pewien policjant z rio de janeiro został nagrodzony tytułem policjanta roku. było to w czasach nim jeszcze juscelino kubitschek został prezydentem brazylii i wpadł na pomysł przeniesienia stolicy na niezamieszkały płaskowyż w interiorze, tysiąc kilometrów od gęsto zaludnionego atlantyckiego wybrzeża . rządzącym przychodzą do głowy najdziksze pomysły. zdobywca tytułu wiedział o tym, a w każdym razie przeczuwał, że najtrudniej jest przewidzieć motywy, leżące u podstaw decyzji przełożonych. kiedy więc reporter telewizyjny zagadnął policjanta co takiego robił, żeby zasłużyć na nagrodę, ten odpowiedział bez namysłu: kiedy widziałem jakiś incydent, przechodziłem na drugą stronę i odwracałem się plecami do zajścia.
przypuszczam, że wśród warszawskiej policji jest jakiś brazylijski kret, bo tylko tak daje się wytłumaczyć opieszałość formacji policyjnych w dniu 11. listopada. nauczeni doświadczeniem brazylijskiego laureata szefowie stołecznej policji wahali się z decyzją.
dzieje się tak już od dawna, bo przed podjęciem jakiegokolwiek ważnego postanowienia urzędnicy policyjny muszą uważnie studiować słupki sondaży i myśleć o roku 2015. nie jest to broń boże żaden lęk, lecz zwykła logistyka, a ta – jak wiadomo – jest podstawą działania korpusu policyjnego.
jeżeli za dwa lata nie nastąpi zmiana u steru państwa, to nic złego się nie stanie. jeżeli nastąpi – również, bo podopiecznym zwycięskiej (być może) opcji politycznej nie zrobiono kuku.
kto mówił, że mamy tchórzliwe dowództwo policji? dowódcy są odważni jak sokoły i dalekowzroczni jak mistrzowie szachownicy.
policję należy nagrodzić. jeżeli rząd zasłoni się brakiem funduszy z powodu kryzysu, to obywatele winni urządzić spontaniczną narodową ściepę…
nathan gurfinkiel



Ostatnio mówiliśmy o pewnym parametrze demokracji którym jest nasycenie partii politycznych obywatelami. Obliczyliśmy, że Dania jest pod tym względem krajem noramalnym. Polska zyby być krajem podobnie normalnym musiałaby mieć około milion obywateli aktywnie uczestniczących w życiu politycznych partii.
.
Ten aspekt ma spore znaczenie dla wyjaśnienia przytoczonego powyżej problemu. W Polsce takie ministrer Sienkiewicz i jego szef premier Tusk jest praktycznie nikim, bo za nimi nikt nie stoi, oprócz paru najbliższych kolesi. Onie nie mają żadnego autorytetu, nie mają autentycznej legitymizacji do rządzenia, bo nie są w prawdziwie demokratycznych wyborach przez ogół obywateli wybierani. Nawet w swych partiach nie mają normalnych obywateli, lecz tyko własnych cwaniaczków kolesi.
.
I stąd wynika zasadniczy problem braku autorytetu władzy. Taki ciulek i cwaniaczek może sobie krzyczeć do woli w telewizji „faszyści, idziemy po was”, ale zwykły uliczny policjant jak usłyszy tego ciula, którego nikt zupełnie i całkiem słusznie nie szanuje, powie „to sobie ciulu idź”, „ja idę na lekarskie zwolnienie”, „na mnie ty ciulu i bezkręgowo glisdo Tuska raczej nie możesz liczyć”.
.
Tak to jest, gdy władza sama zadbała o brak własnego autorytetu i zupełny brak legitymizacji swojej uzupartorskiej władzy.
.
Sytuacja się diametralnie zmieni, gdy w Polsce wprowadzi się faktyczną demokrację. Rządy wybrane w uczciwych i demokratycznych wyborach mają zupełnie inną skalę autorytetu i legitymizacji. To już nie będą zwykłe cwaniaczki i ciule. To będą przedstawiciele Narodu. I zwykły policjant uliczny już zupełnie inaczej na taki autorytet zareaguje. A dzisiaj, niech sobie ten ciul Sienkiewicz krzyczy co zechce. Kogoa to właściwie obchodzi co sobie ten ciul wykrzykuje. Z takim fałszywym autorytetem na fałszywych papierach, to może nam wszyskim naskoczyć.
„Sytuacja się diametralnie zmieni, gdy w Polsce wprowadzi się faktyczną demokrację. Rządy wybrane w uczciwych i demokratycznych wyborach…”
Panie Bisnetus, masz pan może jakąś „mapę drogową” tych przemian?
