Polski dominikanin, ojciec Ludwik Wiśniewski, napisał w „Tygodniku Powszechnym”, najpoważniejszym piśmie katolickim, bulwersujący tekst pt. „Gdzie my jesteśmy?” Pozwalamy sobie go omówić i przytoczyć najistotniejsze fragmenty.
O. Wiśniewski sprzeciwia się włączaniu krzyża i religii w politykę, manipulowaniu religijnością. Jest stałym słuchaczem Radia Maryja, ceni to, że potrafi ona otwierać ludzi na Boga i uczyć trwania przed Jego obliczem. Że potrafi docierać do ludzkich serc i przynosić im pociechę. Ale Autor obserwuje od wielu miesięcy trwający w polskim Kościele swoisty „festiwal” , reżyserowany przez o. Tadeusza Rydzyka, pod hasłem „szukaj wroga”. Chwilami to żałosny kabaret, z tysiącami, a nawet milionami ludzi, w kruchtach kościołów i na ulicach, z udziałem wielu biskupów, zmanipulowano nawet Rzym, aby ostatecznie zamknąć usta przeciwnikom. To rzekome „przebudzenie” jest jakimś zbiorowym szaleństwem. Uderza, pisze O. Wiśniewski, nie tylko w porządek naszego Państwa, ale także w Kościół.
O. Wiśniewski, jak pisze, zabiera głos, ponieważ razem z wieloma osobami głęboko zaangażowanymi w życie religijne uważa, że to, co się dzieje, przekracza miarę i głęboko rani Kościół, a pośrednio także Ojczyznę. Nie zamierza niczego „owijać w bawełnę”, choć nie wszystko wie i nie wszystko widzi.
Jady
„Dzieła ojca Rydzyka tworzone są zawsze „przeciw” komuś, kto jest nie tylko przeciwnikiem, ale i wrogiem. Ojciec Dyrektor ciągle ogłasza, że jest zagrożony przez kogoś, kto czyha na niego i kto usiłuje zniszczyć jego dzieła. Jest znieważany, prześladowany i krzyżowany niemal jak Chrystus. Dlatego swoich zwolenników nieustannie wzywa do ujawniania wrogów i obrony przed nimi. Może jest w tym jakaś metoda na tworzenie zwartego frontu zwolenników, ale ma też fatalne skutki – coraz więcej osób zarażonych jest jadem podejrzliwości i żyje w poczuciu wszechobecnego wroga.
Ostatnio o. Rydzyk ujawnił (Nasz Dziennik“, 31.XII.2012 – 1. I. 2013), że powstała potężna koalicja w trójkącie: prezydent – rząd – KRRiT, mająca za cel zniszczenie Radia Maryja i TV Trwam. Ci potężni „koalicjanci“, posługujący się, jak twierdzi, kłamstwem, nie mogą tolerować instytucji „prawdy“. Wydaje się jednak, że jeśli ktoś – co nie daj Boże – ostatecznie zniszczy te dzieła, to zniszczy je sam twórca, maniakalnie poszukujący wrogów. (…) Gwałtowną akcję obronną prowadzi się właśnie w imię „prawdy”. Słowo to było głównym akcentem długiego przemówienia o. Tadeusza na placu Trzech Krzyży 29 września 2012 r. Redemptorysta mówił wówczas o prawie do prawdy, które zabiera się ludziom w Polsce. Mówił, że jest wielka, ogromna „potrzeba prawdy” i piętnował tych, którzy tylko pozornie jej służą, a mianowicie „dziennikarzy mętnego nurtu, najemników – którzy manipulują umysłami, sercami i emocjami ludzi” Kim są ci dziennikarze „mętnego nurtu” nie zostało sprecyzowane, ale określenie „mętny nurt” zdołało wejść do słownika radio-maryjnych entuzjastów.
„Aby nie było wątpliwości, powiem od razu: chciałbym, aby Telewizja Trwam dostała miejsce na multipleksie, i żałuję, że stało się inaczej. Chcę jednak także powiedzieć, ze nie tylko ja tak myślę, bo podobne zdanie ma przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak. Znam go od 35 lat i jestem świadkiem jego związków z Kościołem. Kilka tygodni temu powiedział mi, że chciałby, aby TV Trwam dostała to miejsce, ale jako urzędnik państwowy musi wypełniać swoje zadanie uczciwie i praworządnie, nie ulegając ani układom towarzyskim, ani naciskom politycznym, ani jakimkolwiek i skądkolwiek płynącym zmasowanym atakom. Odpowiadająca za TV Trwam fundacja Lux Veritatis po prostu nie dopełniła podstawowych warunków i nie przedstawiła dokumentów, na podstawie których można by postulowaną koncesję przyznać.
Rozpytywałem ludzi bardziej zorientowanych niż ja, czy o. Rydzyk mógł dopełnić warunków wymaganych do uzyskania miejsca na multipleksie. Odpowiadano mi, że było to niemal dziecinnie proste: wystarczyło przynieść do KRRiT promesę z banku, a takiej promesy na pewno nie odmówiłby Rydzykowi życzliwy mu SKOK. Dlaczego toruński redemptorysta uwikłał się w dziwne oświadczenia, jest sprawą nie do odgadnięcia.
Jego fundacja jako jedyny podmiot w konkursie zażyczyła sobie utajnienia swoich dokumentów. Oświadczyła przy tym, że dysponuje majątkiem wartości 90 milionów, z czego 68 milionów to pożyczka od warszawskiej Prowincji Redemptorystów, jednak nie chciała ujawnić warunków spłaty tej pożyczki.
Pomijając wszystko inne: należę do zarządu mojej dominikańskiej Prowincji i orientuję się w jej sytuacji finansowej, więc daję głowę, że takich pieniędzy nie ma żaden zakon w Polsce. A nawet gdyby miał, to nie włożyłby ich w niepewny „interes” – a przecież powodzenie takiej instytucji jak TV Trwam zawsze jest pod znakiem zapytania.
Co to wszystko znaczy i dlaczego Ojciec Dyrektor nie chce pełnej przejrzystości w tej sprawie? Dlaczego, kiedy po kilkumiesięcznej przepychance KRRiT postanowiła nie ulegać naciskom i potraktować Lux Veritatis jak każdy inny podmiot ubiegający się o koncesję – on idzie na totalną wojnę, straszy nowym rozbiorem Polski, ukazuje, że Polską rządzą złodzieje i zdrajcy, przekonuje, że mamy do czynienia z próbą zniszczenia Kościoła, i wyprowadza ludzi na ulicę? O. Rydzyk lubi powtarzać: „gdzie my jesteśmy?“. No właśnie: gdzie my jesteśmy?
