jeżeli można wierzyć sondażom, to dwie trzecie społeczeństwa; no dobrze – narodu, czy wręcz Narodu Najpolszszego (NN), bo czuję na sobie karcące spojrzenia po napisaniu słowa, które dla wielu polityków i sprzyjających im publicystów jest herezją. lub wręcz wyzwiskiem.jeśli zatem oprzemy się na sondażach, to dwie trzecie najpolszszego narodu (NN) opowiada się za przywróceniem kary śmierci. wyborcy nie są w tym poglądzie osamotnieni, bo za tą opcją opowiadały również autorytety moralne jak choćby tragicznie zmarły (w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach) prezydent optując za karą główną, zastrzegał się wszelako, że jej przywrócenie teraz jest mało realne, bo nie da SIȩ pogodzić z członkostwem RP w UE. lech kaczyński był jednakże zbyt dalekowzrocznym politykiem, by nie wybiegać myślami w przyszłość. w dziejach ludzkości – dowodził – bywały okresy, kiedy pod wpływem jakiegoś chwilowego impulsu wybierano rozwiązania, które w praktyce okazywały się chybione. dlatego nie powinniśmy sugerować się zbytnio tym, jakie regulacje obowiązują dziś w UE. w przyszłości może się bowiem okazać, że europa powróci do wypróbowanego modelu walki z przestępczością.
jego brat zbawisław k. jest kontynuatorem tej koncepcji. mniej zdolny od swego bliźniaka do przekładania swych pomysłów politycznych na język naukowych uogólnień, góruje nad nim w dziedzinie wypracowywania taktyki. skoro zatem 2/3 NN odczuwa przemożną tęsknotę za stryczkiem, to trzeba ten drzemiący w ludziach potencjał zagospodarować i przekuć na zwycięstwo wyborcze, jest ono tym bardziej w zasięgu możliwości, że głównym przeciwnikiem PiS (przenikliwość i słuszność) jest ospała i ślamazarna PO (plajtforma obywatelska). trzeba tylko umiejętnie wykorzystać niezadowolenie przeciętnego współczłonka NN, a wówczas większość konstytucyjna może spaść z nieba jak zbawienna ulewa po długotrwałej suszy – szczególnie jeżeli UE zostanie dotknięta nową falą kryzysu. mobilizujący i bardzo pomocny może być hymn kościelny z tekstem: „ przed twe ołtarze zanosim błaganie/ zbaw nam ojczyznę/ spuść im kryzys Panie”.
niezwykle użyteczny może też okazać się ujawniony ostatnio teoretyczny dorobek komisji kodyfikacyjnej przy ministerstwie sprawiedliwości w zakresie zastępowalności pojęć. członkowie tego gremium, złożonego z autorytetów prawniczych. wykazai nonsensowność pojęcia „aborcja”. wywodzi się ono z nienaukowej i dehumanizacyjnej koncepcji istnienia płodu. komisja proponuje więc zastąpienie wyrazu „płód” zwrotem „dziecko poczęte”. tzw. aborcja moglaby więc zostać uznana za spowodowaniem śmierci, za co lekarzowi, który wykonałby czynność zwaną dawniej zabiegiem, przysługiwała by surowsza kara. represja mogłaby dotknąć również zleceniodawczynię, jako inspiratorkę przestępstwa.
po zwycięstwie wyborczym przenikliwej słuszności (PiS) należałoby jeszcze wyrugować z języka bałamutne pojęcie płodu w odniesieniu do gatunku homo sapiens, a wówczas stanie się jasne, że usunięcie tzw. embrionu będzie zwykłym zabójstwem. słuszny w intencji projekt komisji kodyfikacyjnej jest bowiem obarczony pewną niekonsekwencją. skoro aborcja nie jest niczym innym niż zabójstwo, to fakt ten winien znaleźć również odbicie w wymiarze kary. jeżeli tak się nie dzieje, to można wysnuć wniosek że autorzy projektu nie są do końca pewni swej racji. większa klarowność sformułowań dałaby sędziom jasny przekaz co do intencji ustawodawcy.
po przywróceniu kary głównej nadszedłby czas na nowelę konstytucyjną i odpowiedni artykuł otrzymałby brzmienie: państwo zapewnia ochronę życia od chwili poczęcia do egzekucji.
i tak oto, dzięki przenikliwej słuszności, w prawie zatriumfowałaby sprawiedliwość.
nathan gurfinkiel



Mógłby mi Pan wytłumaczyć jaka jest różnica między płodem a nienarodzonym dzickiem. Dla mnie nie ma żadnej. To są synonimy. Podobnie jak staruszek i wiekowy mężczyzna.
