Danuta Adamczewska-Królikowska: Czemuś biedny? – Boś głupi. Czemuś głupi? – Boś biedny.

edukacja2013-10-13.

Czy na pewno? Tyle już nasłuchaliśmy się o tym jak ważna dla naszej kondycji gospodarczej jest edukacja społeczeństwa, że ani przysłowia, ani powyższej tezy nikt nawet nie próbuje poddawać w wątpliwość.  Nasze dotychczasowe doświadczenia indywidualne też zdawały się to potwierdzać – ktoś, kto dążył do coraz lepszego wykształcenia uzyskiwał lepiej płatną pracę, a jego status majątkowy i społeczny wzrastał.

Z analizy danych z różnorodnych raportów dotyczących stanu edukacji młodzieży PISA i dorosłych PIAAC, można wyczytać, że stan rozumienia czytanych tekstów jak i umiejętności matematyczne w poszczególnych krajach wcale nie pozostają w zgodzie z zamożnością ich obywateli. W takim razie, albo zamożność ta wcale nie jest determinowana ogólnym poziomem intelektualnym obywateli, albo może wyniki raportów wieszczą w najbliższej przyszłości jakąś katastrofę cywilizacyjną takich krajów zamożniejszych od nas jak Francja, Włochy, Hiszpania, a także USA.  Chyba się jednak na to nie zanosi.

Jednak na str. 88 polskiej wersji Raportu PIAAC (tu do pobrania) widać wyraźnie zdrową zależność dochodów od uzyskanych wyników zarówno w części rozumienia tekstu, jak i rozumowania matematycznego.  Różnice między pierwszym a trzecim kwartylem bardzo niewielkie, w porównaniu ze znacznymi w USA, Niemczech, Holandii, a nawet Irlandii. Ale śledząc te wyniki można się co nieco dowiedzieć nie tylko o tym jak jest, ale jakie są nasze odczucia. Trudno przejść obojętnie wobec tabeli  (str.  92) pokazującej, że pomimo tak zdrowo wyglądającej korelacji uzyskanych w badaniu wyników  z uzyskiwanymi zarobkami, to Polacy jednak czują się w dużym stopniu niedocenieni – w ich własnym odczuciu często oceniają siebie jako posiadających zbyt wysoki poziom umiejętności do wykonywanej pracy. Co ciekawe, a chyba i oczywiste w punktu widzenia oglądanej rzeczywistości, ten rozdźwięk jest mniejszy wśród osób starczych, zaś znaczny wśród najmłodszych pracujących.  Najciekawsze jest jednak to zestawienie w skali zależności od posiadanego wykształcenia – najmniej takich zdań o zbyt wysokich umiejętnościach mają ludzie z wykształceniem wyższym, a najwięcej z gimnazjalnym i zasadniczym zawodowym! Nasi absolwenci gimnazjów i zawodówek chyba noszą jakieś buławy w plecakach! Wraz z wykształceniem rośnie też krytyczna ocena swoich umiejętności i przydatności, stąd coraz to większe poczucie, że w jednym jestem za dobry, ale w innym odstaję.  Dobrze by było wiedzieć, w czym to poczucie braku umiejętności i czy prawidłowo przez te osoby zdiagnozowane.

Gdy patrzy się na dobór próby statystycznej (na ponad 9 tys. prawie 4 tys. ze wsi, ok. 400 z Warszawy, 4,5 tys. z mniejszych miejscowości) i uwzględni stopień realizacji, który dla wsi wynosił prawie 70%, a dla W-wy np. tylko 34% to wynikom nie należy się dziwić. Mieszczuchy i tzw. wykształciuchy mają nieco wypaczony obraz rzeczywistości przez pryzmat własnego otoczenia i wyniki, jakie oglądają na pierwszy rzut oka kłócą się z ich codziennością. A wystarczy popatrzeć na porównanie szczegółowe wyników w poszczególnych środowiskach i ogląd już przestaje być zaskakujący (wykres 7.8 str. 87): wyniki Polaków pracujących w zdrowiu wyższe niż średnia OECD, edukacji, administracji publicznej, usługach nowoczesnych i tradycyjnych – zbliżone lub nieznacznie tylko niższe od średniej, nieco niższe zatrudnionych w przemyśle i dopiero w tej ostatniej grupie – na wsi zdecydowanie niższe od średniej. Nasza wieś i rolnictwo ma najwięcej do podgonienia.