Karnawał
Wojciech Reszczyński mówił w Parlamencie Europejskim („NDz”, 23 lipca 2012): „Wnioski koncesyjne w procesie koncesyjnym w Polsce są formalnością, a raczej fikcją, nie mają bowiem żadnego wpływu na decyzje koncesyjne, gdyż te podejmowane są przez środowiska biznesowo-medialno-polityczne według uzgodnionego przez nie klucza”. Być może pan Reszczyński ujawnia w ten sposób źródło zamieszania: starający się o koncesję dla TV Trwam żyją jeszcze w systemie, w którym udzielało się dóbr według uznania. Nie zauważyli, że zmieniła się epoka i trzeba spełnić pewne wymagania, aby uzyskać odpowiednie dobra. (…) Winą za odmówienie przyznania koncesji obarcza się już nie tylko KRRiT, ale także rząd, premiera, prezydenta, ba, cały system demokratyczny RP. Zwolennicy przyznania miejsca na multipleksie odsądzają od czci i wiary każdego, kto śmie w tej sprawie mieć wątpliwości. Czy mam dodawać, że nie widać racjonalnych powodów, dla których nawet najtrudniejszy spór prawny miałby być powodem wzywania do wywracania całego porządku społecznego RP?
Niestety wśród tych, którzy idą najdalej w krytyce demokratycznego porządku w naszej Ojczyźnie, są – obok polityków opozycyjnych – ludzie Kościoła. Niektórzy nasi bracia w wierze przodują w rzucaniu inwektyw, zaś wielu biskupów nie zachowuje wobec ich wystąpień niezbędnego dystansu, a niektórzy nawet zdają się podzielać przekonanie o złej woli państwowych urzędników. (…) Powstaje wrażenie, że Kościół jest sojusznikiem, jednej opcji politycznej. Podziały polityczne są przenoszone do wnętrza Kościoła i w ten sposób przekreślają jego jedność.”
Antykościelna centrala
Problem prawdy w życiu osobistym i publicznym jest rzeczywiście zasadniczy. Podkreśla to sam o. Tadeusz Rydzyk: „Jeśli nie ma prawdy, wszystko inne także się rozpada. Nie ma wtedy także sprawiedliwości ani wolności. Z prawdy wynika miłość i wola dzielenia się pięknem i dobrem” („NDz”, 6-7 lipca 2012).” O. Wiśniewski proponuje przyjrzeć temu, jak o.Tadeusz rozumie „prawdę” i „służbę prawdzie”. Sam jest stałym słuchaczem Radia Maryja i codziennym czytelnikiem „Naszego Dziennika”. Na tej podstawie stwierdza, że „o. Rydzyk często rozmija się z prawdą, posługuje się półprawdami, a nawet rzuca oszczerstwa i lży. O zmarłych byłym prezydencie i jego małżonce mówił jako o „oszuście” i „czarownicy”, z czego nigdy się nie rozliczył ani nie przeprosił – ale obecnie potrafi piętnować tych, którzy również ich krytykowali. (…) Wymyślił np. tezę, że w Pałacu Prezydenckim powstała „antykościelna centrala”, której zadaniem jest „rozwadniać naukę Kościoła”, „niszczyć Kościół” i „sprytnie antyewangelizować”. Oskarża Bronisława Komorowskiego o to, że jest zwolennikiem „aborcji” i „zabijania najbardziej bezbronnych”, a w związku z tym odmawia mu prawa przyjmowania Komunii świętej. Muszę powiedzieć, że nie pojmuję, jak można celebrować Eucharystię miłości, nie odwoławszy niefrasobliwie rzucanych oszczerstw, które depczą autorytety, znieprawiają ludzi i rujnują nie tylko ład moralny, ale także ład społeczny naszej Ojczyzny…” (…)
Nieczyste działania
Oczywiście, o. Rydzyk nie ma wystarczających słów potępienia dla Jana Dworaka. Twierdzi ,,że Dworak zdobył stanowisko przewodniczącego KRRiT, aby niszczyć Kościół i walczyć z Panem Bogiem. Zacytujmy przykładowo: „Przewodniczący KRRiT pracował w mediach katolickich, był redaktorem naczelnym »Przeglądu Katolickiego“, pracował także jako redaktor w miesięczniku »Powściągliwość i Praca«. (…) Zawczasu powchodzili w media katolickie po to, aby później uderzać w Kościół. (…) Wszystko to mówi o. Rydzyk publicznie, a żaden autorytet kościelny, o ile wiem, nie zwraca mu uwagi, że taka mowa to już antychrześcijaństwo.
Kolejna, zdaniem o. Rydzyka, centrala anty-ewangelizacyjna umieszczona jest w „konkurencji” do TV Trwam, czyli w kanale religia.tv. Mówi Ojciec Dyrektor: „Jest problem z tymi, którzy idą na układy, tworząc media pseudo-katolickie. Kanał religia.tv nie ma w nazwie, że jest katolicki. (…) Ludzie myślą, że religia.tv to kanał katolicki, a właścicielem tej stacji jest ITI, potęga medialna. (…) Widać, że coś knują (…) oni nie liczą się z ludźmi, nie liczą się z Episkopatem, który już trzy razy wystąpił w obronie Telewizji Trwam. (…) Niech nie walczą z Panem Bogiem. Niech nie walczą z Narodem!”
Polska ginie
Zwraca uwagę o. Wiśniewski, że kłamstwa, a nawet oszczerstwa na temat poszczególnych osób to nie wszystko.(…) Kiedy o. Rydzyk mówi o Polsce, o chrześcijaństwie i o Kościele, stać go na każdą tezę, byłe była wystarczająco katastroficzna. Ten prorok nie potrzebuje potwierdzenia od nikogo, sumuje Autor artykułu. Wedle więc o. Tadeusza „zbliża się koniec wolnej Polski, a jedynym jej obrońcą jest on sam i jego media, w które wcielił się zdrowy patriotyzm. Że jest skrupulatnie realizowany plan zniszczenia Polski, narodu polskiego i polskiego Kościoła”, a Polską rządzą obecnie „siły ciemności, które drogą oszustwa doszły do władzy i że właściwie od roku 1980 nic się nie zmieniło, a nawet jest gorzej”.
