Rozmowa z Kazimierzem Plocke, sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Jak będzie przebiegać – według jakiego scenariusza – reforma systemu podatkowego w rolnictwie oraz ubezpieczeń rolników (KRUS). Czy możliwe jest – i w jakim czasie – włączenie rolnictwa, w obu tych dziedzinach, do ogólnego systemu w państwie?
Zgodnie z podziałem kompetencji polityka podatkowa znajduje się w gestii ministra finansów i to tam prowadzone są prace nad reformą systemu opodatkowania gospodarstw rolnych. Rozwiązania systemowe ukierunkowane są na wprowadzenie podatku dochodowego. Na obecnym etapie prac minister rolnictwa i rozwoju wsi stoi na stanowisku, że podstawą opodatkowania powinien być dochód stanowiący nadwyżkę przychodów nad kosztami ich uzyskania. Ponadto, płatności bezpośrednie nie mogą podlegać opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Podatek powinien stanowić dochód gmin i powinien być neutralny do obecnego obciążenia finansowego gospodarstw rolnych.
Oczywiste jest także to, iż konsekwencją zmian w systemie podatkowym rolnictwa będzie uzależnienie wysokości składek z tytułu ubezpieczenia społecznego rolników od wysokości osiąganego przez niego dochodu.
Z prognoz IERiGŻ, opublikowanych w grudniowym numerze 2012 r. „Nowego Życia Gospodarczego”, wynika, że przy wystąpieniu niekorzystnych warunków (m.in. cen na artykuły rolno-spożywcze, ograniczenia subwencjonowania gospodarstw, zakazu importu niektórych ważnych dla rolnictwa środków produkcji, wprowadzenia podatku dochodowego) może nastąpić w przyszłości zmniejszenie dochodów gospodarstw rolnych oraz liczby tzw. gospodarstw rozwojowych. Oczywiście, istnieje także prognoza bardziej optymistyczna. Czy resort rolnictwa uwzględnia takie opinie w strategii działania w najbliższej przyszłości?
Od 2004 roku, czyli od przystąpienia do Unii Europejskiej znajdujemy się na jednolitym rynku. Nie ma granic wewnątrz Wspólnoty, następuje swobodny przepływ towarów i usług. Głównym instrumentem w dziedzinie rolnictwa jest wspólna polityka rolna. To wynikające z niej mechanizmy regulują europejskie rolnictwo. Dlatego tak ważna jest dyskusja na temat zmian po roku 2013. Zwracam uwagę, że przed naszym przystąpieniem do UE wiele głosów wieszczyło wręcz upadek naszego rolnictwa i zalanie naszego rynku żywnością z krajów „15”. Tymczasem rzeczywistość okazała się całkiem inna. Zmiany na terenach wiejskich zachodzą ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie. Znikło w sposób naturalny około 400 tys. najmniejszych gospodarstw, przy jednoczesnym wzroście średniej powierzchni gospodarstwa w skali kraju. Ponadto, nieprzerwanie od akcesji, rośnie eksport naszych produktów rolno-spożywczych. W roku ubiegłym, według wstępnych danych, sprzedaliśmy tych produktów za około 17 mld euro. Cały czas mamy też dodatnie saldo tej wymiany, które przekroczyło 3 mld euro. Te liczby mówią same za siebie.
Oczywiście, rozpatrujemy różne scenariusze, ale jedno jest pewne – aby dalej się rozwijać, potrzebujemy nowoczesnej WPR i musimy nadal poszukiwać nowych rynków zbytu dla naszych produktów.
Protesty i manifestacje rolników z województwa zachodniopomorskiego zwróciły uwagę na kwestię sprzedaży ziemi cudzoziemcom. Ile ziemi rolnej kupili dotychczas obcokrajowcy? Jaka w tej dziedzinie będzie w najbliższej przyszłości polityka państwa?