.
Więc po co to całe bicie piany? Wprowadzają do KK pojęcie równoznaczne, tyle że bardziej precyzyjne i humanistycznie elegantsze. Bo są jeszcze tacy, którym płód się kojarzy z jakims nowotworem lub robakiem. To dla tych niedouczonych lepiej jest już precyzyjniej napisać nienarodzony człowiek. Żeby im się w pojęciach nie pieprzyło.
@bisnetus w żadnym kontekscie prawnym nie znajdziemy pojęcia „dziecko poczęte”, natykamy się na nie tylko w enuncjacjach z kręgu problematyki religijnej w fundamentalnym nurcie katolicyzmu.
projekt zmian w KK wrowadza do prawa karnego pojęcia wyznaniowe,, mimo, że w myśl konstytucji państwo ma charakter świecki.
członkowie komisji kodyfikacyjnej występuja z propozycją zmian nie z powodu zamiłowania do wytwornego stylu, wysławiania się, nie posądzałbym ich o taki lingwistyczny dandyzm, lecz po to by można było surowiej karać za przerywanie ciąży.
przestępstwo przeciwko „staruszkowi” i „wiekowemu mężczyznie” jest zagrożone taką samą karą, natomiast przerywanie ciązy do 12 tygodnia jej zaawansowania nie jest uważane za dzieciobójstwo. wprowadzenie proponowanego terminu do KK otwiera drogę do zmiany kwalifikacji prawnej w takim właśnie kierunku.
nie sprowokuje mnie pan tutaj do dyskusji światopogladowej, bo swoboda wyznawania poglądów jest czyms z gruntu innym niż stanowienie prawa.
szanuję pański ogląd sprawy i mam prawo oczekiwać, że uszanuje pan mój, nawet gdy budzi on pana sprzeciw.
Co do kwestii prawnej to zacytuję Panu fragment z Intenetu:
W świetle polskiego prawa życie ludzkie ma rangę wartości zagwarantowanej przez Konstytucję. W art. 38 tegoż dokumentu czytamy: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”[2]. W treści przepisu nie znalazł się zapis dotyczący nakazu prawnej ochrony dziecka poczętego od poczęcia do naturalnej śmierci, jednak orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 roku podkreśla, iż wartość życia ludzkiego jako dobra chronionego konstytucyjnie nie może być zależna od etapu rozwoju. Życie ludzkie winno być szanowane i prawnie chronione od momentu poczęcia[3]
.
Tak więc prawnie życie poczęte jest chronione. A czy to życie dziecka, czy życie człowieka, czy życie ludzkie, czy nawet płód, to jeden pies.
.
Różnice świadopoglądowe w tej kwesti są w zasadzie na dzień dzisiejszy nie do rozwiązania. Dlatego sam nie mam chęci i sam Pana pogląd podzielam, że nie co kruszyć kopii na ten temat. Pan wyraził swój pogląd, ja wyraziłem swój i niech już tak zostanie. Serdecznie Pana pozdrawiam.
@ bisnetus. Płód to stadium rozwojowe zarodka, to nie żadne dziecko. A co pan powie na >stan błogosławiony<, zamiast słowa ciąża? Takie teraz, w 21 wieku, postulują ortodoksyjni katolicy nazywanie. Dotychczasowe oznacza bowiem uciążliwość, trudność, ciążenie, zatem niedogodność, podczas gdy ma być komfortowa i pobożna radość! Z p. Bogiem
„Płód to stadium rozwojowe zarodka, to nie żadne dziecko”
.
No to jest argunent, że hej!
.
A jak się 6-7 miesięczy płód niechcący urodzi, to nieraz cały oddział szpitalny walczy o życie takiego nie-dziecka, prawda?