Wybrał o. Wiśniewski kilka fragmentów z licznych wypowiedzi ojca Rydzyka: „Polska ginie! To jest działanie zaplanowane. Niektórzy ludzie, nawet ci o prawych sumieniach, mówili w przeszłości, że nie ma żadnego »spisku«. Ale dziś wyraźnie widać, że planowano wiele rzeczy z wyprzedzeniem wielu lat i teraz to jest precyzyjnie realizowane. Polska, nasza kultura chrześcjańska, cywilizacja lacińska – nie pasują do kształtu świata, jaki obrali tzw. inżynierowie społeczni (…) To plan zlikwidowania Polski (…) To eksterminacja kulturowa, ale i biologiczna. Wskazuje na to polityka zdrowotna, utrudnianie leczenia starszych i chorych – dla innych praca aż do śmierci, dla młodzieży zabijanie ducha, stworzenie takich warunków, aby młodzi nie zakładali rodzin, a najlepiej, żeby wyjeżdżali z Polski (…) Dlaczego tu w Polsce nie chcą się zgodzić na Radio Maryja, czy telewizję Trwam, dlaczego walczą z »Ńaszym Dziennikiem«, kpią z nas w kabaretach, obrzydzają? Bo boją się światła. Wszyscy synowie ciemności boją się światła (…) Dlatego oni tak boją się światła prawdy. Dlatego chcą prawdę zadusić. Widać mają niecne plany, zamiary właściwe ludziom ciemności” („NDz” , 3 kwietnia 2012).(…)
Działalność i wypowiedzi o. Tadeusza Rydzyka o. Wiśniewski odbiera jako judzenie, a w rezultacie rozbijanie Kościoła i Narodu. O judzeniu i rozbijaniu sam o. Tadeusz mówi zresztą często, ale przypisuje je wszystkim, tylko nie sobie. W tym i w wielu innych wystąpieniach dyrektor Radia Maryja nawołuje do dialogu, merytorycznej dyskusji i wspólnego działania. Wprzemówieniu wygłoszonym 14 kwietnia, które zostało odtworzone na placu Trzech Krzyży, powiedział: „Skończcie z tymi programami judzącymi, kpiącymi z prawdziwych katolików. Polsce potrzeba miłości, merytorycznej rozmowy”. O. Wiśniewski skorzystał z tej propozycji i napisał do niego, proponując szeroki dialog z udziałem liczących się w Polsce osób reprezentujących różne spojrzenia na Kościół i świat, i mających różne projekty ewangelizacyjne. Zadeklarował, że przyjmie każde warunki. Odpowiedział mu listem o. Marian Sojka CSsR: „Dziękuję za okazane zaufanie, za troskę o Kościół i Polskę, a także za Radio Maryja. Pragnę dodać, że w miesiącu lipcu Ojciec Dyrektor ma szczelnie wypełniony kalendarz zajęć”.
Zdrajcy
„Od kilkunastu lat trwa w Polsce spór na temat: „Kościół i polityka”. Jedni stoją na stanowisku, że Kościół miesza się do polityki, choć nie powinien. Inni twierdzą, że Kościół wypełnia jedynie swoją misję „znaku sprzeciwu”.(…) Otóż Kościół jest par eccellence polityczny w szerokim tego słowa znaczeniu: cokolwiek czyni, czyni to w służbie człowiekowi i społeczeństwu („człowiek jest drogą Kościoła” jak pisał bł. Jan Paweł II w swojej pierwszej encyklice). Natomiast nie jest polityczny w znaczeniu właściwym. Dlatego ilekroć sięga po rządy w państwie, ilekroć wspiera jedną tylko partię i jej polityczną doktrynę przyjmuje za swoją, tylekroć gubi swoją zasadniczą misję (…).
Cytuje o. Wiśniewski abpa Wacława Depo na Jasnej Górze, 24 marca 2012 r.: „Chcemy zaświadczyć, że blisko dwa miliony podpisóww obronie prawa do wolności słowa i obrazu Telewizji Trwam, tysiące ludzi na ulicach polskich miast i poza granicami naszej Ojczyzny to nie krucjata antydemokratyczna, to nie krucjata antypolska czy antyeuropejska, ale to jest dowód, że sumienia są przebudzone prawdą”. Autor artykułu głęboko się nie zgadza z Arcybiskupem, „zwłaszcza odnośnie do marszów na ulicach miast Są to zazwyczaj imprezy głęboko pogańskie, nie mające nic wspólnego z prostowaniem ludzkich sumień. Organizuje je głównie partia opozycyjna i mają charakter antyrządowy. Uczestnicy często zachowują się tak, jakby Polską rządzili najeźdźcy, uzurpatorzy, a nie demokratycznie wybrani przedstawiciele narodu. A ponieważ marsze rozpoczynają się zazwyczaj Mszą celebrowaną przez biskupów, trzeba z bólem stwierdzić, że w ten sposób biskupi uwiarygodniają i błogosławią to wszystko, co później dzieje się na ulicach (w paru przypadkach zresztą biskupi osobiście uczestniczyli w marszach). Oczywiście podczas marszów nie ma bijatyki i wulgaryzmów, ale za to są insynuacje i oskarżenia pod adresem rządzących. W obliczu niesionego zazwyczaj na początku pochodu krzyża Chrystusowego krzyczy się pod adresem prezydenta i premiera: „zdrajcy!’! To jakaś aberracja, podobnie jak śpiew „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”, przekreślający ofiarne wysiłki wielu Polaków (także Jana Pawła II) dla odzyskania niepodległości. I nikt nie krzyknie: ani biskup, ani o. Rydzyk, ani działacz Solidarności, że tak przecież nie można…
Kiedy o. Wiśniewski zwracał na ten temat uwagę jednemu z polityków, usłyszał: „to taki folklor” Problem w tym, że „dla przeciętnego słuchacza Radia Maryja taka modlitwa zanoszona do Pana Boga oznacza, że utraciliśmy niepodległość. Tego przekonania nie wyssałem z palca; rozmawiałem z wieloma osobami, które ze łzami w oczach mówiły, powołując się na polityków występujących w toruńskich mediach, że znowu utraciliśmy niepodległość!”.
Czytajmy uważnie opinie o. Wiśniewskiego: „Te marsze są nazywane przez niektórych biskupów i katolickich działaczy „lekcjami patriotyzmu” i „lekcjami miłości Ojczyzny”. W istocie są to lekcje uczące, jak najprościej zniszczyć Ojczyznę i Kościół. Wiem, że niektórzy ich uczestnicy oburzą się na tę ocenę. Wiem, że wiele osób uczestniczyło w tych marszach z pobudek religijnych i patriotycznych. Nie kwestionuję tego. Nie kwestionuję także prawa polityków do organizowania protestów, również ulicznych. Sprzeciwiam się wtapianiu Eucharystii, krzyża, religii w akcje ściśle polityczne Sprzeciwiam się manipulowaniu ludzką, żarliwą religijnością.
Takich marszów odbyło się w Polsce ponad sto i należy przypuszczać, że niektóre przebiegały w sposób godny.
Byłem jednak naocznym świadkiem jednego z najważniejszych – zorganizowanego w Warszawie 14 kwietnia 2012 r. Zaniepokojony tym, co tam słyszałem i widziałem, przebieg jego opisałem w liście do Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Zawarty w tamtym liście opis pozwalam sobie tutaj w dużej mierze powtórzyć.