Obowiązujące przepisy prawne przewidują szczególną ochronę naszej ziemi rolnej do roku 2016. Cudzoziemcy muszą uzyskiwać zgodę na jej zakup w Polsce. Od początku działalności agencji nabyli oni z zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa 2207 ha.
W 2011 r. minister rolnictwa i rozwoju wsi nie wniósł sprzeciwu w 204 przypadkach nabycia nieruchomości przez cudzoziemców na powierzchnię 748,4602 ha, z czego z zasobu pochodziło 566 ha gruntów rolnych. Pozostałe grunty cudzoziemcy nabyli na rynku prywatnym. Natomiast w 2012 roku 228 razy wyrażono zgodę na nabycie nieruchomości rolnych przez cudzoziemców na powierzchnię 1644,7072 ha.
Warto przy tym zwrócić uwagę, że powierzchnia sprzedanych nieruchomości zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa w latach 2011–2012 kształtowała się na poziomie 125 tys. ha rocznie. Należy też podkreślić, że przeciwdziałając nabywaniu nieruchomości wchodzących w skład zasobu przez podstawione osoby, prezes Agencji Nieruchomości Rolnych wydał 18 stycznia 2013 r. zarządzenie w sprawie tych nieruchomości. Wprowadzone zmiany przewidują m.in. obowiązek odstąpienia od przetargu na wniosek upoważnionego przez izbę rolniczą członka komisji albo po zgłoszeniu sprzeciwu izby rolniczej w związku z uzasadnionymi wątpliwościami odnośnie do osób mających uczestniczyć w przetargu. Ponadto, zapisany został obowiązek wprowadzenia do umów sprzedaży zobowiązania kupującego do osobistego prowadzenia działalności rolniczej na nabywanym gruncie w okresie 10 lat od dnia zawarcia umowy, poinformowania w tym okresie o zamiarze zbycia nabytej nieruchomości, w przypadku gdy agencji nie przysługuje prawo pierwokupu albo zachodzi sytuacja, o której mowa w art. 4 ust. 4 ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego oraz nieustanawiania w tym okresie, bez zgody agencji, hipoteki na nabywanym gruncie. W razie niedotrzymania tych warunków kupujący zobowiązany będzie do zapłaty na rzecz agencji kwoty w wysokości 40% ceny sprzedaży. W mojej ocenie, wprowadzone zmiany powinny rozwiązać problem tzw. słupów w przetargach na zakup ziemi rolnej.
Czy obecnie obowiązujące prawo i stosowana praktyka zapewniają trwałość i stabilizację dzierżawy ziemi w naszym rolnictwie?
Zwracam uwagę, że umowy dzierżawy nieruchomości wchodzących w skład zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa wygasają z upływem okresu, na jaki zostały zawarte. Przed tym terminem umowa może zostać rozwiązana jedynie na wniosek dzierżawcy,
w drodze porozumienia stron lub jednostronnie przez Agencję Nieruchomości Rolnych w przypadku, gdy dzierżawca nie wywiązuje się z obowiązków umownych. Zapewniona jest zatem trwałość i stabilność takich umów.
Jakie oczekiwania wiążemy z przyszłym budżetem WPR i jak powinno się rozstrzygnąć następujący dylemat: czy WPR ma wspierać tendencje rozwojowe w rolnictwie czy łagodzić skutki kryzysu i wpływać na poprawę sytuacji socjalnej na wsi? Jaką politykę należałoby stosować wobec obszarów peryferyjnych zarówno w skali kraju (m.in. obszary wschodnie), jak i w regionach?