Z punktu widzenia moich zainteresowań (pola edukacji) zastanawiam się,  po jakie licho pchaliśmy się w zapożyczenia z modelu brytyjskiego i amerykańskiego systemu edukacji oraz ich modelu nadzoru nad nią, skoro widać, że to im się w praktyce nie sprawdza. Dlaczego (jeśli się już w ogóle na kimś wzorować) nie zapatrzyliśmy się na model fiński, bo jest rzeczą oczywistą, że przyjęcie modelu koreańskiego w rachubą w ogóle nie wchodzi – to nie tylko model, ale styl życia i całkowicie innej kultury. Model brytyjski krytykowany jest przez samych Brytyjczyków, a przecież Holandia niedaleko i wcale nie tęskni za tym, co na wyspach i na tym braku tęsknoty wychodzi całkiem dobrze.

Właśnie siadając do komputera natknęłam się na chyba ciekawą lekturę – „23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie”. O! Jaka to frajda w tych naszych czasach nie wychodząc z domu mieć ją kupioną już w 2 minuty (właśnie w trakcie pisania przyszła już w formie e-booka).  Wiele tytułów rozdziałów brzmi bardzo zachęcająco. W rozdziale pt. „Więcej edukacji nie wystarczy by kraj się wzbogacił”,  autor pisze – „Międzynarodowe analizy statystyczne nie wykazały znaczącego związku między wynikami z matematyki w danym kraju a jego osiągnięciami gospodarczymi” i dalej „Ilość wiedzy pozostająca obecnie w dyspozycji ludzkości jest oczywiście znacznie większa niż kiedyś, ale to nie oznacza, że dzisiaj wszyscy ludzie, czy nawet większość, muszą być lepiej wykształceni niż w przeszłości. Jeśli już, to zasób wiedzy związanej z wydajnością, jaką dysponować powinien przeciętny pracownik, w przypadku wielu zawodów zmniejszył się, zwłaszcza w bogatych krajach.”

Zaciekawiła mnie recenzja tej książki napisana przez Piotra Kuczyńskiego: „Książka jest swoistym vademecum, które powinno stać się orężem w dyskusji myślącego czytelnika z wyznawcami neoliberalnej wersji turbo-kapitalizmu. Przez główny nurt będzie czytana z wypiekami na twarzy w poszukiwaniu luk w rozumowaniu, których tam nie ma. Pozycja dla każdego – potrzebne jest tylko logiczne myślenie.”  A „The Guardian”  napisał – Wyrazista, odważna i coraz bardziej wpływowa książka, która w świecie finansjery wywołuje nieżyt żołądka.

Zabieram się więc za lekturę, bo zapowiada się bardzo ciekawie. Przeczytawszy kilka wstępów do rozdziałów zaczynam się trochę bać, by nie zabrali się za wcielanie jej w życie ci, co z logiką są na bakier, a takich wśród naszych doktrynerów różnej maści nie brakuje. Podsumowując temat zależności między głupotą i biedą, często w dyskusjach pojawia się widzenie korelacji pomiędzy kształceniem i szeroko pojętą edukacją, a przydatnością tejże edukacji do wykonywanych później zawodów i ogólnie rzecz ujmując podnoszenia dobrobytu w kraju. Górnolotne to, chyba coraz trudniej uchwytne, bo czego uczyć, gdy nie wiemy co za lat 5 czy 10 będzie najbardziej potrzebne. Chyba tego, co najistotniejsze: rzetelności, pracowitości, odpowiedzialności, umiejętności współpracy i tego byś jako dorosły chciał i umiał uczyć się przez całe życie. Zmieniłabym więc tytułowe hasło na:

[border width=”2″ color=”#000000″]Czemuś biedny? – Boś leniwy. Czemuś leniwy? – Boś głupi.[/border]

Danuta Adamczewska-Królikowska

 ____________________________________________________________________

*) Ha-Joon Chang – „23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie”, 2013, Open Society Foundations

Print Friendly, PDF & Email

14 komentarzy

  1. bisnetus 2013-10-13
  2. SAWA 2013-10-13
  3. Aleksy 2013-10-13
    • SAWA 2013-10-13
      • Aleksy 2013-10-14
        • SAWA 2013-10-14
        • Aleksy 2013-10-14
        • SAWA 2013-10-14
        • Aleksy 2013-10-15
  4. Zakałużyński 2013-10-14
  5. Zakałużyński 2013-10-14
    • SAWA 2013-10-14
  6. Magog 2013-10-14
  7. Zzalałużyński 2013-10-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com