Krwawy łańcuch
Pierwsze zaskoczenie to główny celebrans: biskup drohiczyński sprawuje Eucharystię w stolicy i usposabia tysiące rodaków do patriotycznej manifestacji. Biskup Dydycz nie twierdzi wprost, ale poucza w formie retorycznych pytań, że decyzja KRRiT wynika z „pogardy człowieka” oraz „nienawiści do prawdy i wrogości do naszego narodu”. Ujawnia, że mamy do czynienia z wielkim atakiem 'szatana na Polskę. W nawiązaniu do „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa mówi, że szatański zwierzchnik Woland przemierza już naszą Ojczyznę ze swoim kotem Behemotem, także o rysach szatańskich. A potem chwali zgromadzonych: mówi, że chociaż to modlitewne i spokojne spotkanie spotyka się z pogardą, to jednak przyczynia się do rozwoju Ojczyzny. Ci, którzy wychodzą z protestem na ulice, są dojrzali i odpowiedzialni.
W pierwszych szeregach przed ołtarzem widzę polityków PiS oraz Solidarnej Polski Wszyscy, którzy chcą się liczyć w politycznych rozgrywkach, siedzą tutaj „przejęci niegodziwością, jaka spotkała Telewizję Trwam“. Po Mszy następuje odczytanie oświadczenia Rady Głównej Episkopatu, a następnie słyszymy przemówienie przebywającego w Chicago Ojca Dyrektora: „wierni Chrystusowi są prześladowani, ale z pomocą Matki Najświętszej zwyciężą!“ Proroczo brzmi śpiew wykonywany przez solistę: „Biały orzeł znów skrępowany, krwawy łańcuch zwisa u szpon, ale wkrótce zostanie zerwany, bo wolności wybija dzwon“. Jest sporo przeróżnych transparentów, m.in. „Wilcze zęby, smocza łuska to prawdziwy obraz Tuska“, „Namiestnicy kondominium, zaprzańcy, pożyteczni idioci WON RAUS“; „Platforma przestępców, zdrajców do dymisji“; „PRZETRWAM pogańskich Dworaków“.
Głównymi mówcami na tym katolickim marszu byli dwaj przywódcy opozycji politycznej, jednak najbardziej charakterystyczne i najtreściwsze okazały się inne przemówienia – przewodniczącej Stowarzyszenia „Solidarni 2010″ Ewy Stankiewicz oraz przedstawiciela Klubów„Gazety Polskiej” Bogdana Freytaga. Ewa Stankiewicz była zapowiedziana przez o. Piotra Detlaffa, redemptorystę, który zachęcił uczestników do uważnego wysłuchania jej głębokich przemyśleń.
Było czego posłuchać. Pani Ewa ujawniła przede wszystkim, że polski premier to zdrajca. Powiedziała: „Panie premierze, społeczeństwo nazywa pana zdrajcą stanu… Tusk to zdrajca… Przechodzi pan do historii w czołówce polskich zdrajców narodowych… Branicki, Rzewuski, Potocki mogliby się uczyć od pana technik zdrady własnego narodu…” Był to chyba strzał w dziesiątkę, bo zgromadzeni długo i wielokrotnie skandowali „zdrajca”.
Po scharakteryzowaniu premiera przemawiająca zajęła się odkrywaniem prawdziwego oblicza prezydenta. Mówiła, że Bronisław Komorowski nie tylko jest półanalfabetą, ale tak działa, że zagraża suwerenności Polski. Ten prezydent z góry żyrował wersję wydarzeń z 10 kwietnia kagiebowca Putina. Trzeba brać poważnie pod uwagę to, że był to zamach. Nikt nie może wykluczyć tego, że Rosjanie mogli dobijać rannych. Rosja zaciera ślady na prezydenta oczach, a prezydent zdaje się tego nie widzieć. Jest pytanie, czy na najwyższych szczeblach władzy w Polsce nie służy się obcym interesom. Tak już w historii bywało…”
O. Wiśniewski zwraca uwagę, że wszystkie te rewelacje pani Stankiewicz zgromadzeni przyjmowali z entuzjazmem. „Ktoś mi powiedział: nie warto zajmować się takimi ekscesami, to margines. Nie zajmowałbym się, gdyby to wszystko nie dokonywało się w imię chrześcijańskiej prawdy i pod płaszczem biskupów. Biskup Pacyfik Dydycz powiedział w trakcie Eucharystii, że od zgromadzonych na placu Trzech Krzyży wszyscy powinni uczyć się kultury. A moim zdaniem marsz zgromadzonych na tym placu uczył nas antykultury i antychrześcijaństwa”.
Kolejny marsz odbył się 29 września 2012 r. O. Wiśniewski nie mógł tego dnia być w Warszawie, ale dowiedział się, że dyrektor Radia Maryja szedł ramię w ramię z prezesem PiS. I że maszerujący również przewodniczący Solidarności Piotr Duda niedwuznacznie sformułował cel tego marszu: obalenie rządu. „Nie ma innej drogi. (…) przyjedzie kilkadziesiąt tysięcy ludzi (…) trzeba zrobić wszystko, żeby tę stronę zmienić” („NDz” 27 września 2012).
Równość
16 stycznia 2012 r. ukazał się zadziwiający dokument, który tak naprawdę uruchomił i moralnie uprawomocnił tę lawinę pomówień. O. Wiśniewski zacytował go dosłownie: „Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski stanowczo apeluje o zmianę stanowiska KRRiT w trwającym procesie koncesyjnym i przyznanie Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Wykluczenie stacji o charakterze religijnym w procesie koncesyjnym narusza zasadę pluralizmu oraz równości wobec prawa tym bardziej, że większość naszego kraju to katolicy, którzy powinni mieć zapewniony swobodny dostęp do TV Trwam w systemie naziemnej telewizji cyfrowej. Oczekują tego również liczni odbiorcy, w tym wielu chorych i samotnych”.
„Nazwałem ten dokument „zadziwiającym”, pisze o. Wiśniewski, bo biskupi zdają się mieć pewność, że to Krajowa Rada pogwałciła zasadę pluralizmu i równości wobec prawa, nie zaś że po prostu fundacja Lux Veritatis nie dopełniła formalności; domagając się koncesji bez dopełnienia formalnych wymogów, stanęła ponad prawem. O ile wiem, Rada Stała nie zwróciła się przed wydaniem komunikatu do KRRiT o wyjaśnienie decyzji, dlatego nie bardzo wiadomo, na jakiej podstawie postawiła zarzut, że Krajowa Rada pogwałciła zasadę równości wobec prawa.
Określiłem ten dokument jako „zadziwiający” także dlatego, że biskupi jakby nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji swojego działania.Wydając oświadczenie, dali zielone światło do działań, które w „polskim piekiełku swarów i oskarżeń” wzmacniają podziały i uderzają w jedność Kościoła. Nie byłoby zbierania podpisów w wielu kościołach, nie byłoby uroczyście celebrowanych mszy, po których wyprowadza się ludzi na ulice, gdyby nie to stanowisko Episkopatu”.
