Sławomir Popowski: Pierwsze powstanie warszawskie

getto 2013-04-15.

W 70 rocznicę wybuchu powstania w warszawskim getcie, dwa bardzo ważne i mądre teksty w Gazecie Wyborczej: obszerny wywiad z Władysławem Bartoszewskim oraz komentarz Jarsoława Kurskiego.

Dotychczas, odkąd pamiętam, w powszechnym odbiorze, w potocznej opinii powstanie to zawsze było traktowane, jako coś odrębnego – żydowskiego, a nie polskiego. „Polskie“ było powstanie warszawskie, ale już nie to za murami getta.

Władysław Bartoszewski nie ma jednak wątpliwości. Na wprost sformułowane pytanie, czy można uznać powstanie w getcie za pierwsze powstanie warszawskie, Bartoszewski odpowiada:

Bez wątpienia. …Stało się tak, bo oni (Żydzi – SP) jako pierwsi zostali poddani ostatecznej próbie. Mogli pójść na rzeź albo oprzeć się, krzyknąć: nie pozwalam! Oni krzyknęli. Tak jak zapowiedzieli 4 grudnia 1942 roku w odezwie wydanej przez Żydowską Organizację Bojową: ”Hitleryzm postawił sobie za cel wytępienie wszystkich Żydów. Nie chcemy w obliczu zagłady być kupą gnoju, robactwem. Pomagajcie sobie nawzajem. Przygotujcie się do obrony własnego życia. Pamiętajcie, że także my – żydowska ludność cywilna – znajdujemy się na froncie walki o wolność i człowieczeństwo”.

I dalej:

„Dla mnie wielkość tego zrywu polega na tym, że był to bój w kompletnej beznadziejności. Typowo polska walka o honor… Żydzi walczyli w beznadziejnej sytuacji tylko w obronie wartości. I walczyli z pełną tego świadomością. Bo to byli mądrzy, inteligentni ludzie. Wiedzieli, co robią.

Przykładem – Marek Edelman. Mógł uciec z getta, ale nie zrobił tego i wziął udział w powstaniu. Tłumaczył to odpowiedzialnością.  Później poszedł walczyć w powstaniu warszawskim – jako Polak pochodzenia żydowskiego. Najpierw walczył o prawo Żydów do życia, potem o Polskę... Był zwolennikiem wspólnoty zjednoczonej nie rasowo, świadomościowo, etnicznie czy narodowo, ale po prostu ludzkiej wspólnoty walczących przeciwko złu w obronie słabych i biednych… W 1968, w czasach antysemickich czystek, jego żona z dziećmi wyjechała do Paryża, on został w Polsce, przez co rozpadła mu się rodzina. To była jego świadoma decyzja. Czuł się Polakiem, uważał, że ma prawo tutaj być jak każdy inny i nikt mu nie będzie mówił, co ma robić.

Prof. Bartoszewski stwierdza wprost: powstanie w warszawskim getcie to część polskiej historii, to „polskie“ powstanie.

„Słynna odezwa datowana na 23 kwietnia 1943 r., która obiegła świat – mówi Profesor – zaczyna się od słów: ”Polacy, obywatele, żołnierze wolności!”. Potem jest opis wydarzeń w getcie, słowa o ”walce o naszą i waszą wolność”. Napisał ją bundowiec Ignacy Samsonowicz w lokalu Żegoty przy Żurawiej, gdzie znalazł schronienie.

Do powstania warszawskiego 1944 roku Żydzi też szli pod hasłami polskiej wspólnoty. Cukierman wzywał w prasie powstańczej młodzież żydowską do walki: ”Po upływie roku pełnego chwały oporu w gettach i obozach pracy, od obrony życia i godności naszej stoimy dziś wespół z całym narodem polskim w walce o wolność. Nikomu nie wolno stać z dala. Przez bój do zwycięstwa, do Polski wolnej, niepodległej, silnej i sprawiedliwej”.

W tym samym duchu pisze o rocznicy powstania w getcie Jarosław Kurski:

„W warszawskim getcie i innych gettach mieszkali i walczyli „nasi Żydzi“, polscy obywatele. Polacy w sensie republikańskim, a ich rozpaczliwy akt oporu jest częścią polskiej historii. Powstanie w getcie… było tak samo warszawski powstaniem, jak powstanie warszawskie. I tak samo polskim“.