„Język lata, jak łopata” (z przedszkola). Więc w ramach tego latającego po łopaciemu języka nienawiści zniesławiającego nasz niepokalany kler dowiedziałem się że dziecko poczęte przez księdza niekoniecznie jest takie same jak dziecko mamy półrocznej Madzi i nie ma mowy o jakimś tam wyroku (dla samicy – 25 lat). Retoryka – wbrew sugestiom Bisnetusa – że to wsio ryba – ma istotny wpływ na konsekwencje dla uczestników zdarzenia. Tu cofnę się kilkadziesiąt lat wstecz, kiedy o sytuacji prawnej obywatela decydowali ludzie niekoniecznie wykształceni w tej (panie dziejku) jurysprudencji, ale też nie zawsze idioci. (To się chyba nazywało wtedy „prawo powielaczowe”). Więc mój ojciec (wtedy incydentalnie decydent) pokazał mi kiedyś (początkowe sześćdziesiątki) projekt zarządzenia, przysłany do podpisu przez podległych biurokratów. Kwestia była dość istotna – szło o pochówki noworodków. To miało parę aspektów, jeden statystyczny, który tu pominę. Bo szło jeszcze o to, ile czasu po urodzeniu musi to dzieciątko dawać oznaki życia, aby zostać uznane za „zwłoki” (prawo do pochówku), czy też za „szczątek”, co mógł być zwyczajnie spalony w krematorium szpitalnym, razem z obciętymi członkami i innym organicznym odpadem. Ojciec pracował permanentnie po godzinach, również w domu, więc tak to do mnie dotarło. Oczywiście uwalił ten projekt, uważając – jak każdy z nas – normalnych, że decyzja należy tylko i wyłącznie do biednych rodziców. To był „wdzięk administracyjny” tamtych czasów. Nie twierdzę że PiusIX był idiotą. Ale jego arbitralny osąd dotyczył kościoła i jego zaleceń dla wiernych (co wtedy miało może sensowne uzasadnienie). Natomiast opieranie rozstrzygnięć kodeksu na tamtym, dawnym orzeczeniu głowy kościoła jest urzędniczym idiotyzmem…¤#&/()?= ..brak słów! Może Huragan Franciszek przewieje te łby i wtedy „zmienią zdanie”, jak to ostatnio oznajmił Pan Biskup o jednym takim, przy okazji pedofilii. (przepraszam, znowu język nienawiści. Wykreślam ze słownika)
Wychodzi na to, ze 2/3 NN, to zwyczajne półgłówki.
Świadczą o tym argumenty jakich używają za karą śmierci.
Pierwszy to rzekome oszczędności – kompletnie chybiony;
drugi, powieszony, rozstrzelany, czy co tam jeszcze, nigdy już nikogo nie zabije. Jakby nie można było delikwenta zamknąć do końca życia.
Natomiast argument przeciwników KS, że można w majestacie prawa zamordować osobę niewinną (przykłady w USA) kompletnie na tych sukinsynach nie robi wrażenia.
Mówią: gdzie drwa rąbią, wióry lecą – tyle dla nich znaczy życie jednostki. Zygota to całkiem coś innego.
To robią z ludzi religie.
@bisnetus.
Zgadzam się z pańskim poglądem : płód czyli nienarodzone dziecko nie powinno być uśmiercane.W epoce kiedy niechcianej ciąży można zapobiegać na tak wiele sposobów barbarzyństwem jest dokonywanie aborcji.Lepiej zapobiegać niż mordować!Jedynymi wyjątkami winny być płody będące wynikiem gwałtu.
Proszę umotywować te „kciuki w dół” ;nie bądźcie partyzantami atakującymi zza węgła…
Genialny tekst cytuje: „państwo zapewnia ochronę życia od chwili poczęcia do egzekucji”.
Jakos nasi obroncy zycia beda kruszyc kopie o kilka komorek zycia poczetego, ale zaden jak dotad nie zajal stanowiska w sprawie tych propozycji o przywroceniu kary smierci. Zatem jak to jest drodzy panowie obroncy zycia w lonie ubezwlasnowolnionej kobiety?