O. Wisniewski podkreśla, że inaczej brzmi oświadczenie kurii warszawskiej wydane w imieniu kardynała Nycza: „Telewizja Trwam, po spełnieniu niezbędnych warunków formalno-prawnych, powinna otrzymać koncesję na naziemne nadawanie cyfrowe dla dobra wszystkich jej odbiorców” Pod takim tekstem można się podpisać obiema rękami: Telewizja Trwam powinna otrzymać koncesję, ak PO SPEŁNIENIU WARUNKÓW FORMALNO-PRAWNYCH, jak każdy nadawca. Spełnienia tych warunków domaga się zasada równości wobec prawa.
Manipulacja
Ostatnia część artykułu o. Wiśniewskiego ma największy ciężar gatunkowy. Pisze On: „sprawa jest poważniejsza, niż zdołałem to dotychczas przedstawić: ktoś w naszą polską awanturę wciągnął Stolicę Apostolską. 5 grudnia 2011 r., z okazji 20-lecia powstania Radia Maryja, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Tarcisio Bertone, w imieniu papieża Benedykta XVI, przesyła na ręce prowincjała Warszawskiej Prowincji Redemptorystów obszerne pismo, w którym wysoko ocenia działalność Radia Maryja i dziękuje o. Rydzykowi i jego współpracownikom za ofiarną pracę. Oczywiście, kard. Bertone ma prawo dziękować Ojcu Dyrektorowi, jeżeli jednak czyni to w momencie, kiedy trwa awantura, której głównym aktorem jest o. Rydzyk, kwestionujący konstytucyjne organy władzy, to sprawa nabiera nowego wymiaru. Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej staje się stroną w pożałowania godnym sporze.
Gorzej, że po sekretarzu przyszedł czas na papieża. 8 lipca 2012 r. podczas modlitwy Anioł Pański Benedykt XVI powiedział: „Pozdrawiam uczestników pielgrzymki Rodziny Radia Maryja zebranych na Jasnej Górze, którzy modlą się za Ojczyznę, za rodziny i o wolność słowa”. Również i w tym przypadku papież ma prawo wszystkich pozdrawiać, ale jeśli pozdrawia Rodzinę Radia Maryja w momencie jej sporu z władzami Polski, a ponadto z aprobatą potwierdza intencje modłów na Jasnej Górze „o wolność słowa”, to sprawa staje się poważna.
7 listopada 2012 r., podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja do Watykanu o. Rydzyk wręczył papieżowi dwa tomy księgi „Dar modlitwy za Ojca Świętego Benedykta XVI od Rodziny Radia Maryja 2011-2012″. W tych księgach wypisane zostały modlitwy i ofiary w intencji Ojca Świętego – piękny dar. Nic dziwnego, że 28 listopada 2012 r. abp Angelo Becci z Sekretariatu Stanu podziękował w imieniu papieża, przesyłając list do o. Rydzyka. Sekretariat Stanu robi tak zawsze: po prostu odpowiada na pisma i dary.
Tymczasem pismo potraktowano jako uznanie dla wszystkich dzieł stworzonych przez o. Rydzyka i dokonano ich małej „kanonizacji”. Bp Stanisław Stefanek z Łomży mówił: „takiej rangi korespondencja z Watykanu jest wyrazem aprobaty dla tego, co czyni i czemu służy Radio Maryja. Jest znakiem wsparcia dla dzieł przy nim powstałych, jak np. Telewizja Trwam”. Podobnie sądzi bp Edward Janiak: „Pismo nadesłane na ręce o. Tadeusza Rydzyka CSsR trzeba też uznać za podziękowanie, ale również za uznanie ze strony Stolicy Świętej dla Radia Maryja, oraz dzieł religijnych i formacyjnych przy nim powstałych, w tym Telewizji Trwam (…) Przesłanie z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej ma również ważne znaczenie w kontekście wrogiego nastawienia niektórych środowisk wobec dyskryminowanej Telewizji Trwam” („NDz” 5 grudnia 2012). Bp Ignacy Dec w kazaniu wygłoszonym w 21. rocznicę powstania Radia Maryja mówi („NDz”, 3 grudnia 2012): „Mimo ustawicznej nagonki na nie ze strony mediów liberalnych, Radio Maryja znalazło uznanie nie tylko ogromnej rzeszy katolików świeckich, ale także na szczytach hierarchii Kościoła. Znakiem tego są ostatnie wypowiedzi Ojca Świętego Benedykta XVI i jego najbliższych współpracowników, wyrażające duże uznanie dla Radia Maryja za prowadzone w nim dzieło ewangelizacji”.
O. Wiśniewski kończy tak: „Wysłuchawszy tego wszystkiego, chciałoby się powiedzieć: i cóż ty, mały człowieczku, który krytycznie patrzysz na Radio Maryja i „Nasz Dziennik”, masz teraz do powiedzenia? Wszystkie dzieła ojca Rydzyka Kościół – za pośrednictwem papieża – uznał przecież za prawowierne i swoje! Niestety, ze smutkiem trzeba powiedzieć, że dokonano tu sprytnej manipulacji najwyższym autorytetem Kościoła. „Niewinne pozdrowienia” stały się „uwiarygodnieniem” wszystkiego, co prezentują dzieła o. Rydzyka. Boję się, że w przyszłości odbije się to „czkawką”.
Podzielamy opinię o. Ludwika Wiśniewskiego, Uważamy sytuację za groźną. Tworzenie atmosfery swoistej wojny religijnej jest niebezpieczne nie tylko dla Państwa polskiego, Jest niebezpieczne dla samego Kościoła, w którym ambicja duchowieństwa, by dyktować działalność administracji i sprawować władzę niekontrolowaną, już wiele razy sprowadziła Kościół na manowce historii – wbrew interesom Kościoła i jego wiernych. Postulat nawrócenia naszego Kościoła na chrześcijaństwo nabiera pełnego sensu. To jednak bardzo piękna religia.


Bardzo dziękuję Redakcji za to obszerne omówienie, bo jego upowszechnienie jest bardzo ważne i potrzebne. To ważny głos, bo dający nam iskierkę nadziei na zmiany, ale tym ważniejszy że ze środka środowiska, którego dotyczy.
Problem tylko w tym, czy i jak ten głos będzie tam w środku dosłyszany?