@Tetryk56
Moją osobistą mapą drogową jest obnażanie na każdym kroku tego oszustwa i pseudodemokracji w Polsce. Tłumacząc co to jest demokracja, podając przykłady prawdziwych demokracji a nawet cytując to zero i oszusta Tuska. Który 10 lat temu powiedział:
Poseł Donald Tusk, 4 kadencja, 66 posiedzenie, 3 dzień (09.01.2004)
.
Jeśli Polacy dzisiaj tak nisko cenią własne przedstawicielstwo, także naszą Izbę, to nie tylko ze względu na jakość pracy, ale także z tego pierwotnego powodu, jakim jest poczucie niepełnego uczestnictwa, często fałszywego, zafałszowanego uczestnictwa obywateli w akcie wyborczym. Polacy od lat mają przekonanie – i to przekonanie narasta – że dzień, w którym wybierają swoich parlamentarzystów, jest tak naprawdę dniem wielkiego oszustwa polskiego wyborcy przez aparaty partyjne.
Ależ oczywiście. Mr. Bisnetus myśli o tzw. „demokracji bezpośredniej”. Zbierają się wszyscy na Agorze i głosują, a potem tak się robi. Pierwsza decyzja będzie: „od jutra wszystko ma być mądrze i sprawiedliwie”. I wszyscy zadowoleni rozejdą się do domów. Potem, już w domach, na sporą liczbę uczestników tego arcydemokratycznego zgromadzenia, najdzie refleksja: „dlaczego tylko tyle”? Więc zbiorą się jeszcze raz, żeby przegłosować: zniesienie podatków, podwyższeni płacy minimalnej do miliona miesięcznie. I zapanuje ogólna szczęśliwość i dobrobyt. Ale na krótko, bo potem część się obrazi, że nie przegłosowano obowiązkowych modłów przez 24 godziny na dobę i przyjdą na agorę, żeby to przegłosować, ale nie będą mieli quorum. Więc wezwą policję, żeby doprowadziła pozostałych na agorę siłą, ale policja właśnie była zgromadzona na masówce, by przegłosować 2-godzinnej pracy dla swoich funkcjonariuszy i zakaz wychodzenia z komisariatów gdy pada i temperatura spada poniżej 20 stopni Celsiusza. Więc zwolennicy modłów sami uformują bojówkę i rozejdą się po domach tych, którzy uważali, że 24 godziny modłów to za dużo. Dojdzie do przepychanek, ktoś komuś da w pysk, ktoś inny do kogoś strzeli… Ale nieważne, bo wszystko będzie szalenie sprawiedliwie, demokratycznie i doskonale…
@Pałasiński
Plecie Pan androny. Niech Pan zacznie sam najpierw myśleć, aby zmyślać co ja myślę. Akurat o demokracji bezpośredniej nic nie mówiłem. W Polsce nie ma demokracji ani pośredniej ani bezpośredniej. Stąd zerowy autorytet państwa i uzurpatorów udających władzę tego państwa. Autorytet władzy może w demokracji pochodzić tylko z uczciwych i prawdziwie demokratycznych wyborów. A takich w Polsce nie ma. Więc władza też autorytetu nie ma. To widać i czuć na każdym kroku. Nie może mieć autrytety premier, który ma obstrane gacie na samą myśl stanięcia do uczciwych wyborów z bezpartyjnym bisnetusem. Taka Merkel czy Cameron staje bez strachu z każdym obywatelem własnego kraju do uczciwych wyborów. Nikt tam nie odbiera podstawowych praw wyborczych zwykłemu obywatelowi. I stąd tam władza ma autorytet. A Tusk z obstranymi gaciami i swoimi wykstrowanymi eunuchami i z tym równie obstranym ze strachu socjopatą Kaczyńskim takiego autorytetu nie mają i nie będą mieć. Bo autorytet nie bierze się z niczego. Nie wystarczy, że zadekretuje ich „autorytet” jakaś Monika Olejnik.
Mój przyjaciel A. Goldscheider napisał (chyba 20 lat temu:
Policja jest instrumentem władzy. Wiadomo nawet jakim – perkusyjnym. Dlatego powinni tam być ludzie z wyczuciem/poczuciem taktu. (Tłumaczę z Niemieckiego. Ale tam to brzmi lepiej, bo Schlagzeug i Taktgefühl.)
Zawsze wydawało mi się, ze „mapa drogowa” ma wskazywać cel i ewentualnie alternatywne drogi dojścia do niego. Czy stosując takie zasady jak powyżej udało się panu Bisnetusowi gdziekolwiek dojść? Pogratulować szczęścia!