Dobrze, że te słowa po raz pierwszy tak wyraźnie i jednoznacznie zostały sformułowane. Podpisuję się obiema rękami pod tym, co mówi Władysław Bartoszewski i co pisze Jarosław Kurski. Jak i pod stwierdzeniem, że „tragedia getta, tragedia Żydów polskich nie jest tylko żydowską historią, jest naszą historią“ (J.Kurski – SP). I nie tylko dlatego, że jeden głupiec z tytułem profesorskim miał czelność publicznie ogłosić, że „Żydzi sami są sobie winni“ i współodpowiadają za holokaust.

W rzeczywistości to jego antysemickie stwierdzenie, kwalifikujące się do oskarżenia, jako „kłamstwo oświęcimskie“ – nie odbiega aż tak daleko od tego, co wypisują związane z prawicą narodowo-katolicką  media publicystów „niepokornych“ – od Rydzyka po „Uważam Rze“. Antysemityzm? – jaki antysemityzm, to – dowodzą – jedynie reakcja na „żydokomunę“ i bolszewię. Żołnierze „wyklęci“, Kuraś mordujący Żydów? – To pojedyńcze incydenty, którym przeczą „polskie“ drzewka w Yad Vashem. Pogrom kielecki, Jedwabne? – Jakie Jedwabne, skoro do dziś nie ustalono dokładnie, czy zamordowano tam X Żydów, czy X+100 i czy była to inicjatywa polskich sąsiadów, czy też zostali napuszczeni przez Niemiców? Za to jednoznacznie antypolskie jest wszystko to, co – jak twierdzą – wypisuje Tomasz Grass i co pokazują autorzy filmu „Pokłosie“.

Oni wszyscy, ci rzekomo „prawdziwi Polacy“ i „niepokorni“ są niewolnikami, zakładnikami jednej endekoidalnej wersji historii i „polityki historycznej“, sprowadzonej – jak przystało na „prawdziwych patriotów“ – do dziejów jednej nacji, jednego dominującego etnosu. Żydzi, Niemcy, Ukraińcy, czy Białorusini, którzy w jednym państwie byli naszymi najbliższymi sąsiadami nie istnieją; nie ma ich w naszej historii, a jeśli już, to tylko i wyłącznie jako coś obcego i źródło kłopotów. Nie chcą przyjąć do wiadomości, na co kiedyś w jednym z wywiadów zwrócił uwagę Norman Davies, że w międzywojennej Warszawie kilkadziesiąt procent jej mieszkańców posługiwało się na codzień innym językiem, aniżeli polskim… A jednocześnie byli naszymi współobywatelami. Ok. 100 tys polskich obywateli narodowości żydowskiej walczyło w kampanii wrześniowej, ginęło pod Kutnem, w obronie Warszawy i są też wśród rozstrzelanych POLSKICH oficerów w Katyniu. Dlatego nie może być „ich“ historii i „naszej“, „ich“ powstania i „naszego“, i to „ich“ powstanie w getcie również zasługuje na to, aby na jedną minutę, dla uczczenia pamięci poległych, (tak jak to czynimy każdego 1 sierpnia) – zamarł ruch w mieście…

Jesteśmy, byliśmy obywatelami jednego państwa i dla mnie ta republikańska kategoria „obywatelstwa“ jest tysiąc razy ważniejsza od jakichkolwiek wyznaczników etnicznych, czy rasowych. Bo stąd już tylko krok do ożywienia upiorów przeszłości. Przykład? – Proszę bardzo: Niedawno, po niedzielnej sumie, byłem mimowolnym świadkiem, jak pewien Pan – sądząc z wyglądu: na pewno nie kwalifikujący się do grupy wykluczonych – krótko po przekazaniu sobie chrześcijańskiego znaku pokoju, krzyczał do telefonu komórkowego: „ja bym ich wszystkich z Michnikiem na czele do Treblinki i tego je…nego Tuska też“. Pomyślałem sobie: oto naturalny elektorat narodowo-katolickiej prawicy. Antysemityzm? – Jaki antysemityzm?

Sławomir Popowski

Print Friendly, PDF & Email

10 komentarzy

  1. bisnetus 2013-04-15
  2. andrzej Pokonos 2013-04-15
  3. Wielki Mistrz 2013-04-16
    • Incutatus 2013-04-17
  4. Sławomir Popowski 2013-04-16
  5. andrzej Pokonos 2013-04-16
  6. Wielki Mistrz 2013-04-17
    • andrzej Pokonos 2013-04-18
    • adam furtak 2013-04-24
  7. Incutatus 2013-04-18
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com