Tak w samej rzeczy to ważny tekst. Znam o. Ludwika Wiśniewskiego z dawnych czasów. Wiem, jak bardzo był i jest ceniony. Zawsze potrafił nazywać rzeczy po imieniu. Zwłaszcza wtedy gdy to było ryzykowne. Dziś jego słowa nabierają nowej wymowy. To nie totalitarne państwo jest groźne dla chrześcijaństwa, tylko typ katolicyzmu, który przejął rysy państwa totalitarnego. O. Wiśniewski na te analogie wskazuje, choć ich nie podkreśla. Ale ja je widzę. Pięknie napisany wyrazisty esej. Lektura obowiązkowa dla episkopatu i tzw. mediów katolickich.
Społeczeństwa demokratyczne są niestety bezbronne wobec zarazy atakującej porządek konstytucyjny przy wykorzystaniu mechanizmów demokratycznych.
Zdecydowane działania podejmuje się zazwyczaj, gdy jest już za późno lub szkody dotkliwe i nieodwracalne.
Minister Sikorski swym listem do Watykanu jakiś czas temu próbował zwrócić uwagę na narastający problem ale polsko-watykański aparat sprzyjający szkodnikowi obronił swojego pupila.
Zobaczymy co dalej, odpis, multiplex…
0,5% odpisu?
To żart, ministrze Boni?
Czy ktoś nad tym panuje i broni interesu Państwa?
A co w zamian, katabasy?
RYDZYK?
A niektórzy boją się Islamu i Talibów…
Czytając ten artykuł zastanawiałem się, czy szariat to naprawdę większe zło…
Och ze te czasy przeminęły ??
Wezwałoby się Ojca do Torunia np.a tam w ciszy lochów”przemyślał by” swoje słowa,oświadczył ze to „szatan go inspirował” Przeprosił „braci w wierze za to „ze błądził” A potem pojednanemu z Bogiem /oczywiście/przygotowało by sie, gustowny stosik wokół którego „rodziny Radia Maryja z różańcem w ręce” modliły by się za „kacerza” /przy okazji można by i cała Rade na podpałkę dołożyć/ i by sie spełniło „dzieło ojca” Amen.
Ach szkoda bo i wszystkie stacje TV miałyby co transmitować.
Ojcze Ludwiku jestem głęboko oburzona Twoim wywodem.Niektórym może wydawać się wnikliwy i mądry ,bo Twoje nazwisko kojarzone jest z działalnością opozycyjną w Lublinie.Uważam ten artykuł za tendencyjny i oderwany od rzeczywistości.Nie bronisz Kościoła,bronisz jedynie słusznej prawdy,która aż się wylewa ze wszystkich mediów i stoi w ogromnym kontraście z naszymi odczuciami.Wejdź między ludzi Ojcze Ludwiku,posłuchaj jak się czują w Polsce rządzonej przez tych,których tak zaciekle bronisz,że ośmielasz się jako duchowny nawet Ojca Świętego atakować.Nie pierwszy raz mnie zadziwiasz swoim politycznym zaangażowaniem i udawaną troską o Kościół.Nie potrzebuję takiej troski i piszę to jako osoba głęboko wierząca a jednocześnie opozycjonistka/internowana w stanie wojennym/.Z wykształcenia jestem historykiem i nie obce są mi zdradzieckie zachowania polskich elit na przestrzeni ostatnich wieków.Jak powiedziała księżna Czartoryska – w Polsce działały zawsze tylko dwie partie:zdrajców i patriotów i tak jest do dzisiaj…Jakoś mi się wydaje Ojcze Ludwiku,że po jednej stronie niestety nie jesteśmy.A jeśli chodzi o marsz „Obudź się Polsko” w Warszawie ,to było to najpiękniesze,najbardziej uduchowione wydarzenie ,w jakim miałam okazję brać udział.Jestem z tego dumna i nie życzę sobie,by mnie Ojciec od pogan wyzywał…
Ważny tekst. Obawiam się jednak, że Ojciec Wiśniewski będzie musiał poszukać sobie innego zajęcia…
Każdy taki tekst z wewnątrz Kościoła jest bardzo cenny. Broni honoru Kościoła. Szkoda tylko, że ma charakter raczej dysydencki.
Nie widzę w tej religii nic pięknego, nie widzę piękna w żadnej liczącej się religii świata, bo każda, ma na swoim sumieniu nieprawdopodobne cierpienia całych rzesz ludzkich. Niestety, naiwność i głupota nie ma granic. Jeszcze nie tak dawno, większość ludzi była niesłychanie gnębiona fizycznie i moralnie poprzez monarchów i duchowieństwo. Dziś wiwatują na cześć królów, królowych i wszelakiego rodzaju „niebieskiej krwi“ potomków. Zaś samozwańczych pośredników bożych, w swoim zaślepieniu, mylą z samym stwórcą.
*
„Tak jak rozumiem wiarę chrześcijańską, opiera się ona, i zawsze opierała na objawieniu. Jak to się więc stało, że miliony baśni, mitów i legend zmieszano tak z żydowskim, jak z chrześcijańskim objawieniem, czyniąc z nich najbardziej krwawe religie, jakie kiedykolwiek istniały? „ – John Adams
Próbowałem, całe 4ry razy. Niestety, po raz pierwszy cenzura zadziałała także na mój tekst, chociaż nic obraźliwego w nim (3 razy zmieniałem) nie było.
Ludzie, przestańcie chrzanić o cenzurze. Czasem komentarz musi poczekać nawet dobę, albo i dwie. Na ogół wystarczy kilka godzin cierpliwości. Nie ma wyjścia. Moderator nie siedzi przy kompie non stop, zaś automat zatrzymuje nie tylko wedle listy niewłaściwych słów, ale i wymaga, by piszący miał już dwa komentarze opublikowane. Nie pozwala też wstawiać więcej niż 1 link. Nie lubi (sam z siebie) pewnych domen, które twórcy systemu uznali za lipne albo spamerskie – i tak dalej. Jeśli coś sam zatrzymuję lub kogoś blokuję, to z reguły uprzedzam.
Tekst ważny i mądry; niestety – głos wołającego na puszczy. Kościół hierarchiczny jest strukturą feudalno- -biurokratyczną, a władze tej struktury korzystają na swoistym „wariackim” statusie tej ultra – konserwatywnej i populistycznej firmy medialnej. Odnosi się wrażenie, że dla Hierarchii poglądy o.T.R. są bliskie i – niejako – własne; tyle, że oni nie muszą się do nich głośno przyznawać. Kiedyś pewnie kk w Polsce zapłaci sporą cenę za to poparcie.
Przeczytałam omówienie tekstu Ojca Ludwika jeszcze raz i w swoich wnioskach posunę się jeszcze dalej…Otóż nigdy nie słyszałam,by radio Maryja atakowało duszpasterzy i hierarchów kościelnych.Ojciec Ludwik natomiast czyni to bez skrępowania.Któż więc rozsadza Kościół od wewnątrz???
