nathan gurfinkiel: polska przez wziernik …3 min czytania

()

natan sepia2013-09-28.

jak cudzoziemcy postrzegają polskę zobaczyłem w technikolorze i 3D jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. w listopadzie 1992 roku ówczesna premier suchocka zjechała z wizytą do danii. pracowałem wtedy dla „rzeczpospolitej” – naonczas jeszcze poważnej, solidnej i przyzwoitej gazety.

polska ubiegała się o członkostwo w NATO i  UE i te dwa tematy miały być głównymi punktami rozmów. tak zapewne i było, ale chyba tylko w kancelarii duńskiego premiera. zwykłego zjadacza chleba tzn. oglądacza telewizji i czytelnika gazet problemy te mało zajmowały (chyba że w kontekście zalania duńskiego rynku pracy tanią siłą roboczą z polski w przypadku rozszerzenia UE, ale tym zajmowały się głównie tabloidy)  mój kolega rune bech, naonczas warszawski korespondent „politiken”, wielkiej poważnej gazety zrobił wywiad z polską panią premier jeszcze przed jej wylądowaniem w kopenhadze, by ocieplić jej wizerunek.  w jego opisie wyglądała w swej różowej garsonce jak poznańska mieszczka przystrojona na własne srebrne wesele – gdyby nie była singielką. sprawy obyczajowe zajmowały na płachcie więcej miejsca niż polityka, a wśród tych aborcja była bardzo ważnym tematem i suchocka zdeklarowała się jako wierząca katoliczka, co nie mogło pozostać bez implikacji, gdy omawiany był problem przerywania ciąży.

już na początku wizyty w wieczornym wydaniu dziennika na DR1 – głównym kanale telewizji publicznej przeprowadzono wywiad w hanną suchocką. sprawy NATO i UE były tematami marginalnymi. duńską komentatorkę telewizyjną interesowały głównie sprawy aborcji, wyraziła więc zadowolenie z faktu że polska ma kobietę na stanowisku premiera. suchocka zastopowała tyradę uwagą że jest wierzącą katoliczką i z tej racji zdeklarowaną przeciwniczką aborcji. powiedziała to z zauważalną chęcią przejścia do innych spraw, ale duńska komentatorka nie pozwoliła wydrzeć sobie  przyczółku i drążyła grząski dla polskiej pani premier temat  – dobrze, pani jest katoliczką i przeciwniczką legalnej aborcji, ale nie wszystkie pani genderowe siostry podzielają ten pogląd. czy może mi pani wytłumaczyć dlaczego przerywanie  ciąży miast być nakazem moralnym dla wierzących ma się stać paragrafem w kodeksie karnym?

przypomniałem sobie to pytanie, kiedy z trybuny sejmowej padały słowa o zabijaniu nienarodzonych i negowaniu dzieciom z upośledzeniami prawa do przyjścia na świat. nikt na sali nie zauważył, że jest to aberracyjne postawienie problemu. mówiło się o  „cywilizacji śmierci” tak, jakby pozostawienie przyszłej matce prawa decyzji było równoznaczne z nakazem spędzenia płodu.

jeżeli jakaś kobieta w błogosławionym stanie ma silne zasady religijne, to przecież i tak nie poddałaby się zabiegowi. cały ten rwetes, ta histeria na sali obrad miała miejsce z powodu znikomego odsetka niewierzących pań – w wieku rozrodczym? – bo przecież przytacza się liczby, z których wynika, że katolicy stanowią ponad 90 procent polaków.

a skoro tak jest, to dlaczego tylu polityków do tego stopnia nie dowierza własnym wyborcom i dlaczego tak są oni pełni podejrzeń wobec stałości religijnych przekonań swego elektoratu? a skoro już podejrzewa się wszystkich katolików o chęć sprzeniewierzenia się wierze, to upada  religijna motywacja aborcji. jaka wobec tego jest? czy ktoś z zaostrzaczy rygorów potrafi ją wyartykułować?

nathan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. sugadaddy 28.09.2013
  2. Jerzy Łukaszewski 28.09.2013