Po przyjęciu przez Radę Europejską budżetu na lata 2014–2020 wiadomo, jaka jego część i jaka kwota przypada na wspólną politykę rolną, w tym Polsce (rozmawiamy przed zatwierdzeniem budżetu przez Parlament Europejski – red.). Jednocześnie musimy pamiętać, że debata o polityce budżetowej jest nierozerwalnie związana z dyskusją o jej kształcie. Ma ona realizować nowe cele publiczne, związane m.in. z ochroną środowiska czy spójnością terytorialną. Nie tylko wysokość tego budżetu, ale także sposób jego podziału i wykorzystania będą miały decydujący wpływ na warunki konkurencji na jednolitym rynku UE i dalszy rozwój obszarów wiejskich. Naszym zadaniem jest obecnie opracowanie szczegółowych programów wykorzystania środków WPR do tych nowych zadań, a zwłaszcza utrzymania konkurencyjności naszego rolnictwa na europejskim i globalnym rynku. Warto przy tym pamiętać, iż w kontekście celów rozwojowych dla obszarów wiejskich w Polsce ważne są nie tylko środki w ramach WPR, ale też fundusze spójności. Dlatego resort rolnictwa ściśle współpracuje z innymi resortami, przede wszystkim z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego, w celu odpowiedniego ukierunkowania polityki spójności na potrzeby rozwoju obszarów wiejskich w nowej perspektywie finansowej.
Dylemat, czy wspólna polityka rolna ma wspierać tendencje rozwojowe w rolnictwie czy łagodzić skutki kryzysu i wpływać na poprawę sytuacji socjalnej na wsi, jest pozorny. Inwestycje w sektor rolno-spożywczy, który ma przewagi konkurencyjne na jednolitym rynku, pomagają stabilizować sytuację gospodarczą w dobie kryzysu. Dbając o rolnictwo i przetwórstwo, dbamy o całą gospodarkę. Polska jest jednym z największych producentów żywności w Unii Europejskiej, a nasza żywność jest rozpoznawalną marką w całej Europie. Co ważne, za żywność wysokiej jakości polscy konsumenci płacą relatywnie mniej niż w innych państwach członkowskich, bo nadal utrzymujemy przewagę kosztową. Spośród około 29 tysięcy firm zarejestrowanych w sektorze rolno-spożywczym, ponad 68% eksportuje swoje produkty za granicę. 70% tych firm to małe przedsiębiorstwa, zatrudniające do dziewięciu osób! Jak wspomniałem, sektor rolno-spożywczy ma bardzo silną pozycję w bilansie handlu zagranicznego. To są rzeczywiście rekordowe wyniki. Ich znaczenie wzrasta, gdy uświadomimy sobie, że w przemyśle spożywczym zatrudnionych jest ponad 380 tysięcy osób, a z rolnictwa utrzymuje się 16% czynnego zawodowo społeczeństwa. Kierując środki na rozwój sektora rolno-żywnościowego w ramach WPR, zyskujemy na wielu płaszczyznach. I o to właśnie chodzi.
Nad rozwiązaniami dla obszarów peryferyjnych rząd pracuje już od kilku lat. W ramach prac nad strategicznym zarządzaniem rozwojem kraju powstało dziewięć opracowań sektorowych, w tym „Strategia zrównoważonego rozwoju wsi, rolnictwa i rybactwa na lata 2012–2020”. Na podstawie solidnej diagnozy problemów rząd zaproponował rozwiązania dla tych obszarów. Wśród nich znaczącą rolę, co najmniej w perspektywie do 2020 roku, pełnią oczywiście środki unijne. Zarówno strategie rządowe, jak i dokumenty programujące wykorzystanie unijnych funduszy w ramach nowej perspektywy finansowej uwzględniają problemy obszarów peryferyjnych. Na przykład w założeniach do tzw. umowy partnerstwa, przyjętej przez Radę Ministrów 15 stycznia 2013 roku, zarówno Polska Wschodnia, jak i obszary wiejskie, szczególnie te o najniższych wskaźnikach rozwoju, stanowią dwa spośród sześciu obszarów strategicznej interwencji wszystkich funduszy unijnych, a więc nie tylko wspólnej polityki rolnej, ale także polityki spójności.
Dziękuję za rozmowę.
Marcin Makowiecki



Wprowadzenie przez rząd GMO do polskiego rolnictwa w znacznym stopniu obniżyło markę
naszych produktów rolnych w Europie.