Ojciec ludwik zarzuca ,że radio Maryja sprzyja jednej opcji politycznej,podczas gdy sam wyrywa księdzu mikrofon
podczas uroczystości z okazji Święta Niepodległości,bo ośmiela się mówić,co mu serce kapłańskie i polskie mówić każe…A czy ten powyższy Ojca tekst nie jest przypadkiem manifestacją bezgranicznego poparcia dla Platformy Obywatelskiej jako partii rządzącej….Czuję się trochę niezręcznie pisząc w ten sposób do duszpasterza i legendy opozycji w Lublinie,ale mam nieodparte wrażenie,że strój mnicha zrobił się dla Ojca za ciasny i te wszystkie ataki wynikają nie z troski o Kościół,ale ze zwykłej ludzkiej zazdrości i potrzeby zaistnienia.Niech się więc Ojciec grzeje w blasku Salonu…Myślę jednak,że z innym Światłem byłoby Ojcu bardziej do twarzy…
@Barbara Niemirowska
To że Pani reprezentuje pogaństwo i pomyliła chrześcijaństwo z prymitywnym sekciarstwem świadczą wypowiedziane przez Panią słowa, które tu zacytuję:
w Polsce działały zawsze tylko dwie partie:zdrajców i patriotów i tak jest do dzisiaj.
.
Takimi słowami dyskwalifikuje się Pani jako katolik, jako przyzwoity człowiek i jako partner do jakiejkolwiek dyskusji. Po tak parszywych i barbarzyńskich słowach Pani na nic jak na poszczucie psami i przegonienie nie zasługuje.
.
Idź precz czarownico i podkul za sobą ten trzęsący się belzebubi ogon.
(EOT)
Słowa,które pana tak rozwścieczyły powtórzyłam za księżną Adamową Czartoryską,ale jak widzę obudziłam demony…Rozumiem,że tutaj mogą się wypowiadać jedynie chwalcy słusznej prawdy.Język,jakim pan się posługuje nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.Nie ma pan na szczęście takiej władzy,by mnie dyskwalifikować jako katolika i człowieka a tym bardziej przypisywać mi pogaństwo i sekciarstwo.Nie jest mnie pan w stanie obrazić.Jak widzę chcecie mieć tu towarzystwo wzajemnej adoracji.Tak jest najwygodniej…
Drogi bisnetusie: znów cię, q, poniosło… A nie lepiej było powiedzieć „opinie szanownej przedmówczyni wydają się świadczyć o jej nieuleczalnej aberracji umysłowej”? Byłoby to samo, a jak pięknie… NB: zgadzamy się w 100%.
@BM
Ja naprawdę poważnie przyjąłem Pański apel o złagodzenie stylu, ponieważ nigdy nie zaszkodzi przyjrzeć się czasem sobie i przyjąć nieco krytyki. Chociaż myślę, że powinienem zastanowić się bardziej na uelastycznieniu stylu. Mówię tak dlatego, że to nie jest tylko kwestia stylu lecz czasem świadomego, wręcz dobrze przemyślanego wyboru, że na niektóre zjawiska reaguję dosadnie i bez pardonu. Tak też było i tym razem.
.
To co Pan proponuje, to jest jednak wyrażony bardziej czy mniej elegancko atak ad personam, który do sprawy nic nie wnosi. Ja raczej unikam czystych ataków ad personam czy też zwykłego ośmieszania dyskutanta.
.
Wbrew pozorom, ja potraktowałem tę panią bardzo poważnie i próbowałem dotrzeć do niej z konkretną informacją, że używając pewnych sekciarskich formuł ta pani się kompletnie dyskwalifikuje i zostaje jako dyskutant przeze mnie zdecydowanie odtrącona. To właśnie chciałem przekazać. A forma (po części forma egzorcyzmu) wynika z tego, że mamy tutaj osobę wyraźnie opętaną wpływami wiadomej sekty a do takich osób język racjonalny w ogóle nie dociera, ośmieszanie i obrażanie myślenie sekciarskie wręcz umacnia potwierdzając ich manie prześladowcze. Natomiast jestem przekonany, że forma przeze mnie użyta zostawi u niej ślad i być może się nawet następnym razem zastanowi przed dzieleniem Polaków na patriotów i zdrajców. Jeśli jest osobą z resztkami wrażliwości, to może nawet niemal fizycznie odczuje przed wypowiadaniem takich słów odrastający belzebubi ogon.
.
Tak więc zastanawiając się nadal nad własnym stylem, znowu się Panu trochę przeciwstawiłem. Takie życie.
A za kogo ty się uważasz,że pozwalasz sobie na odtrącanie.
Jesteś tutaj na takich samych prawach jak ta pani.
Sam stań przed lustrem tylko najpierw wysoko zadrzyj swój moher, oceń najpierw siebie…
Może być przykre odkrycie
Jestem wolnym człowiekiem. Który może mówić kiedy chce i milczeć kiedy chce. Słuchać kogo chce i nie słuchać kogo chce. Rozmawiać z kim chce i nie rozmawiać z kim chce. Czyli również odrzucać jako partnera do rozmowy według swoich upodobań.
.
Ta pani jak i Pan ma takie same prawa. Więc nie wiem o co ten hałas. Nikt nikomu tu żadnych praw nie odmawia.
I znów pan nie zauważył, że ja sobie troszkę po prostu w tle kpiłem z tej sytuacji, podzielając w pełni merytorycznie panskie zdanie…
Więc anegdota objaśniająca.
Wiele lat temu byłem – z konieczności – jako wiceszef pewnej redakcji na niesłychanie nudnym i takim, powiedziałbym, obrzędowym zebraniu. Coś mi z tych nudów strzeliło do głowy i zachciało mi się rozruszać towarzystwo. Wygłosiłem płomienną, niesłychanie radykalną i „krwawą” mowę, po czym rzeczywiście zebranie zrobiło się ciekawe, przynajmniej dla mnie. Po skończonej imprezie jedna zacna starsza pani redaktor podeszła do mnie i całkiem poważnie spytała: jak pan, znany z łagodności i spokoju, może mówić takie rzeczy?
Była mocno zdumiona, kiedy parsknąłem śmiechem i długo nie mogłem się uspokoić.
Cóż, niektórzy ludzie mają inne od mojego poczucie humoru. Co nie znaczy, że moje uważam za lepsze. Ono jest, jakie jest. Nie zmienię go, zresztą kilka pań je lubiło.
A w ogóle oto mój płomienny apel: nie bądźmy zawsze tacy strasznie serio. Nie warto. Życie jest krótkie i nie ma co „siadać na racjach” (zwłaszcza „moralno-politycznych”), bo tylko je można sobie zagnieść.
Więcej luzu!
@BM
Zrozumiałem dokładnie poprzedni Pana komentarz. Mimo to odniosłem się do kwestii „przesadysmu”.
