieć reakcje na książkę grossa o jedwabnem. musialo upłynąć kilka lat, nim temat został na tyle przetrawiony, że można o nim rozprawiać z większym spokojem.
polski antysemityzm, bo teraz już ukazał się w całej krasie, odkąd w ostatnich dniach mogliśmy wszyscy zobaczyć manifestację narodowców z transparentem „dzień bez żydów. żądamy urzędowego ghetta”, jest fenomenem w skali europejskiej, może tylko jeszcze na węgrzech jest podobnie.
w całej europie antysemityzm występuje w barwach brunatnych, lub czerwonych. ekscesy antysemickie są dziełem nazistowskich bojówek, fanatyczna antysemicka propaganda, leciutko tylko udrapowana na krytykę polityki izraela wychodzi ze środowisk radykalnej lewicy. tradycyjny antysemityzm umiarkowanej prawicy zdołal przetrwać jedynie nad wisłą.
polska skrajna lewica jest mniej skrajna od lewaków w europie zachodniej, a ponadto intelektualnie twórcza – jak chociażby środowisko „krytyki politycznej”; podobniei mniej ulegająca antysemityzmowi polska umiarkowana prawica, wyjałowiona z jakiejkolwiek twórczej myśli, pogrążona w anachronicznym katolickim fundamentalizmie i spóźnionym o póltora stulecia narodowym mesjanizmie, jest bez porównania mniej umiarkowana od brytyjskich torysów, niemieckich chrześcijańskich demokratów i francuskich neogaullistów.
dla polskiej prawicy każda krytyka II RP – państwa, które najłagodniej mówiąc nie było wzorem demokracji, choćby w porównaniu z ówczesną czechosłowacją, jest opowiedzeniem się po stronie żydokomuny. skoro w przedwojennej polsce na uniwersytetach istniało ghetto ławkowe i numerus clausus dla żydowskich studentów, nic dziwnego, że narodowi zadymiarze czują za plecami poparcie…
umiarkowana prawica odcina SIȩ coprawda od antysemityzmu, ale robi to za pomocą lekkiego przypudrowania nazwy. zdaniem jednego z posłów PiS antysemityzm nie istnieje, mamy jedynie do czynienia z poczciwym polskim judeosceptyzmem…
teza ta sprawdza się w życiu dość sporadycznie. tylko wybitny myśliciel i humanista jarosław k. nie sciemnia, kiedy twierdzi że nie jest antysemitą.
akurat on nie musi, bo nienawidzi wszystkich…
nathan gurfinkiel

Wszystko to prawda, ale Polakom chyba nie po drodze ze wszystkimi, którzy się jakoś od nich różnią.
Murzyn, Cygan, czy inny Rumun raczej wzbudzają niechęć; niechęć nie popartą żadną racjonalną przesłanką.
O tym, jakim jesteśmy narodem, świadczy to, że niechęć czujemy do: gejów /którzy zastąpili nieobecnych Żydów), transseksualistów,(ręczę, że przeciętny Polak nie ma pojęcia z czym to się je) biseksualistów, chorych psychicznie (!!!!!!!)i lesbijek. W takiej kolejności.Zabrakło w tym zestawieniu niepełnosprawnych, ale inne sondaże wskazują, ze także nie są oni mile widziani w towarzystwie reszty zdrowego na ciele narodu. Bo, czy na umyśle – to już nie takie pewne.
Większość z nas, ciągle na dzikich polach. Mentalnie. Tak długo jak pewna instytucja będzie miała przemożny wpływ na rozwój psychiczny obywateli, tak długo nie należy spodziewać się istotnych zmian w ich mentalności.
Szanowny Panie!
Czytam Pańskie teksty ale tegoż tekstu nie doczytałem do końca. Ba, nawet nie zacząłem czytać i nie zacznę do czasu aż Pan, jego autor nie poprawi błędów językowych w tymże tekście. Słowa i sformułowania takie jak „Polska”, „w Polsce”, „Żyd” pisze się zawsze wielką literą. Wstyd Panie komentatorze tak zacnej witryny jak „Studio Opinii”.
A, Marek Edelman, którego poznałem osobiście przewraca się w grobie.
Roman Słomiński
Nie zauważył pan, że to taka maniera literacka, chwyt artystyczny? Środek wyrazu, jeśli pan woli? To nie są błędy, to celowi zamierzone odstępstwa od reguł.
Choroba toczy ten naród; choroba polegająca na braniu wszystkiego dosłownie!
Ileż to razy dostawałem wyczerpujące odpowiedzi na pytania retoryczne!
Gdzie niegdysiejszy polot i zdolność do myślenia abstrakcyjnego rodaków?
I trzeba długo i rozwlekle; krótko i zwięźle – jest nie do pojęcia.
Do oburzonego (?) p. Słomińskiego: autor tekstu umówił się był zawczasu z nami i ze sobą, że przyjmuje taką właśnie konwencję (poetykę, patent), pisania bez wielkich liter. Nie podnośmy więc niepotrzebnego larum i państwowotwórczych żalów.
Co do transparentu „dzień bez żydów. żądamy…”, etc.,
o którym pisze p. Gurfinkel, to, przynajmniej ten z fotografii u p. Klechty, pochodzi z międzywojnia, nie z
ostatniej manifestacji narodowców!
Od Nathana:
l’aveu
mistrzu mój, przywróciłeś mi pan dobre samopoczucie, bo już od ponad trzech miesięcy pokazuję się w tym okienku i jeszcze nie zaliczyłem żadnej poważnej wpadki. przyprawiało mnie to już o lekki dyskomfort. taka (pożal się boże) perfrekcja odziera autora z ludzkich odruchów i wcale nie polepsza percepcji tego, co napisał. wiem o tym dobrze, bo moje doświadczenie czytelnicze trwa dłużej niż publiczne zabazgrywanie papieru (również nośników ery postpapierowej).
był to ewidentny wypadek przy pracy, bo wykryłbym że zdjęcie, ilustrujące tekst jerzego klechty „bij żyda” nie jest całkiem koszerne, gdybym obejrzał je nieco staranniej.
Z powodu elektronicznych błędów znalazły się dwa moje podobne wpisy, proszę, jeśli to możliwe, o wyrzucenie drugiego z nich. Dziękuję, j.
” tylko wybitny myśliciel i humanista jarosław k. nie sciemnia, kiedy twierdzi że nie jest antysemitą.
akurat on nie musi, bo nienawidzi wszystkich…”
Mimo dużej niechęci dla Jarosława K. chciałbym przypomnieć następujący epizod z lat 90-tych. Rozmowa polityczna w TV2: Korwin-Mikke, J. Kaczyński i R. Czarnecki. K-M zaczął wątek o Unii Wolności (prawie cytat)” …co ich łączy, pochodzenie, Żydzi ..?”
Czarnecki uśmiecha się pod wąsem zaś Kaczyński natychmiast oświadcza, że nie życzy sobie takich argumentów w dyskusji. To była jedyna reakcja w studiu. Prowadzący, ( chyba K. Skowroński (wtedy jeszcze „normalny”,nie reagował.
Pozdrawiam,
J.D.