.
Z tym brakiem luzu, to ma Pan sporo racji. Trochę mi tego brakuje. Zresztą, tacy co wchodzą na takie portale jak ten często się brakiem luzu cechują, trochę z tego powodu, że im jeszcze na czymś zależy. Prawdziwy luz można pewnie znaleźć na innych portalach. Jak na przykład „pudelek.pl”. Piszemy tu pod streszczeniem tekstu o. Ludwika Wiśniewskiego. Jemu też chyba trochę brakuje luzu.
.
Jednak ja rzeczywiście się czasem zastanawiam, po co ja to sobie robię i się ciągle przejmuję jakimiś dziwnymi sprawami. Na pewno, gdybym wszystko wyłączył, dał sobie spokój, to oszczędziłbym sobie sporo stresu i nerwów. Co mnie tam w sumie jakiś Kaczyński, jakiś Rydzyk, czy jakiś Tusk, czy nawet Polska i polityka obchodzi. Może trzeba sobie faktycznie wrzucić na luz.
http://www.kurierlubelski.pl/artykul/777613,lubelski-dominikanin-krytykuje-o-rydzyka-prowincjal-zakonu,id,t.html
cytat:
„Przedstawione tezy nie wyrażają stanowiska całej Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego…”
Czyli zakonowi bliżej do Rydzyka niż prawdy…
Ot taka Polska katolicka
Do Bisnetusa… Nie osiągnął pan swego celu tym niewybrednym atakiem panie Bisnetusie.Pojęcie zdrady jest stare jak świat.Nawet Chrystus miał swojego Judasza.Widzę, jak tu się wymądrzacie i sobie kadzicie i śmiem twierdzić,że sami macie belzebubie ogony.Więcej się nie wypowiadam.Dodam tylko,że Bóg swoich i tak bez trudu rozpozna i dopiero wtedy okaże się,kto naprawdę miał ogon… Też jestem wolnym człowiekiem i powiedziałam,co chciałam.Żegnam panów redaktorów,specjalistów od egzorcyzmów i aberracji.
Kluczowe jest okreslenie z komentarza Redakcji: ambicja duchowieństwa, by dyktować działalność administracji i sprawować władzę niekontrolowaną.
.
Byla sobie taka Partia, nazywala sie PZPR. Jej hasłem było „Partia kieruje, rząd rządzi”. Logicznie bez sensu, ale była w tym głeboka mysl. Potem ta mysl wrociła, i to nawet dosc predko. Wyraził te mysl pewien pan, ktory ostatnio znow stał sie sławny. On mianowicie mowił o wymienianiu zderzakow. Niby nie to samo, a jednak to samo. O jaką to mysl chodzi mianowicie?
.
Chodzi otoz o Zasade Nieodpowiedzialnosci. Kieruje ja, ale konsekwencje ponosisz ty. Jesli moje decyzje doprowadza do trudnosci, to wymienie ciebie, i dalej bede kierował. W razie nastepnych trudnosci, znowu wymienie i znowu bede kierowal. To niezle działa i przynosi wielkie korzysci temu, kto wymienia i kieruje bez konca. Wszyscy inni tracą.
.
O to mniej wiecej toczy sie ta gra. Czy kierownik kraju, ubrany w ornat spod ktorego wystaje ogon (ukłony dla Pani Barbary) bedzie sobie kierował, wymieniał, odzyskiwał majątki po osiem razy, nakazywał, zakazywał, i wyznaczał ludzi na urzedy? (Tu przypominam, ze ogromnie zasłuzony arcybiskup Gocłowski był nazywany „kadrowym Wybrzeza”.) To jest bardzo atrakcyjne dla kierownika. Trudno sie dziwic, ze kierownik chce pozostac kierownikiem po wieki wiekow. Tez bym tak chciał.
.
Problem jest jednak taki, ze tu i owdzie feudalizm wyszedł z uzycia. I to wcale nie dlatego, ze feudalizm jest na „f”, zas kapitalizm jest na „k”. Feudalizm wyszedł z uzycia dlatego, ze feudalizm sie opłaca feudałom, zas kapitalizm sie opłaca spoleczenstwu. Ostatnich pareset lat rozwoju Europy jest tego przykładem. Niedawno sami mielismy okazje obserwowac wielki skok, jaki sie w Polsce dokonał po zamianie panstwowego feudalizmu na jaki-taki kapitalizm.
.
Kapitalizm jest oparty na Zasadzie Odpowiedzialnosci. Spieprzyłes, to tracisz. Nie spieprzyłes, to zyskujesz. I to jest klucz do postepu. Natomiast feudalizm jest oparty na zasadzie „spieprzyles czy nie, i tak masz swoje, jesli jestes feudałem”. Albo hierarchą koscielnym, w polskim konkretnym przypadku.
.
I o to sie toczy gra. Czy w Polsce zapanuje Zasada Odpowiedzialnosci, czy Zasada Nieodpowiedzialnosci. Jesli ta pierwsza, to kraj sie bedzie rozwijal. A jesli ta druga, to do wladzy dojdą panowie z ogonami, ktorzy potrafia wszystko spieprzyc i nie poniosą za to zadnej odpowiedzialnosci.
.
Serdecznie pozdrawiam Panią Barbare.
Miałam postanowienie,że na ten portal już zaglądać nie będę,ale zajrzałam…Dziękuję więc mojemu przedmówcy za dobre słowa i pozdrowienia.
Pozostając jednak w zgodzie z samą sobą, muszę powiedzieć,że moje myśli biegły trochę innymi tory.Te nieszczęsne „belzebubie ogony „zobaczyłam u panów,którzy wyżej pisali i tak sobie o mnie gawędzili,jako o przypa- dku klinicznym „aberracji umysłowej”,”czarownicy z belzebubim ogonem „i”członkini wiadomej sekty”… Oczywiście dla nich wiadomej,bo dla mnie nie! Mogę przystać oczywiście na to,że ogony wystają także,spod niektórych ornatów,ale palcem bym nie wskazała… Pozostanę przy tym,że Bóg swoich rozpozna… A to,że Kościół będzie miał w swoim łonie wrogów jawnych i ukrytych przepowiadali nawet znani mistycy i wizjonerzy. Na to wygląda,że się właśnie spełnia…
Zgodzę się za to z Panem w zupełności w części wypowiedzi dotyczącej słynnych zderzaków.Tymi zderzakami są dzisiaj m.in.samorządy,szkoły,szpitale itp.Rząd nie odpowiada za nic.Właśnie niedawno skończyły się na ten rok batalie o”być albo nie być” wielu placówek oświatowych. Wójt mojej gminy,/co warte zaznaczenia, popierany przez PO/powiedział,że szkoły giną,bo Polska jest w rozkładzie….I jak to się z tym nie zgodzić ????